B˜„                Jokes



   Czesko  wszystkim!  Jak  wiadomo  ômiech  to samo zdrowie. 10 minut ômiechu
potrafi  nam  przedîuûyê  ûycie  o miesiâc, poza tym poprawia sië nam cera, bo
pracujâ  miëônie  twarzy itd... Czëôê z Was zapewne sîyszaîa juû kawaîy, które
znajdujâ sië poniûej, mogâ sië one podobaê lub nie, ale na pewno parë razy sië
uômiechniecie. No to czytamy.

ƒ                             * * *  * * *  * * *

 Wiecie  dlaczego  pies  jak sika, to podnosi nogë? Bo kiedyô upadî na jednego
pîot...

 ƒ                                   * * *

   Przychodzi baba do lekarza.
 - Panie doktorze, jestem w ciâûy.
 - A ja w trampkach.

  ƒ                                  * * *

 - Jaka jest róûnica miëdzy emerytem amerykaïskim a polskim?
 - Emeryt amerykaïski bierze butelkë brandy, wëdkë i jedzie îowiê ryby. Emeryt
polski bierze butelkë z moczem i niesie do analizy...

   ƒ                                 * * *

 - Wiesz, moja stara odstawiîa mnie od îoûa i od stoîu!
 - To ty i jeôê nie umiesz?

    ƒ                                * * *

   Sâsiad pyta sâsiada:
 -  Co  sië  u païstwa wczoraj dziaîo? Wyglâdaîo na to, jakby sië pan kîóciî z
ûonâ.
 - No, wie pan jakie sâ kobiety, ale i tak ostatnie sîowo naleûaîo do mnie.
 - A co pan jej powiedziaî?
 - Powiedziaîem: a kup sobie wreszcie to futro!

     ƒ                               * * *

 - Jak sië pobierzemy, kochany bëdziemy mieê troje dzieci!
 - Skâd to wiesz tak dokîadnie, kochana?
 - Bo one na razie mieszkajâ u mojej mamy.

      ƒ                              * * *

   Maîûeïstwo zatrzymuje sië przed witrynâ sklepowâ.
 -  Mogîabym  wprost  zakochaê  sië w tym pîaszczu, taki jest piëkny - wzdycha
ona.
 -  O co to nie! -syczy mâû.- Wiesz przecieû, ûe jestem nieprzytomnie o Ciebie
zazdrosny! Idziemy!

       ƒ                             * * *

   W pewnej restauracji kelner tîumaczy goôciowi:
 - Aleû skâd, proszë pana, ten talerz nie jest mokry, to jest po prostu porcja
païskiej zupy...!

        ƒ                            * * *

 - Ach, jaki piëkny kwiatek mi przyniosîeô, synku! Skâd go wziâîeô?
 - Od sâsiada.
 - A czy on wie o tym?
 - No, chyba! Przecieû mnie goniî!

         ƒ                           * * *

   Pani Nowakowa zwierza sië lekarzowi psychiatrze:
 -  Z  moim  mëûem  dzieje  sië coô dziwnego. Po wypiciu kawy zjada filiûankë,
pozostawiajâc samo uszko!
 - To rzeczywiôcie dziwne -mówi lekarz.- Przecieû uszko jest najsmaczniejsze.

          ƒ                          * * *

 -  Najlepszym  prezentem  od Ciebie bëdâ twoje dobre stopnie - mówi ojciec do
syna przed zbliûajâcymi sië imieninami.
 - Nic z tego, tato, juû ci kupiîem skarpetki.

           ƒ                         * * *

   Synek do ojca:
 - Tato, czy mama na pewno wraca tym pociâgiem?
 - Nie gadaj tyle, tylko rozbieraj tory!

            ƒ                        * * *

   Synek, ziewajâc, mówi do ojca:
 - Tato, czy zawsze tak wczeônie trzeba otwieraê sklep?
 - Cicho bâdú i piîuj tâ kîódkë!

             ƒ                       * * *

   Synek do ojca:
 - Tato, dlaczego ja sië tak úle uczë?
 - Nie marudú. Pij!

              ƒ                      * * *

 - Pan ûonaty?
 - Nie, kot mnie podrapaî.

               ƒ                     * * *

   Lekarz do pacjenta:
 -  Niech  mi  pan  powie,  czy  papierosy rzeczywiôcie sprawiajâ panu aû takâ
przyjemnoôê?
 -  Ogromnâ panie doktorze. Ile razy w domu zapalë, moja ûona zaraz wychodzi z
pokoju.

                ƒ                    * * *

 - Jasiu, kim jest Twój ojciec? - pyta nauczyciel.
 - Mój ojciec jest chory.
 - No dobrze, ale co on robi?
 - Kaszle.

                 ƒ                   * * *

   Nauczycielka pyta sië na lekcji:
 - Dzieci, jak rozmnaûa sië pantofelek?
   Podnosi sië Jasiu:
 - A pani to juû nie ma waûniejszych spraw na gîowie?

                  ƒ                  * * *

   Straszny skâpiec do kolegi:
 - Wiesz, jak bardzo podroûaîa benzyna?
 - O co sië martwisz, przecieû nie masz samochodu!
 - Ale mam po dziadku benzynowâ zapalniczkë.

