{1 QUO VADIS, AMIGA? Dawno temu, jeszcze przed pierwszym zawirowaniem w ôwiecie Amigi (czyli bankructwem Commodore), napisaîem kilka artykuîów do Magazynu AMIGA - pod takim tytuîem. Od tego czasu minëîo prawie szeôê lat i nadal amigowcy nie potrafiâ znaleúê odpowiedzi na to pytanie. Mimo kilkukrotnych zmian wîaôcicieli praw do technologii Amigi, mimo tego, ûe ostatni (obecny) wîaôciciel - Gateway wydaje sië byê firmâ sensownâ (a moûe wîaônie dlatego?). Poniewierani przez los od kwietnia 1994 uûytkownicy i fani Amigi mimo wszystko nadal trzymajâ sië dzielnie. Wciâû powstajâ nowe programy i rozwiâzania sprzëtowe - jedynie sam komputer (poza kosmetycznymi zmianami dokonanymi w systemie przez Escom w 1995 i przez Haage&Partner - ostatnio) jest taki sam. Po okresie wzglëdnego spokoju - minione lato przyniosîo kolejnâ burzë w szklance wody. Zaczëîo sië wszystko niewinnie: na serwerze QNX pojawiîa sië 8 lipca strona zatytuîowana "Amiga", na której opisano dokonania firmy w zakresie opracowania systemu operacyjnego dla Amigi [wyjaônienie: na targach w Kolonii 13.11.1998 ogîoszono podpisanie umowy miëdzy firmâ QNX a zajmujâcâ sië Amigâ "firmâ-córkâ" Gateway2000 o nazwie nomen omen Amiga, Inc. Umowa ta dotyczyîa opracowania systemu operacyjnego na bazie QNX Neutrino. Potem, aû do rzeczonego 8 lipca, panowaîa gîucha cisza]. To niespodziewane pojawienie sië duûej iloôci informacji (jednoczeônie bowiem na stronie QNX zamieszczono dokîadny opis Neutrino) okazaîo sië uprzedzeniem informacji o decyzji, która zostaîa juû podjëta przez szefa firmy Amiga, Inc - Jima Collasa - lecz nie zostaîa ogîoszona publicznie. Oczywiôcie - takie zagranie QNX zmusiîo Collasa do natychmiastowej reakcji i juû nastëpnego dnia na "firmowej" stronie Amiga, Inc pojawiî sië komunikat o tym, ûe umowa z QNX juû nie obowiâzuje, a jâdrem nowego systemu operacyjnego bëdzie Linux. Tak pospiesznie przygotowana odpowiedú nie mogîa byê opracowana dobrze. Ôrodowisko od razu podzieliîo sië na dwie grupy. Pierwsza odsâdzaîa Collasa od czci i wiary - piszâc obraúliwe listy wprost do niego, lub na grupy dyskusyjne, na których szef Amigi bywaî staîym goôciem. Najdalej posunëli sië pewni polscy "programiôci" (???) umieszczajâc na Aminecie [wyjaônienie: jest to najwiëkszy serwer z oprogramowaniem freeware i shareware na Amigë, ponad 70,000 plików] program zawierajâcy wirusa o nazwie "zakapior". Uruchomienie zaraûonego programu powodowaîo uaktywnienie poîâczenia sieciowego i wysîanie do Jima Collasa wyjâtkowo chamskiego w treôci maila. Co ciekawe, w trakcie dyskusji okazywaîo sië zazwyczaj, ûe "obroïcy" skrzywdzonego QNX na oczy nie widzieli Neutrino, a wiedzieli o nim tylko to, co byîo napisane na stronie firmy. Linuxa oczywiôcie mogli ostro krytykowaê, bowiem zarówno zîe, jak i dobre strony dziecka "lewackiego dyktatora" Linusa T. sâ od dawna powszechnie znane. Jim Collas rozpaczliwie staraî sië wyprostowaê skutki "afery" wywoîanej kilkoma niezrëcznymi sformuîowaniami