Jak szybko osiwieê majâc Windows 95...  xJak szybko osiwieê majâc Windows 95...  Cóû, tak sië jakoô potoczyîo, ûe prócz kochanej Amisi, pojawiî sië w mym domu pecet. Niejako z koniecznoôci, w kaûdym bâdú razie pojawiî sië. Na poczâtku byîo fajnie (pecet wîasnego skîadania), i ucieszyîem sië, ûe po uruchomieniu nie zapaliî sië:).   Pecet pecetem, ale jak kaûdy komputer, bez softu jest niczym. Poniewaû wczeôniej niejako pre-instalowaîem DOS 7.0 na dysku, wiëc zostaîa juû tylko instalacja samych (tfu) Windozów. Wszystko piknie... a tu nagle bam! Okazuje sië, ûe Windozy potrzebujâ poprzednich Windowsów lub innego produktu Microsoftu na dysku. A tu nic... bo wszystko jeszcze w instalkach. Wiëc pëdzë do kumpla i mówië "help! ". Okazaîo sië, ûe miaî jeszcze kompakt z instalkâ Win 3.11. Nazad do domu, instalujë 3.11. Godzina w plecy. Zaraz potem, odpalam instalkë Win 95. Znów mija godzina. Komputer mieli dyskiem,  ûe aû miîo. Wreszcie Windozy resetujâ komputer i odpalajâ sië w celu "znalezienia" wszystkich urzâdzeï. I znów mielenie dyskiem. Znalazîy wszystko (to znaczy nic) z wyjâtkiem karty graficznej. Nie moûna odpaliê trybów innych niû standart VGA 16 kolorów. Shit - myôlë sobie. Wrzucam dysk z driverami od karty i... nic. Dyskietka walniëta. No to co robië? Nic, bo juû po 18-tej. Na drugi dzieï lecë do sklepu, gdzie kupiîem kartë. Facet jest miîy, owszem, ale dysk bëdzie po niedzieli. No ok. Windozy jakoô dziaîajâ. W koïcu instalujë drivery i co? I Niby wszystko dziaîa, ale ile razy odpalam program konfiguracyjny do grafiki, pisze mi, ûe driver jest nieodpowiedni. Nic z tego nie kapuje... Dziaîa wszystko, ale jest úle. Na dodatek, moûna wîâczyê automatyczne instalowanie drivera, ale nie polecam nikomu, a wrëcz przestrzegam. Lepiej to zrobiê samemu. Automatyka w Windozach jest tak spierdolona, jak tylko mógî to zrobiê Microsoft. Póî godziny mielenia dyskiem i kompletne rozinstalowanie driverów. Taki efekt.   No ok.. dziaîajâ. Oczywiôcie najbardziej wkurzajâce jest "Moûesz juû bezpiecznie wyîâczyê komputer". HA HA HA! Co prawda moûna czasem wyîâczyê kompa bez wyîaûenia z Windozów bez skutków ubocznych, ale NAPRAWDË zalecam wychodzenie najpierw. Moûe sië to bowiem skoïczyê znów mieleniem dysku. Nie kapujë tego. Co te Windozy robiâ z tym dyskiem. Wydawaê by sië mogîo, ûe musi byê zdefragmentowany, a tu bam defragmentator pisze, ûe 1% defragmentacji i nie ma potrzeby. Na Amisi, jak dysk mocno rzëzi to oznacza spore zaômiecenie dysku i defragmentacjë. No cóû. Poza tym zajebiste pliki wymiany... Extra. Zajmujâ w chuja dysku, do niczego nie sîuûâ... A spróbuj je usunâê! Zajebista sprawa. Tylko Microsoft... hehehe.  Instalujë sobie róûne programy. Fajnie, miesca na dysku ubywa w zastraszajâcym tempie... Byle gówniane programiki zajmujâ po 10MB. No ale waliê... W ogóle ômiesznie jest, bo kaûdy program instalowany zawsze wrzuca coô w katalog WINDOWS. No i co? No i jak po prosti u skasujemy ten program, bo sië nam nie podoba, to te "bajery" zostajâ i zajmujâ miejsce. Ktoô moûe powiedzieê - na Amisi, teû programy instalujâ biblioteki na systemowym dysku. No tak, ale te biblioteki nie zajmujâ po 500kB i z reguîy îatwo jest je odróûniê od reszty po nazwie. A na grzybie? Konia z rzëdem temu, kto "posprzâta" do koïca po jakimô programie. Nie dziwota wiëc, ûe coraz czëôciej do pecetowych programów doîâczany jest uninstall. Jest jeszcze Clean Sweep. Ale problem zawsze pozostaje...   