»01,184,115,SM_GFX/01.CLIP CZYM JEST UFO? Colombo 08   Temat, który tu chcė poruszyź, dla jednych bėdzie tylko marnowaniem miejsca na dysku, dla drugich zaō wsadzaniem kija w mrowisko. Chodzi mi bowiem o tak prozaicznā rzecz jak UFO. W dobie filmów takich jak "Generaī Dajmos", "Zaīoga G" (czy pamiėtacie to jeszcze), czy mój ulubiony serial komediowy "Star Trek" kaūde dziecko na pytanie czy wierzy w UFO odpowie bez wahania: "Tak". Nie mniej jednak dla nieco starszych Ziemian, bėdzie to juū bardzo kīopotliwe pytanie i chciaībym niniejszym rozpoczāź seriė artów tyczācych siė tego tematu.   Za dojrzaīego Ziemianina przyjmiemy sobie osobnika w wieku okoīo czterdziestu lat, majācego chatė, samochód i jakieō tam stanowisko w robocie. Dochodzi do tego jeszcze dziecko (jak jest obrotny to wiėcej), które, dobrze by byīo, lecz nie musi, mėczyź Amigė. Ot, taki przeciėtny sobie ludś. I co taki ktoō zazwyczaj robi gdy siė go zapyta o UFO? Gwarantujė, ūe w 75% pytanie to bėdzie skwitowane pukaniem w czoīo, w 20% próba nawiāzania do czegoō poōredniego miėdzy talerzem gīėbokim, a póīmiskiem na ōledzie, i zaledwie 5% ludzi podejmie w miarė normalnā dyskusjė na ten temat. UFO to nie tylko pojazd powietrzny w ksztaīcie spodka lub cygara, ale o wiele bardziej rozbudowany problem istnenia cywilizacji, która go zbudowaīa. Wiėkszoōź ludzi na stanowiskach i/lub z tytuīami, reprezentujācych caīā ludzkā wiedzė, uūywa starej jak ōwiat metody, która jest banalnie prosta i stwarza wraūenie, iū osoba jā stosujāca jest mādrzejsza niū w rzeczywistoōci: ōmiaź siė z tego, czego siė nie rozumie. Przyznanie siė, ūe istnieje coō takiego jak UFO pociāga za sobā pewne konsekwencje. Otóū taki osobnik rozumuje sobie w ten sposób: "Skoro jest coō takiego jak UFO, oznacza to istnienie cywilizacji mogācej zbudowaź pojazd przebywajācy przestrzenie o jakich nam siė nie ōniīo, osiāgajācy prėdkoōci jakich Einsteinowi nie marzyīo". I tu tkwi puīapka. Czīowieczek taki wychodzi z zaīoūenia, ūe skoro gdzieō tam zrobiono taki fajowy pojazd, to jak wyglāda przy tym jego nowa wersja strugaczki do oīówków z obrotowymi ostrzami, nad którā pracowaī przez ostatnie dwa lata. Zastanówmy siė czy ktoō taki jest skīonny naraziź na ōmiesznoōź swój epokowy wynalazek, gdy po prostu moūe istnienie latajācych obiektów naleūācych do obcych, wyōmiaź. Ciekawym przykīadem moūe tu byź lotnictwo Stanów Zjednoczonych, którego piloci w latach powojennych zauwaūyli wiele róūnego typu obiektów, których istnienia, z powodu ograniczonych moūliwoōci technicznych, nie moūna byīo wyīumaczyź, np.: szpiegostwem na rzecz obcego mocarstwa (aū pcha siė na usta CCCP). Przypadków odnotowania takich spotkaļ byīo sporo (w zaleūnoōci od śródīa kilkaset do kilku tysiėcy) i, co dziwne, im bliūej wspóīczesnoōci tym mniej takich zdarzeļ, przynajmniej podawanych do wiadomoōci publicznej. Tymczasem po cichu, jakby na uboczu powstajā zespoīy badajāce wszelkie przejawy istnienia obcych cywilizacji i co oczywiste, przoduje w tym wojsko. Wszystko otoczone mgīā tajemnicy, jak to w armii, nie znajdziemy nic - to siė wszystkiego wyprzemy, ale za to