                   ƒ                 * * *

 -  Kochany,  zanim  sië  pobraliômy,  obsypywaîeô  mnie  prezentami,  a teraz
zupeînie mnie zaniedbujesz!
 - A czy widziaîaô, ûeby wëdkarz karmiî rybë, jak jâ juû zîowiî?

                    ƒ                * * *

   Facet  zamawia  u  bufetowej najpierw 5 kieliszków wódki, potem 4, potem 3,
potem 2, wreszcie 1. Na koniec pyta:
 - Jaak to jesst, proszë paaani... Im mniej pijë tym bardziej jestem pijany?

                     ƒ               * * *

   Îobuziak  w  zatîoczonym  autobusie trzyma sië dîugiej brody wspóîpasaûera.
Ten pyta:
 - Czy moûe pan puôciê mojâ brodë?
 - A co, juû pan wysiada?

                      ƒ              * * *

 - Dlaczego kobiety caîujâ sië przy powitaniu?
 - Bo nie wypada im sië pogryúê.

                       ƒ             * * *

 - Co myôli kura uciekajâc przed starym kogutem?
 - Moûe za szybko biegnë?

                        ƒ            * * *

 - Co myôli kogut biegnâc za kurâ?
 - Zîapië, nie zîapië, ale pobiegaê nie zaszkodzi!

                         ƒ           * * *

   Maîy Karolek w ûaden sposób nie moûe zasnâê.
 - Moûe ja go uôpië? - pyta ûona mëûa.
 -  Dobrze  -  odpowiada  maîûonek  -  ale  najpierw,  proszë  Cië, spróbuj po
dobroci...

„{‚Inna wersja:
   Maîy Karolek w ûaden sposób nie moûe zasnâê.
 - Zaôpiewam mu koîysankë - mówi ûona do mëûa
 - A moûe najpierw po dobroci? - na to mâû
ƒ/Novi„}

       ƒ                             * * *

   Gajowy do dyrektora:
 - O tu, niech pan dyrektor stanie, dziki tëdy z pewnoôciâ pójdâ.

        ƒ                            * * *

 - A co bëdziesz robiî, chîopczyku jak doroôniesz?
 - Bëdë wszystkim dzieciom zadawaî gîupie pytania!

         ƒ                           * * *

   Przewodniczâcy kolegium zwraca sië do sprawcy wykroczenia:
 -  Czy  oskarûony  przyznaje  sië,  ûe îowiî ryby nie bëdâc posiadaczem karty
wëdkarskiej, i ûe miaî w swojej siatce 16 karpi?
 -  Przyznajë  sië, jak najbardziej, i bardzo proszë szanowne kolegium o kilka
kopii wyroku, bym mógî pokazaê je moim kolegom wëdkarzom.

          ƒ                          * * *

 -  Jak  pijë  prawdziwâ  kawë,  odczuwam  kîucie  w oku. Czy moûna temu jakoô
zapobiec?
 - W zasadzie tak, ale tylko wtedy, kiedy wyjmie pan îyûeczkë ze szklanki!

           ƒ                         * * *

 - Proszë pana, czy ma pan ûonë? - pyta malec.
 - Nie, chîopcze.
 - A samochód.
 - Mam.
 - A duûo pan zarabia?
 - Owszem, niemaîo.
 - Mamusiu, o co jeszcze miaîem zapytaê sië tego pana?

            ƒ                        * * *

   Ledwo  ûywy  czîowiek  czoîga  sië  po  pustyni.  Nagle widzi studnië, wiëc
krzyczy:
 - Woda, woda!
   Jakiô facet wychyla sië ze studni i pyta
 - Gdzie, gdzie?!

             ƒ                       * * *

   Do pijaka leûâcego na îawce zwraca sië policjant:
 - Co to, hotel?!
 - A co to, informacja?!

              ƒ                      * * *

 - Jak Ty to robisz, Staszek, ûe zawsze jesteô w dobrym humorze?
 -  Co  jakiô czas wchodzë do budki telefonicznej, podnoszë sîuchawkë i pytam,
kto  jest  najmâdrzejszym  i  najprzystojniejszym  policjantem  i  telefon  mi
odpowiada: TI, TI, TI...

               ƒ                     * * *

 -  Ty, Zenek, patrz na tego ptaka! - mówi policjant na widok lotni. - To jest
bardzo ûarîoczne ptaszysko!
 - Skâd wiesz?
 - Wczoraj musiaîem wystrzelaê dwa magazynki, zanim puôciî czîowieka.

                ƒ                    * * *

 - Panie doktorze, usunâî mi pan nie ten zâb, który mnie boli!
 - Nie szkodzi, ten teû kiedyô zaczâîby boleê.

                 ƒ                   * * *

 - Czego chodzisz tak w kóîko po celi?
 - Obchodzë dziô imieniny.

                  ƒ                  * * *

   Lekarz przestrzega pacjenta:
 - Niech pan uwaûa, alkohol jest pana najwiëkszym wrogiem.
 - Ja tam nie jestem tchórzem.

                   ƒ                 * * *

   Adwokat do lekarza:
 - Wasze bîëdy leûâ 2 metry pod ziemiâ.
   Lekarz:
 - A wasze wiszâ 3 metry nad ziemiâ.

                    ƒ                * * *

   Ûona do mëûa podczas widzenia w wiëzieniu:
 - W ciâgu tych paru miesiëcy musisz sië trochë opaliê.
 - Dlaczego?
 - Powiedziaîam znajomym, ûe pojechaîeô na wycieczkë do Afryki.