zawartymi w "liôcie otwartym" do spoîecznoôci amigowej. Nieco rozjaôniaî sprawë drugi list otwarty oraz wydany 16 lipca "list technologiczny" - zawierajâcy zaîoûenia architektury sprzëtowej zapowiadanej Amigi MCC. Niestety i tu nie unikniëto bîëdów. List technologiczny miaî byê ogîoszony dwa tygodnie póúniej - na targach World of Amiga w Londynie. Najprawdopodobniej, w zwiâzku z sytuacjâ, zostaî przygotowany "na kolanie" i nie mógî byê kubîem zimnej wody, studzâcym rozpalone gîowy zacietrzewionych w dyskusjach mîodych uûytkowników Amigi. Obecni na targach WOA amigowcy o maîo nie doznali szoku. Nie doôê, ûe prawie kaûdy z wystawców przygotowaî coô nowego, to wszystkich zaskoczyîa firma Amiga, Inc. Oprócz tradycyjnych ami-gadûetów (nowoôciami byîy tu Ami-Cola [o smaku PoloCockty] ami-majtki, ami-skarpetki i ami-karty do gry) oraz obudowy od zapowiadanego modelu Amigi NG - przygotowali bowiem dwie konferencje prasowe. W odróûnieniu od jakiejkolwiek dotychczasowej konferencji prasowej "wîadców Amigi" (a byîem od 1990 roku na wszystkich, poza jednâ "viscorpowâ" - w Tuluzie) - tym razem zebrani nie usîyszeli banaîów i komunaîów, a brzmiâce zupeînie realnie fakty, caîoôê zaô zostaîa okraszona wspaniale (z marketingowego punktu widzenia) spreparowanym materiaîem wideo na temat nowej Amigi. W kilkuminutowym klipie przewinëîy sië nazwy firm wspóîpracujâcych z firmâ Collasa przy nowej Amidze: Transmeta [producenci superprocesora], Corel i Sun oraz Pentagram (twórcy robiâcych furorë "opakowaï" iMaca i iBooka). Zaraz po targach ruszyîa teû ostra kampania reklamowa w mediach. Nie byîo chyba ûadnej liczâcej sië gazety komputerowej czy strony newsowej w sieci, która nie pisaîaby o "zmartwychwstaniu" Amigi. I to prawdopodobnie staîo sië gwoúdziem do trumny Jima Collasa. Okazaîo sië bowiem, ze ten agresywny marketing prowadzony byî nie caîkiem w porozumieniu z szefem Gateway - T. Waitsem, który miaî nieco inne plany. Tymczasem nieistniejâca jeszcze, choê doskonaîa w zapowiadanych rozwiâzaniach technicznych i tania (450 USD) nowa Amiga zaniepokoiîa wielkich tego ôwiata, zwîaszcza po informacji Collasa, ûe zamierzajâ sprzedawaê 6 milionów sztuk rocznie. A Gateway jest przecieû caîkowicie zaleûny od tych "wielkich". W efekcie - 23 sierpnia Jim Collas wystawiî wszystkie posiadane akcje Gateway na sprzedaû i zrezygnowaî z pracy w firmie. Decyzja zostaîa ogîoszona 1 wrzeônia. Jednoczeônie firma Amiga,Inc zwolniîa ostatnich ludzi, którzy z Amigâ mieli coô wspólnego (m.in. Bill McEwen), tak, ze w firmie oprócz niezatapialnego P. Tyschstchenko zostali ludzie pracujâcy w niej stosunkowo niedawno. Nowym szefem zostaî zatrudniony 18 kwietnia 1999 - Tom Schmidt (zbieûnoôê nazwisk z wîaôcicielem firmy Escom, która przez jakiô czas "miaîa" Amigë jest przypadkowa), czîowiek, który o Amidze nie ma zielonego pojëcia, a na dodatek, w odróûnieniu od Collasa, nie kontaktuje sië ze ôrodowiskiem amigowym. Dwa tygodnie póúniej wystosowaî on