{1 Crazy Demka Rulez Pamiëtacie pewnie, drodzy czytelnicy tego maga [który podobno Taboo sië zwie], ûe w numerze zerowym byî taki ciekawy artek Slayer'a/Appendix o tytule "Crazy dema". W tymûe artku autor wylewa swoje gorzkie ûale, ûe wîaônie przeczytaî tudzieû w inny sposób dowiedziaî sië, ûe na Astrosynie z zeszîego roku byîo wiëcej krejzoli niû zwykîych, nudnych demek. Wedîug Slayera powinno zlikwidowaê sië kategorië, która nazywa sië przewaûnie cray-demo kompo, bowiem pomogîo by to w powstrzymaniu przed zalewem crazy-demosów. Które - jak sië dowiadujemy z textu - w iluôtam procentach sâ wielkâ kupâ, przez duûe Q oczywiôcie. Zastanawiam sië wîaônie czy tamtem artek nie byî jakimô ûartem, scenowâ 'kaczkâ dziennikarskâ' czy czymô w tym rodzaju, aby tylko ludzie pisali polemiki i ûeby rozkrëciê caîkiem niezîego maga jakim zapewne jest Tabu [gratulujë numeru 1 - naprawdë szczere wyrazy uznania!]. Bo nie chce mi sië wierzyê, ûe Slayer naprawdë uwaûa tak, jak to napisaî. Hej, koleô, czy rzeczywiôcie nie oglâdasz crazy-demek? Nudzâ cië, sâ dla ciebie kupâ, wolisz ûeby ludzie z nich robili demka z efektami? Bo ja naprawdë nie rozumiem co jest zîego w tym, ûe PSB poômieje sië z Yoya [ooo przepraszam, z Fei'a =)], Lamersi napiszâ coô pikantnego na PSB, Brygada R/R zrobi demko o kosmitach, a Federacja Zwalczania Lamerstwa wyômieje kolejnego grafika-lamona. Mam nadziejë, ûe wiëkszoôê scenowców to ludzie, którzy traktujâ swoje scenowanie jak zabawë, jako spëdzienie lat mîodoôci w zajebistej atmosferze, wôród wspaniaîych ludzi. A nie jako pracë, na której moûna zarobiê i tak dalej. Ba, jestem pewien, ûe w gruncie rzeczy znaczna wiëkszoôê naszych scenowców [przynajmniej jeôli chodzi o Polskë] jest wîaônie taka. I miëdzy jednym oglâdaniem powaûnego demka, które owszem zabija swoimi efektami, a drugim, które jest takie sobie, wolâ obejrzeê powiedzmy 'Bolywood' Brygady R/R czy 'Summerator' Przyjacióî tajemniczego Stefcia B. Owszem, zgadzam sië z tym, ûe duûa czëôê crejzoli jest do dupy. Produkcje takie sâ skîadane przez ludzi, którzy naprawdë nie majâ co robiê. Jednak nie oni tworzâ crazy-scenë. Crazy-scenë tworzâ dziô PSB, Brygada R/R, Lamers, Odbyt Design i nikt wiëcej. Reszta to chîam [do entej potëgi]... Przede wszystkim scenowcy to ludzie, którzy sâ po prostu luzakami i gówno ich obchodzi to, ûe ktoô tam woli byê powaûny. Nie to, co moja facetka od historii, która w kóîko nam pierdoli jacy to my jesteômy pojebani, bo zamiast siedzieê z nosem w ksiâûkach to spëdzamy czas na zabawach wszelkiego rodzaju. Ci "luzacy" jeûdûâ na parties ûeby sië poômiaê, wypiê to i owo, zajebiôcie spëdziê czas, pooglâdaê jakieô zwariowane crayzole, a normalne demka z tego party i tak obejrzâ sobie w domu. Taki powiedzmy koder, który po zîoûeniu demka - dzieîa swojego ûycia - chce dla odmiany rozruszaê na parties miëônie ûuchwy, tudzieû inne czëôci ciaîa jeôli na big-screenie poleci coô z crazy-compo. Bo po to on jechaî przez póî Polski - nie po to, ûeby zgarnâê nagrodë, ale ûeby sië dobrze bawiê. Jeôli jednak komuô krejzole nie odpowiadajâ, to nikt nikomu nie kaûe ich oglâdaê, nikt nie kaûe trzymaê ich na hadekach. A gdy na party polecâ crazy-demka zawsze moûna wyjôê z sali, ûeby sië uperfumowaê i przygîadziê garniutur, co nie? Jeôli ludzie bëdâ odbieraê crazy-scenë, tak, jak to robi Slayer, to niedîugo party nie bëdzie TYM party jakie dobrze znamy, tylko spotkaniem powaûnych komputerowców, którzy pojechali pokopiowaê stuff i skomentowaê demka puszczone na jakimô wyôwietlaczu. Ciekaw jestem jak zareagowaî Slayer, gdy dowiedziaî sië, ûe na party jego grupy [Satellite'99] byîo dwa albo i nawet trzy razy wiëcej crazy&wild demek, niû tych normalnych, superpowaûnych produkcji z zajebistymi efektami. Na tym chciaîbym zakoïczyê ten artykuî. Ciekawe czy uda mi sië nim namówiê innych kolegów scenowców na wyraûenie swojego zdania na temat crazy-sceny, czy jednak mój text przejdzie bez echa? Ciekawe... {2lothar/moons {3styczeï 2k