NOTEKA 2015 «cos,00» "częőç I" 5------------------------------1 (Mustafa/CRUEL) (original-Konrad T. Lewandowski) 4KOREKTA:3 artykuî nie byî korektowany, więc jak komuő to wielce przeszkadza, to moţe sobie odpuőciç... 1 Dzień zaczćî się i wczeőnie, i ponuro jak w powieőci sensacyjnej. Z îóţka wycićgnaî mnie dzwonek, a za progiem staîo trzech smutnych facetów. Niezupeînie smutnych. Dwóch uőmiechnęîo się na mój widok, z czego jeden caîkiem szeroko. Moţna byîo zrozumieç ten brak urzędowej powagi. Nieogolona gęba, rozbiegane oczy oraz zmierzwione kudîy czyniîy mnie zapewne podobnym do skacowanego borsuka. 5-1 Radosîaw Tomaszewski, staîy wspóîpracownik tygodnika "Obleőne Nowinki"? 5-1 zapytaî najsmutniejszy. Spojrzaîem spode îba. 5-1 Tak, to ja. Wycićgnęli legitymacje, bardzo dbajćc, bym nie pomyőlaî, ţe to rewolwery. 5-1 Ministerstwo Obrony Narodowej 5-1 oznajmili chórem. 5-1 Wiecie co, panowie, to chyba naprawdę pomyîka... 5-1 Moţemy wejőç? Pytanie, rzecz jasna, byîo retoryczne. Kiedy juţ wpakowali się do őrodka i zamknęli drzwi, ten najbardziej wesoîy oznajmiî: 5-1 Przychodzimy w sprawie pańskich artykuîów dotyczćcych naszego resortu... 5-1 Aleţ ja wszystko zmyőliîem! 5-1 nie byîem pewien, czy w obecnej sytuacji jest to rozsćdny argument, ale w sumie nie miaîem nic innego do powiedzenia. 5-1 Wiemy o tym 5-1 odrzekî ten umiarkowanie wesoîy. 5-1 Wîasnie dlatego tu przyszliőmy. 5-1 Ojczyzna pana potrzebuje 5-1 dodaî najsmutniejszy. Zakręciîo mi się w gîowie. A wszystko przez to, ţe trzy miesićce wczeőniej w "Obleőnych Nowinkach" zmieniî się redaktor naczelny. Istniaîo kilka reguî rzćdzćcych procesem następstwa zadów na stoîku naczelnego. Po pierwsze: kadencje krótkie następowaîy zawsze po dîugich, na zasadzie kreska 5-1 kropka 5-1 kreska 5-1 kropka, jak w alfabecie Morse'a. Po drugie: kaţdy naczelny typu "kropka" zaczynaî od gruntownej reformy pisma celem jego większego urynkowienia. Mówićc po ludzku: uskuteczniaî nowe, w swoim przekonaniu genialne pomysîy na czytanki dla póîanalfabetów. Eksperymenty te owocowaîy rychîo spadkiem nakîadu, w wyniku czego wydawca spîawial nowatora i dawaî na jego miejsce przytomniejszego czîowieka, który wkrótce doprowadzaî nakîad do poprzedniego poziomu. Następowaîa kadencja typu "kreska". Jednak po jakimő czasie wydawca znów zaczynaî kombinowaç jakby tu "Nowinki" bardziej "urynkowiç". W efekcie zaczynaî się następny cykl. Nie byîoby w tym nic przykrego, gdyby nie to, ţe przy kaţdej reformie "Nowinek" dochodziîo do pogromu staîych wspóîpracowników. Tym razem przyszîa kolej na kropkę, czyli porcję postępu. Nowy naczelny na dzień dobry oznajmiî, ţe od tej pory nie będziemy ţadnym brukowcem, tylko powaţnym pismem bulwarowym. Wőród autorów gîupawek wybuchîa panika. KtoŐ kopnćî się do komputera i zaczćî przerabiaç rolnika spod Piotrkowa, który zarćbaî ţonę motykć do buraków, na hrabiego Luisa z Monaco, który udusiî kochankę ţywym pytonem. Kilka osób przezornie poszîo rozejrzeç się za robotć gdzie indziej, a mnie strzeliî do gîowy ten cholerny pomysî. W te pędy zapisaîem się na audiencję do naczelnego. 5-1 Czym zajmowaî się pan do tej pory? 5-1 zapytaî póî godziny póűniej, patrzćc przenikliwie. Wymieniîem tytuîy paru moich gîupawek. Zgodnie z oczekiwaniem naczelny skrzywiî się z dezaprobatć. 5-1 Postanowiliőmy, ţe juţ dosyç wymysîów 5-1 oznajmiî. - Od teraz będziemy pismem bardziej reportaţowym. Ponadto rozpoczynamy druk dalszego cićgu "Pana Tadeusza". Nie trzynastej księgi! 5-1 zastrzegî się gwaîtownie, widzćc radosny bîysk w moich oczach. 