WYWIAD Z LIFTEREM/TRUE GENIUS ---------------------------------- Imië i nazwisko: Jerzy Poprawa Wiek: hmmm... urodzony w XI'63... policzcie sami... Na scenie (amigowskiej) od: 07.91 Sprzët: obecnie A1200 + Df1 + 540 HDD + monitor Commodore 1084S + VBS + (plany) 4 MB Fast i CD-ROM Miejsce zamieszkania: Wrocîaw Aktualnie zajmujë s¡ë: pracâ w Longsofcie, ûyciem rodzinnym, oraz przypominaniem sobie uczucia jakiego doznaje czîowiek gdy ma nagle nieco wolnego czasu i wie, ûe nic nie musi robiê... Plany na przyszîoôê: dorobiê sië (porzâdnie), ustatkowaê (spowaûnieê?). Ponadto zamierzam odwiedziê Szkocjë (wrzosowiska & whisky!) i Norwegië (fiordy!), a jak Bozia pozwoli to i Chiny (ûarcie!!! i w ogóle egzotyka). LH: Sorry, ûe sië wtrâcam, ale ja w sprawie chiïskiego ûarcia... Próbowaîem juû w ûyciu naprawdë róûnego ûarcia (czasem jeszcze sië ruszaîo), ale zaîoûe sië, ûe na pijawki w cukrze (china!) byô sië nie skusiî... Aha, szkockie spódniczki rules! ----------------------------------- PMM: Jesteô (byîeô?) najpopularniejszym redaktorem na amigowej scenie, co do tego nie ma ûadnych wâtpliwoôci. Teraz jednak zdecydowaîeô sië na odejôcie ze sceny. Czy to oznacza caîkowite zaprzestanie twojej dotychczasowej dziaîalnoôci na scenie? L: Na pewno oznacza to koniec mego edytowania FA i swappu. Moje odejôcie ze sceny spowodowane byîo tym, ûe wskutek ciâgîego braku czasu mogîem swappowaê i edytowaê FA na "êwierê gwizdka". A mam zasadë, ûe albo robië coô na full i najlepiej jak mogë - albo dajë sobie spokój. Naturalnie nie oznacza to, ûe tym samym wywalë za okno swojâ kolekcjë magów, spalë notes z adresami swoich kontaktów i zacznë udawaê, ûe nie rozumiem co to jest np. adverts, a twardziel zapeînië gîównie grami, itp. Bëdë staraî sië czytaê nadal magi, no i supportowaê FA (czy inny mag) paroma tekstami do numeru, o ile bëdë miaî o czym pisaê. PMM: W ostatnim FA wyczytaîem czyjâjô nadziejë, ûe jak zwykle ci przejdzie i w koïcu dojdziesz do wniosku, ûe nie odejdziesz ze sceny. Zresztâ jak sîusznie stwierdziî Animal, nikt nikogo kijem ze sceny zganiaê nie bëdzie (sâ oczywiôcie wyjâtki - nazi dupa!). Obecnoôê na scenie wcale przecieû nie oznacza, ûe masz swappowaê, pisaê setki artykuîów oraz dniami i nocami czytaê nowe magazyny i oglâdaê dema. L: Ha ha! Z FA odchodziîem chyba juû ze 2 razy, z czego raz oficjalnie w 9 numerze, bo wydawaîo mi sië, ûe poôwiëcam mu za duûo czasu (wytrwaîem z miesiâc) i raz po cichu, po kîótni z Berserkerem w okolicy FA #11 (caîe 2 tygodnie poza redakcjâ, wróciîem jak Berserker poleciaî z posady naczelnego). Jak widaê ani razu nie wytrwaîem dîugo - bo w obu wypadkach moje odejôcie nie byîo skutkiem czynników zewnëtrznych, a dziaîo sië poniekâd na moje wîasne ûyczenie. Tym razem jest inaczej - odchodzë nie tyle, ûe chcë, a poniekâd bo muszë - bo nie wyobraûam sobie bym np. zwolniî sië z pracy po to by edytowaê FA... Tzn. chëtnie bym to zrobiî - ale... cóû, pieniâdze szczëôcia nie dajâ, ale skâdô je trzeba braê (LH: "Pieniâdze w ûyciu nie sâ najwaûniejsze... Szczególnie gdy sië je posiada..."). A pracowaê i edytowaê maga naraz nie dajë juû rady (powiem tyle, ûe do pracy przychodzë o 