jakby fajnie byīo mieź jakāō nowā broļ. I w rezultacie nikt nic nie wie. Przepisaīem wyrywki ksiāūki pt. "Nieznane Obiekty Latajāce" Lucjana Znicza, który ōwietnie ilustruje odūegnywanie siė Ministerstwa Obrony od tego typu spraw. (***) Byīo wczesne poīudnie 7 stycznia 1948 roku, gdy nad jednym z niewielkich miast stanu Kentucky (róūļe śródīa wymieniajā bādś Louisville, bādś leūāce 49 km na póīnoc Madison) ukazaīy siė nagle "latajāce spodki". Wedīug jednych śródeī byīy to trzy okrāgīe, bīyszczāce obiekty, inne śródīa mówiā tylko o jednym srebrzystym dysku, z którego promieniowaīo czerwonawe ōwiatīo. Bez wzglėdu na iloōź obiektów sam fakt ich pojawienia siė niemal w sercu Stanów Zjednoczonych, w dodatku w odlegīoōci zaledwie kilkudziesiėciu kilometrów od Fort Knox, gdzie zromadzone sā wszystkie zapasy zīota USA, wywoīaī istnā panikė. Podobno w mieōcie za pomocā gīoōników na samochodach ogīoszony zostaī alarm przeciwlotniczy, a równoczeōnie policja stanowa wezwaīa poprzez bazė wojskowā w Fort Knox wsparcie lotnicze. "Latajāce spodki" - wedīug meldunku - byīy wielkoōci gmachu Pentagonu, miaīy ōrednicė co najmniej 80m i przybyīy najprawdopodobniej ze Zwiāzku Radzieckiego. Kilka minut póśniej jeden z niezwykīych obiektów dostrzegīa takūe zaalarmowana w miėdzyczasie przez Fort Knox zaīoga podlegīego tej bazie lotniska Godman Field. Jeszcze parė minut trwaīy wahania, czy nie jest to jakiō samolot lub balon meteorologiczny, wreszcie dowódca bazy pīk Guy F. Hix podjāī jakūe waūkā w swych skutkach decyzjė: natychmiast dla rozpoznania wysīaź eskadrė samolotów poōcigowych F-51. Akurat 4 samoloty tego typu prowadzone przez poruczników Hendricksa, Clementsa, Hammonda i (dowódcė eskadry) kpt. Mantella po swym źwiczebnym locie zbliūaīy siė do Godman Field. Caīa eskadra drogā radiowā otrzymaīa rozkaz wypeīnienia nowego zadania. Z jego realizacji zostaī tylko zapis magnetofonowy przekazywanych przez pilotów drogā radiowā meldunków. Oto on. 15.00. Mantell: Jeszcze nic nie widzė. Skrėcam w kierunku Ohio River Falls. 15.02. Mantell: Widocznoōź dobra. Jeszcze nic nie widaź. Wysokoōź 9400. Idė w górė. 15.07. Hendricks: Koļczy mi siė paliwo. Proszė o zezwolenie na lādowanie. 15.09. Mantell: Wysokoōź 10400. Jeszcze nic. 15.11. Mantell: Juū. Jest. W ksztaīcie dysku. Olbrzymi. Trudno oceniź. Jakieō 70 m ōrednicy. Górna czėōź ma pierōcieļ i kopuīė. Wydaje siė, ūe bīyskawicznie obraca siė wokóī wīasnej osi. Wysokoōź 10500. 15.12. Hammond: Widzė teū. Fotografujė. Mantell idzie prosto na niego. Obiekt jest dobre 1500 m nade mnā. Próbujė podejōź bliūej. Wīāczyī siė takūe lewy pilot. 15.14. Mantell: Jeszcze 900 m. Lecė niemal dwukrotnie prėdzej. Dogoniė go w kaūdym wypadku. Wyglāda jak z metalu, bīyszczy. Otacza siė jasnym, ūóītym ōwiatīem. Zmienia kolor. Czerwony. Pomaraļczowy. 15.15. Mantell: Odlegīoōź nie wiėcej jak 350 m. Przyspiesza. Próbuje uciec. Skrėca w górė niemal pod kātem 45°. 15.16. Hammond: Mantell prawie go dosiėgnāī. Juū tylko parė metrów. Dysk leci prėdzej. Nie dogoniė go. Mantell znikī w chmurach. Proszė o zgodė na lādowanie. 15.17. Clements: Nie dam rady. Proszė o zezwolenie na lādowanie. 15.18. Mantell: Przemiot jest gigantyczny. Ma on nieprawdopodobne przyspieszenie. Teraz... W tym momencie īācznoōź radiowa nagle siė urwaīa i przez prawie godzinė los kpt. Mantella nie byī znany. Poniwaū posiadany przez Mantellė zapas paliwa umoūliwiaī mu lot jeszcze najwyūej w ciāgu parunastu minut, a samolot jego w ciāgu tego czasu nie wróciī do bazy, w Godman Field zorganizowano natychmiast grupė poszukiwawczā. Krótko po godzinie 16 natknėīa siė ona w odlegīoōci 130 mil od Madison na rozproszone na przestrzeni wielu kilometrów strzėpy samolotu F 51. A choź autor twierdzi efektownie, ūe strzaīki zegarka na rėce Mantella zatrzymaīy siė na godz. 15.18 - najbardziej prawdopodobna wydaje mi siė wersja, ūe zwīok pilota nie odnaleziono w ogóle. I nie musieli go zaraz porywaź kosmici. Wybuch, który rozerwaī jego samolot, byī tak potėūny, ūe ciaīo pilota po prostu przestaīo istnieź! I tu wīaōnie, na tym wybuchu, koļczy siė udokumentowane sprawozdanie oficjalne tragedii, a zaczynajā siė coraz bardziej sensacyjne (i równoczeōnie coraz mniej wiarygodne) wersje. Bo czym mógī byź taki wybuch spowodowany? Wedīug dra Jessupa samolot eksplodowaī na tak wiele czėōci, ūe kaūda ze znalezionych nie przekraczaīa wielkoōci piėōci, przy czym wszystkie one byīy podziurawione jak rzeszoto. Przyczyna mogīa byź tylko jedna: samolot zbytnio zbliūyī siė do "latajācego spodka" i trafiī w pole zjonizowanego powietrza. Podobny wypadek zdarzyī siė w roku 1971 z samolotem Constellation w pobliūu Great Inagua na Bahamach - wiele lat póśniej dodaī do tego wīasny komentaz Ch. Berlitz w "The Bermuda Triangle". Wypadek ten zauwaūyī pilot samolotu DC-6, który przelatywaī w pobliūu i miaī Constelation na radarze. Samolot nagle eksplodowaī w tak potėūnym wybuchu, ūe bīysk objāī caīe niebo od horyzontu po horyzont. Īódś rybacka wyīowiīa póśniej dziennik pokīadowy Constellation; byī on tak samo podziurawiony jak samolot Mantella. Natėpna wersja pochodzi od niejakiego inū. Scotta, który podobno w momencie tragedii znalazī siė przypadkiem na lotnisku Godman Field. Otóū wedīug owego Scotta ostatnie zarejestrowane na magnetofonie sīowa Mantella brzmiaīy: "Wielki Boūe, on jest gigantyczny! Ma okna!". Scott podobno twierdziī, ūe osobiōcie przesīuchiwaī te sīowa z taōmy zawierajācej rozmowė z Mantellem, w chwili jednak gdy nagranie dotarīo do wiadomoōci publicznej, ostatnie sīowa zostaīy bādś skasowane, bādś wyciėte. Wreszcie jeszcze jedna wersja twierdzi, ūe szczegóīowe badanie wypadku przeprowadziīa wieloosobowa komisja zīoūona z naukowców (fizyków, astronomów i meteorologów) oraz specjalistów wojskowych pod przewodnictwem astronoma prof. Liddella, przy czym jednomyōlnie doszīa ona do wniosku, ūe Mantell zaatakowaī zbudowany przez obcā cywilizacjė statek, który przyjāī walkė i zniszczyī samolot. Podpisane ponoź przez wszystkich czīonków komisji orzeczenie to nigdy nie ujrzaīo ōwiatīa dziennego. Która z tych wersji oparta zostaīa na faktach, która zaō staīa siė tylko wyrazem poboūnych ūyczeļ jej twórców? I czy w ogóle którejō z nich moūna bez zastrzeūeļ wierzyź?