SUNGA TAF ....................................................... STRONA 01 - 16 SUNGA TAF! (Jak miîo robiç gazetkę...) No, choç raz zaskoczyîem Was tytuîem! A przynajmniej miaîem taki zamiar. Bo i tak po okoîo 5 sekundach zorientowaîeő (aő) się, ţe SUNGA TAF to nic innego jak FAT AGNUS od końca - co znaczy, ţe marnie z Tobć i Twoim mózgiem. Takie "odwrot- ki" czîek jako tako myőlćcy rozszyfrowuje o d r a z u ... Lecz skoro juţ wzićîem się za tîumaczenie tytuîu to i muszę wytîumaczyç jego genezę, czyli skćd mi się taki wzićî i co on oznacza. Jak juţ tîumaczyîem (a ileţ moţna...) SUNGA TAF to przeczytany od tyîu czy od końca tytuî naszego magazynu. A wîaőciwie nie od końca a od D R U G I E J strony. Od strony, z której patrzć na Was i na ten magazyn jego twórcy. Muszę szczerze powiedzieç, ţe od naszej strony wyglćda on naprawdę nieco inaczej niţ Wam się wydaje. Jakiő mćdry czîowiek powiedziaî kiedyő, ţe punkt widzenia zaleţy od punktu siedzenia. I jest to absolutnie trafne spostrzeţenie! Daję sobie prawć rękę odcićç, ţe nawet nie wyobraţacie sobie jak "miîo" i bezproblemowo(?) tworzy się takie cudo jak FATek. Ludzie!!! Gdybym wiedziaî co mnie czeka to jak Bozię kocham - nie robiîbym tego za ţadne pienićdze! A tu nie doőç, ţe nic z tego nie mam (w przeciwieństwie do handeîesów na gieîdzie) ale jeszcze do tego SUNGA TAF ....................................................... STRONA 02 - 16 dokîadam: pienićdze, czas, nerwy, zdrowie... Eeech. Ale aby nie wprowadzaç kompletnego zamieszania i "mîynu" (jest to stan w którym twórcy FA przebywajć permanentnie czyli bez przerwy i który udziela się postron- nym) muszę wprowadziç maîy zabieg redakcyjny i zaczćç od "A" a nie od "Q" czy innej litery ze őrodka alfabetu. Umówmy się zatem, ţe czîonków redakcji Fata oznaczymy literkami "A", "B", "C" itd. przy czym ja będę występowaî mimo wszystko jako Lifter, bo mi i tak wszyst- ko jedno. Skćd te literki i po jakć cholerę ich uţywam? To proste, bo dzięki temu co poniektórzy czîonkowie redakcji uniknć tzw. "obciachu" a ja nie będę przez nich őcigany z pretensjami typu "nieprawda, ţe to ja skasowaîem őwieţo zîoţony numer, bo to zrobiî kto inny". W zwićzku z tym OFICJALNIE oőwiadczam, ţe pod tymi literkami nie ukrywa się ţaden konkretny czîonek redakcji - sć to postacie fikcyjne wymyőlone dla potrzeb artykuîu ale ich wyczyny sć w 99% zgodne z prawdć... a pewne podobieństwa tych postaci do czîonków redkacji wcale nie sć dzieîem przypadku... Zatem... pogodny ranek roku 1991. Gdzieő w okolicy drugiego tygodnia miesićca. Zrelaksowany Lifter siedzi za ladć swego interesu (ha! ha! őwintuchy, specjal- SUNGA TAF ....................................................... STRONA 03 - 16 nie tak napisaîem) pt. "Interface" (czyli studio komputerowe) i w bîogim nastro- ju oddaje się lekturze gazet. Trzaskajć drzwi. Do őrodka wpada "A" i przypina się do sîuţbowej butli z pepsi. Wypiwszy okoîo jednej trzeciej (tylko dwa îycz- ki) i czknćwszy z godnoőcić wita się wylewnie ze mnć i Zigzagiem. - To co, robimy następny numer? - proponuje niewinnie. Lifterowi przechodzi dobry nastrój. Wzdycha cięţko i odkîada gazetę. Zigzag tradycyjnie gra w Laser Squad i specjalnie się niczym nie przejmuje. - Dobra - wzdycham po raz drugi. - Robimy. Daj kawaîek papieru, palniemy szkic numeru. Siadamy i kombinujemy. Najpierw