7.30, a wychodzë... czasem o 16 ale czëôciej 3-4 godziny póúniej.) Czy wyobraûacie sobie, ûe po 12 godzinach pracy z komputerem mam jeszcze ochotë siâôê na kolejne 2-3 godziny przed monitorem, by coô napisaê, wklepaê, czy skorygowaê? Nieeee... No i pamiëtajcie jeszcze jedno - ja juû mam te swoje lata. Nie czujë sië staro, no ale...  jak to cholernie trafnie okreôliî Jubal w we wstëpniaku FA "Piotruô Pan postanowiî dorosnâê". Otóû to - kiedyô kurwa trzeba. I tak - uwaûam - udaîo mi sië îadnie oszukaê czas. W koïcu wchodzâc na scenë miaîem ile...? 29 lat!!! A znam wielu, którzy z niej ZESZLI o dobrych 5-10 lat mîodsi! Tym niemniej tak jak pisaîem wyûej - moje odejôcie nie oznacza caîkowitego zerwania ze scenâ, a tylko bardzo radykalne ograniczenie mej aktywnoôci na jej forum. PMM: Czy swojâ karierë "pisarskâ" zaczynaîeô na Amidze jako redaktor Fat Agnusa? Sîyszaîem, ûe jesteô autorem ksiâûki. L: Zaleûy co rozumieê przez "karierë pisarskâ"? Zaczâîem pisaê (gîównie opowiadania sf, choê dorabiaîem sobie w rozmaitych gazetach piszâc o róûnych rzeczach, np. denne teksty satyryczne do "Karuzeli" - byî taki szmatîawiec, którego poziom byî mniej wiëcej 5x niûszy niû dziaî "Rozrywka" w dowolnym polskim magu! Ale mieli 500.000 egz. nakîadu i za 1 tekst na 3-6 Kb dostawaîem mniej wiëcej 1\3 ówczesnej porzâdnej pensji, wiëc nie dziwcie sië...) majâc lat 18. Publikowaîem sië teû w rozmaitych fanzinach (czyli papierowych magach fandomu - takiej sceny miîoôników sf) itp itd. Zresztâ jeszcze w podstawówce (VI-VII klasa) opublikowaîem jakieô swoje teksty w "Ôwiecie Mîodych" (to byîo coô takiego jak dziô Popcorn czy inna tego typu gazeta, ale chyba nieco ambitniejsze). Dostaîem za to taki specjalny znaczek i byîem z tego BARDZO dumny, bo ponad rok wysyîaîem im taômowo swoje teksty zanim w koïcu cosik druknëli... tam to mieli selekcjë!!! (a gazeta byîa tygodnikiem). Co do ksiâûki to napisaîem jâ dosîownie z marszu w 2 tygodnie w 1984, majâc 21 lat i przez nastëpnych 5 lat rozmaici panowie z wydawnictw twierdzili, ûe ksiâûka jest "zbyt zdominowana przez akcjë i nie ma w niej duûo gîëbszych treôci i moralnych rozterek" itp. by moûna jâ byîo wydaê. Niewâtpliwie mieli racjë, bo ja chciaîem stworzyê (i stworzyîem!) ksiâûkë akcji do lektury w pociâgu, a nie Hamleta. W koïcu w 1989 wydaîo jâ prywatne wydawnictwo w niezîym jak na debiutanta nakîadzie 50.000 egz. No, ale wtedy sf szîo jak woda... Dziô nie jestem z niej zbyt zadowolony i prawdë powiedziawszy czytajâc jâ momentami czerwienië sië ze wstydu za rozmaite niedoróbki i potkniëcia, które teraz wyraúnie dostrzegam... Najchëtniej napisaîbym jâ jeszcze raz od poczâtku i byê moûe kiedyô to zrobië, choêby dla wîasnej przyjemnoôci. PMM: Jak traktowaîeô swojâ dziaîalnoôê na scenie? Pisaîeô naprawdë duûo i podobno sporo swappowaîeô. Poza tym, jak zauwaûyîem lubisz sobie skrobnâê do róûnych magazynów, jak np. Computer Studio. To wszystko musiaîo pochîaniaê kawaîek czasu. L: Dziaîalnoôê na scenie traktowaîem jako bardzo miîe hobby i bëdzie mi tego BARDZO brak. Do gazet komercyjnych skrobaîem natomiast w celach jak najbardziej... komercyjnych (trudno sië domyôleê, prawda?). Obiecaîem