zaskakujâcy list do spoîecznoôci amigowej. Tradycyjnie juû list ten byî niedopracowany (czyûby tak bogatej firmy jak Gateway nie byîo staê na rzecznika prasowego?) i wywoîaî wzburzenie, którego nie zîagodziî kolejny list - w trzy dni póúniej. Z obu bowiem wynikaîo ni mniej ni wiëcej, ûe ... nowej Amigi nie bëdzie. Po poczâtkowym szoku - ôrodowisko amigowe ochîonëîo i (po raz kolejny) zaczëîo sië zastanawiaê - co dalej. Prawie nikt nie dopuszczaî myôli o pozbyciu sië Amigi i przejôciu na peceta (tacy to juû fanatycy, a na fundamentalizm rady nie ma). I znów, paradoksalnie, ciëûkie zawirowanie odbiîo sië w sposób pozytywny. Po raz kolejny nastâpiî zalew nie tylko nowych programów (to zrozumiaîe - dla niewielkich firm amigowych przejôcie na rynek pecetowy jest rzeczâ trudnâ, zwîaszcza w tej chwili), ale i sprzëtu (wreszcie ujrzaîy ôwiatîo dzienne klony Amigi o nazwie Boxer. I pomyôleê, ûe amigowcy wyômiewajâ sië z uûytkowników PC nazywajâc ich kloniarzami). Uaktywniîy sië teû inicjatywy majâce na celu "uratowanie Amigi": Amiga Open Source (domagajâca sië "puszczenia w lud" úródeî systemu operacyjnego) i Phoenix (grupujâca wszystkich wielkich amigowego ôwiata, w tym jedynego ûyjâcego z "trójki panów M" [Miner, Morse, Mical - twórcy prototypu Amigi; teraz juû wiecie skâd sië wziëîa nazwa MMM?] - R.J. Micala]. Zasîuûona firma phase5 koïczy prototyp karty z procesorem G4 Motoroli, niemniej zasîuûona: Haage&Partner wîaônie wypuôciîa wersjë 3.5 systemu operacyjnego (a dobrze poinformowane úródîa donoszâ, ûe wbrew stanowczym zapowiedziom firmy Amiga Inc., w obecnej sytuacji "klasyczna" linia Amigi bëdzie kontynuowana: na Gwiazdkë ma pojawiê sië system 3.6, a w przyszîym roku 4.0). Nie moûna jednak rozpatrywaê sytuacji Amigi w oderwaniu od tego co dzieje sië ogólnie w ôwiatku komputerowym. Tworzenie gett wprawdzie poczâtkowo konsoliduje spoîecznoôê, niemniej w koïcowym rozrachunku koïczy sië zawsze niewesoîo. A w opisywanym okresie dziaîo sië doôê duûo. Ograniczë sië jednak wyîâcznie do tych informacji, które majâ poôrednio zwiâzek z Amigâ, lub mogâ w przyszîoôci wpîynâê na jej dalsze losy. Najbardziej szkodliwa byîa chyba tzw. afera "firmy I-Win". Otóû w kilka dni przed rezygnacjâ Collasa na sieci pojawiîa sië strona zapowiadajâca tanie klony Amigi z procesorem PPC, kartâ grafiki 24-bitowej i innymi cudami, które firma puôci do sprzedaûy za niecaîy miesiâc. Od razu pachniaîo mi to niezbyt îadnie, zatem wraz z kolegami z amiga.org i amiga-news.de przeprowadziliômy ôledztwo, które dobitnie wykazaîo, iû jest to nieprawdopodobne, a sama "firma" mocno podejrzana. Niemniej bardzo wielu amigowców daîo sië na to nabraê (w tym i niestety moi podwîadni z redakcji Magazynu Amiga, w rezultacie czego do druku poszedî entuzjastyczny "news" o tej firmie. Na szczëôcie w ostatnim momencie udaîo mi sië wrzuciê sceptyczny komentarz). Ûycie pokazaîo, ûe to ja miaîem racjë. Po serii kîamliwych "nowoôci" (m.in. o rzekomych rozmowach z