staîe kćciki. Na papierze czerni się kilka rzćdków pisma. Jest tego, powiedzmy, 8 linijek. - No, cieszy się A. Jeszcze tylko 12 artykuîów i mamy numer. - 12?! Fatek ma przecieţ objętoőç 16 artykuîów! - Od tego numeru będzie miaî 20! - radoőnie oőwiadcza "A". Lifter zaczyna rwaç sobie wîosy z gîowy. Ci, którzy go znajć docenić ten gest, bo Lifterowi w ţyciu najlepiej wyszîy wîosy. A tych co nie wyszîy strzeţe jak zakonnica swego panieństwa. SUNGA TAF ....................................................... STRONA 04 - 16 - Skćd weűmiesz tyle dobrych tekstów?! - Znajdzie się coő. O zobacz: "G" zrobiî test myszy na rzut w őcianę a "J" obiecaî, ţe pomyőli nad artykuîem o wyţszoőci kwadratowych klawiszy funkcyjnych nad skoőnymi. - Czîowieku, opamiętaj się! Nie damy rady cićgnćç takiego Fata z częstotliwoőcić raz w miesićcu. A poza tym kto zrobi korektę, co?! Skćd wezmę tyle czasu?!? - - Eee, jakoő to będzie... Po okoîo 30 minutach tego typu dyskusji ustalamy, ţe pozostaniemy przy 16 artykuîach (i dzięki Bogu). Ustalamy teţ, ţe wstawimy tam opis gry BARABARIAN i uţytku DISCFUCKER. Zadowolony z ţycia "A" wychodzi dzięki czemu ja mogę zaczćç zarabiaç na ţycie. DZIEÄ PĹČNIEJ. Do studia wpada "B". Przynosi swój artykuî i gada przez najbliţsze trzy godzi- ny o róţnych rzeczch, wypijajćc przy okazji poîowę sîuţbowej pepsi (tylko îy- czek). Poza tym ma pogadaç z "C", który ma zrobiç grafikę do numeru. W tym samym dniu zaglćda teţ "A" (tak sobie pogadaç) i "E" pogadaç i poţyczyç trochę dysków. Przy okazji namawiam go by zrobiî coő do Fata, bo czas goni. Obiecuje, SUNGA TAF ....................................................... STRONA 05 - 16 a jakţe. KOLEJNY DZIEÄ Zjawiajć się wspólnie "A" i "B". Ten pierwszy przynosi swojć dziaîkę (czyli artykuî) ten drugi ma pomysî na czoîówkę. Pomysî jest taki sobie ale metodć burzy mózgów robimy z tego coő w miarę rajcownego. Gadamy we trzech a klienci czekajć (bo co im zostaîo). Ustalamy, ţe muzykę do numeru zrobi jak zwykle "S" a grafikę i animację do sampla "B". Rozstajemy się w przyjemnych nastrojach. Fat zaczyna wyîaniaç się w nicoőci... Wieczorem (tzn. okoîo 12 w nocy, gdy w końcu mam trochę wolnego czasu, wrzucam na Amigę dotćd zebrane artykuîy. Moje klćtwy pîoszć kota i budzć domowników. Co się staîo? A nic takiego. Po prostu odreagowuję się - iloőç bîędów ortogra- ficznych oraz polszczyzna tekstów jest OHYDNA. Okoîo 2 w nocy kończę wstępnć ko- rektę i zaczynam pisaç swoje teksty. DZIEÄ TRZECI SUNGA TAF ....................................................... STRONA 06 - 16 To straszne! To juţ poîowa miesićca a Fatek nadal w powijakach. Grafika "robi się" muzyka jest ale twórca marudzi, ţe nie taka i zrobi jeszcze raz. Intro będzie gotowe jak koder zda jakiő waţny egzamin - póki co musi zakuwaç, ale na pewno zdćţy. Sîowo honoru. DZIEÄ CZWARTY Jak zwykle "A" i "B". Çîopić pepsi i kîócć się tak gîoőno, ţe wőciec się moţna. O co? A cholera wie. O wszystko. Poza tym "G" oőwiadczyî, ţe jak w końcu nie puőcimy jego opisu MAMBO IV to olewa redakcję i więcej nie pisze. OK. Wywalamy BARABARIANA (przyda się w następnym miesićcu) i wstawiamy MAMBO IV. Kolejne 2 godziny korekty dodatkowo. DZIEÄ PIŔTY. Wpada "A". Blady i wőciekîy. - Wywalamy "B"! Popatrz co on narobiî!!! Patrzę. Nic specjalnego nie widzę. SUNGA TAF ....................................................... STRONA 