å2 GAÎY NA SCENË!å0 Jako stworzenie powszechnie w klasyfikacji biologów uznane za kobietë, zostaîam zobligowana do napisania artykuîu do którego tematu teû mnie zobligowali. Tak wiëc caîa w stanie zobligowania i pokrëcenia muszë podjâê temat pt. "Scena w oczach dziewczyny". Tytuî brzmi szumnie i patetycznie co oczywiôcie znowu do czegoô obliguje. Nie daje mi spaê tylko jeden aspekt: czym róûniâ sië oczy kobiety od mëskich? Rozmumiem róûnicë innych narzâdów, ale oczy... cóû, byê moûe jeszcze w tym kierunku mnie nie uôwiadomiono. Zmierzam kochani do tego, ûe skoro jestem na tej scenie od 1.5 roku, to ôwiadczy juû o tym, ûe nie jestem kimô z boku, przybyszem z matplanety, dla którego wszystko jest czymô nowym. Jestem takim samym scenowcem jak Arek, Marek i Józek, tylko, ûe czegoô mi brak w kroczu. Myôlë, ûe tych chîopaków na scenie teû pewne rzeczy denerwujâ, inne zachwycajâ i podobnie jest ze mnâ. Nie wniosë wiëc z pewnoôciâ w wasze ûycie nic nowego, bo po prostu nie jestem przybyszem z innego ôwiata. Rozumiem, ûe kobita na scenie to zjawisko rzadkie, ale czîonkowie tejûe sceny posiadajâ pewne cechy wspólne, które nabywa sië wraz z wstâpieniem w jej progi i w tym momencie tworzy sië pewna grupa spoîeczna majâca coô wspólnego bez wzglëdu na pîeê. Nie traktujcie wiëc biednej kobiety jako kogoô, kto na pewno widzi i sîyszy coô innego niû wy. Mam swoje myôli i odczucia ja kaûdy, a to nie czyni mnie wyjâtkiem. No dobrze, miaîam wypowiedzieê sië na temat tego zjawiska które tworzymy, wiëc to uczynië. Nie zamierzam rozpisywaê sië nad tymi i owymi sprawami, jest ich za duûo. Opiszë to co nurtuje mnie podczas studiowania lekturek swanych magami. Jest ich na scenie do zatrzësienia, jedne lepsze, inne gorsze, wiadomo, ûe jest sprawâ gustu. Czësto naprawdë majâ w sobie coô, co czîowieka przyciâga, inne nafaszerowane sâ tekstami w stylu "byle coô napisaê". Najczëôciej sâ to magi wielotematyczne, przekrojowe, czyli niespecjalistyczne, troszkë tego, troszkë tego i jest fajnie. Osobiôcie takie rzeczy mi sië podobajâ, bo nie wprowadza to w stan monotonii. Jednak nie jest tak doskonale, jakby sië mogîo wydawaê. Zasiadam przykîadowo przed ekranem i zaczynam podróû po ôwiecie tekstu. Trafiam na artsy, w których autor wykazaî sië pewnym sprytem pismaka i inteligencjâ, ale trafiam teû na takie, po których w czîowieku budzi sië taki niesmak, jakby w jednym momencie przemieniî sië w wielkâ cytrynë. Czytam wiëc, ûe ten X to lamer i dupa sprzedajna, by po chwili przeczytaê "artykuî" X-a, w którym twierdzi, ûe to wîaônie Y jest najwiëkszym kutasem na ôwiecie. Od takich rzeczy, jest aû rojno w magach. Hmm... Myôlë, ûe trzeba by byîo stwaorzyê takiego maga, w którym wszystkie X i Y-ki mogîyby sobie pluê w ekran, a przy tym oszczëdziîoby sië miejsca w innych magach. Wiadomo Polaki do bitki pierwsi, do myôlenia ostatni. Patrzâc na to z powaûnej strony, to mam dla tych panów radë. Kochani, od wieków istnieje taka instytucja jak poczta. Jeôli naprawdë macie jakiô naprawdë ogromny problem do pana X, to napiszcie mu o tym osobiôcie, wyzywajcie sië na pojedynki, bierzcie za îby, sîowem róbcie wszystko, ale nie pîaczcie w magach i nie ômieêcie