WYBORCZY KABARECIK "Wyborca - czîowiek, który co piëê lat próbuje naprawiê swój bîâd." No i mamy kolejne wybory - prezydenckie tym razem. Wypadaîoby popatrzeê na nie uwaûnym okiem i zastanowiê sië, czemu jest, jak jest. A jak jest - to widaê (i sîychaê - pamiëtacie Sunlichta? :). Przede wszystkim, czy nie sâdzicie, ûe 17 kandydatów, to trochë za duûo? Moûe przydaîoby sië zmieniê ordynacjë wyborczâ, ûeby nie dopuszczaê nastëpnym razem do takich przegiëê. Pietrzak powiedziaî, ûe po wyborach zostanie zaîoûony Niezaleûny Samorzâdny Zwiâzek Zawodowy Byîych Kandydatów na Prezydenta. Zastanawiam sië, czy to byî ûart, bo w trakcie caîej kampanii Pietrzak zachowuje sië strasznie powaûnie, wiëc a nuû... Zresztâ, iloôê to pryszcz, spójrzmy tylko kogo my tam mamy! Oprócz ludzi zajmujâcych sië juû jakiô czas politykâ spotykamy m.in. wynalazcë leczniczych wkîadek do butów, rektora prywatnej szkoîy, satyryka, no i Leszka Bubla, który jest jedyny w swoim rodzaju (my hero...). Swojâ drogâ, ten caîy system jest chory, skoro politykâ moûe zajâê sië pierwszy lepszy gîupek z Pcimia Górnego. Czy wyobraûacie sobie takâ sytuacjë: do szpitala przychodzi goôê i mówi, ûe przeczytaî "Encyklopedië zdrowia", obejrzaî "Szpital na peryferiach" i parë innych filmów o lekarzach, spodobaîo mu sië to i chciaîby podjâê pracë jako lekarz. Czy myôlicie, ûe otrzymaîby on të prace? Oczywiôcie, ûe nie! Ûeby zostaê lekarzem, trzeba lat nauki. A lekarz jest odpowiedzialny tylko za pojedynczych pacjentów. Wiëc dlaczego prezydentem Polski, odpowiedzialnym za 40 milionów ludzi, moûe zostaê pierwszy z brzegu klown, majâcy blade pojëcie o polityce, jeszcze mniejsze o gospodarce i ekonomii, nie znajâcy poprawnie jëzyka polskiego, za to doskonale skaczâcy przez pîoty i obnoszâcy sië z Matkâ Boskâ w klapie marynarki? W tak zwanych "krajach zachodnich" ûeby zostaê politykiem nie wystarczy wstâpiê do jakiejô partii i krzyczeê na wiecach - niekoniecznie z sensem, byle gîoôno. Tam trzeba mieê szerokâ wiedzë ekonomicznâ, politologicznâ, socjologicznâ. Sâ specjalne "szkoîy polityków", bez skoïczenia których naprawdë trudno dokonaê czegoô na scenie politycznej. Co wiëcej, politycy nie zaczynajâ tam kariery od kandydowania na jeden z najwaûniejszych urzëdów w païstwie. Zanim bëdâ mogli sië o to pokusiê muszâ udowodniê swojâ sprawnoôê i umiejëtnoôê radzenia sobie z problemami na szczeblu lokalnym i dopiero gdy sië tam sprawdzâ, uzyskujâ moûliwoôê walki o coraz to wyûsze stoîki w administracji païstwowej. A u nas prezydentem moûe zostaê pierwszy lepszy mafioso, jeôli tylko ma dostatecznâ iloôê pieniëdzy i uda mu sië przekonaê do siebie ludzi. Warto teû wspomnieê o programach wyborczych. O ile tym bezpîatnym, prowadzonym przez dziennikarzy, nie mam nic do zarzucenia - co wiëcej, niektóre z nich sâ rewelacyjne (widzieliôcie Bubla w Dwójce - prawie sië posikaîem ze ômiechu) - to niektóre z pîatnych audycji sâ nie do zniesienia. Na poczâtku byîo jeszcze spokojnie: relacje ze spotkaï kandydatów z wyborcami, przedstawianie programów wyborczych i temu podobne. Ale im bliûej wyborów, tym ciekawsze rzeczy moûna zaobserwowaê. Oto jak zaczyna sië kawaîek Zieliïskiego: "Lech Waîësa rozpëtaî wojnë na górze" i animacja latajâcych siekier (czyûby fan Freezersów? :), a potem: "Zieliïski proponuje pokój i dobrobyt" a na ekranie widaê zielonâ îâczkë, kwiatki, sîoneczko ôwieci i inne takie pierdólki... Kîania sië "Domowe przedszkole", tyle ûe jakby troszkë bardziej... nudnawe. Albo u Bubla: "zagîosujë na Bubla jak na Batmana - oboje walczâ z bezprawiem". A ja zagîosujë na Bubla jak na Reksia - oboje duûo szczekajâ i nic z tego nie wynika. A z kolei Kwaôniewski rozwodzi sië nad tym, jak to jego matka umarîa przez "niecne pomówienia" oskarûajâce go m.in. o bycie Ûydem i komuchem. No dobrze, niech sië chîopiec wyûali, ale co ma to wspólnego z kampaniâ prezydenckâ? Czyûby Kwaôniewski chciaî wygraê poprzez wzbudzenie