07 - 16 - Spójrz!!! Zmieniî krój czcionki w scrollu!!! Wywalamy go!!! Faktycznie, zmieniî. Ale te nowe wcale nie sć gorsze od poprzednich. - Nie szkodzi! Chodzi o zasadę! Jak őmiaî! Tak bez pytania! Perswaduję przez póî godziny i "A" powoli wraca do normy. - No dobra, niech mu będzie... Ale jak on mógî tak bez konsultacji... Marudzćc pod nosem "A" wychodzi. Okoîo poîudnia zjawia się "B". - Sîuchaj, trzeba usunćç z redakcji "A". Facet bezczelnie powiedziaî, ţe moja animacja jest do... - A co z tym scrollem? - Eeee, teţ ma powody do zmartwień. Tamta czcionka juţ się opatrzyîa. Ale co to ja mówiîem... a! Wywalamy z redakcji "A". I tak w kóîko Macieju. Artykuîy do numeru spîywajć niczym ryby pod prćd - maîo i sîabo. Ale co ja się będę przejmowaî? Pepsi i tak mi wypili. Czuję się jak misja ONZ w Jugosîawii. DZIEÄ SZĹSTY. Przypadkiem natykam się na "C". Pytam się jak tam postępy w tworzeniu grafiki. - Grafiki? Jakiej grafiki? - zdumiewa się "C". SUNGA TAF ....................................................... STRONA 08 - 16 Musiaîem zmieniç się na twarzy, bo "C" raptownie odzyskuje pamięç. - Jaaasne, grafika. A tak, juţ niedîugo sićdę i zrobię. A co tam dla mnie gra- fika... lewć rękć w 15 minut... co tam! w 10 minut... co tam... w 5 minut! W domu sprawdzam inwentarz. Z 16 artykuîów mam gotowych do druku 9. Jest wpraw- dzie nieco tekstów rezerwowych ale brakuje akurat tych, których nie moţna zastćpiç innymi (np. NEWS, choç to akurat przykîad wzięty z sufitu). DZIEÄ SIĹDMY (poczćtek trzeciego tygodnia). Wpadajć ludzie z muzykć i samplem na poczćtek. Razem zajmuje to... 800 Kb. Czarna rozpacz! Obydwaj twierdzć, ţe nie mogć nic zmieniç bo to im zepsuje caîy efekt. Po godzinie wzajemnego uţerania się idć robiç nowć muzykę, sample i grafikę. Drogć szantaţu telefonicznego wydzieram od ludzi ze 2 - 3 obiecane wczeőniej teksty. Większoőç autorów zdumiona - o co mi wîaőciwie chodzi? Skćd ten wrzask? Zigzag wyîćcza Laser Squad i idzie czytaç róţne zachodnie pisma, z czego wykluç się ma rubryka NEWS. Ja robię korektę (na papierze) jego praw Murphy'ego. Wpal- cowaç je ma "B". Koder p r a w i e zdaî ten egzamin zatem moţe juţ za 2 - 3 SUNGA TAF ....................................................... STRONA 09 - 16 dni zacznie coő kombinowaç z Fatem. Grafiki w numerze - zero. Grafik - nie do uchwycenia. Trudno. Grafikę zrobi kto inny. Powiedzmy "Z", sam się kiedyő prosiî. "A" dzwoni do "Z". "Z" jest Z-achwycony, twierdzi, ţe opadnć nam szczęki i spodnie. Zobaczymy. DZIEÄ ĹSMY Muzyka i sample oraz grafika do intra gotowe. Nawet niezîe choç i tak zajmujć za duţo miejsca. Ale to juţ coő. Mam następne 2 artykuîy. To juţ razem 10 czy 11, sam juţ nie wiem. Koder gotów do dzieîa i domaga się materiaîów na jutro, bo potem nie będzie miaî czasu. Jezu, co z grafikć? DISCFUCKER wypada z numeru bo okazaî się ţywcem przepisany z "Bajtka" sprzed roku. Na szczęőcie mam maîy zapas opisów i znajduję HUNGRY MOUSE, tekst niemal tak durny jak ten poprzedni. No cóţ, trzeba trzymaç poziom pisma. Bez opisu "uţytku", którego i tak nikt nie czyta FAT nie byîby sobć... Pod wieczór wpada "Z". Przynosi swoje dzieîo. Rzeczywiőcie, opadajć nam... ręce. "Z" obraţa się i rezygnuje ze wspóîpracy. Trzeba będzie przycisnćç "C". Ekipa poőcigowa zastaje go w domu. Balanga na caîego, sex and