SILESIA #11 Jest sîoneczny lipcowy dzieï. Mimo to, ani jeden promieï sîoïca nie dociera do mieszkania Little Horrora. Ûaluzje i zasîony skutecznie broniâ dostëpu ôwiatîa do pokoju. Przed monitorem, siedzi rozmamîany zgniîek z zepsuciem wypisanym na nieogolonej twarzy i z petem Euro w kâciku ust. Dzwonek u drzwi budzi go z letargu. Typ niechëtnie uchyla drzwi i jego kaprawym ôlepiom ukazuje sie listonosz. Indywiduum wydaje odgîosy ucieszonego gibbona i otwiera szeroko drzwi. Listonosz wrëcza mu przesyîkë, co typek kwituje wdziëcznym pierdniëciem. "Proszë pokwitowaê" - uprzejmie mówi listonosz patrzâc ze úle ukrywanym obrzydzeniem na wymiëtoszonâ postaê. "Mam to w kiblu" - odpowiada typ, zdradzajâc powaûne braki w kulturze i zamyka z trzaskiem drzwi. Tak wîaônie wszedîem w posiadanie jedenastego numeru Silesii. A teraz na powaûnie... Silesia wita nas niezîym logosem. Grafika pozostaîa niezmieniona od czasu poprzedniego numeru, czyli jest îadna. Muzyka jest OK, jedyne zastrzeûenie mam do pierwszego moduîu, który jest zbyt krótki. Kod jest Amosowy, wszystko îadnie wyglâda, ale niestety Silesia zawiesiîa mi sië wiele razy (A1200 2MB + HD), aby przeczytaê wszystkie artykuîy musiaîem jâ wczytaê kilkanaôcie razy (u Rangera z dyskietki chodzi podobno nienagannie)! Przejdúmy do artykuîów. Pierwsze co rzuciîo mi sië w oczy, jest to, ûe niektórzy, ôwieûo upieczeni "artykularze" idâ po najmniejszej linii oporu i wysyîajâ te same teksty do róûnych redakcji. "Dziëki" takim osobom jak Hiv, czy Misha (który potrafi pisaê caîkiem ciekawie), moûna czytaê te same artykuîy w PMM#8, Silesii#11, a Mishy to jeszcze w Fat Agnusie. Rozmawiaîem juû na ten temat z HIV'em i jeôli mówi prawdë, to rzeczywiôcie, wina nie jest caîkiem po jego stronie. Zaznaczyîem, ûe jeôli mówi prawdë, ale czemu miaîbym nie wierzyê, ûe tak jest? Albo czemu miaîbym wierzyê? Taki juû ze mnie wredny typ (a w dodatku patologiczny kîamca, wiëc moja nieufnoôê ma podîoûe, hhmmmm, ûe tak powiem zawodowe). Do zdecydowanych plusików moûna zaliczyê brak tekstów nazi-duetu, a takûe wykreôlenie Silesii z chartsów (ale nadal na liôcie brak pozycji "article writer"!) (brak takûe votki na dysku). Tym razem korekta dziaîa, nie widaê legendarnego juû tekstu "Sorry, text nie byî w korekcie". Bîëdy moûna jednak znaleúê, nie jest to jednak tak dokuczliwe, jak w poprzednich numerach. Podczas czytania artykuîów niemile zdziwiî mnie Zibi, który wybraî Silesië, do zaîatwienia swoich porachunków. Moûna tam miëdzy innymi przeczytaê coô w stylu: "A teraz sprawa POCZYTAJ MI MAMO. W PMM ktoô (nie pamiëtam kto) do mnie coô pisaî. Oto odpowiedú: Fuck off, lamerki!" Nie przypominam sobie, ûebym ja pisaî coô w kierunku Zibiego, ale jako, ûe stanowië 50% redakcji PMM (bo tak wîaôciwie PMM redagujë tylko ja i Ranger), czytajâc takie sîowa, aû mnie zatkaîo z oburzenia. Ciekawe, co by powiedziaî Zibi i reszta redakcji Telesfora, gdyby w PMM ukazaîa sië taka "polemika": "A teraz sprawa kogoô z Telesfora (nie pamiëtam xywy). Oto odpowiedú - Ty ch..." Jeôli Zibi ma jakieô zastrzeûenia, sugerowaîbym, aby je kierowaî pod konkretnym adresem, bo to moûe prowadziê do nieporozumieï. Wracajâc do artykuîów w Silesii... Jeôli chodzi o jakoôê, to z przykroôciâ stwierdzam, ûe redakcja trzyma staîy poziom, tzn. w Silesii moûna znaleúê zarówno artykuîy dobre, jak i nieciekawe. Jednym sîowem (a wîaôciwie dwoma) - nihil novi. To juû chyba wszystko, co miaîem do powiedzenia o jedenastym numerze Silesii. Ûegna was... Little Horror P.S: Jako komentarz do chartsów, Sigge stwierdziî, ûe niska pozycja PMM jest spowodowana czëstym wieszaniem sië magazynu. Od 5 do 7 numeru PMM, miaîem goîâ A1200 i PMM wieszaîo sië tylko w jednym wypadku, gdy chciaîo sië wyjôê z magazynu (pomiïmy tu zîe funkcjonowanie z FASTEM, bo wystarczy odîâczyê tâ pamiëê, na dysku byî chyba nawet RunIt). Póúniej dokupiîem twardziela, PMM#8 daje sië na nim zainstalowaê, i nigdy mi sië nie zawiesiî (ani z flopich, ani z twardziela).