BYE BYE, SCENO 5----------------------------------1 (Venom/CRUEL) Na poczćtku chciaîbym was uprzedziç ţe, historia ta jest jak najbardziej autentyczna, i wszystkie fakty w niej zawarte wydaţyîy się naprawdę. Z caîć pewnoőcić wielu z was, a byç moţe, ţe wszyscy nie uwierzycie w to co będę teraz opisywaî. 3 Jest godzina 24:00 sobota 16 wrzeőnia 1995 rok. Zaczynam. 1 Więc siedzę przy klawiaturze mojej kochanej Amisi. Na monitorze wyőwietlone jest okno Amitekstu. Ręce drţć mi tak mocno, ţe nie mogę porzćdnie naciskaç klawiszy. Jestem cholernie zdenerwowany. Boję się tak bardzo ţe aţ sraç mi się zachciewa. O kurwa! wîaőnie cisnćîem fraktalem o komputer, będę chwilowo zmuszony przerwaç pisanie. Ok, wyczyőciîem klawisze, moţemy jechaç dalej. Jak się domyőlam, ciekawi was pewnie dlaczego tak się czuję, czyţ nie tak? Powiem wam co zrobiîem. Zrobiîem jedno wielkie gówno na drodze mojej przyszîoőci, i nigdy sobie tego nie wybaczę. Ţeby nie narobiç chaosu zacznę wszystko od poczćtku omawiaç. Zaczęîo się tak. 3 Rano godzina 6:00 a.m. dnia 16.IX.95 1 Őpię sobie smacznie i wygodnie, aţ tu nagle sîyszę gîos którego nienawidzę juţ od mego dzieciństwa. Sîowa te wydobywaîy się z gęby mojej starej, a brzmiaîy one tak: Irek wstawaj! Poőciel tapczan i sprzćtnij pokój! Cholera mnie wzięîa gdy to usîyszaîem, i juţ wiedziaîem ţe dzień będę miaî do dupy. Pewnie myőlicie sobie dlaczego czuję coő do tych sîów? Powiem wam dlaczego to mnie tak wkurwia. Wkurwia mnie to, bo sîyszę to codziennie we wszystkie dni tygodnia. Nawet w niedzielę budzi mnie rano o szóstej i kaţe sprzćtaç. Pomyőlcie sobie czy to jest normalne, czy normalny czîowiek by tak postapiî, na pewno nie. Spróbujcie sobie wyobraziç takć sytację. Őpisz sobie w niedzielę smacznie, bo wróciîeő w nocy z imprezy bardzo zmęczony, aţ tu nagle o szóstej jak nie wrzaőnie tobie do ucha ţe masz pokój sprzćtnćç to juţ chuj strzela. Wstajesz zjebany z wyra, spaç ci się chce, patrzysz dookoîa swojego pokoju, a tu czysto, zero baîaganu, a z kuchni stara jebje ţe tylko byő spaî i spaî, a w domu to nic nie zrobiî. Zaczynasz jej pyskowaç ţe jest porzćdek, a ona na ciebie z mordć ţe jesteő brudas i leń. I znowuţ myőlicie czemu czepiam się tego sprzćtania. Czepiam się go dlatego ţe, w pokoju mam czysto a ona ci jebie ţe brudno. No to jej mówię ţeby przyszîa i mi pokazaîa gdzie jest ten jej baîagan. A ona mi pokazuje ksićţkę która na póîce zamiast staç, leţy. Jak się wtedy wkurwiîem to zaczćîem jć bluzgaç i mówiîem ţe przesadza i ţe ma fioîa na punkcie sprzćtania i niech się idzie leczyç do psychiatry. Wtedy jak nie pizdnie w drzwi, tak mi jebîa w mordę ţe się przekręciîem. O, przypomniaîa mi się historia z mojego dzieciństwa, kiedy raz u babci pokîóciîem się ze starć, i wracaliőmy do domu, a babcia szîa nas odprowadziç na autobus, to stara wrzeszczaîa na mnie caîć drogę, a gdy jej coő odparîem to uderzyîa mnie w