                     ƒ               * * *

   Lekarz do pacjenta:
 - A jak tam païska pamiëê?
 - Dziëkujë, lepiej... A kim pan wîaôciwie jest, ûe to pana interesuje?

                         ƒ           * * *

   Dwaj pijani siedzâ w samochodzie.
 - Po miniëciu mostu skrëê w lewo - upomina jeden z nich.
 - Dobra, dobra... a wîaôciwie, stary, czy to nie ty prowadzisz?

                        ƒ            * * *

 - Najbardziej lubië kâpiele sîoneczne - oôwiadczyî pewien Szkot - oszczëdzajâ
wiele mydîa!

                       ƒ             * * *

   Komisja  poborowa.  Mîodzieniec  nie  moûe odczytaê z tablicy liter. Lekarz
wpisuje mu do karty:
 - Zdolny jedynie do walki z czoîgami.

                      ƒ              * * *

   Na ulicy stoi ûebrak. Zatrzymuje sië przed nim elegancko ubrany mëûczyzna.
 -  Czeôê  Stefan!  Chciaîem  Ci pogratulowaê. Wszyscy w biurze nie znajdujemy
sîów podziwu dla Twojej odwagi. Wspaniale wygarnâîeô szefowi co o nim myôlisz.

ƒ                                    * * *

   Chîopiec poznaî dziewczynë.
 - Ilekroê sië pan uômiechnie mam ochotë zaprosiê pana do siebie.
 - Pani mi bardzo schlebia...
 - Och nie. Jestem dentystkâ.

 ƒ                                   * * *

   W ûîobku.
 - Idziemy na wagary?
 - Idziemy! - woîajâ maluchy.
 - Wódë bierzemy!
 - Bierzemy!
 - Dziewczyny teû?
 - Teû!
 - Chîopaki, nigdzie nie pójdziemy. Przecieû jeszcze nie umiemy chodziê.

  ƒ                                  * * *

   W przedszkolu.
 - Wiesz, ûe Ola pod kaloryferem znalazîa prezerwatywë?
 - A co to jest kaloryfer?

„{‚Inna wersja:
   W przedszkolu.
 - Wiesz, ûe nasza pani pod spódniczkâ ma goîâ cipkë?
 - Co to jest spódniczka?
ƒ/Novi„}

       ƒ                             * * *

   Na lekcji.
 - Powiedz Jasiu, co sië dzieje, gdy woda zamienia sië w lód?
 - Wtedy kosztuje 4 tys. porcja!

        ƒ                            * * *

 - Kupiîem magnetofon sterefoniczny. Robi wraûenie! Siedzisz sobie w pokoju, a
dúwiëki dochodzâ ze wszystkich stron!
 - Znam to! Mam w domu ûonë, teôciowâ i cztery córki!

         ƒ                           * * *

 - Sîyszaîem, ûe sië oûeniîeô?
 - Tak, to prawda.
 - I jak leci?
 - Jak w teatrze. Scena za scenâ...

          ƒ                          * * *

 - Ja wyjdë za mâû tylko z miîoôci. A Ty?
 - Jak nie znajdë nic lepszego, to teû.

           ƒ                         * * *

   Dziennikarz  pisze  reportaû  o  klinice  psychiatrycznej. Oprowadzajâcy go
dyrektor wyjaônia:
 - Oto jest pacjent, który postradaî zmysîy dlatego, ûe jego narzeczona wyszîa
za zupeînie innego czîowieka...
 - Biedaczysko! A ten obok?
 - To jest wîaônie ten, za którego wyszîa...

            ƒ                        * * *

   Do  úle  oôwietlonego  przedziaîu  kolejowego wchodzi zamaskowany osobnik i
woîa do jednego z pasaûerów:
 - Pieniâdze albo ûycie!
 - Nie mam ani grosza...
 - To dlaczego pan sië caîy trzësie?
 - Bo myôlaîem, ûe to kontroler...

             ƒ                       * * *

   Na pustyni maîy wielbîâd do swojej matki:
 - Mamo, piê mi sië chce!
 - Wciâû tylko piê i piê! Przecieû piîeô dwa tygodnie temu!

              ƒ                      * * *

   Policjantowi urodziîy sië bliúniaki. Odwiedzili go koledzy.
 - Wspaniali chîopcy, tylko jak ich rozróûniasz?
 - Po odciskach palców - mówi dumny tata.

               ƒ                     * * *

   Przychodzi baba do policjanta i mówi:
 - Skradziono mi samochód.
 - A gdzie on staî?
 - Tam.
 - To dobrze, ûe juû go tam nie ma, bo byîby mandacik.

                ƒ                    * * *

   Sëdzia pyta oskarûonego dlaczego nie chce obroïcy.
 - Wysoki sâdzie - odpowiada oskarûony - postanowiîem mówiê prawdë.

                 ƒ                   * * *

 - Jakie byîy ostatnie sîowa Majakowskiego przed popeînieniem samobójstwa?
 - "Nie strzelajcie!".

                  ƒ                  * * *

 - Co sîychaê u pani mëûa?
 - Leûy w szpitalu.
 - A na co sië biedak uskarûa?
 - Na brak piwa!