bowiem sobie, ûe na moje rozmaite prywatne hobby nie bëdë wydawaî pieniëdzy zarobionych "oficjalnie", a tylko takie róûne lewizny. I to byîa niezîa motywacja do roboty, bo za honoraria z zeszîego roku ('95) z rozmaitych C&A, CSS, SGK itp. (plus cash za mojâ poczciwâ A500) kupiîem sobie obecny konfig mego sprzëtu (oprócz monitora i DF1). Ale teû "dziëki" temu i scenie mój czas wolny w 1995 r byî z gatunku Virtual Reality - niby jest, a nie ma... jakby nie patrzeê byîo to trochë mëczâce na dîuûszâ metë. Czîowiek jednak po prostu wypala sië... PMM: FA caîkowicie zmieniî swój image (dokîadniej wystrój graficzny i kod). Czy i ty miaîeô w tym swój udziaî i jak ci sië to podoba? L: Trudno mówiê o zmianie grafiki w #18 FA, bo w ostatnim numerze przecieû nie byîo ûadnej grafiki 8). Jeôli idzie o mnie to w peîni zadowalaî mnie stary design i kod, choê odstawaî on juû  nieco od tego, co obecnie dzieje sië w magach. Dla mnie jednak byî on wystarczajâco dobry i osobiôcie nie widziaîem sensu dalszych zmian, bo po co? FA nie musi przecieû juû wabiê czytelników jakimiô extra bajerami graficzno - technicznymi. Rozumiem jednak, ûe koder cierpiaî mëki, patrzâc na swoje dzieîo sprzed dobrych dwóch lat, w którym w miëdzyczasie dokonaî tak wiele zmian, ûe - jak sië przyznaî - sam byî zdumiony, ûe numer #17 W OGÓLE dziaîa (bo podobno absolutnie nie powinien!). Zmiana kodu byîa wiëc koniecznoôciâ, zaô zmiana designu wypîynëîa jakby sama z siebie. Naturalnie numer #18 naleûy traktowaê wîaôciwie jako prewiew wîaôciwego kodu i wyglâdu FA (koder potrzebowaî jeszcze okoîo miesiâca na ostateczny szlif, a na IRC-u szîy juû takie bluzgi pt. "Kiedy kurwa w koïcu wydacie tego pierdolonego FA???? Ile mamy czekaê???", ûe zostaliômy poniekâd do tego zmuszeni i FA poszedî na takim jeszcze "kulawym" kodzie. Do tego doîoûyîa sië sprawa z grafikâ i podkîadami, wiëc w sumie ten FA wyglâda... hmmm... doôê nieciekawie. Przyznam sië teû, ûe musiaîem sië do niego przyzwyczaiê, bo jak do czegoô przywyknë (tu - do starego kodu i designu) to potem kaûda zmiana wydaje mi sië od razu zmianâ na gorsze. Ale moim zdaniem te zmiany wyjdâ mu na dobre i numer #19, juû z porzâdnâ grafikâ i usuniëtymi bugami, pokaûe ûe FA mimo tych swoich 5 lat nie wyglâda archaicznie i nadal ma sië dobrze! Prywatnie jest mi nieco ûal tego w sumie niepraktycznego ale jakoô "klimatycznego" i oryginalnego designu z numerów #11-17. Zresztâ nie tylko mi - w jednym z listów wyczytaîem, ûe jak nie bëdzie w next issue tej charakterystycznej rozwijanej wybieraîki (selektora) do tekstów, to czytelnik wybierze sië do Wrocka, by nam nakopaê do dupy, bo dla niego ten selektor byî kwintescencjâ FA... BTW - jeôli macie wersjë FA z datâ spreadowania "18.01.96" to wiedzcie, ûe jest to wersja "bardzo bardzo beta", którâ puôciîem z rozpëdu 3 ludziom wskutek fatalnej pomyîki przy kopiowaniu mi dysków przez kodera. Wersja wîaôciwa (tzn. majâca mniej bugów i nie wymagajâca dyskoteki przy îadowaniu) ma datë bodaj "22.01.06"! PMM: Naraûë ci sië, ale spytam skâd sië wziëîa twoja xywa? Lifter to zdaje sië postaê z polskiej fantastyki? L: Czemu masz sië naraûaê? "Lifter" to taka