"Kazik na ûywo" To byî najlepszy koncert w moim ûyciu! Kto nie widziaî "Kazika na ûywo" na ûywo=), niech ûaîuje! Za chwilë powiem coô, co wiëkszoôci z was sië nie spodoba, polecâ brzydkie epitety, albo co gorsza ktoô sië na mnie obrazi... Oczywiôcie mam nadziejë, ûe nie bëdzie aû tak úle, bo w koïcu kaûdy ma prawo mieê wîasne zdanie, tak czy nie? A zatem to bëdzie coô takiego. Mówcie sobie co chcecie, ale dla mnie "Kazik na ûywo" to najlepsza, najzajebistrza, i cholera wie jaka jesze, kapela w Polsce!!! To powiedziaî Jim, moûecie mnie ochrzaniê (bo pobity bym raczej nie chciaî byê=)) na najbliûszym party, albo wysîaê mi stosowny liôcik. A teraz bëdzie juû o samym koncercie. Otóû caîe zamieszanie miaîo miejsce w studenckiej dzielnicy Olsztyna zwanej "Kortowo", dnia 18 maja 1997 roku. Koncert odbywaî sië w ramach juwenalii, a co najwaûniejsze byî za zupeînâ darmochë i na ôwieûym powietrzu. Na poczâtku miaîem powaûne wâtpliwoôci, gdyû w tym samym czasie graî Flapjack (hi Flap!), no i sami rozumiecie, miaîem dylemacik. Olsztyn, to takie wielkie zadupie, gdzie prawie nic sië nie dzieje, a tu jak na zîoôê dwa koncerty, na które chciaîbym iôê, w tym samym czasie! Wybraîem "Kazika" z racji tego, ûe Staszewskiego sîucham juû od dosyê dawna i darzë tego czîowieka duûym szacunkiem. W ogóle, Ci którzy mnie znajâ, wiedzâ, ûe mam takie zboczenie, iû wîaôciwie "Kult" i pokrewne, to jedyna polska kapela (no i jeszcze Acid Drinkers), którâ uznajë i której pîyty systematycznie kolekcjonujë. Reszta wîaôciwie nie ma dla mnie wiëkszego znaczenia. No dobra, odbiegam od tematu. Tak wiëc przychodzë ze znajomymi na "kortowskâ górkë", jest godzina 20:00, czyli godzina o której miaî rozpoczâê sië koncert, a tam ani ôladu Kazika! Wszëdzie tylko peîno ludzi, nawet sië nie spodziewaîem, ûe w Olsztynie mogâ byê takie tîumy na koncercie. Pewnie wiëkszoôê przyszîa dlatego, ûe za free, ale i tak byîem zdziwiony. Byî to tydzieï majowych upaîów i pod wieczór komary ostro dziobaîy, takûe siedzenie na trawie z piwkiem w rëku, wbrew pozorom nie naleûaîo do najprzyjemniejszych zajëê. Na scenie jakieô olsztyïskie przynudzajki, jednym sîowem atmosfera nie byîa rewelacyjna. Wszyscy z niecierpliwoôciâ czekajâ na Kazia. A Kaziu leci sobie w (...) <- censored, i nie wychodzi. "Huj im w dupë z kotwicâ, niech czekajâ!" tak sobie myôlaî Kaziu za kulisami. No i wygîodniaîy tîum czeka, ale ile moûna czekaê??? Godzina 21:00 i nic, 22:00 i nic, 23:00 i teû nic! Juû mi sië skoïczyîa kasa na piwo i zaczynam sië powaûnie zastanawiaê nad tym, czy nie iôê do domu. Coraz wiëcej ludzi mówi, iû Kazika to dzisiaj nie bëdzie, bo zachorowaî... Wôciekîy tekst, co? Jedynie Paweî Konnak (od tego miejsca bedë na niego mówiî Konio, bo nie jestem pewien pisowni, ale chyba wiecie o kogo chodzi? To ten zjeb z Lalamido.) w mundurze rosyjskiego soîdata, rozweselaî publicznoôê takimi betonami, ûe aû byîy ômieszne. Przynudzajki na scenie sië zmieniaîy, a Kazia dalej nie ma. Konio za kaûdym wejôciem na scenë sprawiaî wraûenie coraz bardziej nachlanego i zasypywaî ludzi coraz lepszymi betonami. Godzina 23:30, Konio zapowiada wystëp Shazy! Na scenë wchodzi sam wielki Kazik i moûecie sobie tylko wyobraziê, co wtedy sië dziaîo! W tym czasie ruszyîem pod scenë i zostaîem tam do samego koïca. Ale po kolei. Chîopaki strojâ sprzët, pojawia sië teû wielki Litza (sorry jak úle napisaîem), reszty ekipy niestety nie znam, wiem jedynie, ûe drugi koleô z gitarâ, to ktoô ze starej, dobrej Kobranocki. Kazio ma na sobie czarne spodenki do kolan, czarny t-shirt z biaîym napisem i od cholery wisiorów na szyi. Fryzurka, to juû chyba tradycyjna glaca z takim nie-wiadomo-co z przodu, poskrëcanym w dredziorki. "Czeôê Olsztyn!" i zaczëîo sië! Na poczâtek lecâ sîowa "Staîem sië sprawcâ zgonu taty, z powodu mej dumy z brata. Aha!". To po prostu coô niesamowitego! Tîum ludzi pod scenâ szaleje, ja jestem jednym z tych podskakujâcych