                   ƒ                 * * *

 -  Gdy  zaczâî  sië  paliê  dom, bîyskawicznie wbiegîem do kuchni i na rëkach
wyniosîem teôciowâ...
 - No cóû, w takich okolicznoôciach kaûdy by straciî gîowë!

                    ƒ                * * *

 - Czy ten zegarek chodzi?
 - Nie, trzeba go nosiê!

                     ƒ               * * *

 -  Czy  zauwaûyîeô,  jaki  îadny  zegarek  ma  nasz  straûnik? - pyta jeden z
wiëúniów drugiego.
 - Co ty mówisz?! Pokaû.

                      ƒ              * * *

 -  Dlaczego  pan,  panie doktorze, co dziesiâtego noworodka wali po gîowie? -
pyta zaniepokojona pielëgniarka.
 - Bo ciâgle sîyszë, ûe policji brakuje ludzi...

                       ƒ             * * *

 - Mamusiu, jezdem w ciâûy!
 - Bój sië Boga, córeczko, dwa miesiâce przed maturâ, a ty mówisz "jezdem".

                        ƒ            * * *

 - Czy miaîeô kiedyô okazjë przemawiaê na wiëkszym zgromadzeniu?
 - Oczywiôcie!
 - I co wtedy powiedziaîeô?
 - Jestem niewinny, proszë Wysokiego Sâdu.

                         ƒ           * * *

   Nauczyciel do ucznia:
 -  Co  powiedziaî  ojciec  na  Twoje ôwiadectwo, kiedy zobaczyî, ûe masz same
dwóje?
 -  Wôciekîy  byî,  panie  profesorze.  Lepiej  niech  mu  sië pan na oczy nie
pokazuje.

                          ƒ          * * *

   Przychodzi facet do lekarza:
 - Panie doktorze, mam problem. Jedno jâdro mam z drewna a drugie z metalu.
 - Aleû to niemoûliwe! A ma pan dzieci?
 - Tak. Pinokio ma osiem lat a Robocop jedenaôcie.

                           ƒ         * * *

   Przychodzi baba do lekarza z wielorybem na plecach.
 - Co panie jest?
 - Panie doktorze, doôê mam juû tego walenia.

                            ƒ        * * *

   Przychodzi  facet  do  sklepu  zoologicznego  i pyta sië sprzedawcy, czy sâ
mówiâce  papugi.  Sprzedawca  wskazuje  na  jednâ.  Facet  podchodzi  do niej,
przyglâda sië przez chwilë i mówi:
 - Umiesz gadaê?
   A papuga:
 - A ty, kurwa, umiesz lataê?

                             ƒ       * * *

   Do ûoîâdka wpada saîatka i usadawia sië w kâcie. Po chwili wpada jako i teû
gdzieô  tam sië lokuje. Potem przychodzi kolej na ciasto i kawaîek wëdliny. Na
koniec wpada wódka i krzyczy:
 - Hej, na górze jest balanga! Wracamy!!!

                              ƒ      * * *

   Przychodzi  facet  do sklepu i prosi 30dkg ûóîtego sera. Wychodzi. Wraca za
30 min.
 - Dej no pani jeszcze póî kilo tego sera.
   Znika. Po 30 min wraca:
 - Ma pani jeszcze ser? To kilo proszë.
   Wychodzi. Wraca za póî godziny i znowu:
 - Dej no pani 2 kg tego sera.
   Baba na to:
 - Panie, na co panu tyle sera?
 - Chodú pani, to pani pokaûë.
   Podchodzâ  pod  krzaki  za  sklepem,  goôciu wrzuca ser a w krzakach "szur,
szur, szur". Baba na to:
 - Panie co tam jest?
 - Cholera nie wiem, ale jak ser wpierdala!

ƒ                                    * * *

   Jedzie facet pociâgiem, przychodzi drugi:
 - Panie wolne miejsce?
 - No jasne siadaj pan.
   Od sîowa do sîowa i...
 - Jak sië pan nazywa?
 - Buîka, a pan?
 - Paliwko.
   Jadâ chwilë i nagle pan Buîka zaczyna:
 -  Wie  pan  co,  takie  fajne  powiedzenie przypomniaîo mi sië na temat pana
nazwiska, powiedzieê?
 - No jasne!
 - A nie obrazi sië pan?
 - Nie.
 - Paliwko paliwko skocz pan po piwko, hehehe!
   Poômiali  sië  i  teraz  Paliwko  myôli jak tu sië zrewanûowaê, minëîo parë
stacji i ciach Buîka wysiadî. Nagle sîyszy:
 - Buîka, Buîka chodú pan!
   Podchodzi do okna i:
 -  Panie  Buîka  mnie  teû przypomniaîo sië powiedzenie takie wesoîe na temat
pana nazwiska...
 - No mów pan.
 - A nie obrazi sië pan?
 - Nie.
 - Buîka... ty chuju pierdolony!

 ƒ                                   * * *

   Pedaî  poszedî  do  lasu wysraê sië. Zdjâî spodnie uwaliî kupë i osraî przy
okazji ûabë. Zakîada spodnie, patrzy a z kupy mrugajâ oczy. Pedaî na to:
 - O rany, poroniîem!

