38 4Przesyîka Kâpiel czekaîa. W okrâgîej duûej wannie piëtrzyîa sië góra biaîej piany, a jej delikatny zapach wypeîniaî îazienkë. Jane staîa przed ogromnym, zajmujâcym niemal caîâ ôcianë lustrem i w sobie tylko wîaôciwy sposób przygotowywaîa sië do czekajâcej jâ tego wieczora przyjemnoôci. Uwaûnie przyglâdaîa sië swemu odbiciu- smukîej sylwetce, otulonej wykwintnym peniuarem i twarzy o delikatnych, ale zdecydowanych rysach. Spiëîa na czubku gîowy gëste ciemnoblond wîosy, którym sztuka fryzjerska dodaîa tu i ówdzie jaôniejszych akcentów. Byîa gotowa. Pora rozpoczâê rytuaî, któremu oddawaîa sië niemal co dnia. Rozwiâzaîa wstâûki i peniuar zeôlizgnâî sië z jej ramion, miëkko ukîadajâc sië wokóî stóp. Teraz rozpiëîa stanik odsîaniajâc duûe, ksztaîtne piersi. Pogîadziîa je lekko a potem ujëîa po jednej w kaûdâ dîoï, delektujâc sië ich ciëûarem i sprëûystoôciâ. Koniuszkami palców delikatnie zaczëîa pieôciê ciemne obwódki wokóî sutek, czujâc jak marszczâ sië pod dotykiem, a brodawki nabrzmiewajâ i wysuwajâ sië jak dwa roûki. Zwilûyîa palce ôlinâ i masowaîa je odczuwajâc lubieûne îaskotanie w dole brzucha. Co chwila spoglâdaîa na prëûâce sië w rozkoszy miëônie podbrzusza. Jej oddech stawaî sië coraz szybszy i urywany. Przerwaîa pieszczotë. Czas na najwaûniejszâ czëôê rytuaîu. Stanëîa tyîem do lustra i pochyliîa sië opierajâc dîoïmi o îawkë do masaûu. Odwróciîa gîowë. Teraz w lustrze odbijaîy sië peîne, cudownie zaokrâglone poôladki, otulone biaîâ mgieîkâ przejrzystych majteczek i dîugie, smukîe nogi w równieû w biaîych, cieniutkich poïczoszkach. Jane nie zmieniajâc pozycji siëgnëîa rëkami do tyîu i zaczëîa zsuwaê delikatnâ tkaninë okrywajâcâ jej pupë. Robiîa to bardzo wolno, z zapartym tchem obserwujâc wyîaniajâce sië bladoróûowe póîkule. To byîa JEJ GRA. Uwielbiaîa oglâdac siebie w tej pozycji, widok wypiëtej pupy doprowadzaî jâ do erotycznego szaleïstwa (W: jak bym jâ zobaczyî w takiej pozie to bym nie wytrzymaî!). Rozstawiîa nogi tak szeroko jak pozwalaîy jej zsuniëte do poîowy ud majteczki. Widziaîa teraz lôniâce wilgociâ, karminowe pîatki vaginy w gëstwinie ciemnych, poskrëcanych wîosków. Zafascynowana Jane utkwiîa wzrok wyûej, tam gdzie rozchylona szczelinka poôladków odsîaniaîa brunatny punkcik. Wsunëîa rëkë gîëboko miëdzy nogi, pieszczâc dîoniâ swojâ muszelkë. Jej ôrodkowy palec wolno przesuwaî sië miëdzy rozchylonymi poôladkami, które zaciskaîy sië rytmicznie pod jego dotkniëciem. Jane przymknëîa oczy i skoncentrowaîa sië caîa na doznawanej rozkoszy. Z doîu brzucha, aû do czubka jej gîowy napîywaîy fale gorâca, poôladki zaciskaîy sië coraz mocniej, dîoï miëdzy jej udami poruszaîa sië coraz szybciej, szybciej szybciej ... aaach... nagle nogi zwarîy sië mocno, zaklinowujâc kurczowo zacisniëtâ na îonie rëkë, a caîe ciaîo dygotaîo wstrzâsane spazmami orgazmu. Rozlegajâce sië juû od pewnego czasu dyskretne pukanie do drzwi îazienki przywróciîo Jane do rzeczywistoôci. Wyprostowaîa sië. - Tak Marie, wejdz- o tej porze nie mógî to byê nikt inny. Do îazienki weszîa mîoda pokojówka. -Madame... umilkîa na chwilë, ale szybko opanowaîa sië i dygotajâc z wdziëkiem dokoïczyîa- pan telefonowaî, ûe przyjdzie o godzinë pózniej. Jest w klubie z sir Walcem i .............. - Dobrze Marie - przerwaîa Jane. Dziewczyna znów dygnëîa, caîy czas majâc oczy utkwione w seksie swojej pani. Siëgnëîa rëkâ do klamki. - Zaczekaj - powiedziaîa Jane. - Skoro juû tu jesteô, pomóû mi -wskazaîa gestem znikomâ resztë ubrania jakie miaîa na