nieoficjalna profesja, wystëpujâca w ôwietnej i wrëcz kultowej w pewnych krëgach ksiâûce "Limes Inferior" Janusza Zajdla. Bardzo lubië të xywë i nawet w pracy jestem Lifterem, a nie panem Jurkiem, czy Jurkiem. Ksiâûkë naturalnie polecam! PMM: Co sâdzisz o polskich text-writerach i poziomie jaki prezentujâ? Masz jakichô faworytów? Nie wahaj sië byê brutalnym. L: Trudno mi wskazaê obecnie jakiegoô mojego faworyta. Ale kiedyô kurewsko lubiîem texty Macbeta w Przypadkowniku, bo byîy po prostu zajebiste. Ten facet mógîby ômiaîo wystëpowaê na scenie (nie komputerowej!!!) jako wziëty kabareciarz i robiê na tym duûy cash. Nie wiem co sië staîo, ûe zamilkî wraz z upadkiem jego maga. Jeôli to czytasz, Macbecie, to wiedz ûe marnujesz duûy talent komiczny - wiëc kurwa bierz sië do roboty!!! W jego stylu sâ teksty Bodzia, choê do Macbeta to mu jednak brakuje jeszcze sporo. Tym niemniej Bodzia teû lubië czytaê. Cenië Lenina, ale nie za wszystkie teksty - ma on doîy i wzloty, czasem mam wraûenie, ûe leje wodë na potëgë, byle coô dîugiego napisaê, czasem zaô z chëciâ podpisaîbym sië pod jego tekstem zamiast niego. Extend teû jest OK, ale coô ostatnio obniûyî loty (my private zdanie!) i wyglâda obecnie na cosik zdoîowanego i powaûnego czîowieka. Chyba teû za bardzo serio wziâî opracowywany przez siebie kodeks muzyka - w koncu to nie jest X przykazaï! Wiëcej luzu, XTD! Rangera cenië za tzw. walenie prawdy prosto w oczy - jeôli coô jest gówniane i chujowe to wtedy on tak to wîaônie okreôla. Moûna sië z nim nie raz i nie dwa nie zgodziê - ale trzeba doceniaê szczeroôê. Co prawda mógîby popracowaê nad stylem... Ze starszych staûem writerów to naturalnie jeszcze Zibi, The Knight, no i ty (LH: Kurde bele...). Kto jeszcze - z caîkiem nowych autorów dobrze zapowiada sië Sagrael oraz jego koledzy z ex-Fastidium. Ale Sagrael sië szczególnie wyróûnia. (Nawiasem mówiâc zupeînie nie rozumiem ich decyzji poîâczenia sië z BTW - pierwszy numer mimo wszystkich wad byî lepszy tekstowo niû niejeden z duûo wyûej notowanych magów... a i z kodem i gfx nie byîo úle). Sagrael zapowiada sië na writera w stylu Ninji. Starszym staûem scenowcom nie muszë tîumaczyê co przez to rozumiem, mîodsi niech sobie poczytajâ stare ZigZagi. W kaûdym razie to jest komplement. Niezîy jest Docent (Quetlzatcoatl... czy nie moûna byîo wybraê prostszej xywy, choêby np. Tenochtitlan?) z FA, bo porusza (jak dla mnie) ciekawe problemy, rzadko kiedy poruszane w magach. Lubiîem teû teksty Mowgliego i Dersu-Uzaîy z BTW, bo w lekki sposób potrafili ujmowaê powaûne rzeczy tak, ûe aû miîo byîo czytaê i ciekawie pisali o rzeczach pozornie nieciekawych. (A propos, jeôli ktoô uwierzyî w informacjë o ômierci Mowgliego zamieszczonâ w BTW#2 to informujë, ûe daî sië nabraê jak zupa na îyûkë!!! No chyba, ûe ten facet wstaî z grobu i staî sië zombie...) Mówisz, ûe mogë byê brutalny... Nigdy nie chciaîem wygîaszaê swoich opinii krytycznych na temat rozmaitych tekôciarzy, bo zaraz bym usîyszaî, ûe " tak,tak, jestem zazdrosny o swojâ pozycjë, ûe gnëbië konkurencjë i niszczë innych autorów, którzy mogâ mi zagroziê..." itp. No ale teraz chyba nikt o zdrowych zmysîach nie