ciaî, juû nic sië nie liczy, juû tylko muzyka. Jejku, ja do tej pory nie wiedziaîem, ûe moûna tak graê! To po prostu niezwykîe, ûe brzmienie z koncertu, jest niemal identyczne jak na pîycie. Dopiero teraz widaê klasë tych ludzi, którzy stojâ na scenie, dopiero teraz dociera do mnie dlaczego Litza jest najlepszym gitarzystâ rockowym w Polsce. "Kolejny dzieï powszedni, jak wam nie wstyd sprzedawaê, ludziom tylu bredni, ha!" Kazio jest boski, z tego faceta po prostu tryska energia. Nie wdaje sië w ûadne dyskusje z publicznoôciâ, po prostu ôpiewa i to ôpiewa genialnie. Teraz numer o Kukizie reklamujâcym Pepsi, zajebiste. Krótka przerwa, Kazio pociâga îyk piwka i ôpiewa dalej. "Kiedy byîem maîym chîopcem, to chciaîem byê ûoînierzem", ludzie sâ zachwyceni, tak jak kaûdâ piosenkë i tâ wyôpiewujâ razem ze Staszewskim. Sîowa "Pierdol sîuûbë wojskowâ!" sîychaê chyba w caîym Olsztynie. Nadszedî czas na "Tatë dilera", to juû po prostu ekstaza, inaczej tego nazwaê nie moûna. Z Kaziem teû dzieje sië coô dziwnego, widaê jakâô takâ magicznâ siîë miëdzy nim a publicznoôciâ. Wychodzë z tîumu pod scenâ, ûeby trochë odpoczâê. I dosiëga mnie tak dawno nie doôwiadczane juû uczucie, zimno, a w ustach piasek. Okropieïstwo. Dopiero teraz widaê, ûe nad tymi skaczâcymi ludúmi unoszâ sië ogromniaste tumany kurzu, pyîu i pary. Temperatura pod scenâ jest kilka razy wyûsza od tej, która naprawdë panuje na dworze. Mojâ koszulkë moûna wykrëcaê. Jakiô wolniejszy numer, chyba "Îysy jedzie do Moskwy", Kazik siëga po saksofon i zaczyna sië wielka improwizacja, wypada doskonale. Potem czas na krótkâ historië utworu "Celina". Ten kawaîek pierwszy raz zostaî zagrany w 1965 roku, przed Urzëdem Stanu Cywilnego chyba w Gdaïsku albo w Gdyni. Byî to prezent ôlubny od taty Kazika, przyznacie, ûe caîkiem oryginalny? Kiedy sîychaê pierwsze sîowa tej ballady, wracam spowrotem pod scenë. Zapuszczam sië pod samâ barierkë, juû tylko ochroniaûe dzielâ mnie od zespoîu. I wtedy zaczna sië "Konsument", bardzo szybki kawaîek, tîum traci kontrolë. Kilka metrów ode mnie upada dziewczyna, widzë jak ludzie depczâ po jej ciele, przeraûajâcy obraz. Uciekam. To jedyne nieprzyjemne wspomnienie z tego koncertu. Jest okoîo 01:30, ludzie domagajâ sië "12 groszy". Swojâ drogâ, muszë powiedzieê, ûe piosenka ta ma wprost genialny tekst. Kaziu mówi, ûe "12 groszy" nie zagrajâ, bo zbyt wiele osób mogîoby sië obraziê. No i nie zagrali, a szkoda. Koniec koncertu, "Kazik na ûywo" zabiera sië ze sceny. Wczîapuje sië na niâ Konio, zalany w trupa, zastanawiam sië jak ten facet trzyma sië na nogach. Ale trzyma sië, a nawet pomaga ludziom krzyczeê:"Kazik, Kazik, Kazik!!!" Konio teû jest boski. Zaîatwia póî godzinny bis. Juû nawet nie mam siîy skakaê, ale znów gramolë sië pod scenë. Jest "Spalam sië" w nowej aranûacji, jest "100 milionów" i parë innych hiciorów. Kazio sobie idzie, chyba juû naprawdë koniec. Znów pojawia sië Konio, tym razem prowadzi go dwóch facetów, ale Konio nie traci dobrego humoru. Dostaje przyjacielskiego kopniaka od Litzy i dalej nakrëca ludzi, ûeby prosili o bis. Kazio juû sië chyba trochë zdenerwowaî, ale wychodzi na scenë i gra. Konia odsyîâjâ kopniakiem za kulisy. "Biaîy gibson", ostatni numer tego wieczoru. Jest 02:17, nogi mam jak z waty, spodnie do kolan w kurzu, w czym ja pójdë do szkoîy? Uff... jakoô tak sië rozgadaîem, przepraszam. Koncert byî naprawdë ôwietny, a Kazik udowodniî, ûe nie jest byle grajkiem. Zagrali niemal wszystkie najbardziej znane utwory, koncertt trwaî ponad 2,5 godziny i byî jednym z najdîuûszych na jakim miaîem szczëôcie sië bawiê. Na koncercie "Kultu" byîem jakieô 3-4 lata temu w Gdaïsku, potem miaîem dîugâ przerwë w imprezach tego typu, a teraz chyba na nowo zacznë odwiedzaê koncerty. Nawet wystëpy olsztyïskich przynudzajek warto zaliczyê, czasami i tam moûna sië nieúle wyskakaê. Kazik rules! Rëka mnie boli i nie chce mi sië dalej pisaê=) s01k03 jim/sector_5^s.d.c.