drugs and sex and paw. "C" usiîuje nas obcaîowaç ale nie mamy ochoty, podobnie jak na odőpiewanie SUNGA TAF ....................................................... STRONA 10 - 16 "Szîa dzieweczka do laseczka". - Grafikaaa - zastanawia się "C". - A taaak, grafika. A mam. Albo nie mam. Albo mam. Tylko co mam? A moţe byőcie się napili... Nie?... Zaraz! A kto wy jesteőcie, cooo? Siîa wyţsza. Grafiki dziő nie będzie. Z kodowania nici. Zresztć i tak nie mamy wszystkich artykuîów. Doîćczamy do balangi. DZIEÄ DZIEWIŔTY Cud! Z samego rana otrzymuję 4 z 5 potrzebnych tekstów. Grafika - pal jć licho! Obejdziemy się bez grafiki (i rzeczywiőcie, czy widzieliőcie w którymő Fatów jakćő grafikę?!). "Beleczki" skromnie i bez poganiania zrobiî na sam czas "U". No, choç jeden normalny w tym towarzystwie. Dzwoni koder. Ma wolny czas do jutra wieczór, więc mamy się szybko decydowaç... Korektę tekstów zaczynam o 23. W tekőcie Zigzaga (który wpalcowaî "B", bo Zigzag bawi się IBM) okoîo 12 POTWORNYCH bîędów, za które dzieci w III klasie dostajć linijkć po îapach. Przypominam, ţe tekst byî juţ wstępnie poprawiony przeze mnie SUNGA TAF ....................................................... STRONA 11 - 16 na papierze (zero byków), a "B" niedîugo zdaje maturę... Kończę o 4.30 rano z pięknym zapaleniem spojówek. Wkîadam czarne okulary i wyglćdam w nich jeszcze gîupiej niţ zwykle. DZIEÄ DZIESIŔTY Teksty (te, które przyniesiono) gotowe. Oczy piekć i îzawić. Pojawia się "B". Ochrzaniam go za bîędy i usiîuję wyliczyç obiecane glany. - Tak byîo w rękopisie - bezczelnie oőwiadcza "B" i Bóg nie razi go piorunem za tak bezwstydne îgarstwo. Nie ma sprawiedliwoőci! Ostatni artykuî wpisuję wprost ze sîuchawki telefonicznej (robićc na ţywo korek- tę) na klawiaturę komputera, bo jego autorowi zapodziaî się gdzieő dysk z tym tekstem i czyta mi wersję roboczć z brudnopisu. Jezu, ţebyőcie mogli usîyszeç co mówiîem w trakcie tej roboty... Ale nic to! Mamy juţ wszystko co trzeba! Idziemy do kodera. ... Bolć go zęby i poleciaî na ostry dyţur? Kiedy wróci? Nie wie pani? No to przepraszamy. Do widzenia... SUNGA TAF ....................................................... STRONA 12 - 16 DZIEÄ SŔDU (ostatecznego). - Gdzie masz tę cholernć űródîówkę?... - Podaj mi dysk z "Sekć"... -...i napisz jeszcze pozdrowienia dla Maçka... -...wtedy ja jej mówię: chodű pójdziemy do kina a ona... - Z A M K N Ŕ Á   S I Â !! - Na poczćtek damy nowe intro Grzdyla, to z plazmć... - Tu gdzieő mam dysk z takim fajnym demosem z Gliwic... - Jezu! nie formatuj tej dyskietki! tam sć wszystkie artykuîy!!!! (Lifter mdleje. Oczywiőcie artykuîy sć na innej dyskietce a to byî niewinny ţart jednego z redaktorów.) - Gdzie ten zafajdany tekst scrolla? - Czy ja w końcu zobaczę tę űródîowkę, czy nie?! - Moţe coő zjecie, chîopcy? (mama kodera) - Przestań mi smrodziç tym p... papierosem! - Odwal się! - Z A M K N Ŕ Á   G Â B Y !! Tego rodzaju rozmowy trwajć od samego rana. W wielkim i ogólnym burdelu ginie SUNGA TAF ....................................................... STRONA 13 - 16 poîowa potrzebnych dysków a druga poîowa akurat się "sypnęîa". Pîacz i zgrzyta- nie zębów. Okna zachodzć parć od őrodka. Kilka kobiet zachodzi w cićţę (ale to zupeînie gdzie indziej, co nie ma zwićzku z kodowaniem... choç kto wie?). A gdy sîońce teţ zachodzi magazyn jest