litoôci wôród wyborców? No cóû, oryginalna metoda, nie powiem... Podobnie u Kuronia: poznajemy jego korzenie. Dowiadujemy sië zatem z jakiej patriotycznej rodziny sië wywodzi, jak to sië mówi: "z tradycjami". Jego dziadek byî generaîem. Jego ojciec walczyî tu i tam. Ûona mu umarîa, ale ma nowâ. Ma teû wnuki. Czad totalny! Tylko ciâgle nie widzë zwiâzku z programem politycznym Kuronia. U innych teû podobnie. "Jaki to ja jestem wspaniaîy. Wiem wszystko. Rodzina mnie kocha. Wy teû powinniôcie mnie kochaê." I tak dalej, w kóîko, aû do znudzenia... Wypadaîoby teû napisaê sîowko o plakatach, a raczej dopiskach na nich. "Kandydatów jest wielu - Lech Waîësa jeden!... I o jeden za duûo!". "Kaûdy klecha gîosuje na Lecha". "Kaûda pierdoîa gîosuje na Ola". "Hanna Gronkiewicz-Waltz - Zaopiekujmy sië Polskâ. Zaopiekuj sië mnâ. Nie ma gîupich". "Chcesz ûyê w Iranie - gîosuj na Hanië". Najwiëkszy podziw wzbudziîa u mnie natomiast babcia okoîo 60-tki, która wracajâc najwyraúniej z zakupów, przystanëîa przy plakacie Kwaôniewskiego, postawiîa torby na chodniku, wyciâgnëîa z kieszeni markera i narysowaîa na plakacie... znak anarchii! Niesamowite. (1.11.95) No cóû, dzisiaj mamy 9 listopada, wiadomo juû, którzy kandydaci znajdâ sië w drugiej turze. Ûadna niespodzianka - Kwaôniewski i Waîësa. Przed nami kolejna, chyba ta ciekawsza, czëôê kampanii prezydenckiej. Szczególnie miîe nadzieje wiâûë z debatami telewizyjnymi, myôlë, ûe bëdzie sië z czego poômiaê... Warto jednak sië zastanowiê, czemu to wîaônie ta para znalazîa sië w drugiej turze. Dlatego, ûe przekonali do siebie najwiëkszâ iloôê wyborców? No, nie wiem, czy jest to prawda w 100%. Wydaje mi sië, ûe ci dwaj kandydaci byli niejako "skazani na sukces" przez media, przede wszystkim przez sondaûe przedwyborcze, które sugerowaîy, ûe tylko oni majâ szansë stoczyê finaîowâ batalië o fotel prezydenta. Rezultat tego byî taki, ûe zmanipulowani ludzie nie gîosowali na tych kandydatów, którzy ich rzeczywiôcie przekonali do siebie, ale na Waîësë lub Kwaôniewskiego, wychodzâc z zaîoûenia, ûe inni nie majâ szans na wejôcie do drugiej tury. I rzeczywiôcie, w miarë jak ta dwójka zdobywaîa taki elektorat, szanse innych coraz bardziej malaîy, tak, ûe tuû przd wyborami wîaôciwie nie ulegaîo juû wâtpliwoôci, kto sië znajdzie w finale. No i staîo sië: media wypromowaîy zwyciëzców. (9.11.95) 22 listopad 1995 r. Polska ma nowego prezydenta - Aleksandra Kwaôniewskiego. Ale na poczâtek moûe jeszcze kilka uwag co do drugiej czëôci kampanii wyborczej. Spodziewaîem sië niezîej rozrywki podczas tzw. "debaty prezydenckiej" i nie zawiodîem sië. Moûna byîo boki zrywaê ze ômiechu, a co wraûliwsi patrioci pewnie pîakali rzewnymi îzami. Kandydaci pokazali nam, ûe majâ swój styl, natomiast nie majâ kultury politycznej (a jeden z nich jakby brzydziî sië jakiâkolwiek kulturâ - zgadnijcie o kim mówië...). Po prostu szkoda sîów, tym bardziej, ûe na temat debat zostaîo powiedziane juû chyba wszystko. Waûniejszâ rzeczâ jest fakt, ûe i Kwaôniewski, i Waîësa obiecywali, ûe bëdâ wystrzegaê sië kampanii negatywnej, czyli oczerniajâcej przeciwnika. Po raz kolejny okazaîo sië, ûe politykom nie warto ufaê (uf, uf ;). Zaraz zaczëîo sië babranie w tzw. "sprawie Polisy", wyksztaîceniu Kwaôniewskiego czy podatkach Waîësy. Ûeby byîo jeszcze ômieszniej, przedstawiciele obu sztabów wyborczych twierdzili, ûe oni tylko sië broniâ przed atakami konkurencji, a w gruncie rzeczy, to wcale tego nie chcâ robiê, a nawet sië tym brzydzâ... Tak samo jak skin kopiâcy staruszkë i tîumaczâcy sië póúniej, ûe to ona zaczëîa. Ale, kogo to obchodzi? Przeûyliômy piëê lat pod rzâdami elektryka, przeûyjemy nastëpne piëê pod rzâdami magistra bez dyplomu. Cóû jeszcze? To chyba wszystko. Trzymajcie sië! (drâûka) Fuzz of Ladybird Design PS. Dla ciekawskich: w pierwszej turze gîosowaîem na Kuronia, w drugiej na Kwaôniewskiego i w przeciwieïstwie do niektórych, wcale sië tego nie wstydzë.