  ƒ                                  * * *

   Polak,  Francuz  i  Niemiec  uczestniczâ  w  zawodach.  Chodzi  o  to, ûeby
powiedzieê jak najwiëcej o wypitym trunku - gatunek, pochodzenie itd. Pierwszy
pije Francuz i mówi:
 - Wino póîwytrawne, Chateau, ôwietny rocznik... 1913.
 - Bravo! - krzyczy publika.
   Nastëpny jest Niemiec:
 - Piwo... Trochë za krótko waûone, browar z Monachium, rok 1980.
 - Genialnie! - znowu publika.
   Na koniec Polak - îyknâî wódki i mówi:
 - Ûytnia.
 - Buuu! - wrzeszczâ rozczarowani widzowie
 - Chwila! Ûytnia 12, mieszkania 7...

   ƒ                                 * * *

   Xiunc na lekcji reli pyta sië:
 - Dzieci, kim byî Zachariasz?
   Podnosi sië Jasiu i mówi:
 - Zachariasz byî kolejarzem!
 - Co takiego?
 - Przecieû w Piômie Ôwiëtym pisze: "A póúniej przyszîa kolej na Zachariasza"

    ƒ                                * * *

 Wchodzi anioî do koôcioîa - nastaîa jasnoôê
 Wchodzi diabeî - nastaîa ciemnoôê
 Wchodzi archanioî Gabriel - nastaîa jasnoôê
 Wchodzi Belzebub - nastaîa ciemnoôê
 Wchodzi Bóg - nastaîa jasnoôê
 Wchodzi Szatan - nastaîa ciemnoôê
 Wchodzi koôcielny - "Odpierdolcie sië od tego przeîâcznika!"

     ƒ                               * * *

   Piekîo proponuje Niebu rozegranie meczu piîkarskiego.
 - Gîupi pomysî - mówi anioî. - Wszyscy piîkarze sâ u nas w niebie.
 - A gdzie anioîku sâ sëdziowie? - pyta diabeî.

      ƒ                              * * *

   Ksiâdz  naprawia na plebanii pîot. Otoczyîa go gromadka przyglâdajâcych sië
jego pracy dzieci.
 -  Co,  moje  dziatki  -  pyta  ksiâdz  -  chcecie  sië nauczyê jak sië wbija
gwoúdzie?
 - Nie, chcemy usîyszeê co mówi ksiâdz, jak sië walnie mîotkiem w palec.

       ƒ                             * * *

   Sîynny podróûnik opowiada ksiëdzu swoje przygody:
 -  ...I  niech  sobie  wasza wielebnoôê wyobrazi, ûe spotkaîem szczep dzikich
odûywiajâcych sië wyîâcznie ludzkim miësem.
 - Mój Boûe, w piâtki teû? - przerywa mu ksiâdz.

        ƒ                            * * *

 - Dlaczego Pan Bóg najpierw stworzyî mëûczyznë?
 - Bo wiedziaî, ûe z kobietami lepiej nie zaczynaê!

         ƒ                           * * *

   Mîoda dziewczyna spowiada sië ksiëdzu:
 - Jestem pannâ, mam 18 lat, a juû odbyîam stosunek z mëûczyznâ.
 - Z miîoôci, czy za pieniâdze?
 -  Z  miîoôci,  proszë  ksiëdza, oczywiôcie, ûe z miîoôci, co to dzisiaj jest
milion zîotych.

          ƒ                          * * *

   Przychodzi  czîowiek do domu, wîâcza telewizor, a tam - na pierwszym kanale
msza,  przeîâcza  na  drugi  -  pielgrzymka, na trzeci - "Sîowo na niedzielë",
wreszcie przeîâcza na czwarty - a tam ksiâdz mówi:
 - Ja ci poprzeîâczam!

           ƒ                         * * *

   Wchodzi pijak do koôcioîa. Podchodzi do konfesjonaîu i mówi:
 - Proszë paczkë papierosów.
   Na to ksiâdz:
 - To jest koôcióî!
   Pijak:
 - To po kiego czorta ten kiosk tu stoi?

            ƒ                        * * *

 - Piernâîeô drogi Watsonie.
 - Jak to odkryîeô, Holmesie?

             ƒ                       * * *

 - Wiesz, ûe Kriss Kross mieli ostatnio wypadek?
 - A co sië staîo?
 - Jechali motocyklem, ale zaîoûyli kaski tyîem do przodu...

              ƒ                      * * *

 - Sîyszaîeô, ûe Waîësa miaî ostatnio powaûnâ operacjë?
 - Nie, a jakâ?
 - Odciëli mu ryj od koryta...

               ƒ                     * * *

 - Niedawno nasz byîy prezydent odwiedziî chirurga-plastyka.
 - A co zmieniaî?
 - Kazaî sobie usunâê metalowe kóîko z nosa...

                ƒ                    * * *

   Zazdrosna ûona wypomina mëûowi, ûe miaî przed niâ duzo kobiet.
 - Tak to prawda -przyznaje mâû- ale tylko Ty zakwalifikowaîaô sië do finaîu!

                 ƒ                   * * *

   Po kîótni, ûona mówi pojednawczo do mëûa:
 - Kochanie, przyznajë, oboje nie jesteômy bez winy, zwîaszcza Ty...

                  ƒ                  * * *

 - Mamo, Henio mówi, ûe znaî swojâ prp-pra-prababcië.
 - On chyba kîamie?
 - On nie kîamie, on sië jaka.