5-1 Jest pewien mîody, bardzo zdolny poeta, który podjćî się opisaç dalsze dzieje rodu Sopliców do Powstania Styczniowego wîćcznie. 5-1 Aha... 5-1 chyba wiedziaîem, o którego poetę chodzi. Bez wćtpienia o tego, który niedawno w trybie pilnym musiaî oţeniç się z córkć wiceprezesa wydawnictwa. 5-1 Teţ chciaîbym zaproponowaç coő zupeînie nowego 5-1 oznajmiîem. 5-1 Co takiego? 5-1 mina naczelnego őwiadczyîa, ţe nie ma dlań pomysîów nowych. 5-1 Pomyőlaîem, ţe "Nowinki" mogîyby opublikowaç kilka supertajnych dokumentów naszego Sztabu Generalnego. 5-1 A skćd pan je weűmie? 5-1 zajćknćî się lekko i od razu, dla równowagi, wzruszyî ramionami. 5-1 Wymyőlę. Bez trudu mogîem odczytaç hieroglify, w które uîoţyîy się zmarszczki na czole mego rozmówcy. Z jednej strony psuîem mu nowć koncepcję pisma, a z drugiej, gdyby udaîo mi się zrobiç większő zadymę..., jakaő interpelacja w Sejmie... To byîaby dobra reklama dla "Obleőnych Nowinek"! 5-1 Cóţ... 5-1 stęknćî. 5-1 Sćdzę, ţe mimo zaplanowanych zmian na przedostatniej stronie znajdzie się trochę miejsca. Niech pan wymyőla... - zakończyî zdegustowany. Wróciîem do domu okrutnie z siebie zadowolony. Nie doőç, ţe znalazîem sposób na naczelnego, to jeszcze po raz pierwszy w mojej karierze w "Obleőnych Nowinkach" trafiîa mi się pisanina wymagajćca zaangaţowania więcej niţ trzech szarych komórek. Z zapaîem zabraîem się do roboty. I trzeba, psiakrew, trafu, ţe szeőç tygodni póűniej pan Prezydent rozgoniî Sejm i ogîosiî się Naczelnikiem Państwa... W samochodzie ten umiarkowanie wesoîy przedstawiî się jako puîkownik Moraszczyk, po czym wycićgnćî ze schowka mojć teczkę ewidencyjnć z WKU. 5-1 Sîuţyî pan moţe w wojsku? 5-1 zapytaî rozwićzujćc tasiemki. 5-1 Nie. 5-1 A dlaczego? 5-1 Wykryto u mnie alergię na sierőç kota. 5-1 Zirytowany zaszeleőciî gwaîtownie papierami. Mina wydîuţyîa mu się, gdy znalazî wyniki badań lekarskich. 5-1 Rzeczywiőcie 5-1 westchnćî. 5-1 Jest alergia na kota, a na dodatek na kurz i pyîki traw. 5-1 Czyli na koszary i poligon 5-1 skwitowaîem zastanawiajćc się, kiedy wreszcie przejdć do rzeczy. 5-1 Mam nadzieję, ţe nie jest pan pacyfistć 5-1 odezwaî się ten, który do tej pory uőmiechaî się najszerzej. 5-1 Nie jestem, ale za to znam duţo dowcipów o trepach. Prowokacja daîa zaskakujćcy skutek. Wszyscy trzej wyraűnie się zaniepokoili. Odniosîem wraţenie, ţe nie wiedzć, jak ze mnć rozmawiaç. Zapadîo niezręczne milczenie. Mijaliőmy wîaőnie Dworzec Zachodni i skręcaliőmy w kierunku Alej Jerozolimskich. W tym momencie pacafistycznie nastawiony goîćb nasraî na przednić szybę. Dobra wróţba, pomyőlaîem. 5-1 Proszę zrozumieç, ţe zaleţy nam na pańskiej wspóîpracy 5-1 odezwaî się wreszcie Moraszczyk. 5-1 Nie jesteőmy pańskimi wrogami. 5-1 A kim? Ten najsmutniejszy odetchnćî z ulgć i odwróciî się na chwilę od kierownicy. 5-1 Generaî brygady Ryszard Jankowski - wycićgnćî rękę. 5-1 Ja teţ generaî, tyle ţe dywizji 5-1 przedstawiî się ten najweselszy. 5-1 Emil Stebnowski. 5-1 I co mamy robiç? 5-1 zapytaîem starajćc się ukryç zaskoczenie. 5-1 Przygotowaç obronę kraju wedîug taktyki pańskiego pomysîu 5-1 oznajmiî Moraszczyk. 5-1 Moglibyőmy zajćç się tym sami, ale uznaliőmy, ţe będzie pan cennym konsultantem 5-1 dodaî Stebnowski. 5-1 Nie wierzę! Wjeţdţaliőmy w bramę budynku naprzeciwko domu handlowego IKEA przy Jerozolimskich. 5-1 Opracowaliőmy juţ konstrukcję szerokozakresowego pelengatora, o którym wspominaî pan w swoich artykuîach 5-1 cićgnćî Stebnowski. 