k1t4c3Ten tekst byî pierwotnie przeznaczony do sieciowego maga "180°". Mag c3sië niestety nie ukazaî, wiëc tekst zamieszczam w "Cognomenie". c1 BYÊ STUDENTEM Kiedy piszë ten tekst jest poczâtek wrzeônia. Dla wielu osób oznacza to koniec wakacji i powrót do szkoîy. Mnie to co prawda nie dotyczy (jestem studentem), ale daîo mi to trochë do myôlenia: czy chciaîbym wciâû chodziê do szkoîy, czy teû wolë studiowaê? Od razu powiem, ûe bardziej pasujâ mi studia, a w tym tekôcie spróbujë przedstawiê jak one wyglâdajâ i dlaczego wolë je od szkoîy. Zacznë od tego, ûe fakty tu przedstawione nie sâ uogólnieniem, które dotyczy kaûdego wydziaîu na kaûdej uczelni. Opisujë tu to, co ma miejsce na moim wydziale, wiëc moûe to sië zupeînie róûniê od tego, co jest na porzâdku dziennym na twoim obecnym/przyszîym wydziale Drogi Czytelniku. Nie podam teû gdzie studiujë, bo zdarzenia z tego tekstu mogâ uchodziê w oczach pewnych osób za nieuczciwe, albo wrëcz niemoralne, wiëc po co podcinaê gaîâú, na której siedzë? Po tym przydîugim wstëpie czas na konkrety. Jak powszechnie wiadomo zajëcia studenckie dzielâ sie na wykîady i êwiczenia c4[niektórzy pechowcy/szczëôciarze na innych wydziaîach majâ c4teû laboratoria - dop.Igor]c0. Na wykîadach poznajemy teorië, a na êwiczeniach wykorzystujemy jâ w praktyce. Tak to chyba wyglâda w zaîoûeniach, bo w rzeczywistoôci jest zwykle trochë inaczej. Wedîug mnie treôê wykîadów jest tym, co obowiâzuje na egzaminach. Znajomoôê wykîadów na êwiczeniach przydaje sië rzadko, bo zwykle dotyczâ one zupeînie innych zagadnieï, albo prowadzâcy i tak sam robi wprowadzenie teoretyczne. Wykîady moûna wiëc spokojnie olaê, tym bardziej, ûe nie sâ obowiâzkowe. Czasem osoba prowadzâca wykîady próbuje 'zachëciê' studentów ûeby na nie chodzili. Robi to zwykle puszczajâc na wykîadzie listë obecnoôci. Jeôli nasze nazwisko jest na listach (bo takich list w ciâgu semestru jest kilka), to mamy na przykîad moûliwoôê zdawania egzaminu "zerowego", który jest îatwiejszy od normalnego. Na niektóre wykîady opîaca sië wiëc chodziê, ale na szczëôcie wiëkszoôê moûna sobie odpuôciê. Dla przykîadu: w ostatnim semestrze miaîem 7 godzin wykîadów tygodniowo, a chodziîem na 3. Jest to pierwszy powód, dla któego wolë studia od szkoîy. Jeôli zaô chodzi o êwiczenia, to nie ma tu wiëkszej róûnicy od typowych lekcji w szkole. Jest program do zrealizowania, sâ sprawdziany (ôrednio trzy na semestr z danego przedmiotu). Nie ma za to szkolnego wzywania do odpowiedzi na ocenë. Nie ma teû sytuacji, ûe w ciâgu tygodnia kilka razy mamy w planie ten sam przedmiot. Dane zajëcia sâ raz w tygodniu. Jak sobie przypomnë liceum i prawie codzienne lekcje polskiego albo matmy, to... cieszë sië, ûe to juû przeszîoôê. Êwiczenia sâ obowiâzkowe, ale prowadzâcy zazwyczaj ustala limit dopuszczalnych nieobecnoôci, za które nic nam nie grozi. Najczëôciej sâ to dwie nieobecnoôci na semestr. Kiedy koïczy sië semestr nadchodzi sesja egzaminacyjna. Trwa ona jakieô dwa tygodnie i w tym czasie powinno sië zdaê wszystkie egzaminy. Jeôli powinie nam sië noga i oblejemy egzamin, to moûemy zdawaê ponownie w czasie sesji poprawkowej. Egzaminy sâ róûne. Do jednych trzeba sië solidnie pouczyê, do innych wystarczy w przeddzieï zrobiê ôciâgi, albo udaê sië do akademika. Wîaônie, akademik. Jest to bardzo waûne miejsce i jeôli sië tam nie mieszka, to koniecznie trzeba mieê tam znajomych. Jest to bowiem skarbnica "uûytecznych" informacji, od których czësto zaleûy nasza studencka kariera. Poczâwszy od takich drobiazgów jak zdobycie xero wykîadów, na których sië nie byîo, a skoïczywszy na treôci pytaï nadchodzâcego kolokwium czy egzaminu (czësto juû opracowanych tzn. z odpowiedziami). Sâ to informacje bezpîatne - jedynym kosztem jaki za nie ponosimy jest opîata za xerokopie. To chyba niewiele za znaczne ograniczenie stresu i straconego czasu. W akademiku moûna teû spotkaê osoby, które wykonajâ za nas jakâô czasochîonnâ robotë np. trudny projekt. Tym osobom trzeba juû jednak za to zapîaciê. Czasem sië to nawet opîaca. Akademik to takûe miejsce fajnych imprez, ale to juû zupeînie inna historia. Powoli bëdë zbliûaî sië do koïca moich wywodów, wiëc czas na maîe podsumowanie. Jak wspomniaîem na poczâtku bardziej podoba mi sië studiowanie niû nauka w szkole. Nauka na uczelni jest dla mnie o wiele swobodniejsza i mniej monotonna. Wymaga teû ode mnie mniej czasu i stresu. No i mam 3 miesiâce wakacji ;) Kaûdemu studentowi ûyczë takiego wydziaîu jak mój. c2PopoCopc0/RAE c3pcop@polbox.com