–P –¤–łMîoda Scena–»–ą Nie ukrywam, űe obecnie najwiëkszy wpîyw ma na mnie szkoîa. Tak to juű jest, űe czîowiek jak nie jest w budzie, to siedzi w chacie i odpoczywa po tym "ciëűkim dniu". Jestem w sumie dla innych mîodzik, a w ogóle to lata lecâ i jak by na to nie spojrzeę to z Amigâ jestem juű 6 latek i jakoô ten czas straconym sië wydaje. Ale nie o to mi akurat teraz chodzi. Juű póî roku temu coô podobnego do maga pisaîem, ale űe roboty nad tym zinem idâ jak przysîowiowa krew z nosa, to nie zaszkodzi trochu rozwinâę temat. A mianowicie: Dlaczego siedzë przy Ami tyle lat? (i wy zresztâ teű) Nie wiem jak z czytelnikami maga, ale myôlë, űe reprezentujë juű chyba jeden z mîodszych roczników Amigowców. Mam 18 latek i chodzë do LO do III klasy. Akurat teraz przerabiam na polskim (mój kochany yghy... przedmiot 9) –łMîodâ Polskë–ą i wpadîem w lekkâ konsternacjë. Czy moűe ktoô zauwaűyî, űe tamci ludzie byli w podobnej sytuacji co dzisiejsi? Koniec wieku, niewiadoma przyszîoôę, moűliwoôę wybuchniëcia jakiegoô konfliktu (wtedy to doszîo do I Wojny Ôwiatowej, a co bëdzie teraz..?), szukanie jakiegoô nowego celu, nowych ideaîów, nowego wyraűenia siebie, a jednoczeônie powrót do pierwotnych zachowaď, potrzeb, upodobaď. Ludzie bali sië (teraz teű sië boimy, bo przez coraz to nowe konflikty - np. ostatni w Kosowie, stabilnoôę ôwiatowych siî jest zachwiana, a do tego za wschodniâ granicâ zaczyna równieű wrzeę), czuli nadchodzâce zagroűenie. Ale co to ma z nami wspólnego. Ano w tym caîym kotle pojawili sië wówczas - w koďcu XIX wieku - przedstawiciele nowych trendów, którzy wîaônie stanowili pierwiastek odrëbny od ogóîu. Uwaűano ich wtedy za szaleďców, gdyű to, jak siebie wyraűali i do czego dâűyli byîo dla innych absurdem. –łImpresjonizm–ą w sztuce, –łekspresjonizm–ą, –łsecesja–ą... Wszystko to miaîo wynieôę indywidualnoôci poza krâg szarego codziennego űycia, ukazaę coô niezwykîego. Ludzie bali sië z jednej strony nadejôcia "koďca", a z drugiej strony chcieli uciec od otaczajâcego ich ôwiata, widzâc, űe ten nie jest doskonaîy. A teraz? Amigowcy równieű stanowiâ pewnâ odrëbnoôę, pewnâ grupë, która istnieje sama dla siebie. Nasze dziaîanie - podobnie jak dekadentystów - charakteryzuje –˘"sztuka dla sztuki"–ą. Wszystkie imprezy, usiîowanie zîoűenia jakiegoô tam dema, intra, packa czy maga przez koderów, grafików robiâcych coô tylko dla wîasnej satysfakcji, muzyków, którzy robiâ - wedîug mnie - wspaniaîâ rzecz, gdyű poprzez to, co uda mu sië przerzucię w te patterny, caîa pozostaîa oprawa nabiera formy. Tekst-writerzy, ludzie od Askii, swapperzy - wszyscy robiâ to co robiâ dla pokazania innym. Nie musi byę to coô doniosîego, ale zawsze ten czîowiek jest w swym dziaîaniu bezinteresowny. Nie jest to wymuszone przez jakiô tam trend czy komercjë. Ogóî w tym przypadku traktuje nas jako