w nich. Pojawiajâ sië teû artsy, w których autorzy, uûalajâ sië nad kondycja polskiej sceny, obrzucajâ jâ epitetami o ciemnym zabarwieniu i lamentujâ jak ûebracy pod koôcioîem. Czytam takie coô i staram sië miëdzy wersami wyczytaê jakieô lekarstwo, radë, jak ten opisywany problem rozwiâzaê - niestety - jak do tej pory, przeczytaîam same lamenty, ale nikt nie pokusiî sië o to, by wymyôleê coô, co by lamentujâce gîosy uciszyîo. Wiadomo, do krytyki wszyscy sâ zdolni, gorzej juû wymyôla sië program naprawy. Jeôli wiëc chcecie na jakiô problem zwróciê uwagë, a sami nie macie pomysîu jak temu zaradziê, nie piszcie lepiej o tym. Zarëczam, ûe swoje potrzeby wysîuchiwania lamentów zaspokojë przechodzâc obok rumonki z dzieckiem w rëku. Jeszcze coô wpadîo mi w oko podczas czytania magów. Szczerze mówiâc jest to problem najistotniejszy, tzw. artsy wypeîniacze o zaniûonym poziomie. Potrafimy sië ômiaê z disco-polo, z kawaîów o dupie Maryny i z tego, ûe ktoô ma lakierki na nogach. Potrafimy narzekaê na poziom naszej sceny, a przecieû sami jâ tworzymy i czasami mi to przypomina poziom tego biednego disco-polo. Czytam wiëc artykuîy (to za powaûne sîowo, jak na tego typu poziom), w którym 15-letni chîopcy przeôcigajâ sië w wymyôlaniu pikantnych historyjek pt. "Mój pierwszy raz". Najczëôciej caîa ich wiedza opiera sië na filmach porno, oglâdanych w naprëdce podczas nieobecnoôci rodziców. Wystarczy trochë fantazji i moûna wymyôleê niezîâ historië dla kumpli. Tak naprawdë jest to wyôcig do tyîu, kto jest wiëkszym zwierzaczkiem, kto zbliûy sië do poziomu istot niûszych, ten wygrywa. Podobnie jest z opisami wszelakich libacji alkoholowych, kto wypiî wiëcej jaboli, zrobiî wiëkszego fraktala, kto jest najbardziej wulgarny jest zwyciëzcâ. Czyû to nie jest ten sam poziom, co fakane przez wszystkich disco-polo? Obawiam sië, ûe nawt niûszy. Cóû nam wiëc pozostaje? Kilka naprawdë ambitnych artsów ma ciekawe tematy, kilka opowiadaï, przy których nie chce sië rzygaê, a czasami nieômiaîe wiersze. Dlaczego tak jest? Dlatego, iû îatwo jest stworzyê chaîturë, która chwyci jeôli bëdzie w miarë krzykliwa, a trudniej coô ambitnego, przy czym trzeba uûyê mózgu. Dlatego, ûe aby stworzyê coô ambitniejszego trzeba myôleê, a przy tym nie liczyê na szybkâ sîawë. Tak îatwo jest zrobiê chaîturë, tak trudno coô naprawdë mâdrego. Sâdzë, ûe na scenie jest wiele naprawdë ambitnych ludzi, ale ginâ wôród natîoku obleônej îatwizny. Któû chciaîby znaleúê swoje wiersze obok artykuîu o stutysiëcznej imprezie alkoholowej? Jaka jest wiëc moja rada? Nie przebierajmy sië kochani, by ôwiat sië z nas ômiaî. Pokaûmy, ûe potrafimy myôleê. Przecieû kaûdy z nas ma coô ciekawego do powiedzenia, wiëc nie bójmy sië tego pokazaê. Po co robiê z siebie matoîów? Bierzcie sië facecci do pracy i poruszajcie przy tym mózgiem. Moje oczy nie patrzâ na scenë tylko krytycznym okiem. Uwaûam, ûe jest to zjawisko ciekawe i potrzebne. Dziëki niej poznaîam wielu wspaniaîych, ciekawych ludzi, którzy stali sië moimi prawdziwymi przyjacióîmi. Nie chciaîam tym artsem nikogo obraziê. Zrobiîam to, o co mnie poproszono. Zresztâ - wszystko wokóî nas ma dwie strony, tâ dobrâ i tâ zîâ. Sweetvoice/Scum