k1t7c1 MIASTO PRAWDY Jack Sperry jest zwyczajnym obywatelem miasta Veritas. Ma ûonë, syna, pracuje jako krytyk sztuki. Oprócz niego ûyjâ w mieôcie tysiâce innych ludzi, z pozoru zupeînie od siebie odmiennych, ale jest coô co ich wszystkich îâczy: nigdy nie kîamiâ. Kaûda próba skîamania wywoîuje fizyczne cierpienie. Dzieje sië tak dziëki zabiegowi Wypalania, któremu poddawany jest kaûdy obywatel w wieku 10 lat. Na kaûde, nawet najbardziej intymne pytanie, ludzie zawsze odpowiedzâ zgodnie z prawdâ. Nikt nie ma tu tajemnic przed innymi. Politycy otwarcie przyznajâ ûe chodzi im tylko o pieniâdze, facet podrywajâcy dziewczynë od razu mówi, ûe chodzi mu o seks. Ûadnej fizezji. Poeta piszâcy wiersz ma bardzo trudne zadanie, nie moûe bowiem umieôciê w nim postaci lub przedmiotów, które w rzeczywistoôci nie istniejâ. To, co nie istnieje jest kîamstwem. Podobnie aktorzy - nie mogâ wcielaê sië w postacie fikcyjne. Jack Sperry ûyje sobie spokojnie, lubi swojâ pracë. Ocenia dzieîa sztuki: dobre to te prawdziwe, a zîe to te kîamliwe (np. posâg kobiety ze skrzydîami jest kîamliwy - nie ma rzeczywistego odpowiednika). Nie moûe zrozumieê tzw. Obîudników, ludzi którym w jakiô sposób udaîo sië zachowaê zdolnoôê kîamania i którzy z niej korzystajâ. Jednak pewnego dnia wszystko w ûyciu Jacka sië zmienia. Jego maîy syn zapada na nieuleczalnâ chorobë. Jack chce utrzymaê tâ strasznâ wiadomoôê w tajemnicy przed dzieckiem. Wierzy, ûe jeôli powie synowi iû jego choroba jest niegroúna, ten nie bëdzie sië niâ przejmowaî i byê moûe wyzdrowieje. Jest jednak maîy problem - Jack musi nauczyê sië kîamaê. Tak mniej wiëcej przedstawia sië zawiâzanie akcji opowiadania Jamesa Morrow'a "Miasto prawdy". Caîe opowiadanie moûna znaleúê w ksiâûce "Nebula'92" (jest to zbiór opowiadaï wyróûnionych tâ nagrodâ w roku 1992). Nie chciaîbym tu jednak streszczaê caîego opowiadania, ale zastanowiê sië nad wizjâ ûycia bez kîamstwa. Czy byîoby to moûliwe? Myôlë, ûe ciëûko by byîo wytrzymaê w takim ôwiecie. Ûycie staîo by sië strasznie przyziemne. Nie byîoby w nim miejsca na fantazjë, sztukë i prywatnoôê. Wszystko co nierzeczywiste musiaîoby zostaê wyeliminowane. Dzieci nie usîyszaîyby pewnie wiëkszoôci bajek - przecieû smoki, wróûki i czary to herezja. Science-fiction nie miaîaby racji bytu, skâd mamy wiedzieê jak jest na innych planetach? Artyôci mieliby podciëte skrzydîa, ich twórczoôê musiaîaby odwierciedlaê rzeczywistoôê (pamiëtacie socrealizm?). A jak wyglâdaîoby nasze amigowe poletko? Nieciekawie. Demka trzeba pokasowaê bo sâ zbyt abstrakcyjne (te wszystkie kulki w tunelach itp). Podobnie wiëkszoôê obrazków - za duûo w nich fantazji. Moduîy mogîyby zostaê pod warunkiem, ûe zawierajâ tylko sample istniejâcych instrumentów. Z gier zostaîyby nam pewnie tylko komputerowe szachy... Ucierpiaîyby nawet kontakty z innymi ludúmi. Przypuôêmy, ûe dziewczyna, którâ kochasz namaluje obraz i poprosi cië o ocenë. Normalnie, nawet jeôli obraz ci sië nie podoba, powiesz pewnie, ûe jest dobry ûeby nie robiê jej przykroôci. A w "prawdziwym ôwiecie" prosto z mostu powiesz, ûe jest do d... Nie chciaîbym ûyê w takim ôwiecie i mam nadziejë, ûe nigdy nie bëdë musiaî. c2PopoCopc0/RAE c3pcop@polbox.com