{1 Pete Namlook / {1 Higher Intelligence Agency {1 "S.H.A.D.O 2" {2 (Fax) Mam tutaj powaûny problem z tâ pîytâ, gdyû nie jestem w stanie odpowiednio zdefiniwaê gatunku jaki ona reprezentuje. Na pewno jest to elektronika, bez wâtpienia. Natomiast gdybym dalej chciaî spróbowaê okreôliê konkretny odîam elektroniki, mógîbym byê opatrznie zrozumiany. Z jedenej strony moûna by powiedzieê, ûe jest to coô w rodzaju intelligent techno (podobno jest taki gatunek), ale {04 wymieniajâc termin 'techno' krzywdë bym tylko uczyniî tej pîycie. Z drugiej strony mógîbym napisaê, ûe to ambient, ale miaîbym poczucie miniëcia sië ze stanem faktycznym (to ze wzglëdu na spore 'ubeatowienie' tego materiaîu), a fanatycy koncepcji enowskiej mogliby zrobiê mi krzywdë. Niesamowita jest to kolaboracja. Bobby Bird (z HIA) oraz ambientowy klasyk Peter Kuhlmann. Bird zapewnia tej pîycie owo 'ubeatowienie', peîno tu smakowicie znieksztaîconych linii perkusyjnych, dziwnego elektronicznego 'pikania' oraz ômiesznych na pierwszy rzut ucha 'ômajtniëê'. To jest podkîad. Kuhlmann z kolei robi to co umie najlepiej, zapewnia przepiëkne ambientowe melodie, które pozwalajâ wsunâê sië pomiëdzy fale dúwiëków dobiegajâce z gîoôników i daê sië ponieôê w takt oscylujâcych czëstotliwoôci. Cztery utwory. Ûaden poniûej dziesiëciu minut. To typowe dla Fax'u dîugie formy. Koncepcja ukîadania utworów jest podobna do pierwszej czësci S.H.A.D.O wydanej w 1997 roku. Utwory rozwijajâ sië bardzo powoli, z poczâtku muzycy jakby 'testujâ' róûne figury zîoûone z elektrobeatu i tych pipczeï, ômajtniëê jakby próbujâc znaleúê odpowiedni pattern. Po jakimô czasie (raz dîuûszym, raz krótszym) nastëpuje kumulacja tych fraz i wszystko zaczyna sië krëciê na powaûnie. Kiedy po chwili wchodzi namlookowska, rozpoznawalna na milë syntezatorowa melodia, sîuchacz juû jest w puîapce (oczywiôcie pod warunkiem sîuchania, a nie jedzenia obiadu). S.H.A.D.O 2 jest trochë bardziej przystëpne, gdyû momenty eksperymentowania z podkîadem sâ tu znacznie krótsze niû te sprzed dwóch lat. Wiëkszy nacisk poîoûono jednak na melodykë i harmonië. I wîaônie z tego wzglëdu tak kocham ten album, nie widzë moûliwoôci ûeby choê póî-inteligentny entuzjasta elektroniki i dobrych melodii mógî nie zakochaê sië w tych dúwiëkach. Nawet bardzo eksperymentalny (wrëcz stojâcy) czwarty utwór nie jest w stanie zmâciê mojej opinii na temat tej pîytki. A zgodnie z obyczajami panujâcymi w Fax, wydawnictwo ma limitowany nakîad (2000 kopii). Nie bëdzie to wiëc hit, a z powodzeniem mógîby sië sprzedaê w przynajmniej trzykrotnie wiëkszym nakîadzie. Obok "Hed Nod Session 01" Harrisa, jest to najlepszy elektroniczny album roku 1999. {3Ocena: 9 {2B.