Sezon ogoorkowy   Sezon ogoorkowy  "W naszej szkole z ogoorków mamy i kisielek i kompocik..." - ten slogan codziennie atakuje nas z ekranów telewizora, nie waûne, który to kanaî akurat oglâdamy. Lecz czy zastanawiaîeô sië drogi mîodzianie kiedykolwiek, jaka jest droga zwykîego kwaszeniaka od ziarenka do sîoiczka? Ha, mam Cië, nawet nie znasz szczegóîów! Zatem artykuî ten potraktuj jako wprowadzenie do tak waûnej nauki, jakâ jest warzywnictwo oraz za kompendium wiedzy na temat ogoorków.  Ileû pracy musi wîoûyê taki sobie plantator, by zadowoliê takiego jak Ty smakosza... Pierwszy etap to zakup ziarenek. Jeôli latoô zeszîoroczna byîa îaskawa i najôwiëtsza panienka zesîaî promyków niemaîo sîonka zîocistego z niebios, to ogoorki dojrzaîy porzâdnie i pewnâ kwartë ich przeznaczono na rozród. Na czym taki rozród polega? Ano, dalibóg na zapîadnianiu sadzonek! Bierymy takowego ogoorka, z tym ûe dojrzaîy musi byô skubaniec aû prawie za bardzo. Po czym poznaê, ûe dojrzaîy jest prawie aû za bardzo? Ano ma on wtedy barwë futerka takowâ i nie zielonâ caîokowicie i nie ûóîtâ caîkowicie, tylko coô takiego poôredniowatego niezwykle. Wprawione oko plantatora rozpozna szybciorem taki stan, niezaawansowani natomiast muszâ odnieôê sië do nastëpujâcych pozycji literackich:  - "Zbiór ogoorków wczesnâ wiosnâ" - praca zespoîowa pod redakcjâ mgr.inû. Andrzeja Mroovy, wydawnictwo Iskry, 1984  - "Rozród bylin trujâcych i ogrodowych" - mecenas Piotr Skafander, wydawnictwo PWN, 1977  - "Zbiór pîodów dla opornych" - prof.hab. Tomasz Zorka i doc. Dariusz Newcon, wydawnictwo PSB, 1990  Kaûdy powinien w poszczególnych rozdziaîach natrafiê na nurtujâce go wâtpliwoôci. Majâc ogoorki koloru Odpowiedniego rozîupujemy je uûywajâc ûaren mîyïskich, tudzieû wideî. Moûna teû stosowaê sprawdzonoâ od wielu juû lat w Instytucie Ogórka w Skierniewicach metodë "Na kokosa". Do tego celu potrzebna jest nam wanna ûeliwna na materiaî, kosz z ogoorkami, kilka tuzinów sîomek o fi=20, dîuto szewskie i kilogram soli kuchennej warzonej. Bierzemy w jednâ rëkë ogórek, w drugâ dîuto szewskie i nakîuwamy nim ogoorek we wczeôniej upatrzonym odpowiednim miejscu. Kolejnie w wydrâûony w ten sposób kanalik wprowadzamy sîomkë o fi=20 i zasysamy. Po chwili wypluwamy zassane ziarna do wanny ûeliwnej, która, nadmieniajâc, musi staê nieopodal. Uwaga, nie wolno poîykaê ziaren, gdyû moûe sië zdarzyê, iû zabraknie nam tych kilka garôci na obsianie resztki pola. Poza tym groziê nam moûe rozwój brudnicy mniszki na wespóî, czy teû zespóî z tasiemcem wewnâtrz naszego jelita grubego, po czemu chyba nikt nie tëskni. Jeôliby zaschîo komuô w gardle, tudzieû przy operacji poczuî gorych, niechaj korzysta ze stojâcej nieopodal soli, któraû to w tych momentach ma wîaôciwoôci nie tylko trzeúwiâce, ale i kojâce. Operacjë të wykonywaê moûna nawet czwórkami, gdyû zabawy moûe byê co nie miara. Wytrenowana druûyna w okresie najwiëkszego nasilenia zbiorów, czyli pod koniec wrzeônia danego roku kalendarzowego moûe przerobiê i wyselekcjonowaê ponad dwiôcie kilogramów ziarna w ciâgu doby. Idâc takûe za radâ profesora Zorki nad mieniam, iû jeôli latoô nieciekawie zbytnio wyglâdaê by poczëîa dla pîodów, wtedy zastosowaê ôrodki inne trzeba i zbioru dokonywaê na samiuôkim rozpoczëciu paúdziernika, tuû po pierwszej kwadrze ksiëûyca, gdyû wtedy co bardziej nieômiaîe ogoorki zaczynajâ wystawiaê gîówki z kontenerków i gotowe jeszcze oddaliê sië bez podania miejsca docelowego pobytu. Zebrane ziarno suszymy nad parâ, byleby nie za dîugo i byleby nie za krótko zarazem. Osuszone ziarno pozostawiamy na tak zwanym okresie odleûeniowym aû do momentu Odpowiedniego, który zaawansowani plantatorzy rozpoznajâ po ôpiewie skowronków, niezaawansowanym natomiast polecam nastëpujâce lektury:  - "Ja i moje pole" - Bogdan Smoleï, wydawnictwo PSL, 1966  - "Leûakowanie win i ogoorków" - Jean Louis le Bergerac, wydawnictwo Vichy, Francja, 1980  - "Czy to juû ten moment?" - sanskrypt egipski, do obejrzenia w porzâdnych muzeach na terenie kraju.  