postawi mi tego zarzutu, wiëc mogë w koïcu puôciê parë z ust. A wiëc: BARDZO nie lubië tekstów HIVa. I nie rozumiem co ludzie w nich widzâ! Tzn. nie twierdzë, ûe wszystkie jego teksty sâ niedobre - ale mam wraûenie, ûe ten czîowiek pisze teksty szybciej niû kopuluje królik, a niestety pisanie tekstów nie jest dziedzinâ, w której poôpiech sië opîaca. HIV zasypuje magazyny stosami tekstów, wôród których sâ teû czasem teksty na niezîym poziomie, lecz niestety ginâ one pozasypywane lawinâ tekstów w najlepszym wypadku sîabych (by nie rzec "tragicznych" i tragicznie o niczym). To jednak nie tyczy sië tylko HIVa, on jest po prostu najjaskrawszym przypadkiem, iû autorzy powinni mieê coô takiego jak wewnëtrzna selekcja i odsiewaê teksty poniûej pewnego poziomu, którzy sami sobie powinni ustawiê. Inaczej ten ich wîasny poziom sam sië ustawi - bëdzie on mierny i mizerny. Rozumiem, ûe moûna napisaê z 50 tekstów miesiëcznie (sam kiedyô tyle popeîniaîem) ale nie rozumiem jak moûna mieê na tyle maîo autokrytycyzmu by uznaê, ûe czytelnicy muszâ zapoznaê sië z WSZYSTKIMI stworzonymi przez autora tekstami, nawet takimi, których poziom jest ewidentnie niski albo w których nie ma ÛADNEJ treôci (nie liczâc tych paru kb tekstu w stylu "bla bla dupa bla bla" - ot np. tekst "Mucha" w Silu #13. Jezu!) BTW - byîem doôê zdumiony widzâc chartsy writerów w bodaj Bigozie #11. HIV byî na 3-cim miejscu?! Ja przepraszam ale czegoô tu chyba nie rozumiem. Jak mówiî pewien Ûyd, w sklepie z materiaîami, do sprzedawcy: "jak ta szmata jest jedwab - to kukurydz jest zbóû!" (LH: Czytaîeô "Erika zdradza tajemnice" Ochockiego?). Ûeby byîo ômieszniej to jestem zaraz nad nim. I nie chodzi mi o to, ûe jestem za nisko, albo on za wysoko. Dziwië sië tylko gîosujâcym - bo jeôli uznali, ûe ja dobrze pisze to jakim cudem gîosowali jednoczeônie na HIVa? A jeôli uznali, ûe HIV pisze wspaniaîe teksty - to czemu oddali swe gîosy na starego, drëtwego i marudzâcego o Bóg wie czym Liftera? Ale byê moûe mamy tu (w wypadku HIVa?) do czynienia z "syndromem disco-polo"? Ludzie lubiâ je wîaônie za to, ûe jest takie miîe, swojskie, proôciutkie, nie wymaga wysiîku i zdaje sië mówiê "zobacz, to nic trudnego, ty teû moûesz to robiê, nie trzeba umieê dobrze graê, ôpiewaê, taïczyê, wystarczâ dobre chëci i klawisze. w które moûna stukaê jednym palcem". Dla mnie jednak dobry tekst to taki, który zmusza do myôlenia i niesie jakiô przekaz, który potrafi czîowieka poruszê, zaciekawiê, wqurwiê nawet... mowiâc krótko, który nie pozostawia czîowieka obojëtnym. A tego w artyklach HIVa jest mi cholernie i notorycznie brak. Stâd na moich prywatnych chartsach writerów HIV nie jest notowany w 1-szej dziesiâtce. Prawda jest taka, ûe ûeby napisaê dobre teksty (i to nie jeden czy dwa) to trzeba mieê wrodzony (nawet nieduûy) talent no i mieê jako tako opanowany warsztat. A np. HIV ma czasem potëûne problemy z formuîowaniem zdaï - brzmiâ one jakby pisaî je cudoziemiec, np. "jest swapperem, ale to mu nie wystarcza i mimo licznych i obfitych korespondencji chce porzucaê hasîami (...) Muszë sië przyznaê, ûe juû nie mam zbyt wielu korespondencji (...)". W sumie wiadomo co "poeta