----------------------------- Zapiski marynarza Armii RP. ----------------------------- Poprzednio obiecaƒem, ‡e napisz‚ jak wygl€daƒa musztra w Ustce, a wygl€daƒo to bardzo rozpaczliwie - mniej wi‚cej tak: Krok defiladowy charakteryzowaƒ si‚ dƒugo†ci€ okoƒo osiemdziesi‚ciu centymetr…w i podnoszeniem n…g do pasa. Wszystko to nale‡aƒo wykonywa z dynamik€ robota, czyli nogi proste, mi‚†nie mocno napi‚te, wymachy r€k po †ci†le okre†lonych ƒukach. Wszystko to byƒo tak nienaturalne, ‡e wƒa†ciwe wykonanie byƒo praktycznie niemo‡liwe. Ju‡ po pi‚tnastu minutach takiego marszu miaƒo si‚ do†. Je‡eli przeƒo‡ony byƒ wybitnie ƒaskawy,to pozwalaƒ nam po przej†ciu stu metr…w, wraca krokiem r…wnym tj. r…wnie‡ sztywno, prosto i twardo, ale z `przybiciem`, czyli tupni‚ciem nog€ nieco l‡ejszym ni‡ w kroku defiladowym. Po tych stu metrach krok r…wny byƒ naprawd‚ jak zbawienie. Na szcz‚†cie takie `rozrywki` nie byƒy zbyt cz‚ste. Dopiero p…ˆniej przekonaƒem si‚ o ile bardziej wolaƒbym to co byƒo w Ustce ni‡ to co czekaƒo mnie p…ˆniej. Dwa tygodnie po przysi‚dze otrzymaƒem przeniesienie do GWŒ Koƒobrzeg, czyli Garnizonowego W‚zƒa Œ€czno†ci w Koƒobrzegu. Sko„czyƒo si‚ przedszkole CSSM w Ustce, a zacz‚ƒo si‚ piekƒo na GWŒ. Na miejscu miaƒem si‚ stawi 19-go marca do godziny 24:00. Byƒem punktualny i reszta moich kumpli te‡. Chodzi mi o to, ‡e nie przyszli†my do jednostki za wcze†nie. Pierwszych kilka nocy sp‚dziƒem †pi€c na podƒodze. Na pocz€tku nie mieli†my swoich tzw. bakist - s€ to szafki na ubranie, plecak, mundur itp. Z biegiem czasu otrzymali†my wszystko co trzeba, co w miar‚ upƒywu czasu powoli nam rozkradano. Pierwszym pytaniem jakie usƒyszeli†my od naszych dziadk…w [stare wojsko; przyp. Hsky] byƒo: `Jak chcecie, reg…laminowo czy falowo?`. Wybrali†my fal‚, ale nie wiedzieli†my, ‡e b‚dzie ona tak idiotyczna. Zacz‚ƒo si‚ †cielenie koi rano i wieczorem, robienie herbat, pytanie si‚ ich [dziadk…w; przyp] o pozwolenie umycia si‚, poƒo‡enia spa itp. W og…le o wszystko musieli†my si‚ pyta. Nie mieli†my ‡adnych praw i do wrze†nia miaƒo tak by. Dziadkowie za drobne wpadki karali nas szorowaniem kibli w nocy lub dodatkowym sprz€taniem. Nie mo‡na mie wƒasnego zdania, nie mo‡na si‚ sprzeciwia. Robi wszystko co ka‡€ natychmiast i dokƒadnie, to byƒo nasze jedyne prawo. Na pewno nie zrozumie tego ten, kto nie zasn€ƒ w kiblu drapi€c muszl‚ klozetow€ cegƒ€ lub ten kto nigdy nie spr…bowaƒ sprz€ta w niedziel‚ od godz. 8:00 do 22:40. Czasem, gdy dziadkowie mieli dobry nastr…j, pozwalali nam ogl€da telewizj‚ na stoj€co lub nawet sidz€c na podƒodze. Nie wolno byƒo si€† na ƒ…‡ku, a o poƒo‡eniu si‚ w og…le nie byƒo mowy. Inni natomiast mogli ogl€da le‡€c. Oczywi†cie sprz€tanie rejon…w nale‡aƒo do nas. aden dziadek nie ruszyƒ palcem, ‡eby nam pom…c. Dodatkowo zawsze trzeba byƒo zna ich aktualn€ cyfr‚, czyli liczb‚ dni do wyj†cia. Choby Ci‚ w nocy zerwali, musiaƒe† zawsze idealnie trafi. Ka‡da pomyƒka to kilkana†cie dodatkowych pompek. Czasem bywaƒo r…wnie‡ tak, ‡e dziadkowie organizowali nam dyskotek‚. Nale‡aƒo si‚ wtedy ucharakteryzowa na panienk‚ lub faceta i oczywi†cie ta„czy. Dyskoteki zaczynaƒy si‚ przewa‡nie po 23-ciej i trwaƒy okoƒo godziny. Je‡eli mƒodzie‡ bawiƒa si‚ wybitnie dobrze, to przedƒu‡aƒy si‚ nawet do dw…ch godzin. Nast‚pnego dnia trzeba byƒo o 6-stej wsta, zrobi i przynie† dziadkom †niadanie. I tak dzie„ za dniem, a‡ do `obciny`. Ale do niej byƒo strasznie daleko. SIWY of GWŒ Koƒobrzeg