k1t3c1 IMPLANT W MÓZGU = WIEDZA BEZ WYSIÎKU ? Kiedy zbliûa sië termin jakiegoô egzaminu lub zaliczenia, stajemy w obliczu kilkugodzinnego/kilkudniowego/kilku tygodniowego ôlëczenia nad ksiâûkami i mozolnego przyswajania wiedzy. A wszystko po to, ûeby w czasie wielokrotnie krótszym wykazaê sië tâ wiedzâ przed egzaminatorami i szybko o niej zapomnieê. Skoro wiëc caîa wiedza, którâ z wysiîkiem wkuwamy, po kilku dniach ulatuje z naszych gîów (no moûe nie caîa, ale wiëkszoôê), to caîy czas poôwiëcony na jej przyswojenie moûna uwaûaê za stracony. Na takie marnotrawstwo czasu jesteômy dziô skazani (no chyba, ûe ktoô ma tzw. fotograficznâ pamiëê - raz przeczyta lub obejrzy i zapamiëtuje). Ale jak bëdzie w przyszîoôci? Technika idzie do przodu, sztuczne implanty wszczepiane w ludzkie ciaîo (zastawki serca, aparat sîuchowy) sâ znane juû dzisiaj. Kto wie, moûe za kilkanaôcie/kilkadziesiât lat pojawiâ sië implanty wszczepiane do mózgu. Mogîyby one speîniaê róûne funkcje: przyspieszaîyby dziaîanie mózgu (taka umysîowa karta turbo he, he) albo po prostu byîyby dodatkowâ pamiëciâ (z tâ róûnicâ, ûe trwaîâ - informacje nie byîyby tracone). Do takiego mózgo-RAM'u îadowaîoby sië informacje, które chcemy zapamiëtaê. Sposoby îadowania mogîyby byê róûne: "tradycyjne", czyli przez przeczytanie informacji w jakiejô ksiâûce, obejrzenie czegoô itp., albo cyfrowe. Ten drugi sposób wymagaîby zamontowania w ciele czîowieka odpowiedniego zîâcza, które umoûliwiaîoby podîâczenie sië czîowieka do komputera. A potem sprawa jest juû prosta: na twardym dysku (albo gdzieô w przestworzach internetu) mamy plik z interesujâcâ nas dziedzinâ wiedzy, wykonujemy wtedy download i po chwili te informacje sâ juû w implancie, a co za tym idzie - w naszym mózgu. Sprawy techniczne (szybkoôê zîâcza, pojemnoôê pamiëci implantu) pomijam ze wzglëdu na czysto teoretyczny charakter tego artykuîu. Mamy wiëc sposób na szybkie przyswojenie wiedzy. Zastanówmy sië teraz, jakie sâ tego konsekwencje. Wedîug mnie, po upowszechnieniu sië implantów wszelkie szkoîy i wyûsze uczelnie zostanâ zdegradowane do postaci katalogu na dysku. No bo po co studiowaê przez kilka lat, skoro moûna w ciâgu paru chwil ôciâgnâê sobie CAÎY materiaî studiów z katalogu np.: SGGW/Weterynaria? Jedynym wysiîkiem byîoby wtedy napisanie pracy magisterskiej, a jej obrona byîaby tylko formalnoôciâ (bo treôê pracy znajdowaîaby sië w implancie i jej znajomoôê byîaby doskonaîa). Wobec takiej îatwoôci w zdobyciu wyûszego wyksztaîcenia, wszyscy obywatele naszego kraju byliby co najmniej magistrami. A to niestety niezbyt dobre rozwiâzanie, bo nie miaîby wtedy kto kopaê rowów i sprzedawaê w kiosku. Ûeby wiëc utrzymaê dotychczasowy podziaî wyksztaîcenia, wprowadzono by pewnie jakieô utrudnienia w dostëpie do tak îatwej wiedzy. Pierwsze z nich znamy dobrze juû dziô: kasa. Chcesz mieê wyksztaîcenie, to pîaê. Po przelaniu odpowiedniej sumy na konto uczelni otrzymujemy hasîo dostëpu do katalogu. Drugie utrudnienie to selekcja. Rodzi sië dziecko i odbywa sië losowanie, albo wrëcz przydziaî, do konkretnego zawodu: jak szczëôcie dopisze, to nasz synek zostanie naukowcem, a jak nie, to bëdzie skierowany do zamiatania ulic. Hmm.. Taka niepozorna sprawa - implant - i tyle zamieszania? Moûe to jednak lepiej, ûe te implanty jeszcze nie istniejâ. c2PopoCopc0/Retroactive