A dysku ubywa. Efekt jest taki, ûe gdybyômy po dîuûszym uûytkowaniu skasowali caîy dysk i na nowo zainstalowali Windozy, to "nagle" mamy extra 20-30MB!!! Koszmar....   Ale to jeszcze nic - najlepsze sâ instalatory, które nie pytajâ dokâd majâ zainstalowaê program (!). I co? I walâ wszystko na partycjë C:. Póî biedy, gduy mamy tylko tâ jednâ, albo wystarczajâco duûâ. Ale ja robië tak, ûe mam systemowâ partycjë zawsze osobno (na Amisi teû). No i klops...   A co sië dzieje, jak sië jakiô program wysypie? No w najlepszym razie, moûna go usunâê z pamiëci. Ok. Ale czasem pisze ûe coô sië staîo. No to chcemy wiedzieê co... Idziemy dalej a tam? Jakieô znaczki literki, cyferki... Fajne... A jakie przyjazne i îatwe do obsîugi dla uûytkownika.... Szczególnie dla maîych dzieci i staruszek (jak to w jakiejô reklamie Windozów byîo). No po prostu czad "User friendly". Aû porzygaê sië idzie. Bardziej user friendly byî ZX Spectrum, bo przynajmniej po zawieszeniu sië programu, moûna byîo bez obawy wyîâczyê i wîâczyê komputer. A sam wiem z autopsji, ûe najczëstszym odruchem jakiegoô laika komputerowego, gdy sië coô powiesi jest.. RESET. No i co? No i Îindozy mieszajâ, mielâ dyskiem, wyôwietlajâ jakeô komunikaty.... Nie ma mowy o "normalnym" uruchomieniu komputera. I co robi laik? Rozkîada rëce, pîacze i dzwoni po tzw. konserwatora z firmy komputerowej. Pan przychodzi, myk myk - wystawia rachuneczek na okrâgîâ sumkë. Nieúle pomyôlane co?   Tak na marginesie - przykîad bardzo zajebistego helpa - Help do drukowania - "W celu drukowania naciônij przycisk DRUKUJ". No zaaajebiste. Chyba to jest dla typowych pececiarzy help. Ja oczekiwaîem pomocy, co robiê jak sië coô dzieje z driverem, albo inne tego typu informacje... a tu takie coô... Póî dnia z tego laîem.   Inna ciekawa sprawa - w takiej pecetycznej gazecie PC World Computer, byîo kiedyô 100 porad dla uûytkowników Windows. No i co? Ano, co porada, to tekst w stylu: "Musisz sië z tym niestety pogodziê. Nie da sië temu zaradziê, gdyû taka jest juû konstrukcja Windows". Albo "W takim wypadku najlepiej skontaktowaê sië z serwisem" A juû najlepsze jest "Musisz wyjôê do DOS-u i tam zrobiê to na piechotë". No CZAD! Kurwa, Windowsy, multimedia, okienka... I jak coô zrobiê, to wyjdú jednak do DOS. Zajebista sprawa. Microsoft przechodzi sam siebie po prostu.   Najlepsze sâ jednak, requestry do wyboru plików. Nie wiem, czy ci panowie sâ tak ograniczni jak te requestry, ale najwidoczniej tak. Na jakiego druta mi te 800 na 600 rozdzielczoôci, jak plików na raz mogë zobaczyê najwyûej parënaôcie. Na Amisi (lub na X-Windowsach, UNIX) moûna sobie rozciâgnâê, ûeby zobaczyê wiëcej na raz. Jak to jest wygodne, gdy w katalogu mamy kilkadziesiât plików wszyscy wiemy. A na grzybie - paradoks - jest wîaônie takich katalogów b. duûo (patrz katalog WINDOWS, heheheh. Burdel jak nie wiem co. Groch z kapustâ.) Druga rzacz dotyczâca wybieraczek plików: Nie wiem od czego to zaleûy, ale sporo programów ma jakoô tak ustawione parametry, ûe requester nie pamiëta ostatnio