dziwaków, bo w sumie ani to nam pieniëdzy nie daje, a jeôli juű űyje z tego tylko niewielka grupa ludzi, która równieű stara sië robię w zamian coô naprawdë dobrego (redakcje MA i ACS'u), to i tak uwaűa sië, űe jest to syzyfowa praca. Do tego my caîy czas dokîadamy do tego interesu. Pewnie, űe kaűdy kto na to patrzy "z zewnâtrz" pomyôli, űe dziwni ludzie ci Amigowcy, bo w sumie jakâô sztukë tam tworzâ, ale samo dla siebie, a do tego na takim sprzëcie, jakby innego –ł"lepszego"–ą brakowaîo - to lekki "odpaî". Wîaônie - oni nie rozumiejâ. Nie rozumiejâ nas, innych grup kulturowych, nas - mîodych (to teű chyba element –łMîodej Polski–ą). Dziëki temu stanowimy odrëbnoôę, której inni nie naruszâ, gdyű z jednej strony dla nich –ł"wiëkszoôę ma zawsze racjë"–ą, a z drugiej strony bojâ sië. Tego, űe na nich sië bëdzie patrzyîo jak na szaleďców, űe sami sië nie znajdâ w tym caîym ôrodowisku, űe to ryzykowne îadowaę kasë w coô tak niestabilnego (w przypadku Amigi to nie za bardzo prawda - u nas zmiany zachodzâ raz na 8 lat he he), űe... Powodów znaleúę moűna by byîo wiëcej, ale po co. Ci co sië nie zdecydowali nigdy sië na to nie zdecydujâ i zostanâ szarâ strefâ, numerkiem ewidencyjnym w spisie ludnoôci, niczym. Nigdy nie zabîysnâ w jakimô tam - nawet najmniejszym - krëgu. Amigowcy natomiast nie poddali sië komercji by –˘Microszczaw–ą, –˘In-kaî PEndoom–ą i dziëki temu mieli okazjë stworzenia dla siebie odrëbnej spoîecznoôci. Űyjemy jednoczeônie w ôwiecie pieniâdza i jak lemingi gonimy gdzieô nad krawëdú tego wszystkiego, ale równieű zatrzymujemy sië czasem i jak to juű kiedyô byîo napisane - budujemy sobie pomnik, który przetrwa nas samych. A odpowiedú na zadane pytanie? Jeôli ktoô nie zaîapaî o co mi chodzi, to juű nie wiem, jak to inaczej przekazaę. –łAmiga i Scena–ą to –˘kult–ą - coô co nas jednoczy, trzyma razem i nadaje jakiô sens naszemu dziaîaniu. Na grzybie teű jest coô takiego - wiem, ale jak spytaîem znajomych klonów o ich scenë, to zrobili karpia, gdyű o takim czymô wprawdzie sîyszeli, ale albo to byîa scena Amigi (bâdú C64 czy Atarynki), albo ich wiedza na ten temat ograniczaîa sië do tego, űe wiedzâ... W okolicy mam ponad 70 znajomych blaszek (a dla uôciôlenia to 5 Amig - ale to sâ tylko Amigi osób, które ja znam - moűe jest ich wiëcej!) wiëc od razu widaę jak to jest. Podobno Amigowcy to zamkniëte ôrodowisko, ale jeôli ktoô by chciaî sië do sceny po drugiej stronie lustra (he he) zaîapaę, to juű w ogóle zima. Tylko nasz komputer, tylko ludzie z Amigâ zwiâzani sâ tym, co stawia nas ponad wszystkich innych (teoria –łNietzschego–ą sië kîania 8). Miejmy tylko nadziejë, űe nie zostaniemy - jak wiëkszoôę tamtejszych wybitnych jednostek, które tworzyîy sztukë dla sztuki, staraîy sië znaleúę wyjôcie z tego bîëdnego krëgu - docenieni po ômierci hîe hîe. –ß–˘Aragorn / Â-Files–»–ą –