sobie. Marie podeszîa i uklëknowszy u stóp Jane zsunëîa do koïcado tkwiâce ciâgle na udach majteczki. Ani widok pani z majtkami wokóî kolan, ani polecenie pomocy przy kompieli nie zaskoczyîy jej. Marie byîa pokojówkâ naprawdë " osobistâ " i widywaîa swojâ paniâ w sytuacjach, w których nie widywaî jej nawet mâû (W: o boûe!!). Ich wzajemne stosunki nie byîy typowe dla relacji pani - sîuûâca. Marie trafiîa do Jane przed dwoma laty, odpowiadajâc na ogîoszenie: "przyjmë mîodâ, ulegîâ francuskâ sîuûâcâ". Wymagania jakie jej postawiono caîkowicie pokrywaîy sië z oczekiwaniami dziewczyny. Zdecydowaîa, ûe przyjmie të pracë i nigdy nie ûaîowaîa swojej decyzji. Teraz pieszczotliwymi, zmysîowymi ruchami rozpinaîa pasek na biodrach Jane, ôciâgaîa jej poïczochy i uwalniaîa stopy od pantofelków na wysokim obcasie. Zebraîa leûâce na podîodze odzieû i odîoûyîa na bok. Jane leûaîa juû w ciepîej wodzie z przymkniëtymi oczami rozkoszujâc sie miîym bezwîadem ciaîa po dopiero co przeûytym orgazmie. Czuîa spojrzenie pokojówki na swoich piersiach wystajâcych spod ônieûnej piany. - Umyj mnie - rozkazaîa nie otwierajâc oczu i zakîadajâc rëcë za gîowë. Marie naîoûyîa miëkkâ rëkawicë kâpielowâ. Nieôpiesznymi, okrâgîymi ruchami zaczëîa myê ramiona i pachy swojej pani. Pózniej przyszîa kolej na piersi i brzuch. Jane nie otwieraîa oczu, leûaîa caîkowicie odprëûona z przyjemnoôciâ oddajâc sië zabiegom pokojówki. Rëkawica poruszyîa sië wsród piany coraz niûej, muskaîa juû wîosy îona. - Dosyê Marie! - Jane spojrzaîa na zarumienionâ twarz pokojówki i uômiechnëîa sië. - Teraz plecy .... - odwróciîa sië leniwie. Wyczuwaîa narastajâce podniecenie dziewczyny i zaczynaîo sië jej ono udzielaê. Wîaôciwie nie miaîa tego dzisiaj w planach, ale skoro Walec miaî przyjôê pózniej .... Wstaîa. Marie nie potrzebowaîa wiëcej poleceï, dobrze wiedziaîa co ma teraz zrobiê. Jej namydlona rëka tkwiîa miëdzy udami Jane nieruchomi, jedynie palce wygrywaîy pasaûe na miîosnej cytrze. Kiedy nad swojâ gîowâ usîyszaîa przyspieszony, urywany oddech, siëgnëîa pod prysznic. Jane szeroko rozsunëîa uda i silny strumieï wody zaczâî bezlitoônie siec jej wnëtrze. Marie umiejëtnie kierowaîa wodny bicz w najbardziej wraûliwe miejsca. Nieprzytomna juû z podniecenia Jane chwyciîa dziewczynë za wîosy i mocno przycisnëîa jej twarz do ciemnego trójkâta swego îona. Jëzyk pokojówki szybko odnalaûî wîasciwâ drogë. Przemykaî sie nieznoônie wolno miëdzy pîatkami Vaginy, zmieniajâc wciâû kierunek i siîë natarcia. Miëkki i delikatny, dotykaî ciaîa okrywajâc je niczym ciepîâ koîderkâ, to znów ostry i spiczasty uderzaî mocno w same centrum rozkoszy. Jane obiema rëkami przytrzymywaîa gîowë pokojówki, jej biodra falowaîy, a z rozwartych ust ulatywaîy westchnienia i jëki. Nagle odwróciîa sië i pochyliîa opierajâc gîowë o ôcianë. - Dalej Marie!! - zawoîaîa chrypliwie. - Pieôc tutaj, liû moje kakaowe oczko!... Marie ujëîa oburâcz okrâgîe póîkule i rozchyliîa je szeroko. Bez ûadnych wstëpnych gierek, wcisnëîa ostry czubek jëzyka gîëboko miëdzy poôladki Jane. Wwiercaîa go w sprëûystâ dziurkë, jednoczeônie zagîëbiajâc palce w mokrej szczelince wîasnego îona. Podwójny jëk rozkoszy wypeîniî îazienkë....... gdy nagle ktoô zapukaî do drzwi. Marie wybiegîa szybko z îazienki, otworzyîa drzwi i ku jej zdumieniu ujrzaîa listonosza który powiedziaî: - Przynoszë tâ oto przesyîkë dla wielmoûnego pana! Dobrze, przekaûë to mu! - odpowiedziaî Marie zamykajâc drzwi. 4WALEC / APPENDIX 3(HIV: Walec, that was cool!)