firmâ Tulip - wîaôcicielami praw do nazwy Commodore), podkradzionych zdjëê i shotów (majâcych obrazowaê dziaîalnoôê i rozwój firmy, tyle, ûe przedstawiajâcych ekrany istniejâcych juû programów innych firm i biurowe wnëtrza innych firm, w tym AMD!), "konferencji prasowej", która z relacji obecnych okazaîa sië trzygodzinnym bajaniem i wykrëcaniem sië - "firma" I-Win znikîa z powierzchni (teoretycznie zostaîa "przejëta" przez innâ, równie "znanâ" firmë). A pokîosiem sprawy byîa genialna parodia strony "I Win" pod nazwâ "You Loose", dajâca odpór tym wszystkim, którzy twierdzili, ûe I-Win faktycznie chce uszczëôliwiê amigowców, bo po co wkîadaliby tyle wysiîku w stale rozbudowywanâ stronë. Caîa afera mocno podzieliîa i zbulwersowaîa ôrodowisko. Pojawiîy sië pytania "kto za tym stoi?". Nie brakîo gîosów, ûe firmy I(ntel) i WIN(dows = Micro$oft). Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, nie uwaûam teû, ûe choê sprawa wyraúnie miaîa na celu zaszkodzenie zarówno firmie Amiga, Inc. jak i wspomnianym klonom o nazwie Boxer, czy teû phase5 - giganci uciekaliby sië do takich metod. Moim zdaniem pan Steinbach (czyli "jednoosobowa firma") albo jest czîowiekiem mocno zakompleksionym i chciaî w ten sposób zaistnieê, albo zostaî "skrzywdzony" przez którâô z opisanych wyûej firm, albo teû jest studentem socjologii i pisze pracë dyplomowâ z zakresu psychologii tîumu. A zdezorientowany, nëkany coraz to nowymi trzësieniami ziemi ôwiatek amigowców jest wprost idealnym poletkiem do takich wîaônie badaï. Nie zmienia to jednak faktu, ûe caîa afera wywoîaîa mnóstwo niepotrzebnych kwasów. Inne ciekawe informacje z tego okresu dotyczyîy wîaôciciela praw do technologii - Gateway 2000. Najpierw firma ta podpisaîa umowë z Micro$oftem, nastëpnie rozwiâzaîa umowë z dotychczasowym dostawcâ procesorów AMD i podpisaîa analogicznâ umowë z Intelem, co amigowcom daîo powody do nowych komentarzy. (Na marginesie: "w rewanûu" AMD podpisaî umowë z Motorolâ dotyczâcâ produkcji procesorów G4 i G5. Sieciowe plotki mówiâ, ûe AMD ma w niedalekiej przyszîoôci przejâê caîy dziaî komputerowych komponentów Motoroli, ta ostatnia zaô zajmie sië wyîâcznie telefoniâ komputerowâ i satelitarnâ). Byê moûe przyczynâ nagîej wolty Gateway byîy pogîoski (potwierdzone ostatnio oficjalnym komunikatem), ûe Sony zamierza wypuôciê superkonsolë do gier. Nie dowiemy sië tego, gdyû zainteresowani nabrali wody w usta. W caîej sprawie zastanawia jedno. Dlaczego Gateway, który niedwuznacznie pokazaî gdzie ma Amige i jej uûytkowników, tak mocno trzyma sië praw do nazwy (bo technologii chcâ sië pozbyê - majâ to ogîosiê na zbliûajâcych sië targach Home of Electronics World w Kolonii (12-14.11), które od 11 lat sâ zwane "amigowym CeBitem"). Przecieû w pecetowym ôwiecie nazwa Amiga kojarzona jest z zabawkowâ Amigâ 500 (z 0.5 MB pamiëci i bez twardego dysku) nadajâcâ sië wyîâcznie do starych gier na dyskietkach. A coô, co sië nieciekawie kojarzy (przykîadem woda koloïska dla