gotowy. Wspaniale... Cholllera! kto u diabîa napisaî na stronie tytuîowej FAD AGNĹZ ?!?!?!? Koder jęczy ale posîusznie zaczyna swoje czary. Po póî godzinie poprawiona wersja magazynu jest gotowa. Jest tylko jeden maîy problem - nie chce dziaîaç. Wszyscy milczć. Koder klnćc pod nosem szuka bîędu. Jest! Zakichana pluskwa! Kill! Dziaîa? Dziaîa! (Nawarony) Urrra! Czyţby juţ koniec? O nie, Lifter zauwaţa niepotrzebny przecinek na 87 stronie. Straszliwa kîótnia. Koder przestaje klćç bo ma juţ serdecznie doőç. Lifter ostatecznie przegaduje caîć redakcję (teţ mi sztuka). Usuwa przecinek by po chwili zastanowienia postawiç go na tym samym miejscu. Co mniej odporni zaczynajć chlipaç. Jeszcze tylko trzeba uzupeîniç scroll o 243 znajomych przedtem niesîusznie pominiętych, podszlifowaç muzykę (muzykowi caîy czas coő się w niej nie podoba), zmieniç intro na inne, dorzuciç dodatkowe demo na poczćtek (jest jeszcze trochę miejsca) itp itd. oraz ET (to bez sensu, lecz co ma sens...) i Jezusiczku... SUNGA TAF ....................................................... STRONA 14 - 16 jest. Jest nasz ukochany bobasek... nasze Facićtko... Wszyscy autorzy i redaktorzy skîadajć sobie gratulacje. - Tak îatwo i bezproblemowo poszîo, jak jeszcze nigdy - cieszy się "A". I uőmiejecie się, ale on nie ţartowaî. Naprawdę bywaîo duţo D UUU Ç O (jak powiedziaîby Willy Tanner - ten od Alfa ) gorzej. A wam się pewnie wydawaîo, ţe raz dwa i po wszystkim? Teraz rozumiecie chyba dlaczego jak dotćd ţ a d e n polski magazyn nie wytrzymaî więcej niţ pięç edycji? Çaden... ejţe. Jest jeden taki... Zgadnij jaki. Lifter. Kilka sîów tytuîem wyjaőnienia: - choç wszystkie postacie i sytuacje sć (mniej więcej) autentyczne to nie dopa- trujecie się konkretnych ludzi ukrytych pod literkami "A", "B" itp. Oni naprawdę nie istniejć. Poîćczyîem cechy kilku ludzi w jednć postaç by uîatwiç Wam lekturę SUNGA TAF ....................................................... STRONA 15 - 16 a sobie pracę. I tak np. epizod z balangć dotyczyî w rzeczywistoőci nie grafika a... no nie, proszę nie cićgnćç mnie za język. Dopiero miaîbym przechlapane gdybym zdradziî KTO naprawdę tak się ululaî i nawaliî... o nie. - z artykuîu wynika, ţe Lifter to najwaţniejsza osoba w redakcji wokóî któ- rej kręcć się inni ludzie z Fata. To mylny poglćd. Nie ma u nas mniej i więcej waţnych. Wszyscy jesteőmy kóîkami jednego mechanizmu. Tyle tylko, ţe poniewaţ pisaîem to ja - to i wszystkie wydarzenia odbywaîy się z mego punktu widzenia. Jasne i logiczne? Stćd teţ mogîo wzićç się mylne przekonanie, ţe wszystko co waţne dzieje się z Lifterem, obok Liftera i z inspiracji Liftera. A tak nie jest. Inni redaktorzy (szczególnie "A" i "B") równieţ odwalili kawaî dobrej roboty, tyle tylko ţe TV przy tym nie byîo i uwieczniç nie miaî kto. Zresztć obaj sć tak skromni, ţe wolć tyraç w cieniu, pozostawiajćc Lifterowi pole do popisu i chwalenia się. Chwaîa im, bezimiennym przodownikom pióra i klawiatury! Niechaj piszć coraz lepsze artykuîy i robić coraz mniej bîędów... SUNGA TAF ....................................................... STRONA 16 - 16 Lifter PS. Gdybym chciaî napisaç dokîadnie jak powstaje Fat Agnus to opis tego procesu zajćîby mi... dwa kolejne numery. Dlatego pozostaîem na takim skromniutkim ogólnym szkicu, oddajćcym okoîo 20% rzeczywistej pracy... i 5% kîótni.