chciaî powiedzieê" ale zgrzyta mi toto paskudnie, jak piach w zëbach! Zresztâ ten goôê wrëcz sië chwali, ûe nie bëdzie czytaî ûadnych ksiâûek o dziennikarstwie, bo po co! Kto jeszcze... a, pamiëtam, ûe gdzieô w okolicy 4-6 Silesii przestaîem jakoô trawiê teksty Stana - ale gîównie z powodu braków warsztatowych (te tasiemcowate zdania zîoûone i tzw. sîowotok). Trzeba jednak Stanowi oddaê, ûe potrafiî sië podciâgnâê. Nawiasem mówiâc im lepiej mu szîo pisanie tym mniej pisaî. Dziwne. W swych brutalnych rozwaûanich pominë pewnych ludzi, poniewaû ich teksty nie mieszczâ sië w ogóle na mojej skali wartoôci - oceniamy wszak writerów a nie propagandzistów! Podsumowujâc: nie mam zdecydowanych faworytów (nie liczâc Macbeta) i antyfaworytów. Ogólnie uwaûam, ûe w tekôciarstwie panuje nam zastój - nowi sâ w wiëkszoôci raczej ôredni, starzy stojâ w miejscu z tendencjâ spadkowâ. Przydaîaby sië nowa ôwieûa krew i nowe pomysîy... tylko skâd? Aha! Muszë jeszcze raz pogratulowê Hudinsky'emu pomysîu i wykonania listu od "Stowarzyszenia OB" do wiadomej grupy. Czad do 3-ciej potëgi! Kocham takie numery! Podpuchy rulez! PMM: Co sâdzisz o polskich magach, a w szczególnoôc o PMM? Powiedz wiëcej na temat ostatniego numeru (8). L: Oh my God! Który to juû raz odpowiadam na to pytanie? Co ja mogë powiedzieê nowego... wydaje mi sië, ûe amigowskie magi przeûywaîy swój szczyt wraz z amigowskâ scenâ gdzieô na przeîomie 93\94 roku. Teraz widaê pewnâ stagnacjë, nowych magów powstaje coraz mniej i w wiëkszoôci raczej doîujâ poziom zamiast go podnosiê, stare magi kostniejâ (naturalnie zawsze sâ tu jakieô wyjâtki). Zniknëîy praktycznie wojny miëdzymagowe, co wprawdzie z jednej strony cieszy, ale z drugiej odbiera radoôê oczekiwaniana na konkurencyjny mag - by zobaczyê co druga strona zdoîaîa wysmaûyê by nam dokopaê. Na pewno wzrosîa dbaîoôê o formë - teraz mag bez starannej korekty i edycji tekstu jest traktowany jak goîy facet w butach i w krawacie; a pamiëtam czasy gdy ludzie byli zdumieni tym, ûe ktoô (ja) twierdziî, ûe korekta jest potrzebna i bluzgaî inne redakcje za bîëdy w rodzaju "wutka", "musk", "kóhnia", czy "kosmonaîta". Kodersko teû nie jest úle (choê martwi fakt, ûe coraz wiëcej magów nie jest robionych w assemblerze; czyûby za kodowanie magów brali sië koderzy, dla których Amos to szczyt moûliwoôci?! W 1992 czy '93 mag kodowany w Amosie traktowany byî z pewnym politowaniem , a w '96 magi zakodowane w assemblerze sâ w mniejszoôci do amos-magów, C++magów, E-magów, Pascal-magów i Kij Wie w Czym Kodowanych gazetek. Czekam na AmiBasic-magi...) Graficznie to nawet jest bardzo dobrze, tekstowo caîkiem przyzwoicie, objëtoôciowo - ho ho! Ogólne wraûenie wiëc mam pozytywne, powiedzmy na jakieô 6-7 pkt. w skali 1-10. Czego zaô mi brak w magach - tego ognia i zapaîu z lat 91-92, tego widocznego zaangaûowania w redagowanie maga, przy jednoczesnym ogólnym luzie. Teraz - tak mi sië wydaje - nawet ci nowi od razu podchodzâ do redagowania magów z takim profejsonalizmem typu: "musimy mieê z 500 kb o scenie, to podstawa, koniecznie ze 3 testy sprzëtu, bo inni teû majâ, îadne intro z torusem cieniowanym Goraudem i zmianë stron za pomocâ morfingu liter. Damy teû kâcik o uprawiania seksu po 90-tce, bo tego jeszcze nigdzie nie byîo i bëdziemy oryginalni. Inaczej nie mamy szansy na dobre miejsce na chartsach." A jakoô kurczë nie wyczuwam podejôcia "musimy mieê tak przykurwiste teksty , by czytelnik zeszczaî sië w spodnie przy lekturze!" czy "niewaûne jak nas odbierzecie, grunt, ûe mieliômy radochë przy tworzeniu maga. Jak sië wam nie spodobamy, to kij wam w oko, i tak robimy to wszystko dla jaj" (no, moûe jedna Dziëcielina ma takie podejôcie, ale czy to jest taki znów nowy mag?) Ludzie czësto traktujâ redagowanie maga jako sposób (nieîatwy, ale oni o tym jeszcze nie wiedzâ, lub w to nie wierzâ) na zaistnienie na scenie. Piszâ po to  by byê na chartsach a nie dlatego, ûe to ich bawi, albo ûe wrëcz MUSZÂ podzieliê sië z czytelnikami jakimiô waûnymi refleksjami. Wszystko jest jakieô takie wyrachowane i wyliczone, bez spontanu... Co do PMM - hm hm, ostatnie dwa numerki czytaîem sobie pod Filemasterem, bo Ranger nie dopatrzyî czegoô tam z fastem (no nie?) i byîy jaja przy zmianie strony (tzn. po drugiej stronie nie daîo juû rady czytaê). Dlatego mam wraûenia doôê ogólne. Grafika - ja tam nie sugerujë by Animalowi ogoliê gîowë na îyso i np. pomalowaê farbâ na zielono... ale po odlotowym panelu w numerach 6-7 panel z 8-mki wydaî mi sië wrëcz koszmarny (choê byîbym szczëôliwy majâc go w FA). LH: Ciekawostka. Animal twierdzi, ûe panel w #8, to najlepszy panel jaki narysowaî! Dopiero parë przyjacielskich klepniëê w tyî gîowy przekonaîo go, ûe sië myli. Muzyka - wiadomo, standardowo CO NAJMNIEJ dobra. Teksty - bardzo w porzâsiu, kewl - ...sië podobaîy, praktycznie 95% "kupiîbym" do FA. Ogólnie uwaûam PMM za dobry luzacki mag ze sporâ juû tradycjâ i takâû klasâ... i czekam na #9. PMM: Jeôli moje zwoje mózgowe funkcjonujâ prawidîowo, przypominam sobie, jak twierdziîeô, ûe muzyka zawsze byîa twojâ miîoôciâ, do której zabrakîo ci talentu. Zajâîeô wysokie miejsce na music compo na party Intel Outside 2 w Warszawie. Jak to skomentujesz? L: Co ja mam mówiê? Niech sië muzycy wstydzâ! Albo moûe "trafiîo sië ôlepej kurze ziarno"? Mówiâc serio to mam satysfakcjë z tego co sië staîo, choê nie do koïca rozumiem jak to sië mogîo staê. Ten moduî byî od poczâtku do koïca ûartem muzycznym, zrobionym z myôlâ, iû wiëkszoôê muzyków wystawi na party mody ciëûkie jak pancernik i wesoîe jak peîna kostnica - wiecie: potëûny sound, aranû jak squrwysyn, 500 patternów, 800 instrumentów i w ogóle peîna powaga. Wykombinowaîem sobie, ûe po przesîuchaniu 354.000 takich moduîów z gatunku rave, techno, ambient, acid, oraz hardcore, funk, rock i heavy metal selektorzy sîyszâc nagle coô, co ni cholery nie moûna zaliczyê do tych gatunków, a co wiëcej coô krótkiego i majâcego w sobie jakieô elementy humoru, po prostu nie oprâ sië pokusie i zareaujâ instynktownie: "o, to jest dobre! Bierzemy do finaîu!" . Czyli mówiâc szczerze moduî tworzony byî z wyrachowaniem i nie powiem, ûe byîem BARDZO zaskoczony, iû przeszedî selekcjë. Gdybym na to nie liczyî tobym go nie daî na party, prawda? Zaskoczony to byîem dopiero jak zobaczyîem wyniki. Nie wpadîem na to, ûe sîuchacze zareagujâ podobnie jak selekcjonerzy... Co mam mówiê - czujë sië dowartoôciowany jako muzyk! He he. Zdradzë jeszcze tylko, ûe inspiracjâ do powstania tego moda byîy kasety video peîne kreskówek Warner Brothers, które to oglâdam z wielkâ namiëtnoôciâ. Co poradzë - Duffy Duck rulez i tyle! PMM: Co sâdzisz o Amiga Technologies i obecnym stanie w jakim znajduje sië Amiga? Moûe zamierzasz kupiê sobie klona? Jak widzisz przyszîoôê Amigi? L: Eeee... wiëc widzë to tak: we wrzeôniu '95 kupiîem sobie A1200 i wydajë szmal na rozbudowë konfigu, zatem jakaô wiara we mnie musi byê... inaczej dawno miaîbym juû jakiegoô 486DX-100. Lecz nie ukrywam, ûe szanse Amigi widzë raczej cienko. Tzn. moûe i powstanâ nowe modele, moûe i Amiga przetrwa, ale bëdziemy coraz bardziej spychani na margines i do tyîu jeôli idzie o wydajnoôê sprzëtu (moc procesora, moûliwoôci graficzne, moûliwoôci muzyczne i te rzeczy). Amiga jak sië wydaje nieodwracalnie utraciîa swâ najwiëkszâ zaletë - nie wyprzedza juû swoich czasów. Nadal jest dobrym komputerem, ale... Podejrzewam, ûe wczeôniej czy póúniej kaûdy bëdzie miaî w domu jakiegoô cholernego klona i na tym sië skoïczy. Co do mnie to nie zamierzam kupowaê PC tak dîugo aû nie bëdzie to konieczne z uwagi na np. wykonywanâ pracë. Co prawda rajcuje mnie w PC ich 32-kanaîowy dúwiëk i czadowa gra Warcraft (tak I jak i II) ale jeszcze nie upadîem na gîowë na tyle by wydawaê ze 30 baniek (czyli cenë przyzwoitej konfiguracji PC-ta) po to by stwierdziê, ûe na 32 kanaîach i 16-bitowych samplach NADAL ni cholery nie wychodzâ mi solówki, lub ûeby pograê nawet w tak fajnie gierki. PMM: Moûe powiesz coô na poûegnanie? L: Owszem, 2 dowcipy: 1. Idâ dwa penisy przez pustynië i widzâ, ûe z drugiej strony idzie elektryczny wibrator. Pierwszy penis mówi do drugiego: - Ty, patrz... TERMINATOR!!! 2. Siedzâ 2 goîëbie na dachu. Ten pierwszy grucha, a ten drugi jabîko. A mówiâc serio to mam jednâ proôbë: jakby komuô sië chciaîo od czasu do czasu podrzuciê mi jakiô mag, albo nowego utila, czy demko , to bëdë mu BARDZO wdziëczny. Trudno mi tak od razu przejôê na jaîowy bieg, bez dopîywu scenowego "paliwa" jakoô mi dziwnie... Nie bëdë w stanie odwdziëczyê sië ani stuffem (bo skâd?) ani dîugim letterkiem (czasu ciâgle brak). Jedyne co mogë obiecaê to szybko odesîane dyski, byê moûe nawet z nowym FA (jak akurat wyjdzie)... Naturalnie mam teû nadziejë, ûe czytelnicy (i autorzy) PMM bëdâ nadal czytaê FA, nie zapominajâc o jego supportowaniu. Naprawdë mi ûal, ûe nie doprowadziîem FA do XX numeru - wszelako mam nadziejë, ûe choê zobaczë jak to zrobiâ inni! Aha. Jakby ktoô chciaî cosik ode mnie to niech pisze na adres domowy. NIE MAM JUÛ SKRYTKI POCZTOWEJ stâd nie odpowiadam za to, co stanie sië z listami wysîanymi na jej numer! Mój adres: Lifter Przestrzenna 32\12 50-533 Wrocîaw PMM: To wszystko Lifterku. Dziëki za wywiad. Bye! Lifer: "Look in my eyes & say goodbye!" (DH0:Marillion/LP Fugazi/ "Jigsaw") Wywiad przeprowadziî: Little Horror/G.D.U PS. Od Liftera. Jak macie 2\96 numer MA to poczytajcie sobie notkë (jest tam gdzie zwykle byî wstëpniak) pt. "Dziëkujemy". Szczególnie ostatnie 2 zdania. He he he. THIS MEANS WAR!!!