mëûczyzn o nazwie "C.A.P.") nie da marketingowego sukcesu. Zastanawia takûe îatwoôê, z jakâ Gateway rozstaî sië z Jimem Collasem - jednym ze wspóîtwórców sukcesu tej firmy i posiadaczem 11% akcji. Coô w tym wszystkim nie gra. A jeôli nie wiadomo o co chodzi to na pewno chodzi o pieniâdze i to o duûe pieniâdze. Czyûby Gateway 2000 chciaî zarobiê na "amigowym epizodzie"? Obawiam sië, ûe w sytuacji, w doprowadzeniu do której G2K ma znaczâcy udziaî - korzystna sprzedaû czegokolwiek zwiâzanego z Amiga bëdzie raczej niemoûliwa. A moûe Gateway po prostu nie wie co z tym fantem zrobiê? To ostatnie, z punktu widzenia amigowego fanatyka byîoby nawet korzystne. W takim bowiem przypadku nieuchronnie musiaîoby w koïcu dojôê do upublicznienia technologii. A na to czekajâ zdolni programiôci i hardware`owcy jeszcze zwiâzani z Amigâ (nic nie przesadzam, to naprawdë zdolni ludzie. W warunkach domowych, bez oglâdania sië na pieniâdze tworzâ caîkiem przyzwoite programy, jeôli zaô jakakolwiek firma "zwolni" kody úródîowe hitów z innych platform - to najpóúniej w ciâgu tygodnia powstajâ amigowskie porty (czyli nakîadki umoûliwiajâce uruchomienie danego programu na Amidze). Tak byîo m.in. z Quake, Hereticem i Hexenem. Jeszcze bardziej zastanawiajâcy jest fenomen tzw. ôrodowiska amigowego. Mimo ciâgîych sztormów i nieprzewidzianych burz - ludzie nadal sâ wierni temu komputerowi, ba - zaklinajâ sië, ûe nie zamieniâ go na nic innego. Przez szeôê lat, w których praktycznie nic na amigowym poletku sië nie zdarzyîo, a "konkurencyjne" platformy poszîy ostro do przodu - liczba fanów Amigi zmniejszyîa sië zaledwie o ok. 20%. Rzecz niewyobraûalna w przypadku jakiegokolwiek innego komputera, jeôli znalazîby sië on w podobnej sytuacji. Nawet wtedy, jeôli byîby to kultowy (ponoê) Mac. A Amiga trwa w sercach i umysîach takûe i tych, którzy jej sië pozbyli. Dowodem - niesamowita wrëcz popularnoôê emulatora Amigi na PC o nazwie UAE (w wersjach: DOS, Linux i "for Windows"). Zainstalowanie takiego emulatora wraz z dokupionym za grosze (na przykîad w pakiecie Cloanto - Amiga Forever) licencjonowanym ROMem emulowanym programowo - daje uûytkownikowi PC peînosprawnâ Amigë 1200, a dodatkowo moûe on wykorzystaê posiadane karty pecetowe do emulacji amigowych kart graficznych czy muzycznych. Znam nawet kilka przypadków, w których PC sîuûy (o ironio losu!) wyîâcznie do emulacji Amigi. Okazuje sië bowiem, ûe przy nadprodukcji pecetów - taniej wyjdzie jakikolwiek PC niû na przykîad A1200 z karta graficznâ i muzycznâ. Zastanawiajâcy jest teû inny fakt. Pozostaîe przy Amidze firmy z jednej strony mocno narzekajâ na piractwo, i obiecujâ, ûe jeôli tak dalej pójdzie to..., a mimo to dalej uszczëôliwiajâ amigowców nowymi programami. Problem piractwa w przypadku Amigi jest szczególny. Nie jest ono wcale wiëksze niû w przypadku programów na PC, niemniej trudno sië autorom dziwiê. Jeôli bowiem ktoô moûe sprzedaê 100,000 egzemplarzy programu, to zarobi na tym