Historia Amigowca (Mr.Rad/Future)  Tė historyjkė dedykujė tym którzy nie wierzā w swoje siīy i sā zraūeni do Žsceny z powodu ich traktowania, a takūe dla tych którzy dyskryminujā Žpoczātkujācych. Na samym poczātku posiadaīem C64 i byīem z tego powodu bardzo zadowolony. Granie to byīa moja pasja, czėsto spėdzaīem przy komputerze nawet caīy dzieļ. Nic siė dla mnie nie liczyīo oprócz komputera, ōciōlej mówiāc - gier. U kuzyna zobaczyīem piėźsetkė i byīem oczarowany jej moūliwoōciami - póī mega, szybki procesor i bajera grafika. Staīa siė ona moim marzeniem, kupowaīem Top Secreta i czytaīem opisy gier na ten sprzet. Bīagaīem, skomliīem i prosiīem ūeby mi starzy zaīatwili ten demon szybkoōci, jednak oni byli nie ubīagani. Za póī roku ich i moje poglādy siė zmieniīy, postanowiīem nabyź tysiācdwusetkė. Moje marzenia siė speīniīy, siedziaīem non-stop przy ekranie i īupaīem w Mortala īamiāc setki joy'i. Gdy dostaīem nowā grė czerwony z wraūenia uruchamiaīem mojā machinė, zasiadaīem wygodnie przed monitorem i robiāc gīupiā minė graīem, graīem i jeszcze raz graīem. Czas leciaī nieubīaganie, minuta stawaīa siė godzinā, godzina dniem a dzien miesiācem. Tak zleciaīo mi dwanaōcie miesiėcy. Moja twarz byīa koloru zielonego, oczy przekrwione i czerwone, podczas snu drgaīy mi rėce w rytm ruszania dūojem. Praca zawodowa (nauka ha, ha) zeszīa na drugi plan, liczy siė tylko moja Amiga. Mineīo kolejne szeōź miesiėcy, komputer o maīo nie pozbawiī mnie wzroku i skoļczyīo siė dla mnie granie. Āwiat staī siė dla mnie szary i ponury, zastanawiaīem siė nad próbā samobójstwa. Byīem skīonny to popeīniź (he, he) i wtedy z caīego tego gówna wyciāgnāī mnie kumpel dla którego gra nic nie znaczyīa. Pokazaī mi kilka programów i parė demek które bardzo mi siė spodobaīy. Postanowiīem poeksperymentowaź z Deluxe Paintem i o dziwo (nie myliź z dziwkā) coō mi wyszīo. Rysowaīem róūne rysunki poczāwszy od penisa a skoļczywszy na ksiėdzu. Kupowaīem przeróūne ksiāūki i amigowskie czasopisma. Dowiedziaīem siė wielu rzeczy o Amisi, które mnie bardzo wciāgaīy i interesowaīy. Poznaīem wielu nowych przyjacióī którzy w wiėkszym lub mniejszym stopniu poszerzali mojā wiedzė. Jednak wciāū czegoō mi brakowaīo, brakowaīo mi grupy w której mógībym siė rozwijaź i wtedy poznaīem dobrego kumpla - Proxy'ego, z którym postanowiliōmy zaīoūyź swojā grupė - Future. Nasze stowarzyszenie (he, he) liczy obecnie piėź osób i wciāū siė rozwija (mam nadziejė). Wszystko jest okej, znalazīem cel w ūyciu i postaram siė rozwijaź, bo ambicji i chėci mi nie brakuje. Ten artykuī ōwiadczy o tym, ūe na poczātku zawsze nie jest siė prymusem i nawet najlepsi musieli kiedyō zaczāź, wiėc nie zaīamujcie siė na samym poczātku. Nie ma co sobie pluź w twarz, ūe nie ma siė kontaktów, ūe gfxy sā cienkie, ūe muzyczki sīabe, z czasem KAŪDY dojdzie do celu. Wystarczy duūo chėci i dobrej woli. Nie moūna siė od razy zrarzaź do sceny z powodu, ūe ktoō nazwie ciė lamerem. Powtarzam jeszcze razŽ najlepsi takūe mieli swój poczātek. Tu apelujė takūe do ludzi obeznanych ze scenā, czemu kurwa tak tėpicie poczātkujācych (nie wszyscy), co wam na mózg padīo? zapomnieliōcie o friendshipie czy co? Sami powiedzcie czy na poczātku teū wam wszystko dobrze szīo? Jeūeli nie chcesz mieź z nimi do czynienia, poprostu siedz cicho i nie fakaj bez sensu. Sami dobrze wiecie, ūe ostatnio nie jest za dobrze ze scenā amigowskā! Nie pomyōlcie jednak, ūe broniė lamerów, tego kurestwa siė namnoūyīo i nie moūna tolerowaź takich którzy np. podpisujā siė pod cudzā pracā. Miejmy nadziejė, ūe lamerzy przerzucā siė na PC (ha, ha) a na Amidze pozostanā ludzie dla których ten komputer coō znaczy. Koļcze tego arta z nadziejā, ūe poczātkujācy amigowcy nabiorā chėci do pracy, a zaawansowani pomogā im rozwijaź zdolnoōci których na pewno im nie brakuje. … ŽMr.Rad/Future