uûywanego katalogu. I jak np. przeglâdamy obrazki po kolei, to za kaûdym razem trzeba przebrnâê przez wszystkie katalogi, by dostaê sië do przez nas wybranego. Podobnie jest z zaznaczaniem wielu plików na raz. Odjazd. Po prostu. Na Amisi, jak sië zaznacza kilka plików - Wciskamy SHIFT i klikamy myszkâ na wybranych pozycjach. A na grzybie? Niby poczâtek taki sam, a jak chcemy wybraê nagle plik z koïca, a ôrodkowe nas nie interesujâ - BACH zaznaczone sâ nagle wszytkie pliki w katalogu. Teraz wystarczy nieuwaûne klikniëcie myszkâ, ûeby nagle Windowsy zaczëîy próbowaê to wszysko uruchomiê, ewentualnie znaleúê do plików z danymi program który je odczyta. I nie ma jak tego przerwaê! Jak jeszcze zaznaczyliômy np. 100 plików, to mamy juû spokojnie czas na obiad.   Bardzo niefortunne teû jest usytuowanie (przy opcjach ikonki) Usuwania pliku a zaraz za nim Zmiany nazwy. Juû parë razy zdarzyîo mi sië niechcâco skasowaê plik, albo skrót do pliku, kiedy chciaîem zmieniê tylko nazwë.   Kupiîem kartë dúwiëkowâ. I znów jajca nieziemskie. Windozy widzâ kartë, ale programy pod dosem nie. Nie wiedziaîem co jest. Wreszcie, po uwaûnym przestudiowaniu helpów, i uruchamianiu po kolei programów dostarczonych do karty znalazîem, ûe driver naleûy odpalaê z parametrem (który notabene daje zupeînie inny efekt niû opisany w helpie). Cudem chyba tylko, skaner udaîo mi sië jak na razie zainstalowaê bez problemów.   Innâ zupeînie sprawâ na pececie sâ tzw. programy Shareware, czy dema, dostarczane w tak potëûnych iloôciach przez róûnorakie pisma. NIECH TO WAS NE ZWIEDZIE! Tak na prawdë, na Amidze jest 100 razy!!!! wiëcej czegoô wartego uwagi. Poza tym, wiëkszoôê programów dla Amisi dziaîa poprawnie i bez rejestracji, a opîaty sâ niewielkie. Natomiast na grzyba jest owszem duûo programów, ale 99% z nich:   - to jest tylko slide show (nic nie moûna zrobiê praktycznie)  - obciëte majâ opcje zapisu/odczytu/drukowania/nie majâ dodatków, i w ogóle nie wiadomo co z tym zrobiê, - dziaîajâ np. 5, albo 10 minut, po czym sië wyîâczajâ, - dziaîajâ przez np. 30 dni, i potem znów sië wyîâczajâ, albo obcinajâ wiëkszoôê swoich opcji, - sâ tak denne i kretyïskie, ûe mimo peîni dziaîajâcych opcji, sâ do niczego.   Dodatkowo za kaûdâ rejestracjë programu, trzeba zapîaciê od 50$ w górë. Îadny Shareware. Za takâ kasë, to na Amisië kupuje sië juû komercyjne programy.   Niedawno przyniósî mi kumpel dysk twardy, ûebym mu nagraî emulator Amigi (!). I oczywiôcie jazda z zainstalowaniem dysku. Pecet nie lubi, jak mu sië podîâcza coô wiëcej... Najpierw nie widziaî dysku kumpla, a potem zniknëîa dla odmiany moja partycja D:. I tak juû zostaîo. Przekopiowaîem wiëc najpierw z D: na C: emulator, potem podîâczyîem dysk kumpla i z C: wrzuciîem emulator do niego. Dysk oddaîem. Ale nie koniec kîopotów - o nie! Wracam do domu, wîâczam grzyba i... BAM! Nie ma plików SYSTEM. INI, i jeszcze paru. Nie odpalamy sië. Uruchamiam w trybie awaryjnym Windozy - nie moûna, pliki rejestru poginëîy. Oj, niedobrze - myôlë sobie. Odpalam kumputa z dyskietki. Nie ma teû driverów do katy muzycznej. Znikïëîy. Nie wiedziaîem co sië dzieje. Wreszicie doszedîem - otóû podczas uruchamiania peceta z twardzielem kolegi, próbowaîem róûnych rzeczy w setupie. No