wystarczajâco duûo, aby przymknâê oczy na to, ze "spiraciîo" jego program 500,000 osób. Zupeînie inaczej wyglâda to przy sprzedaûy 1000 egzemplarzy przypadajâcej na 5000 piratów. A takie mniej wiëcej w tej chwili sâ proporcje. A zatem czas odpowiedzieê sobie na tytuîowe pytanie. Dokâd zmierzasz, Amigo? Odpowiedú bëdzie taka sama jak szeôê lat temu: "nie wiadomo". Moûna jedynie spekulowaê, czy Amiga ma jakiekolwiek szanse i w jakiej dziedzinie. Na pewno dziedzinâ tâ nie bëdzie poletko, na którym jeszcze kilka lat temu Amiga biîa o kilka dîugoôci swojâ konkurencjë - czyli animacja i Desktop Video. Tu pecety powoli zaczynajâ doganiaê, a czasem nawet przeganiaê Amigë, w powstaîâ lukë wchodzâ teû konstrukcje specjalizowane jak na przykîad urzâdzenie do montaûu nieliniowego o nazwie Casablanca (nota bene oparte konstrukcyjnie na... Amidze 4000). Amigi jednak zapewne dîugo pozostanâ jako wyposaûenie niewielkich stacji TV kablowych, bowiem zupeînie do takiej pracy wystarczajâ, a i oprogramowanie (choê pochodzâce sprzed kilku lat) teû zupeînie do takich póîprofesjonalnych zastosowaï wystarczy. W wiëkszych stacjach pozostanâ takûe jako sprzët pomocniczy. Graficy i montaûyôci bowiem zdâûyli sië do nich przyzwyczaiê i nieúle opanowaê. Byê moûe nowy, milenijny, impuls da najnowsza inicjatywa firm NewTek i Nova Design. Pakiet o nazwie Millenium - to trzy kompakty "niezbëdników" do pracy w stacjach telewizyjnych wyposaûonych w Amigë. Sëk w tym, ûe aby uruchomiê Millenium - wymagana jest takûe najsîynniejsza chyba w historii Amigi przystawka sprzëtowa o nazwie VideoToaster. To genialne rozszerzenie do zastosowaï broadcastingowych ma niestety z naszego, europejskiego, punktu widzenia jednâ zasadniczâ wadë - na wyjôciu generuje obraz standardu NTSC. NewTek wielokrotnie przymierzaî sië do "palowskiej" wersji VideoToastera - niemniej - poîamaî sobie na tym kilka razy zëby i nic nie wskazuje, aby zabraî sië po raz kolejny. A zatem co? Chyba nie grafika - mimo zapowiedzi nowych wersji programów klasy Real 3D, Lightwave czy Imagine. Programy te najpierw powstaîy na Amigë, a póúniej w miarë zmian rynkowych doczekaîy sië wersji na PC. Jednak do pewnego czasu zawsze najpierw pojawiaîa sië wersja na Amigë, a dopiero potem na PC. Teraz jest odwrotnie. Na pewno nie bëdâ to gry. A szkoda. Gry bowiem sâ najwaûniejszym czynnikiem napëdzajâcym klientów. Nikt mi nie wmówi, ûe przyczynâ dominacji komputerów PC sâ Office, czy "programy edukacyjne". 90% uûytkowników komputerów przewaûajâcâ czëôê czasu przed monitorem spëdza na tîuczeniu róûnych kreatur w quakopodobnych strzelankach. I to zarówno w domu jak i w pracy (w tym ostatnim przypadku usprawiedliwieni sâ wyîâcznie redaktorzy pism o grach komputerowych). Na kaûdy program, który moûna zaklasyfikowaê jako "uûytek" przypada ok. 15 gier powstaîych w tym samym czasie. Na Amidze jest odwrotnie, co gorzej - nieliczne powstajâce z rzadka gry wymagajâ takich konfiguracji, ûe taniej jest kupiê osobnâ konsolë do gier, lub peceta (na którym zainstalujemy wspomniane UAE). I nic nie wskazuje, aby ta sytuacja miaîa sië zmieniê na lepsze. Wprawdzie co chwilë na sieci czytamy zapowiedzi czegoô wspaniaîego (zazwyczaj zapowiedzi te ilustrowane sâ olôniewajâcymi szotami), ale na tym sië koïczy. Twórcy gry zazwyczaj nagle zapadajâ sië pod ziemië (oczywiôcie nie ukoïczywszy tworzenia strzelanki), albo okazuje sië, ûe zapowiadana gra powstaîa... ale na PC, bo to lepszy rynek. Jedynâ dziedzinâ, w której widzë szansë dla Amigi jest Internet. Amiga bowiem to zdecydowanie najtaïszy komputer do wszelakich sieciowych zastosowaï: poczâwszy od domowego podîâczenia modemowego, na niewielkich serwerach koïczâc. Sam komputer, który zadziaîa "w sieci" moûna, jako uûywany, nabyê juû za 200-300 zî. Drugie tyle to modem, a oprogramowanie? Wszystko jest dostëpne w wersji freeware lub shareware (przy cenach nie przekraczajâcych 30 zî!). Ciekawostkâ jest to, ûe wersje demonstracyjne (darmowe) róûniâ sië od wersji peînych zazwyczaj tylko tym, ûe na przykîad rozîâczajâ sië automatycznie po godzinie poîâczenia (co w pewnych przypadkach jest nawet zaletâ, zwîaszcza jeôli nie mamy na tyle silnej woli by samemu przerwaê poîâczenie, za które przecieû jesteômy przez coraz droûszâ (sercu, oczywiôcie, ûe sercu) tepsë kasowani. Znam przypadek, gdy pewien wîaôciciel kawiarenki internetowej z kilkunastoma pecetami nie mogâc sobie daê rady z poprawnâ konfiguracja routera dla ISDN - za niecaîe 1000 zî staî sië wîaôcicielem A1200, modemu i programu pozwalajâcego ustawiê tâ Amigë jako router. I na dodatek z pracy Amigi jako routera jest bardzo zadowolony. W Polsce dziaîa (z powodzeniem) kilkanaôcie serwerów postawionych na Amigach. Oczywiôcie Amigi nie sâ w stanie obsîuûyê wielkiego serwera w wielkiej instytucji (byê moûe to sië urzeczywistni po ukazaniu sië zapowiedzianej karty turbo z procesorem G4), niemniej "maîym" providerom czy firmom - w zupeînoôci wystarczâ. A programy sieciowe dla Amigi rozwijajâ sië w bîyskawicznym tempie. Darmowy program pocztowy YAM 2.0 jest w opinii wielu osób znacznie bardziej przyjazny w obsîudze niû Outlooki i inne ekspresy, shareware`owy klient IRC (AmIRC 3.3) zdecydowanie przewyûsza mirca o znacznie wyûszym numerku, nie najgorsze sâ teû "klienty" FTP. Jedynie w dziedzinie przeglâdarek Amiga jest lekko w tyle, ale teû i w tej dziedzinie rozwój nastëpuje najszybciej. Przykîadowo zmorâ amigowych internautów byîy strony z pîywajâcymi ramkami i skryptami javy. Od niedawna jednak wszystkie podstawowe browsery dla Amigi radzâ sobie z tymi problemami. A jeôli kogoô Internet nie interesuje? (choê tacy zapewne nie przeczytajâ tego tekstu, no bo i jak mieli by tu trafiê). Taki ktoô równieû trafi na parë dziedzin, w których Amiga nie musi sië wstydziê przed "Wielkim (niebieskim) Bratem". Nie jest to jednak temat tego artykuîu. Byê moûe napiszë o tym coô wiëcej, jeôli Czytelnicy wyraûâ odpowiednie zainteresowanie. {2Marek Pampuch