{1 ALKOSCENA Wîaônie jestem po lekturze wstëpniaka do Taboo issue 1... I wiecie co? Ktoô, kto pisaî ten wstëpniak (nie wiem kto, bo sië niestety nie podpisaî) powiedziaî coô bardzo ciekawego. Pozwolë sobie zacytowaê owe zdanie: "Dzisiejsza scena zamiast cokolwiek robiê woli chlaê i udawaê dzieci kwiaty, zaczadzajâc sië trawâ. W wolnych chwilach zaô pierdoli, ûe scena umiera.". I wîaônie te stwierdzenie (przyznacie, ûe nieco szokujâce) spowodowaîo, ûe postanowiîem napisaê poniûszy text. Wîaôciwie nie bëdë tutaj rozwodziî sië nad tym, czy scena faktycznie umiera czy nie, a jedynie pozwolë sobie "sprostowaê" twierdzenie, ûe dzisiaj wszyscy na scenie tylko chlejâ. Wydawaîo mi sië zawsze, ûe picie na parties, w drodze na paries i w drodze do domu staîo sië juû tradycjâ naszej sceny. Podczas gdy inni wolâ przyczesane îadnie wîoski, garnitur i krawat, amiscena woli piwo, wino i wódkë. Tak byîo zawsze - a z tego co wiem, to nawet kiedyô nie uôwiadczyîeô na party osoby caîkowicie trzeúwej. Kaûdy rzygaî gdzie popadnie, kaûdy chlaî aû do zgonu. Odwrotnie do takiego powiedzmy The Party, na którym - wedîug relacji Qixa - nie spotkasz osoby pijanej czy najaranej, a ludzie wywalani sâ na zewnâtrz za ledwie maîe piwo. Pada tym samym mit o zajebistoôci zachodnich imprez - boskie przez tyle lat The Party to kupa szmalu zarobiona na organizacji, bezwzglëdna ochrona, ludzie sztywni jak w jakimô koôciele [suxx], a zamiast identów przypina sië na rëkë bransoletki! Jedynie produkcje rekompensujâ to caîe gówno. Osobiôcie - nawet gdybym miaî kasë na wyjazd - nie pojechaîbym na The Party, bo demka to ja sobie mogë w domu obejrzeê. No ale do czego zmierzam? Chodzi mi o to jedynie, ûe przecieû party kojarzy i kojarzyîo sië zawsze z alkoholem - nie ma na to rady. Taka jest tradycja i ciëûko bëdzie jâ wypleniaê ze sceny. A w ogóle to po co? Co komu przeszkadza najebany koleô? Na Satellite'99 byîem ôwiadkiem, jak dosîownie obok mnie caîkowicie nawalony jak prosië scenowiec obrzygaî drzwi od kibla. Jednak od razu po tym fakcie przybiegî ochroniarz [a nawet dwóch o ile dobrze pamiëtam], wziëli go za fraki i na dwór. Nastëpnie przybiegîa sprzâtaczka, która pozmywaîa co trzeba i git. No chyba, ûe tego typu zajôcia powodujâ u kogoô odrazë i wolaîby takich rzeczy nie oglâdaê. No cóû - nie wiem jak wy, ale mnie zupeînie coô takiego nie przeszkadza (do czasu jednak, jak ktoô mnie nie obrzyga =)). Zresztâ na party zawsze jest sprzedawane piwo, a jak ktoô bardzo chce, to i samym piwem sië najebie do zgonu (tak jak ja na przykîad w pociâgu na Satellite, co pewnie wielu ludzi dobrze pamiëta...). Tak wiëc podsumowujâc - jest to jedyny punkt, z którym nie zgadzam sië z wyûej zacytowanym zdaniem. Na dodatek nie wszyscy chlejâ i nic nie robiâ... Jeôli o mnie chodzi to pijë duûo i czësto (hi Sobol =)), jednak staram sië coô dla sceny robiê. Inaczej mówiâc - chcë sië jakoô odwdziëczyê scenie za to, ûe jest i mogë na niej spëdziê najbardziej zajebiste - podobno - chwile swojego ûycia. Za to, ûe staîa sië powaûnâ czëôciâ mojej egzystencji, i ûe nie mogë juû bez niej ûyê. Innym dobrym przykîadem jest tutaj Zig - o jego zasîugach w koderstwie nie trzeba chyba za wiele mówiê. Nie uôwiadczysz jednak Ziga trzeúwego na party - pure alkoscena, ûe tak powiem. Kolejny przykîad - Evan [hi!]. Ten juû w ogóle jak jedzie na party, to koniecznie bierze ze sobâ alkohol i jest chyba czoîowym przedstawicielem wspomnianej wyûej alkosceny =). A co robi Evan na trzeúwo? Czy pierdoli, ûe scena umiera? Chyba nie bardzo, przynajmniej ja nie sîyszaîem =). Ale o zasîugach Evana trzeba by poôwiëciê osobny artykuî... To tylko takie dwa przykîady ludzi, którzy chlejâ na caîego, ale scenie dajâ wiele... I wedîug mnie nie miaî caîkowitej racji ten, kto napisaî wstëpniak do pierwszego wydania Taboo. A co to w ogóle znaczy, ûe scena umiera? Czy ktoô mógîby dla mnie stworzyê jakâô definicjë tego wyraûenia? Czy oznacza to, ûe na scenie nie tworzy sië juû niczego? A moûe nikt juû nie scenuje? Czy teû nie odbywajâ sië ûadne parties? Czy teû po prostu ludziom znudziîo sië tworzyê i oglâdaê demka? Nie wiem, moûe mi ktoô to wytîumaczy, bo ja îamië sobie gîowë, a mimo to dalej nie rozumiem stwierdzenia "scena umiera". Czekam wiëc aû ktoô mi to wyjaôni... {2lothar.appendix+moons luty'2000 P.S. Artykuî ten pisaîem w nocy o godzinie 1:30. I kiedy juû go koïczyîem, to nasza wspaniaîa elektrownia odciëîa prâd z powodu awarii i czëôê textu poszîa w niebyt...