i niebacznie zmieniîem tryb LBA na LARGE i na CHS. No i co? I sië spierdoliîo wszystko na dysku. W chuja poszîy caîe Windozy. Ûeby coô takiego zrobiê na Amidze, trzeba by sië nieziemsko namëczyê. A tu - bam bam bam - i juû:)   Kiepska sprawa myôlë sobie. Windozów nie ma, nic nie dziaîa. Nie mam teû instalki Windows, bo skasowaîem jâ (z braku miejsca). No i klops. Trzeba zaîatwiê instalkë. Lecë do kumpla. Jest. Nawet Windows 97 (czyli Memphis). Ok, myôlë sobie. Fajnie jest. Do domciu z instalkâ. Odpalam i co? Kupa. Za maîo miejsca na dysku. Instalka 70MB zajmuje, jeszcze parë programow miaîem. Wolnego 56MB. A program instalacyjny pisze, ûe potrzeba 98MB (co ciekawe, jak chcë instalacjë na max, to potrzeba 110MB, a jak minimalna to 98MB, no fucktycznie, qrwa, minimalna instalacja..... hahahahah). To co robië? Nie mogë progsów wrzuciê na partycjë D:, bo jest spakowana drivespace-m, a bez windozów nie ma drivespace:))). No to zrzucam na dyski. Ûeby byîo zabawniej, muszë trichë dyskietek sformatowaê na Amisi, bo pecet nawet polecenia format nie ma (wszystko w Windowsach).   Wreszcie mam te 101MB wolnego. Odpalam instalkë.. i znów. Pisze, ûe tym razem na dysku wystëpuje bîâd dîugiej nazwy i nie moûe kontynuowaê instalacji. Ûeby usunâê ten bîâd powinienem uruchomiê program ScanDisk dla Windows... no qrwa. Ûeby zainstalowaê windows potrzebujë windows. Wreszcie (znów u kumpla byîem i ScanDiska zapuôciîem), instalka sië odpala. Godzinka (standardowo). Windowsy oglâdajâ hardware... i sie wieszajâ. Odpalam jeszcze raz.. To samo. Jeszcze raz... Extra. Wîâczam w trybie awaryjnym i instalujë wszystko na piechotë. Jeszcze piëê razy odpalam komputer, w tym cztery razy w trybie awaryjnym. Poprawki.. tu i tam:) Wreszcie, o godzinie 1 w nocy (zaczâîem ok 1 w dzieï) udaje mi sië odpaliê Windows w normalnym trybie, z wszystkimi dziaîajâcymi sterownikami. Uffff.... Podsumowanie: Ktoô mógîby mi zarzuciê (a wiem, ûe tacy sâ), ûe marudzë, ûe im sië nigdy nic takiego nie zdarza i w ogóle, to jestem gîupim Amigowcem. Ale wiem, ûe i tak 80% pececiarzy teû narzeka na Win95. Wiëkszego gniota jeszcze ôwiat nie widziaî. NAJGORSZY! system operacyjny jaki tylko moûe stworzyê ludzka rëka. To nawet parodia systemu nie jest. Nie wiem co bëdzie dalej, peceta musûë mieê, z kilku wzglëdów (kupiîem tani skaner, ale tylko do grzyba sië da podczepiê, programy SPICE, Protel, dla elektroników - na Amisi nie ma nic takiego. To znaczy SPICE nawet jest, ale to jest wîaôciwie samo jâdro programu, bez ûadnego edytora ani nic. Trzeba troszkë poczekaê. Kolejna rzecz, to - drobiazg - program do robienia animowanych gifów. Nie znalazîem nic takiego na AMisië. Banalna sprawa... Mi bardzo potrzebna, ale nie ma. Na pececie jest. No i wreszcie gierki. Nie gram duûo, ale czasem lubië. Ale nie lubë strzelanek, ani innych Doomów. Strategiczne, przygodowe. A tych akurat na Amisë co kot napîakaî. Czyli nic. A Warcraft czy Red Alert to jest to co lubië. Na Amisi robë caîâ resztë jednakûe. Wiem czego sië spodziewaê od tego komputera. Nigdy sië jeszcze nie zawiodîem. Wiem gdzie co jest, znam system opoeracyjny. Panuje porzâdek. W razie czego, wiem co robiê. A na pececie? Cóû.. NIE ZNAM DNIA ANI GODZINY. Marty Amiga Rooolz 4ever.