Zasada kontrastów. ] ]]ENTER]Zasada kontrastów ]] Dawno temu, kiedy byīem maīym chīopcem, miaīem okazjė zobaczyź jeden z pierwszych w moim mieōcie komputerów. Miejsce miaīo to na targach miėdzynarodowych, gdzie obok maszyn rolniczych, samochodów, ūywnoōci i maszyn przemysīowych, wystawiano równieū maszyny liczāce... Ōwiat siė jednak posunāī nieco w rozwoju (przynajmniej pozornie) i od tego czasu, impreza zostaīa podzielona na wiele pomniejszych wystaw, wōród których ulėgī siė miėdzy innymi poznaļski Infosystem... Sentymentalny ze mnie goōź, dlatego to, pamiėtam jak dziō mój pierwszy kontakt z komputerem. To byī bodaj Siemens, z tymi swoimi kretyļskimi klawiszami w ksztaīcie sutków czy czegoō podobnego... Nie to jednak w tym wszystkim jest najistotniejsze. Waūnym faktem jest to, ūe po raz pierwszy widziaīem coō tak zagmatwanego i niezrozumiaīego. Od tamtej chwili, przez dīugie lata nie miaīem okazji zetknāź siė ze sprzėtem lepszym do Timex`a czy Spektrumny.... Dlatego teū z wypiekami na twarzy wspominaīem kolorowy ekran tego pierwszego w moim ūyciu komputera... Po kilku nastėpnych latach, gdy rozbudziīa siė we mnie ūādza posiadania komputera, zaczėīy jak grzyby po deszczu pojawiaź siė bLASZANKI, które moūna byīo qpiź prawie wszėdzie. Wtedy teū, zorientowaīem siė, jak beznadziejnie bezpodstawna byīa moja fascynacja obrazem cholernego Siemensa z kutafoļskimi klawiszami w ksztaīcie sutków. Kolorowy ekran, który tak utkwiī w mojej pamiėci, okazaī siė byź jednā z doōź wczesnych wersji fINDOĪSA, który kolorów wyōwietlaī raptem 8... ]ENTER]Tyle o historii. Teraz bėdzie bardziej na temat. ] No wiėc taki to findoīs, wywrzeź wraūenie mógī jedynie na kimō tak bezgranicznie niezorientowanym w temacie, jak wówczas ja... Rzecz w tym, ūe byī to rok `87 i caīa masa ludzi na caīym ōwiecie, zaczynaīa fascynowaź siė tym idiotycznym i topornym ekranem mieniācym siė tėczā 8 barw... Jak wiėc siė dziwiź, ūe ludzie rzucali siė na to "to" z podnieceniem porównywalnym do wagonu plemników? Amiga zdobywaīa wtedy dopiero rynki europejskie i w dodatku nikt jej tego zadania nie uīatwiaī, tym czasem findolīs juū wtedy przestawaī byź rzadkim widokiem na ekranach blaszanek, które zapieraīy dech w piersiach moūliwoōciā wydawania pisków i zgrzytów. Ludzie siė do tego chīamu naprawdė przekonywali, a wewtór z nimi, "media" zachwycaīy siė moūliwoōciā uūywania komputera jako maszyny do pisania. Rynek siė poszerzaī, a ludzie byli gotowi wznosiź oītarze dla twórców nieszczėsnego tworu, który miaī podbiź ōwiat. Jak siė dziwiź lamerstwu, które ma wrodzony wstrėt do klawiatury, ūe machanie myszkā po stole sprawia im mniej kīopotów... Kaūdy chėtnie siė ūegnaī z dosem i witaī 8-kolorowy ōwiat topornych piktogramów i okienek. To nic, ūe co chwile siė wieszaī, i ūe miaī wielkie jak na tamte czasy wymagania... Grunt, ūe byīo kolorowo. Brak realnych moūliwoōci wykorzystania tej "ozdóbki", sprawiī,ūe rozrastajācy siė embrion mICROSOFTU zwėszyī wielkie pieniādze i wypuōciī kolejnā czėōź okienkowej sagi oznaczonā numerem 3... Wiėcej kolorów, īadne obrazki i nawet pica w podkīad moūna rzuciź... Ōwiat zdėbiaī z zachwytu. Sprawnoōź dziaīania pozostawaīa ta sama - czyli nikīa, ale oprawa - czyli to co rzuciīo ludzi na kolana pierwszym razem - poprawiona zostaīa doōź znacznie. O to wīaōnie chodziīo. Aby to samo gówno sprzedaź dwa razy, tyle ūe w róūnych opakowaniach i w dodatku za podwojonā sumkė.... Wystarczy znaź trochė psychologiė.... Ludzie majācy do czynienia z gównem, wōciekajā siė i klnā ile siė da... Wystarczy jednak daź im inne, lepiej wyglādajāce gówno, za które i tak muszā zapīaciź, a zaraz ich nastroje siė poprawiajā, i sā gotowi jeszcze byź nam wdziėczni. ] Dziaīajā tu dwa proste mechanizmy: syndrom zakīadnika i zasada kontrastu. Na czym to dokīadnie polega, juū piszė... ] Otóū osoba bėdāca drėczona czy orūniėta przez kogoō (domniemany zakīadnik), nie cierpi swojego oprawcy, co jest raczej zrozumiaīe. Wystarczy jednak, ūe oprawca uczyni najmniejsze ustėpstwo czy okaūe choźby odrobinā dobrej woli, a moūe byź pewny, ūe zyska sobie niewyobraūalnā wdziėcznoōź zakīadnika. Czy widzicie analogiė, pomiėdzy uūytkownikami findoīsa a nieszczėsnym zakīadnikiem? Setki tysiėcy ludzi orūniėto sprzedajāc im kiszkė w postaci "pakietu findoīs", ale ūeby nie byīo skandalu, wypuszczono kolejnā, pozornie poprawionā wersjė, ze którā i tak trzeba byīo pīaciź... Uūytkownik byī uradochany a cwaniacy z microsoftu mieli napchane kiejdy. ] Na czym polega druga zasada? O tym za chwilė. ] Czas na maīā dygresjė... Otóū odnoszė wraūenie, ūe z findoīsami sprawa wyglāda doōź schematycznie... Ich jakoōź przedstawiź moūna by jako sinusoidė, gdzie pierwszy jej okres to bubel, a kolejny - to produkt wzglėdnie nadajācy siė do uūytku. Tak to wīaōnie miaīo miejsce z findoīsem nT, który do teraz jest jedynym "systemem" (poza UNIX`em, którego tu profanowaź nie mam zamiaru) dla RISC-owych blaszanek, który zdaje egzamin w uūytkowaniu. Otóū po chaīowatym win 3 (czy raczej 3.1, który i tak jest postrzegany jeszcze w miarė pozytywnie w porównianiu ze swoim mīodszym pīodem), nT wypada nadzwyczaj pomyōlnie. Ta "sinusoida" doskonale ilustruje zasadė kontrastów którā zdaje siė stosowaź microsoft. Otóū polega to na tym, ze bombarduje siė kogoō wyjātkowym chīamem, aū do zaīamania psychicznego zawodnika, tylko po to, aby za chwilė poczėstowaź go gównem podobnego kalibru, tyle, ūe w nieco mniejszej dawce... Doskonaīym przykīadem bėdzie tu sytuacja z lekarzem, który oglādajāc przeōwietlenie pīuc pacjenta mówi: "Ma pan raka...". Pacjent blednie i sinieje, rėce mu siė trzėsā i czuje jak poūera go od ōrodka rozprzestrzeniejācy siė nowotwór. Po chwili lekarz przyglāda siė ponownie zdjėciu i mówi: "Aaaa, nie! To tylko gruślica!"... Pacjent promienieje i jest gotów ze szczėōcia narobiź w gacie. Zaskarbienie sobie wdziėcznoōci ofiary, to ledwie poīowa sukcesu tej zasady... Tak moūna nawet wprowadzaź w uzaleūnienia. Weśmy coō tak powszechnego jak palenie papierosów. Wiėkszoōź palaczy (przynajmniej znaczna czėōź) mówi, ūe palenie ich odprėūa. Odprėūa - czyli pozbawia stresu... Tak wiėc pozbywajā siė stresu, zaīatwiajāc tym samym swój ukīad oddechowy i krwionoōny.... he, odprėūeni, ale jednā nogā w grobie. Cóū - coō kosztem czegoō. Tak wiėc jeōli microsoft bombarduje swoich potencjalnych klientów kiczem i chīamem, to tylko po to, aby za chwilė ponowiź atak tā samā broniā, ale pod innā nazwā i w innej oprawie, aby klient uwierzyī, ūe to coō innego. W ten sposób przywitano z wielkā podnietā wIN`95, który jaki jest - kaūdy wie... Co zatem bėdzie nastėpne? Czy wIN`97 moūna uznaź za kolejny produkt... (Na normalnych platformach, zyskaīo by "to" miano co najwyūej nakīadki na system..) Moūe wcale nie jest tak jak tu napisaīem... Mogė siė myliź.... Ale dlaczego w takim razie ludzie z takim uporem kupujā coō o czym wiedzā, ūe i tak niedīugo bėdā to znów to przeklinaź??? ] Na szczėōcie to nie nasz problem... =) ENTER]]Lunar / TASKI^RnO