nerki parasolkć. Zaczćîem pîakaç, bo byîem wtedy maîy. Babcia zaraz zaczęîa jebaç na starć ţe nie ma biç mnie parasolkć bo jć jeszcze zepsuje. Tak tak moi drodzy przyjaciele, nawet moja babcia się nie martwi o moje zdrowie, tylko o jakćő pierdolonć parasolkę. Gdy byîem maîy to biîa mnie po twarzy i kopaîa. A mój stary nie jest od niej gorszy. Pewnego razu, po skćpym jak zwykle obiedzie, miaîem pozmywaç naczynia. Stary wrzasnćî ţe mam pomyç natychmiast, a ja mu na to ţe zaraz zmyję tylko trochę odpocznę po jedzeniu. A on na mnie z ryjem teraz! a nie zaraz, teraz masz zmyç bo będziesz miaî ze mnć do czynienia. No to ja mu na to ţe się go wcale nie boję, i ţe nie ma mnie prawa uderzyç. Nagle poczuîem jak kabel owinćî mi się wokóî twarzy, ranićc mnie do krwi. Po tym zdarzeniu nie chciaîem dzwoniç na policję bo to i tak by nic nie pomogîo, a mogîo by mi jeszcze zaszkodziç. Sorry ale trochę odbiegîem od tematu opisywanego dnia. No i co, chciaîbyő w ten sposób zaczynaç kaţdy dzień, z caîć pewnoőcić nigdy. O ludzie jak ja się boję tego co mnie będzie czekaîo byç moţe jeszcze dzisiaj. 3 Wróciîem ze szkoîy. Godzina 15:30 tego samego dnia. 1 Wróciîem z budy. Jestem bardzo gîodny. Pytam się starej kiedy będzie obiad. A ona pierdoli ţe ledwo przyszedîem ze szkoîy i juţ jć do garów pędzę. Ludzie, kurwa maç, czy ja się spytaç nawet nie mogę o której będzie obiad? Więc zaczćîem jej pyskowaç ţe wcale ja nie pędzę do garów, tylko się pytam kiedy będzie obiad gotowy. A ona znowu na mnie leci z îapami i drze paîę ţebym nie pyskowaî. Tym razem chwyciîem jć za ręce, gdy chciaîa mnie walnćç i powiedziaîem. Weű te îapy ode mnie, nie będziesz mnie biîa, skończyîo się, mam dosyç byciem workiem treningowym, nie dam sobć pomiataç. Wtedy się chyba trochę przestraszyîa i siedziaîa cicho. Gdy stary wróciî do domu, to mu się suka poskarţyîa, to mi wpierdoliî. A gdy się spytaîem za co? to on powiedziaî mi ţe dobrze wiem za co. Miaîem juţ ich naprawdę dosyç, więc się po cichu wymknćîem z domu i poszedîem poţaliç do moich przyjacióî, którzy mnie dobrze rozumiejć i pomogć w biedzie. Szkoda mi trochę ţe ich stracę gdy się dowiedzć co zrobiîem. Pewnie się niecierpliwicie co takiego uczyniîem, ale zaraz wszystko się wyjaőni. Więc gdy wróciîem do domu od moich "braci" ţe tak powiem, bo kocham ich bardziej niţ kogokolwiek na őwiecie, oprócz mojej siostry oczywiőcie. Otóţ tak, mam siostrę, ale ona to nigdy nie miaîa takiego piekîa jak ja, a w ogóle to jest juţ dorosîa i nic jej nie mogć zrobiç. Ja zaő mam dopiero siedemnaőcie lat. Znowu opuőciîem tok wydarzeń. No więc po powrocie do domu, i po tym jak mi zajebaî, a biî mnie normalnie jakbym byî jakćő kukîć, pięőciami po twarzy, aţ mi farba z nosa puőciîa. Wtedy nie wytrzymaîem i pierdolnćîem go z caîej siîy w ryj, tak jak on mnie pierdolnćî. Po tym ciosie jak najszybciej spierdoliîem z domu. Na dworze byîo juţ dosyç ciemno, więc