k1t3c1 Wspomnieï czar... Wyjechaîem ostatnio w odwiedziny do rodziny. Nic niezwykîego, nie ma o czym pisaê... spacerujâc samotnie po okolicy trochë rozmyôlaîem. Przypadkiem zaszedîem na pewnâ dziwnie znajomâ polankë w lesie... Rozejrzaîem sië, wsîuchaîem. Wokóî las, poûóîkîe juû drzewa i cisza. Na jednym z drzew dostrzegîem wbite weï stare gwoúdzie i resztki nylonowego sznurka... uômiechnâîem sië do wspomnieï - to tutaj jeszcze niedawno wespóî z kuzynami zrobiliômy kosz do gry i caîymi dniami do póúnego wieczora grywaliômy w koszykówkë, to tutaj grywaliômy w "nogë", siatkówkë i wiele innych gier. To tutaj wreszcie robiliômy ogniska przy których siedzieliômy do póúnej nocy... tak - wydaje sië jakby to byîo wczoraj - a przecieû minëîo juû piëê lat od ostatniej takiej wakacyjnej przygody. Jakûe ten czas szybko leci. Mijajâ dni, tygodnie, miesiâce i lata a czîowiek ciâgle coô gubi w koîowrocie ûycia codziennego... rozmyôlaîem wtedy o wielu rzeczach, zabawne jak myôli czîowieka mogâ bîâdziê po odlegîych tematach... przypomniaîem sobie wakacyjne przygody, póúniej uômiechnâîem sië do pierwszych chwil w szkole podstawowej, wspomniaîem szkoîë ôredniâ trwajâcâ chwilë, wspominaîem teû pierwszy rok studiów - nadzieje i obawy z nim zwiâzane... zupeînie niespostrzeûenie doszedîem teû do poczâtków swej komputerowej przygody. Ech... gdzie te czasy gdy w domu pojawiî sië kultowy juû dzisiaj C- 64? Jakâû atrakcjâ byîo wpisywanie na klawiaturze swojego imienia i podziwianie go na ekranie telewizora. Z îezkâ w oku wspominam dîugie godziny spëdzone na "rysowaniu" na ekranie przy pomocy symboli wbudowanych w C-64. Póúniej szaî na gry - "o kurcze, to musi byê coô fajnego! Ta gra ma aû 35 jednostek!" - albo "wczytaj najpierw TurboROM!", jeszcze póúniej pierwsze próby z rysowaniem (joyem w ArtStudio), kilkugodzinne przepisywanie jakiegoô listingu z gazety zakoïczone "SYNTAX ERROR" - lata póúniej dowiedziaîem sië, ûe oznacza to po prostu bîâd skîadni. A póúniej to juû byîa Amiga i pierwsza gra w jakâ na niej zagraîem - kultowy dla mnie Lotus II. I minâî okres fascynacji grami, postanowiî czîowiek spróbowaê czegoô nowego. Z wypiekami na twarzy czytaîem artykuîy w Magazynie Amiga - piômie które wîaôciwie wprowadziîo mnie w komputerowy ôwiat na powaûnie, które wyprowadziîo mnie z etapu gier i wprowadziîo najpierw w zaczarowany ôwiat grafiki a póúniej w podstawy programowania. Wspominam newsy z poczâtków istnienia Magazynu... pierwsze zapowiedzi nowych modeli Amig, zachwyty nad nowymi moûliwoôciami tego wspaniaîego komputera. To wydaje sië tak niedawno, ledwo wczoraj... a przecieû to juû 7 lat... upadîoôê Commodore to rok 1994 - aû trudno uwierzyê, ûe Amiga tkwi w stanie zawieszenia juû 5 lat... 5 lat peînych nadziei ale takûe 5 lat rozczarowaï. Gdzieû podziaîy sië chwile gdy mówiâc, ûe ma sië Amigë moûna sië byîo spodziewaê zazdroôci... teraz mówiâc komuô, ûe sië ma Amigë trzeba sië od razu przygotowaê na dîugie tîumaczenia, ûe dzisiaj Amiga to juû nie A500 z 512 KB RAM ale komputer w którym moûna zastosowaê np nowoczesne procesory, duûe dyski twarde, setki megabajtów RAMu... mogâcy w wielu zastosowaniach swobodnie konkurowaê z innymi platformami... gdzieû te chwile zaginione? Tak, czas upîywa nieubîaganie, ciâgle coô tracimy, ciâgle coô zyskujemy... a zyskujemy przede wszystkim wspomnienia - wspomnienia do których bëdziemy mogli powróciê gdy kiedyô, po latach, nieznane ôcieûki zaprowadzâ nas do dawno opuszczonej ale ûywej w pamiëci polany... 27.09.99 c2Igorc0/RetroActive c3ymi@friko3.onet.pl