A˜ „Ludzie, czytajta fantasy! ƒ[Vicek] „ Fantasy to baôï, ale baôï „niezwykîa.‚ Podczas gry w baôni ludowej dzielny szewczyk ratuje gród zabijajâc smoka podrzuconym mu do groty baranem nafaszerowanym siarkâ, w fantasy dziejâ sië dziwne rzeczy, bo czy jest normalne, ûe ów szewczyk po zabiciu smoka odchodzi nie biorâc nagrody, chociaû tâ nagrodâ jest brzydka ksiëûniczka (czy ksiëûniczki muszâ zawsze byê piëkne?). Mnie osobiôcie literatura fantasy wrëcz porywa. Czytajâc np. Sapkowskiego odrywam sië od rzeczywistoôci, zaczynam ûyê ôwiatem stworzonym przez autora, ôwiatem czarów i miecza, smoków i elfów, dobra i zîa. Literatura nurtu fantasy jest wytworem XX wieku, dokîadniej jego drugiej poîowy. Za prekursorów gatunku uwaûa sië pisarzy znanych prawie kaûdemu miîoônikowi literatury (nie tylko tej o której mowa): Roberta Erwina Howarda (1906-1936), Johna Ronalda Reuela Tolkiena (1892-1973). Fantasy mimo swej róûnorodnoôci daje sië w pewien sposób uporzâdkowaê, podzieliê. W "bohaterskiej" odmianie fantasy ("heroic fantasy") gîównym bohaterem jest czîowiek o niezwykîej sile i odrazie do czarów, przeûywajâcy swoje przygody na Ziemi czy na obcych planetach. Mistrzem tej odmiany jest R. E. Howard, autor cyklu o Conanie, ûyjâcym w mitycznej Anglii. Caîkiem inny ôwiat przedstawia Tolkien, autor odmiany "miecza i czarów" ("sword and sorcery"). Ten goôê stworzyî opowieôê o Ôródziemiu, a jego dwie ksiâûki "Hobbit" i "Wîadca pierôcieni" zna prawie kaûdy (jak nie, to jazda czytaê, jeîopy!). Doôê ciekawâ odmianâ jest "naukowa fantasy", stworzona przez Ursulë Le Guin. Jej cykl opowiadajâcy o Ziemiomorzu ("Czarnoksiëûnik z Archipelagu") zdobyî ogromnâ popularnoôê, mimo ûe jest najbardziej zbliûony do rzeczywistoôci. Tu dobro nie zawsze zwyciëûa, a czary uûyte nieodpowiednio mogâ przynieôê wiëcej szkody niû poûytku. Zainteresowanie twórczoôciâ odjechanych pisarzy jest obecnie bardzo wysokie na ôwiecie, przy czym wszystkie rekordy bije ôwiat stworzony przez Tolkiena. Powstajâ kluby, których czîonkowie noszâ wymyôlone przez siebie znaki, emblematy, tworzâ nawet w przypîywach talentu plastycznego mapy Tolkienowskiego Ôródziemia. Wydawcy zaô poczuli, ûe moûna sië nieúle na tych maniakach obîowiê, czemu zawdziëczamy wiele leksykonów, które sâ w miarë poûyteczne, bo moûna w nich znaleúê odpowiedzi na nurtujâce pytania. Dlaczego fantasy jest tak popularne? Cholera wie. Moûe dlatego, ûe otaczajâcy nas ôwiat ma w sobie tyle brutalnoôci, przemocy i niesprawiedliwoôci, ûe wolimy sië zagîëbiê w fikcjë gdzie dobro zwyciëûa, istnieje honor, miîoôê, szlachetne uczucie? Moûe dla czytelników to jedyny sposób na przeûycie przygody, na oderwanie sië od szarej rzeczywistoôci za oknem? A moûe po prostu to sië fajnie czyta? Pewnie wszystko razem. Nurt fantasy powstaî jako odîam Science-Fiction. Technika, roboty, podróûe miëdzygwiezdne znudziîy w koïcu czytelników i autorów, dlatego powstaîa baôï. Baôï, w której wszystko jest moûliwe. Bohaterski Conan nie opuôci przyjacióî w potrzebie, czarnoksiëûnik zabije siîâ woli smoka, ale czy zawsze? Otóû nie, jest to ôwiat nawet bardziej rzeczywisty, okrutny od SF. Czarodziej moûe zginâê bo kierowaî sië nienawiôciâ, chciaî zdobyê panowanie nad ôwiatem. Fantasy ostrzega: zîo jest potëûne, musisz na nie uwaûaê. Ogromna wiëkszoôê literatury fantasy pozostaje przy nurcie howardiaïskim. Rzadziej spotyka sië kontynuacjë nurtu tolkienowskiego. Sytuacja polskiej literatury tego typu jest trochë inna niû anglosaskiej. Do Polski najpierw dotarî Tolkien, a dopiero póúniej Howard. Pierwsze wydanie "Wîadcy pierôcieni" ukazaîo sië u nas na poczâtku lat szeôêdziesiâtych, drugie w 1981. "Czarnoksiëûnik z Archipelagu" w 1983, zaô "Conan z Cymmerii" w 1988. Zatem to nie Howard, ale Tolkien i Le Guin uformowali nasze narodowe pojëcie o fantasy. Ostatnio daî sië zauwaûyê olbrzymi rozkwit polskiej literatury fantasy. Miejmy nadziejë, ûe autorzy tacy jak Sapkowski, Kres, Piekara, Borkowska nie zawiodâ nas i bëdâ tworzyê powieôci na miarë Tolkiena i Howarda. Jakby sië ktoô napaliî, to poza wymienionymi moûna rzuciê sië na Anthony'ego Piersa, Rogera Zelazny'ego, Terry'ego Pratchetta i Andre Norton przede wszystkim - to tylko ci najwiëksi i najszerzej znani. Twórcy fantasy nie babrzâ sië w ûadnych ideologiach czy ukrytych treôciach, które tak namiëtnie omawia sië na polskim przy lekturkach. Piszâ dla przyjemnoôci swojej i czytelnika, jedynym problemem jest konflikt siî dobra i zîa. Dlatego ludek zgnëbiony peînymi "treôci" lekturami naszych narodowych wieszczów duûo chëtniej siëga po fantastyczne, niewiarygodne, nieprzeciëtne, gorâce jak lawa z wulkanu powieôci przenoszâce nas w fikcyjny ôwiat. Namawiamy Was do zgîëbiania tajemnic jakie niosâ arcydzieîa mistrzów fantasy. Pomyôl, ile mëczyîeô "Chîopów" czy inne potopy - rok, dwa? Trylogië Tolkiena (ok. 1200 stron) zaliczysz w miesiâc, pewna sprawa (fani w ciâgu tygodnia). — Ludzie, czytajta wiëc fantasy! ˜ ƒVicek