                   ƒ                 * * *

„   SZCZYTY

Szczyt  szybkoôci  1:  stanâê  przed  lustrem i ogoliê sië szybciej od swojego
odbicia

Szczyt szybkoôci 2: wbiec na wieûowiec, wystawiê dupë przez okno, zbiec na dóî
i zobaczyê jak sië dupa chowa

Szczyt szybkoôci 3: tak lataê wokóî sîupa, ûeby z przodu byîa dupa

Szczyt bezczelnoôci: wystraszyê strusia na betonie

Szczyt roztargnienia: zaîoûyê heîm na lewâ stronë

Szczyt lenistwa: poîoûyê sië na kobiecie i czekaê na trzësienie ziemi

Szczyt  chamstwa:  opowiadaê  îysemu  historië,  przy  której wîos jeûy sië na
gîowie!

ƒ                                    * * *

   W taïcu hrabia zbyt mocno przyciska partnerkë.
 - Aleû, panie hrabio, boli!
 - W rzeczy samej?
 - Nie, tuû obok!

 ƒ                                   * * *

   Nauczycielka  zadaîa  uczniom  wypracowanie,  które  miaîo  zawieraê wâtki:
religijny,  historyczny,  miîosny, sensacyjny. Najkrótsze wypracowanie napisaî
Jasio:
"Mój Boûe (wâtek religijny) - powiedziaîa hrabina (wâtek historyczny) - jestem
w ciâûy (wâtek miîosny), tylko nie wiem z kim (wâtek sensacyjny)"...

  ƒ                                  * * *

 - Wiesz, ûe mój mâû to 300 procentowy impotent?
 - Jak to 300 procentowy?
 -  Na poczâtku to on byî 100 procentowy, ale wczoraj spadî z drabiny. Poîamaî
sobie przy tym palce i odgryzî jëzyk...

   ƒ                                 * * *

   Do gabinetu lekarskiego wchodzi bardzo îadna dziewczyna.
 - Proszë sië rozebraê, panienko - mówi lekarz.
 - Aleû panie doktorze, mnie boli zâb!
 - O, to pomyliîa pani gabinety. Ja jestem okulistâ.

    ƒ                                * * *

 - Panie doktorze, moja ûona ma nieowîosione îono.
 - Przeszkadza to panu?
 - Mnie nie, ale sâsiedzi sië ômiejâ.

     ƒ                               * * *

 - Jak jest róûnica miëdzy Twojâ ûonâ a mojâ?
 - Nie wiem.
 - A ja wiem.

      ƒ                              * * *

   Nagi mâû stoi przed lustrem i mówi do ûony:
 - Wiesz, gdybym byî 8 cm wyûszy, to byîbym Zeusem.
 - Tak, a gdybyô miaî 5 cm krótszego, to byîbyô Wenus.

       ƒ                             * * *

   Mama Jasia spodziewa sië dziecka.
 - Co byô wolaî: brata czy siostrë?
 - Zapytam kolegów z przedszkola.
    Po poîudniu mama pyta:
 - I co ustalili koledzy?
 - Skrobankë.

        ƒ                            * * *

 -  Wiesz,  wczoraj  byîam u wróûki, za 500 tys. dowiedziaîam sië, ûe mâû mnie
zdradza.
 - Teû coô! -ûachnëîa sië koleûanka.- Ja bym Ci to powiedziaîa za darmo.

         ƒ                           * * *

 - Panie doktorze, juû sam nie wiem, czy to sen czy rzeczywistoôê! Kaûdej nocy
ôni mi sië piëkna dziewczyna, nago galopujâca na koniu po pokoju!
 - Wiëc to tylko sen.
 - Nie bardzo, bo gdy sië budzë, to "koï" stoi.

          ƒ                          * * *

   Na spacerze mama do dziecka, pokazujâc na gaîâzkë:
 - Przyjrzyj sië tu synku: pajâk je biedronkë.
 - Co to jest dronka?

           ƒ                         * * *

 -  Kaziu,  coô  Ci  powiem.  Wczoraj  zastaîem  swojâ  ûonë  w  îóûku  z moim
dyrektorem.
 - I co? Bierzesz rozwód?
 - Nie, dobrze, ûe mnie nie zauwaûyli.

            ƒ                        * * *

   Poszedî  ûóîw do kina porno ale nie chcieli go wpuôciê, wiëc pokombinowaî i
facent  wniósî  go  do ôrodka w rozporku. W kinie facet rozpiâî rozporek, ûóîw
wystawiî gîowë i oglâda film. Obok siedzâca laska mówi do chîopaka:
 - Zobacz facet ma rozpiëty rozporek!
 - I co z tego, ja teû mam...
 - Ale on ma chuja na wierzchu!
 - I co z tego, ja teû mam...
 - Ale Twój chuj nie je krakersów!

             ƒ                       * * *

 - Czy Twoja ûona krzyczy jak odlatuje?
 - Tak, i to jeszcze jak.
 - A moja nie. Macha mi tylko na poûegnanie.

              ƒ                      * * *

   Maîy Krzyô pyta ojca, polonistë:
 - Tatusiu, czy ciocia bëdzie dzisiaj z mnâ spaîa?
 - Ze mnâ, ze mnâ - odruchowo poprawia go ojciec.
 - Oj, ciâgle tylko z Tobâ.

