Demon, cz 6 - "Olgierd raz jeszcze" (IF) Szef sektoru B szstego poziomu wpad na lotn kontrol na stanowisko pracy dyurnego zajmujcego si prac Ornijelenia. -I jak tam? -Zacz dziaa. Powiedzia, e wykoczy faceta w trzy miesice. -Stary sposb? -Wanie nie. Zamierza popenia zbrodnie, Maxxa zmusi do patrzenia.. -...A reszty ma dokona rozprawa sdowa. -Liczy na to, e facet si zaamie. Poza tym nie zamierza robi niczego goymi rkami. -Patent "na generaa"? Dobra, zobaczymy jak mu to wyjdzie * * * Ornijelenia zaoy Maxxowi blokad. Mia zamiar wrci przed pit, ale co mogo go zatrzyma, a poniej mg faceta po prostu nie znale (piekielne oznaczenie zostao zdjte). Wyszed z jego ciaa, a potem chcia przelecie przez okno. Tu si zdziwi. Przenikalno elektryczna szyby bya tak niska, e przepchnicie caej energii demona trwaoby tydzie. Zdecydowa si wic na szyb wentylacyjny. Lecc nad miastem uzupeni straty podadowujc si na elektrostatycznych filtrach jakiej przetwrni chemicznej. Dotar do siedziby Rudobrodego w penej formie. Przeciwnik Maxxa mieszka na przedmieciu w dzielnicy domkw jednorodzinnych. Ornijelenia bez trudu odnalaz numer 16/38 (uliczek byo tu tyle, e nie nadano im nazw, a jedynie ponumerowano je). Dom by jak wszystkie inne w tej dzielnicy, jednak Olo oznaczy go kilkoma radioaktywnymi tokenami. W urzdowym jzyku piekielnym zaczyy: "Tu mieszka Przeklty (optany)". Orni wlecia do rodka przez szpar pod drzwiami. Odnalaz sypialni i pomidzy panienkami wszelkiej maci i formatu ciao Rudobrodego. Ale byo puste i zablokowane. Polecia do piwnic. Olo ju czeka na niego w pomieniach pieca kotowni. Dobry pomys. aden inny demon nie mg ich podsucha; co przawda nie izolowao ich to od dyurnego w Piekle, ale nie mieli przecie przed nim nic do ukrycia. -Siemanstwo towarzystwu! - zacz rozmow Olo. - Zamknij klap, bo przecig. -Nie mog przecie porusza rzeczy materialnych, a tym bardziej metalowych. -Gupi. Zrb zwarcie w termostacie, to si sama zamknie. Orni zrobi tak. -No to co tam, osiu? - Spyta zniecierpliwiony ju Olo. Orni zawsze zastanawia si nad TYM swoim przezwiskiem. Tylko Olo go tak nazywa, a on nigdy go nie spyta dlaczego. Postanowi jednak zostawi t spraw na pniej. Teraz mia co innego do przedyskutowania. -Suchaj, rubokrt. Mam fajny patent. Potrzebuj bliniakow, sznurka i aparatury do elektrowstrzsw. -Chyba rozumiem... A dla czego bliniaki? -O wiele atwiej. To co zostanie uwarunkowane u jednego, mona po prostu przenie na mzg drugiego. -A po co elektrowstrzsy? Przecie znacznie prociej zrobi to rcznie. Od czego jeste demonem! -Ta maszynka, to dla mnie... -Ty zboczecu!... Ale e te ja na to wczeniej nie wpadem! Pieprzyem panienki caymi pczkami, a tu taki prosty sposb! To moe lepiej rozbebeszy telewizor i wypru powielacz napicia? -Dobra, dobra. Najpierw praca, a potem orgie. Zamierzam wprowadzi troch ruchu w swojej czci miasta. Na pocztek bojwki id rozwali jedn z placwek Nowego. -A tych dwch chopaczkw, ktrych mam ci zaatwi, to pewnie ma przekona panienki, eby si nie wczyy noc po ciemnych uliczkach? -Dokadnie. -Jakie masowe mordy? -No co ty. Ja jestem podny. Mam si ju za fachowca. Pozwoli na mier to spapranie roboty. Dostarcz im jedynie cikich przey. BARDZO cikich przey. -I pewnie bdziesz osobicie kontrolowa ich prac, co? Stary lubienik. -Jak bdziesz grzeczny, to tobie te pozwol popatrze. -arty na bok. Jutro postaram si co zaatwi u 'Handlarza ryb'. Co mylisz o przeciwnej, eskiej organizacji na poudniu? -Nie, to nie to. Ale mog ci przysa laski z moich zakadw, a ty drastycznie obni ceny. Mog ci nawet zaatwi extra laboratoryjnego HIVa. -Stoi. A po co sznurek? -Najlepiej linka, pitka. Jak wiesz ofiara gwatu nigdy nie poddaje si bez walki. A unieruchomiona walczy nie moe. -A co z, e tak si wyra, foni? -Scotch. Szeroko ptora cala. Czarny. Ju mam. -Wierzchnia powoka? -Dobre noe. Jutro ka kupi. -Niepotrzebni wiadkowie? -Gaz obezwadniajcy. -Pomylae o wszystkim. - powiedzia z podziwem Olo. - Jeszcze najweniejsze. Jaki wiek towaru? -Na tyle may, eby da si warunkowa, ale na tyle stary, eby mia dobrze rozwinite... -Nie musisz koczy. 15-16 lat? -Chyba bdzie pasowa. -No to do zobadzenia jutro. Bd 'Trunki Ledejskie'. -??? -Zobaczysz. egnaj. -Co, 'egnaj'!, jeszcze nie skoczyem. -Co tam takiego?! - spyta zdziwony Olo. - Po mojemu, to ju wszystko mi powiedziae. -Nie w tym sprawa. Moe przelecimy si poszpera w jakim punie? czasami miewaj cakiem ciekawe wizje. Potrzebuj troch rozrywki. -Nie ma sprawy. * * * Miasto trwao wrd nocy pic snem sprawiedliwego. Nikt nie zauway dwu zowrogich cieni suncych po rozgwiedonym niebie. Nikt, poza kilkoma Nawiedzonymi znajcymi tajniki wiedzy tajemnej i magii, nie przeczuwa nawet, e ten niebiaski spokj zostanie wkrtce zmcony. Nikt nie mia si dowiedzie o nadchodzcych Szczurach Miasta. Iego Ferromagnetyczno