Opolski festiwal '95 (LeMUr/Fire) Trwa wanie Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Nie byoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, e jest to kia! Po prostu kia. "Piosenki" reprezentuj bardzo niski poziom (jeli w ogle jaki), a najwikszy skandal wywoa "Wieczr kabaretowy", czyli "Pop show". Do tego ostatniego chc si wanie dopierniczy. Wy zapewne czytacie te sowa dugo po Opolu, ale myl, e "sawa" "Pop show" pozostanie Wam w pamici. O co chodzi? Przede wszystkim chodzi o to, e za duo byo angielszczyzny w tym programie. Jak wida sama nazwa jest angielska... Kurwa ma! Przecie to jest festiwal POLSKIEJ piosenki, w Polsce - chyba powinien by po polsku, nie? A moe si myl? Moe to byo nadawane na ca Europ, albo nawet wiat? Raczej nie - tak si skada, e odbieram TVPoloni i nie byo "Pop show" (nie bd robi z siebie bazna tak, jak to zrobili autorzy programu (z siebie, nie ze mnie!) i nie bd odmienia jego tytuu, np. "Pop showu" - to jest bez sensu, a poza tym nie wydaje mi si poprawne gramatycznie) na tyme kanale. Moe bdzie pniej - nie wiem. Jednak i tak na nic nie zdayby si prby tumaczenia (choby napisy) scenek na inny jzyk - program wymiewa wady Polakw i prawd mwic trzeba by niele oblatanym w polskich sprawach, eby zrozumie polski humor! Mona te by Polakiem - to nawet prostsze :-) Wrmy do "Pop show". Przykadowa scenka - wychodzi facet na scen, a z gonikw sycha lekko podmiksowany gos "Joke, joke!". No kurwa! Przecie po polsku mona powiedzie "dowcip", nie? Ale widocznie reyser (czy inny bawan) chcia si popisa, e on wie, co to znaczy. Po dennym dowcipie ("joke") nikt si oczywicie nie mieje, a z gonikw mamy kolejny tekst, ktry jedynie przybija czowieka bardziej do podogi - "Keep smilling!", albo co rwnie polskiego. Fajny program, co? I tak co chwil! Jednak bya jedna scenka z du iloci angielszczyzny (miernej z reszt; o akcencie nawet nie wspomn). Jednak scenka ta miaa taka by - byo to po prostu wymiewanie polskiego mapowania kultury (?) zachodniej, gwnie amerykaskiej. Byo to co w rodzaju rozdania Fryderykw (sam fakt rozdawania tych figurek, to temat na inny artyku, ktry moe innym razem). Gostek wychodzi na scen i pierdoli bez sensu co chwil "Yes..", "Wow!", "Hello!", "Everybody" (to trzeba byo sysze - "ewerybady") i takie teksty. No to jest fajne, nawet bardzo. Tyle tylko, e nikt si nie mieje! Na koniec wyciga jak kartk i mwi: "co za suprajz!". No, wielki "suprajz", bo z tego co wida to poowa sali nie zaapaa dowcipu ("joke" jeli ju zapomniae, co znaczy to sowo)! [LeMUr, czyby i Ty si nabija z czytelnikw - korekta]. Najsawniejsza jednak bdzie (pisz te sowa kilka godzin po koncercie - jeszcze nie widziaem (i nie syszaem) adnych wiadomoci na ten temat) inna scenka. O co mi znowu chodzi? Chodzi o scenk "Psy 3". Pomys doskonay, prawd mwic prezentacja bardzo dobra, ale nadaje si to do jakiego magazynu dyskowego (w jednym nawet czytaem co podobnego jaki rok temu... By to mag FUNZINe'u), a nie na estrad! Scenka bya dialogiem typu: - Ej, kurwa! - Co, kurwa? - Jajco, kurwa! - Co, kurwa? - Ja ci zapierdol, kurwa! Po czym gostek wyciga jak plastykow butelk i tucze drugiego po bie. W tym momencie sycha reysera: - Stop! Kurwa, stop! - Co jest?! - Za mao "kurwa", kurwa! No to adny pokaz! Moj starsz, a zelektrywowao! Ja brechtaem, jak dziki, ale i tak jestem zdania, e to przesada z takim czym do telewizji! Co prawda polska TV emitowaa rne filmy, ale ostatnio mocno ograniczono tego typu "wybryki". Wszystko za spraw"Rady do spraw wartoci", czyli KRRiT (przetumacz sobie sam!). Pamitacie gosy po "Big Zbig Show" z Zamachowskim? Jestem pewien, e teraz bdzie podobnie! Jeli organizatorzy nie dostan jakiej kary (u nas wszystko jest moliwe! Mimo demokracji i wolnoci sowa), to bdzie spokojnie. Prawd mwic chciabym, eby zrobili im koo dupy, bo zasuyli sobie na to! Jest jeszcze sprawa obsugi technicznej. Tragiczna! Na pocztku wszystko byo w jak najlepszym porzdku, ale przy parodii piosenki Niemena "Dziwny jest ten wiat" wysiad jeden mikrofon. Aktor musia piewa bez niego, przez co publiczno (ta w amfiteatrze i przed telewizorami) stracia jakie3/4 piosenki! Dopiero po pewnym czasie jaki gostek poda mu mikrofon - te spierniczy to, bo potem byo wida, e aktorowi "brakuje rki" (zawsze twierdziem, e czowiek powinien mie 3 rce!). Druga wpadka techniczna, to le przypity mikrofon w bodaje nastpnej scence. Tym razem aktorzy sami wybrnli i dziki maej improwizacji wszystko wygldao w miar dobrze (ale nie trudno byo zgadn, e to nie jest zgodne ze scenariuszem). Na koniec przydaoby si mae podsumowanie. Nie przychodzi mi jednak nic do gowy... Sami sobie dorbcie odpowieni koniec - myl, e jest on zbdny. LeMUr/Fire (24.06.1995) P.S. Ostatnio (ju we wrzeniu) obejrzaem "Pop show" jeszcze raz - kumpel nagra to widowisko. Mimo i lalimy z niego w szkole niele (nie z kumpla!) to twierdz to co twierdziem. Szkoda tylko, ze nie byo ani sowa "Pop show" ze strony Rady... A jutro maj by w TV "Psy 2" - szkoda, e bez cenzury ;-)