               ƒ                     * * *

   Na  bank  napadli  gangsterzy.  Wymachujâc pistoletami i groûâc ich uûyciem
kazali  wszystkim  paôê  na  podîogë.  Jedna  z  mîodych  pracownic,  okropnie
przestraszona, poîoûyîa sië na plecach. Kolega obok szepcze:
 -  Przewróê  sië na brzuch. To jest przecieû prawdziwy napad rabunkowy, a nie
biurowa prywatka...

                ƒ                    * * *

   Malarz  tworzy akt piëknej, mîodej dziewczyny. Nagle rzuca pëdzel i zaczyna
jâ namiëtnie caîowaê.
 - Czy z kaûdâ modelkâ tak pan postëpuje? - pyta zaskoczona
 - Nie, pani jest pierwsza.
 - A ile modeli pan malowaî?
 - Trzy: martwâ naturë, kwiaty i mojego dziadka.

                 ƒ                   * * *

   Rozmawiajâ dwaj dyplomaci na party:
 -  Proszë  mi  powiedzieê, panie ambasadorze, czy païska ûona byîa niedawno w
Paryûu?
 - Aleû skâd, to ja jâ wszystkiego nauczyîem...

                  ƒ                  * * *

 -   Ewuniu,   ôciâgnij   majtki!   -  prosi  dziesiëcioletni  chîopiec  swojâ
rówieôniczkë.
 - Dobrze, a po co?
 - Wyciâgniemy gumë i zrobimy sobie procë!

                   ƒ                 * * *

   W ciemnoôci sîychaê namiëtny szept:
 - Marek, zdejmij okulary, bo rozdzierasz mi poïczochy!
   Po chwili ten sam gîos:
 - Lepiej je zaîóû, liûesz dywan!

                    ƒ                * * *

 -  Do  cholery,  przyszedî  pan  tu nastroiê fortepian, a nie dobieraê sië do
mojej ûony!
 - Owszem, ale païska maîûonka równieû wyglâda na rozstrojonâ.

                     ƒ               * * *

   Ojciec opowiada:
 - Moja nowa sekretarka jest przepiëkna. Wyglâda naprawdë jak laleczka.
   Wtrâca sië maîa Magdusia:
 - Czy ona teû zamyka oczy, kiedy kîadziesz jâ na plecach, tatusiu?

                      ƒ              * * *

 - Dosyê tej telewizji -mówi pielâgniarka do pacjenta- Idziemy do îóûka!
 - A jak nas ktoô przyîapie?...

ƒ                                    * * *

 - Pani potrzebuje nie lekarstw, ale rozrywki -mówi lekarz do pacjentki.
 - Juû próbowaîam, ale mój mâû jest taki zazdrosny...

 ƒ                                   * * *

„ GRYPSY
 "Widziaîam,   ûe   nadchodzi",  powiedziaîa  dziewczyna  ocierajâc  spermë  z
okularów.
 Czemu ona taka zmieszana? Moûe zje babana?
 Ostroûnie mijaj Kalisz.
 Mam dîogopis "D".
 W lasku Tasmanii...

 ƒ                                   * * *

   Roman spotyka starego przyjaciela i widzi, ûe ten ma podbite oko.
 - Co sië staîo, stary?
 -  Byîem  wczoraj  w  mieôcie  z ekstra blondynâ, która zanadto lubiîa uûywaê
szminkë. A gdy wróciîem do domu, do ûony...
 - Ha, ha. To miaîeô szminkë na koszuli.
 - Nie, na fiucie.

  ƒ                                  * * *

 - Co sië mówi dziewczynie, która nie chce poîykaê?
 -  Jeôli  chcesz  jechaê  na  wstecznym biegu, musisz sië teû przyzwyczaiê do
wdychania.

   ƒ                                 * * *

 - Co to jest cipka?
 - To jest coô takiego malutkiego i sîodkiego, co lubi jëzyczek.

    ƒ                                * * *

   Uczeï „{‚pewnie znowu LeMUr... hihi ƒ/LeMUr„}‚ do nauczyciela:
 - Nie mogë odczytaê co pan napisaî pod moim wypracowaniem.
 - Napisaîem "pisz wyraûnie".

ƒ                                    * * *

 - Mamo ile pasty mieôci sië w jednej tubce?
 - Nie wiem.
 - Od drzwi do lodówki.

 ƒ                                   * * *

   Redaktor naczelny do dziennikarza:
 - Czy uzyskaîeô wywiad z ministrem?
 - Tak, ale nie miaî nic do powiedzenia.

  ƒ                                  * * *

   Ûona do mëûa:
 - Kiedy wrócisz?
 - To sië zobacy.
 - Ale pamiëtaj nie póúniej.

    ƒ                                * * *

 - Jak sië bijesz z bratem, to kto wygrywa?
 - Najczëôciej ojciec!

     ƒ                               * * *

   LeMUr spotyka sâsiada w jednym bucie:
 - Co, zgubiîeô?
 - Nie, znalazîem.

„{‚moi sâsiedzi chodzâ bez butów, i co Ty na to? ƒ/LeMUr„}

ƒ                                    * * *

   Tadek zatrzymuje taksówkë i pyta:
 - Czy jest pan wolny?
 - Nie wyjâtkowo szybki.

 ƒ                                   * * *

 - Poûycz mi 100 zîotych.
 - Nie mam przy sobie takiej sumy.
 - A w domu?
 - Dziëkuje, w domu wszyscy zdrowi.