poszedîem do lasu poszukaç sobie jakiegoő kćta do spania, bo nie chciaîem wracaç do domu. Gdybym wróciî to pewnie chuj by mnie zabiî. Więc tak leţćc sobie na ziemi rozczulaîem się nad sobć. Ţal mi się robiîo na samć myől, jakie mam ţycie. Wiem ţe nie powinno się uderzyç swoich rodziców, bo w końcu to oni dali ci ţycie, ale czy to znaczy ţe muszć mi je marnowaç? Więc őpię w tym chujowym lesie, zimno mi jest jak cholera, więc postanowiîem wróciç do chaty. Ledwo stanćîem w progu wejőcia, a tu stary z kablem juţ na mnie czekaî. Wcićgnćî mnie do mieszkania i zaczćî okîadaç po caîym ciele, nie oszczędzajćc swoich siî. Byîem totalnie zmasakrowany, zîamaî mi kutas nos, powyrywaî chyba poîowę wîosów z mojej gîowy. A pierdolona stara jeszcze się do niego przyîćczyîa, i zaczęli mnie tîuc jak się tylko da. Sam się trochę dziwię, jak mogîem to znosiç tak dîugo bez ţadnej zapaőci psychicznej. No więc po tym jak mnie pobili powiedziaîem sobie ţe trzeba z tym skończyç. Byîem tak wkurwiony ţe popadîem w szaî, pobiegîem do kuchni wycićgnćîem nóţ, z szuflady i pobiegîem do nich. Wrzeszczaîem na nich, ţe sć pojebani i ţe ich nie nawidzę odkćd jestem na tym őwiecie. A oni się gîupio őmiali, a stary powiedziaî mi ţe jak się nie uspokoję to mi znowu pierdolnie. Tak się wtedy wkurwiîem, ţe rzuciîem się na niego z noţem i zadaîem kilkanaőcie ciosów w pierő, twarz i co się jeszcze daîo. Stara się wystraszyîa i zaczęîa woîaç o pomoc, ţe jej syn to morderca. Lecz dîugo suka sobie nie pokrzyczaîa, bo pizdnćîem jć w ten pierdolony îeb noţem, a następnie zaczćîem kopaç ich oboje, dalej rozdzieraç ich kosć, chociaţ i tak byli juţ martwi. Byîem w stanie caîkowitej furii i nie wiedziaîem co czynię. Chata wyglćda teraz okropnie, wszystko jest poplamione od ich krwi. Po godzinie się uspokoiîem i dopiero teraz uőwiadomiîem co uczyniîem. Pomyőlaîem sobie ţe to juţ koniec ze mnć, i ţe nie chcę juţ ţyç z myőlć o tym. Pomyőlaîem tylko ţe napiszę list poţegnalny do moich kumpli. Więc siedzę i piszę ten artykuî, a starzy tu leţć na podîodze, i wyglćdajć jak by ich przepuszczono przez maszynkę do mielenia mięsa. A ja ilekroç się na nich spojrzę to rzygam jak opętany. Kończę wiec tę mojć biednć opowieőç, biorę linę i idę do lasu popeîniç samobójstwo. Wolę się zabiç niţ oddaç w ręce tej jebanej policji. Mam nadzieję ţe wy teţ tak sćdzicie. 5P.S.1 Czeőç, tu Venom, mam nadzieję ţe podobaîa wam się ta krótka historyjka. Ţartowaîem mówićc wam na poczćtku tego textu ţe jest autentyczna i wszystkie fakty w niej zawarte sć prawdziwe, no moţe tylko te najdrobniej- sze. 5P.S.2 1 Mam nadzieję ţe dzięki temu opowiadanku, docenicie bardziej swoich rodziców, bo z pewnoőcić nie sć oni tacy jak w tej story. 5P.S.31 Text ten zostaî wymyőlony i zapisywany w real time(ie), co mogć wam mówiç niektóre niedocićgîoőci w tekőcie. No to na razie moi drodzy, czeőç. 4 Write(nćî) 5 Venom/CRUEL 1