W momencie Odpowiednim, czyli tak okoîo poczâtkowych dzionków marca, tudzieû gdyby przymrozki jeszcze powracaîy z charakterystykâ sinusowâ - w poîowie marca, a z charakterystykâ cosinusowâ - pod koniec pierwszego kwartaîu moûemy rozpoczâê zasiew. Pomijam tu wszystkie czynniki zwiâzane z przygotowaniem gleby na przyjëcie ziarna, oraniem i spulchnianiem kultywatorem. Zainteresowanych odsyîam do niewielkiej objëtoôciowo ksiâûeczki "Moja planeta ziemia" - najczëôciej kradzionej tuû po Trylogii Sienkiewicza ze wszystkich bibliotek pozycji literackiej. Autorem tego skryptu jest doc.dr.hab.prof.nadzw. Marian Koniuszko. Zasiew naszego przygotowanego i piëknie wysuszonego ziarna odbywaê sië moûe na kilka sposobów:  Metoda tradycyjna Potrzebna jest silna kobieta, duûe przeôcieradîo i rottweiler. Kobiecie îadujemy ziarno do przeôcieradîâ owiniëtego zarazem wokóî pasa i wokóî szyi i kaûemy wybieraê ziarno i posypywaê nim ziemië. Rottweilerowi pokazujemy, jak duûe jest pole i w którâ stronë ma goniê babë, by szybciej i efektywniej. Przy dobrym ukîadzie pole o powierzchni 50ha obsiane jest w dwa dni i dwie noce w systemie pracy ciâgîej. Jedzenie panu domu gotuje wtedy kochanka, baba zaô posuwa krytâ ûabkâ wokóî pola. Of koz rottweiler wczeôniej nie dostaje przy okres Odpowiedni ûryê.  Metoda don Kichota Potrzebny bëdzie agregat o ôredniej mocy, wiatrak chîodniczy z pobliskiego spoûywczego GS`u, pomyôlna pogoda i sporo przedîuûacza. Aparaturë zwozimy na nasze pole i instalujemy. Odpalamy wiatrak i kierujemy go na pole od spodu wrzucajâc doï ziarno. Bez obawy, nie zostanie ono zmiaûdûone na amen - od tego jest regulator obrotów, który musi znajdowaê sië w poîoûeniu Odpowiednim. Jeôli pogoda nam dopisze i Posejdonus, taki Grek od wiatrów, co to nas o nim w szkole uczyli nie zeôle niepogody, to póî dnia i pole zasiane. Potem tylko puszczamy dwunastkë swoich bachorów i rottweilera, coby to je poganiaî. Dzieciary jak tak bedë prygaê, to i ziarno dobrze w ziemië wdepczâ syrami swemi. A my tym czasem regulujemy dîugoôê îaïcucha rottweilera spokojnie pociâgajâc piwko i siedzâc wygodnie w fotelu na skraju urobiska.  Metoda rewolucyjna Potrzebny bëdzie silny sâsiad, dwóch maîych dzieciaków i skrzynka piwka. Skrzynkë dajemy sâsiadowi, coby nam pomógî. Bez obawy, i tak go sumienie ruszy i postawi nam poîowë dawki. Potem bierzemy dzieciaka za nogë, w rëkë dajemy mu nieduûy worek z ziarnem i podrzucamy kurwesko wysoko. Gdy maluch jest na górze krzyczymy, by rozerwaî worek i sypnâî ziarnem. Gnojek spadnie na zaoranâ glebë, wiëc nic mu nie bëdzie. Po chwili bierzemy go znowu i tak do skutku. Podobnie sâsiad ze swoim gnojkiem. Jak sië dobrze uwiniemy, to w dzieï mamy zasiew z gîowy. Gnojkom dajemy puste flaszki, które odnoszâ do sklepu i majâ na nowy numer "Ciuchci magazynu".  Metoda perska Potrzebny bëdzie flet i miotîa. Rozsypujemy ziarno we stodole i zaczynamy graê na flecie. Miotîâ stara zamiata drogë na pole, my natomiast swâ grâ prowokujemy ziarno do udawania sië rzâdkiem i wskakiwanie w wolne miejsca na polu. Luz, blues i nawet nie trzeba râk brudziê. Trochë wprawy wymaga nauka gry na instrumencie, jednak po opracowaniu odpowiedniej melodii po trzech godzinach 50ha pola mamy z gîowy.  W dzisiejszym odcinku serii to na tyle. Mîodym plantatorom radzë poêwiczyê w zaciszu domowym, a w nastëpnym numerze pisma zajmiemy sië konserwacjâ sprzëtu, który bâdú co bâdú podczas zasiewów mógî ponieôê nieco strat na urodzie...  Rad udzielaî - Ctp/Mawi^Link124