  ƒ                                  * * *

 - Czy to prawda, ûe wszystkie grzyby sâ jadalne?
 - Tak, Ale niektóre tylko raz.

   ƒ                                 * * *

   Mam  dwie  siostry  -  starsza  ma  juû  30 lat i bardzo dobrze sië trzyma.
Mîodsza ma dopiero 16 i nieúle sië puszcza...

    ƒ                                * * *

 -  Czeôê  LeMUr.  Poûycz  mi  100 tysiëcy. Ale na razie poûycz mi tylko 50, a
drugie 50 bedziesz mi winien. Ja teû Ci bëdë winien 50, wiëc bedziemy kwita...

„{‚a LeMUr na to: "A odpierdol sië!", heheƒ /LeMUr„}

ƒ                                    * * *

   Facet spotyka kumpla na ulicy.
 - Ci ludzie po drugiej stronie ulicy sâ strasznie nudni.
 - Dlaczego?
 - Stojâ tu juû od 24 godzin nie poruszajâc sië.
 - Jak do tego doszedîeô?
 - Przyglâdaîem sië.

 ƒ                                   * * *

   Wëdkarz nad brzegiem jeziora do siedzâcego obok chîopca:
 - Juû od piëciu godzin przypatrujesz sië jak îowië ruby. Moûe ty spróbujesz?
 - O nie, ja do tego nie mam nerwów.

  ƒ                                  * * *

 - Mamo ile pasty mieôci sië w jednej tubce?
 - Nie wiem.
 - Od drzwi do lodówki.

ƒ                                    * * *

 - Jak sië czyuje pacjent?
 - Lepiej. Nawet zaczâî mówiê.
 - I co powiedziaî?
 - Ûe czuje sië gorzej.

  ƒ                                  * * *

   Stoi  dwóch gîupich na przystanku, podjeûdûa autobus, jeden otwiera drzwi i
pyta sië kierowcy:
 - Czy dojadë tym autobusem do Îodzi?
 - Nie nie dojedzie pan.
   A tu wychyla sië drugi i pyta:
 - A ja dojadë?

ƒ                                    * * *

   Wchodzi straûnik do baraku w Oôwiëcimiu i woîa:
 - Czeôê numeromaniacy!

 ƒ                                   * * *

   Idzie  ôlepy  i  zobaczyîa  go  sroka  i pomyôlaîa sobie "zrobië mu kawaî".
Podleciaîa  i  bum  puôciîa  kupë,  ale  ôlepy zrobiî unik i nie trafiîa. Wiëc
pomyôlaîa, ûe zawoîa koleûankë.
Lecâ  we  dwie,  znowu bum, bum, a ôlepy slup, slup i zrobiî dwa uniki i znowu
nie  trafiîy.  Wiëc sobie pomyôlaîa - "zawoîam caîe stado, wiëc wtedy na pewno
go trafimy".
I  leci caîe stado: bum, bum, bum, ale ôlepy znowu zrobiî kilkanascie unkiów i
go nie trafiîy.
   I jaki z tego moraî? Ôlepy gówno widziaî!

  ƒ                                  * * *

   Przychodzi Liroy do spowiedzi i mówi:
 - Uprawiaîem scooby dooby yaa!
   A ksiâdz:
 - A co to kurwa jest?

   ƒ                                 * * *

   Kura - mëûatka, mówi do drugiej kury - koleûanki, teû mëûatki:
 - Gdzie Twój mâû?
 - A grzebie przy samochodzie.

„{‚takie durne sâ der beste!ƒ /LeMUr„}

                                   ƒ * * *

   Rozmawiajâ dwie gâsiennice, teû mëûatki. Jedna sië pyta:
- Gdzie Twój mâû?
- A chîopy go na ryby wyciâgneli.

ƒ                                    * * *

   A teraz coô zupeînie bez sensu...
   Byîy sobie trzy ôwinki i ktoregoô dnia postanowiîy sië zabiê.
 Pierwsza weszîa na wieûowiec, skoczyîa i sië zabiîa.
 Druga  weszîa,  stoi  na krawëdzi, skakaê nie skakaê, skakaê, nie skakac, ale
skoczyîa i sië zabiîa.
 Wchodzi trzecia, staneîa na krawëdzi i teû sië zastanawia: skakaê nie skakaê,
skakaê,  nie  skakaê,  ale  skoczyîa i sië nie zabiîa. Wiëc wchodzi drugi raz,
zastanawia  sie  znowu:  skakaê  nie  skakaê,  skakaê,  nie skakac, skakaê nie
skakaê, ale wreszcie skoczyîa i sië zabiîa.

 ƒ                                   * * *

   Mamy  w  budzie  takâ  nauczycielkë,  która  nazywa sië "Napora". I szliômy
kiedyô  z  kumplem  przed  szkoîâ,  a  tam staî jej samochód. On go zobaczyî i
powiedziaî:
 -To samochód Napory?
   A ja mówië:
 - Nie, na benzynë!

  ƒ                           * * *  * * *  * * *

—All yokez by (alphabetical):

ƒE2rd von C.
 ƒKordi‚/DuckRed & blabla
 ƒ LeMUr‚/Fire & blabla
 ƒ  MadeL‚/Fire
 ƒ   NOVI‚/PHOENIX W.G. & TRUE GENIUS
 ƒ    Orlik‚/Nemezis
 ƒ     Sylwiusz
