{1 Katatonia {1 "Tonight's Decision" {2 (Peaceville) Bardzo lubiė progres, szczególnie jeōli ów postėp rozwija siė w poūādanym przeze mnie kierunku. Lubiė te chwile kiedy z pīyty na pīytė muzyka rozwija siė i dojrzewa, to tak jakby ktoō sīuchaī tych rad które nieōwiadomie formuujė w gīowie pod adresem twórców (mniej chaosu, mniej ryków, kwików i niezbornych dświėków, które swoim wymuszonym buntem przyciāgajā dzieciaki pragnāce w akcie podōwiadomej przekory sīuchaź muzyki {02 nieakceptowanej przez rodzinė, sāsiadów czy ōrodowisko). Ten schemat nie caīkiem odnosi siė do najnowszej pīyty szwedzkiej Katatonii (nie myliź z popowym zespoīem Catatonia z jakāō laskā na wokalu), ale i w jej przypadku wyraśnie widaź tė ōcieūkė rozwoju. Od ciėūkich niemalūe blackowych produkcji z charakterystycznym dla tego gatunku charkotem w roli gīównej do znacznie bardziej harmonijnej, gitarowej muzyki (wcale nie takiej lekkiej) z 'czystymi' wokalami. Ten progres widaź juū byīo coraz wyraśniej od kilku ostatnich wydawnictw, poprzednia pīyta "Discouraged Ones" w caīoōci okraszona byīa 'czystym' wokalem perkusisty, który juū caīkowicie przeniósī siė zza bėbnów do mikrofonu. Ale jeszcze sīychaź byīo pewne niezdecydowanie, zespóī nie za bardzo jeszcze wiedziaī jak skomponowaź utwór wokóī melodii, a nie melodiė do gotowego utworu. "Tonight's Decision" jest pod tym wzglėdem znacznie dojrzalsza i wydaje siė, ūe Katatonia opracowaīa juū swój patent na tworzenie dobrych, melodyjnych utworów. Melodyjnoōź nie wyklucza jednak tzw. "kopa", prawie w kaūdym utworze gitary potrafiā ostrzej przyciāź. Muzycznie porównaībym Katatoniė do ostatniej produkcji Amorphis, mocne, melodyjne riffy mieszajā siė z okazjonalnymi partiami akustycznymi. Jednak Katatonia bije twórców "Tuoneli" na gīowė, a to ze wzglėdu na wymowė i treōź lirycznā utworów - ogólniej to ujmujāc, klimat. "Tonight's Decision" jest peīna smutku, depresji, bardzo skandynawsko pojmowanego izolacjonizmu. We wnėtrzu wkīadki jest zdjėcie na wpóī prześroczystej postaci siedzācej na krzeōle z twarzā ukrytā w dīoni. Ōwiatīo brzasku wpada do pomieszczenia oōwietlajāc niebieskawym odcieniem podīogė oraz zegar nieubīaganie odmierzajācy upīywajācy czas. Tak dla mnie wyglāda obraz cichej desperacji. Teksty utworów peīne sā bólu, rozpaczy i przemijania. Wystarczy spojrzeź na tytuīy utworów ("For My Demons", "Had To (Leave)", "Right Into The Bliss", "No Good Can Come of This", "A Darkness Coming"), by zdaź sobie sprawė z zabarwienia emocjonalnego tego materiaīu, nawet wspaniaīy cover nieodūaīowanego Jeffa Buckleya nosi adekwatny do pozostaīych numerów tytuī "Nightmares By The Sea". Sam tytuī pīyty kojarzy mi siė z czymō ostatecznym. Nic dziwnego, ūe Szwecja jest jednym z krajów o najwyūszym wskaśniku samobójstw. Pewnie ma to zwiāzek z mniejszym stopniem nasīonecznienia tych terenów, ale dopóki sā tacy, którzy wykorzystujā te maīo przyjemne stany emocjonalne do tworzenia tak wspaniaīych pīyt to ja nie mam nic przeciwko temu. Pewnie takim opisem wiėcej osób zniechėciīem do tej pīyty, ale pieprzė to. Tej jesieni tego typu muzyka oddziaīuje na mojā duszė w sposób szczególny. {3Ocena: 8.5 {2B.