4 BENITO of ANIHILLATORS Dobra grupa nie jest taka zƒa -32- -33- ~> Za oknem padaƒ wiosenny deszcz. W - Nie mam bilet…w na sprzeda‡!!! okoƒo panowaƒa kompletna cisza, kt…r€ - Dupku, pytam, czy wole!!! tylko zagƒuszaƒ cichy stukot k…ƒ wagonu. Na siedzeniu le‡aƒ plecak z krzykn€ƒ Markowi do ucha. kup€ nowych demos…w. Marek wracaƒ oczywi†cie z Copy Party. Co zreszt - Oczywi†cie, klapnij se!!! byƒo mo‡na pozna po wygl€dzie Marka. Troch‚ ci€‡yƒa mu gƒowa i to Usiadƒ na przeciw Marka. Jechali wszystko. Wiadome, ‡adna grupa go przez jaki† czas w ciszy (tzn. nie nie chciaƒa, bo kto przyj€ƒby takiego odzywali si‚ do siebie). Nagle szczawia. Lecz Marek nie braƒ tego do wjechali na nowopoƒo‡one szyny. bani. Do przedziaƒu wƒadowaƒ si‚ Miƒy stukot nieco ustaƒ. jaki† pajac. - Masz fajki? - zapytaƒ pajac. - Te, wolne? - Nie niestety. - Co?! Nic nie sƒysz‚ przez ten - Co komputerowiec? - powiedziaƒ i stukot! wskazaƒ na kurtk‚, z kieszeni - Wolne?!!! kt…rej wystawaƒ nowy numer Amiga <~ -34- -35- ~> Computing. - A no mam. Wracam z takiej imprezy - Tak, a co bawisz si‚ troche na komputerowej. tym? - Ooo, nie wiedziaƒem, ‡e - Ja nie, ale m…j brat . komputerowcy te‡ pij€. - Jaki ma sprz‚t? - No pij€ i to caƒkiem nieˆle. - Atari, chyba ST. - Fajno si‚ gaw‚dziƒo, ale musz‚ ju‡ - Z jak€ konfiguracj€? spada. To chyba ju‡ moja dziura. - Z jakim czym? - spytaƒ zdziwony, - To cze†, mo‡e kiedy† si‚ jakby pierwszy raz wsƒyszaƒ podobne zobaczymy? sƒowo. - Cze†. A tak wog…le to mam na - No, co ma dodatkowo do komputera? imi‚ Robert. - Pytaj mnie, a ja ciebie. Przecie‡ - A ja Marek. No to hey. m…wiƒem ci, ‡e si‚ na tym nie - Hey. znam. - Dobra, dobra. Nie wiedziaƒem, ‡e Znowu wokoƒo panowaƒa gƒo†na cisza. jeste† taki zielony. W ƒepetynie Marka nadal co† si‚ - Co masz kaca? Gdzie tak dziwnego wyrabiaƒo. Nagle poczuƒ rz€dziƒe†? ogromne pragnienie. Wyci€gn€ƒ z <~ -36- -37- ~> plecaka butelk‚ piwa. Przyƒo‡yƒ do - Panie, co tu tak narzygane? ust z zacz€ƒ ƒapczywie ssa jak pier† - Narzygane? Ale‡ sk€d. To tylko matki. Zdziwiƒ si‚, gdy‡ nic nie moje †niadanie. leciaƒo. U†wiadomi sobie, ‡e - Pan jest pijany!!! Mandat za zapomniaƒ jej otworzy. Po †miecenie w poci€gu. rozpracowaniu butelki poczuƒ ogromne - Spadaj. zm‚czenie, nogi staƒy si‚ jak z waty, sƒyszaƒ jakie† efekty dˆwi‚kowe. Przeci€gn€ƒ si‚ leniwie i wyszedƒ z Najlepiej podobaƒ mu si‚ obracaj€cy poci€gu. Nagle stan€ƒ jak wryty, si‚ przedziaƒ. poniewa‡ zobaczyƒ na peronie swojego znajomego. - Kurd‚, ale to skodowaƒem. ‡eby widziaƒ to jaki† dobry koder na - Czee† - powiedziaƒ leniwie Marek. pewno by mnie pochwaliƒ. - No, jak tam byƒo? - odpowiedzaƒ Wojtek Po chwili zwaliƒo go z n…g. Zasn€ƒ. - Mo‡liwie. Obudziƒ go konduktor na stacji w - Oj, co† nie wyra‚nie wygl€dasz. Suwaƒkach. - Te‡ by† tak wygl€daƒ gdyby† tyle <~ -38- -39- wypiƒ. - A otworzyƒe†? - Przywiozƒe† co†? - No jo. - Nic ciekawego. Zero gier. Odpalili silniki i pokoƒowali na pas - Ooo, to szkoda. A mo‡e jakie† startowy. Tu si‚ nie ma z czego dema? †mia, oni byli Syrenk€. Powoli - Ee, takie sobie. nabierali pr‚dko†ci. Po okoƒo 25 - To fajno. sekundach uzyskali ju‡ na liczniku - A jak u ciebie? pr‚dko† 35 km/h. C…‡ to byƒ za lot - Jako† leci. Cho, podrzuc‚ cie. (tak tak, przy takich pr‚dko†ciach Jestem gablot€. traci si‚ przyczepno†). Lecz nie - Dobra. chcieli wycisn€c z silnik…w peƒnego ci€gu, gdy‡ do domu mieli zaledwie 2 Wyszli przez poczekalni‚. Szli km. Ta niesamowita podr…‡ trwaƒa nieodzywaj€c si‚ dosiebie. Wojtek okoƒo 10 minut. Gdy przyjechali na otworzyƒ baga‡nik, wzi€ƒ plecak Marka i wrzuciƒ do †rodka. ź.Ż. w nast‚pnym artykule. - Wskakuj.