4101Ministry (Warner) 00 Ile to juû lat minëîo? Trzy, z lekkim okîadem. Piszë o tym zespole z nieukrywanym sentymentem, gdyû w burzliwych latach 1990-1994 byî to dla mnie absolutny zespóî numer jeden (no moûe na spóîkë z Faith No More) w szeroko pojëtym metalu. Ktoô wówczas poûyczyî mi fatalnie nagranâ taômë z "The Land Of Rape And Honey" - te brudne dúwiëki, przestery i znieksztaîcone wokale weszîy we mnie jak w masîo. Nie wszyscy moûe pamiëtajâ ale byîy to czasy piractwa, lecz mimo to moûna byîo w Polsce dorwaê niektóre wydawnictwa Ministry. Gdy nadszedî rok 1992 i pîyta "Psalm 69" ja juû byîem ugotowany. Pamiëtam nawet ûe dawaîem ogîoszenia szukajâc brakujâcych pîyt i przede wszystkim 91810 tekstów do utworów (oni nigdy nie zamieszczali "lyricsów"). Dopiero cztery lata póúniej ukazaîa sië nastëpna pîyta "Filth Pig", to byîa wiosna 1996 (coô w tym stylu). Po trzech latach (z okîadem), w czerwcu 1999 uderzyli ponownie. Pîyta zatytuîowana dosyê przewrotnie "Dark Side Of The Spoon" jest zedcydowanie sterylniejsza niû jej poprzedniczka, nie ma juû tylu brudów czy znieksztaîceï przez co wydaje sië nieco lûejsza. Mimo to po pierwszym przesîuchaniu wydaje sië byê doôê trudna i maîo przystëpna. Kilka pierwszych utworów wydaje sië byê standardowâ "ministerialnâ" przystawkâ dla starych fanów, jednak juû w numerze "Eureka Pile" zaczynajâ sië dziaê rzeczy ciekawe i nowe dla Ministry. Caîy czas starajâ sië oni uciekaê od szufladek typu "industrial" i tym podobnych, które w gîównej mierze zawdziëczali swoim zamiîowaniem do zabawy z dúwiëkiem w studio (produkcja jednej pîyty Ministry trwa ôrednio dwa lata). Tym razem chyba najwyraúniej zaznaczyli swojâ odrëbnoôê od wszelkich sprecyzowanych gatunków. Pojawiajâ sië na tej pîycie przeróûne "indyjskie" smaczki oraz jazzowe elementy, które o dziwo wspaniale sië komponujâ z trzema gitarami rozbudowanymi o róûne efekty. Na koncertach zazwyczaj uûywajâ dwóch zestawów perkusyjnych (jak King Crimson), w studiu të robotë moûe wykonaê jeden paîker. Al Jourgensen (poîowa zespoîu, druga to Paul Barker) tym razem zagraî równieû na saksofonie (ôwietne partie w "Nursing Home", "10/10" i innych) oraz na banjo ("Nursing Home"). Poza tym na uwagë zasîugujâ takûe utwory "Kaif" i "Vex & Siolence". Czy te hindusko-jazzowe klimaty sâ nowâ ôcieûkâ Ministry czy teû chwilowym zboczeniem z gîównej drogi to sië okaûe przy okazji nastëpnej pîyty. Na razie ta mnie nie zawiodîa i mimo, ûe teraz juû tak bardzo nie siedzë w tych klimatach uwaûam ten zakup za udany.