5-1 W chwili obecnej trwa montaţ dwóch tysięcy sztuk tych urzćdzeń. Poza tym dziő rano rozpoczęliőmy rozőrodkowanie dywizji pancernych. Sîuchaîem tego oniemiaîy. Po raz pierwszy od czasów przedszkola zapomniaîem języka w gębie. Samochód zatrzymaî się na wewnętrznym dziedzińcu. 5-1 Napisaî pan trzy artykuîy? 5-1 zapytaî Jankowski. 5-1 Nie, cztery 5-1 wykrztusiîem. 5-1 Wszystkie zîoţyîem w redakcji "Obleőnych Nowinek". 5-1 Psiakrew! Mówiîem, ţe ten naczelny coő ukrywa! 5-1 zdenerwowaî się Moraszczyk. 5-1 Zdaje się, ţe pański szef ze strachu zniszczyî ostatni tekst o strategii chaosu. 5-1 To do niego podobne 5-1 mruknćîem zastanawiajćc się intensywnie, do czego oni zmierzajć. 5-1 Czy mamy przygotowaç jakieő manewry? Wszyscy trzej popatrzyli na mnie jak na zielonego ludzika. 5-1 Jesteőmy tajnć grupć konsultacyjnć Naczelnika Państwa 5-1 oznajmiî zimno Stebnowski. 5-1 Nasze zadanie polega na organizacji wojny obronnej, która wybuchnie najdalej za dziewięçdziesićt szeőç godzin. Opracowane przez nas wytyczne będć przekazywane natychmiast do Sztabu Generalnego, a stamtćd w formie rozkazów bezpoőrednio na front! Cios obuchem w îeb zrobiîby na mnie duţo mniejsze wraţenie. 5-1 Czy... 5-1 z trudem przeîknćîem őlinę. 5-1 Czy to znaczy, ţe Amerykanie nie blefujć? Afera z Sejmem zaczęîa się caîkiem niewinnie. Pewnego dnia w jednej z gazet pojawiî się artykuî solidnie podbudowany faktami o powićzaniach jednego z posîów z rosyjskć mafić. Poseî ów naleţaî do maîej, opozycyjnej partyjki, która nie miaîa szans wejőç do jakiegokolwiek rzćdu. Zaő dowody byîy na tyle niezbite, zę Sejm prawie jednogîoőnie uchwaliî uchylenie immunitetu i wykluczyî czarnć owcę ze swego grona. W ten sposób powstaî precedens. Tydzień póűniej, kiedy wszyscy zaczynali o sprawie zapominaç, inna gazeta, w űaden sposób nie zwićzana z tć pierwszć, opublikowaîa materiaîy kompromitujćce trzech dalszych posîów, tym razem jednego z koalicji rzćdzćcej i dwóch z gîównej partii opozycyjnej. Jak poprzednio, dowody byîy nie do odparcia. Dokumenty i zdjęcia jednoznacznie wskazywaly, iţ panowie posîowie brali od rosyjskich mafiosów grubszy szmal za wciskanie wîasciwych guzików do gîosowania. W Sejmie zagulgotaîo jak w kraterze czynnego wulkanu. Aferze najchetniej ukręcono by îeb, gdyby nie swieţutki precedens, który teraz okazaî się mieç urok zadry w tyîku. Ostatecznie, sejmowa większoőç wychodzćc z zaîoţenia, ţ w sumie, po caîej sprawie będzie o jeden gîos do przodu, wbrew skowytom opozycji zrobiîa trójce winowajców polityczne kęsim. I wtedy lawina ruszyîa. Coraz to nowe gazety, prywatne stacje telewizyjne i radiowe zaczęîy na wyőcig ujawniaç powićzania kolejnych posîów z rosyjskć mafić. Tym razem obrywaîo się gîównie przedstawicielom koalicji rzćdowej. Dziennikarze zamienili się w îowców gîów dyszćcych ţćdzć mordu. Poszczególne gazety zaczęîy się licytowaç liczbami skompromitowanych posîów. Sejm najpierw zgîupiaî z wraţenia, a potem jak jeden mćţ zaczćî udawaç Greka. Tymczasem wyszîo na jaw, űe w pierwszej poîowie lat dziewięçdziesićtych ubiegîego wieku polska policja zawarîa z "biznesmenami zza Buga" pewien nieformalny ukîad. W zamian za nietykanie Polaków rosyjscy mafiosi dostali wolnć rękę, jeőli idzie o wîasnych rodaków na terenie Polski. Mogli ich wieszaç, paliç, gwaîciç i őcinaç, a nasi stróţe prawa mieli patrzeç na to przez palce, pod warunkiem, ţe wőród ofiar nie będzie polskich podatników. Obie strony sumiennie przestrzegaîy porozumienia, aţ w końcu, w cićgu następnego çwierçwiecza, jakoő tak niepostrzeţenie, dwie trzecie polskich parlamentarzystów znalazîo się na tajnych listach pîac prywatnych spóîek z przewagć rosyjskiego kapitaîu. Te wydarzenia niewiele mnie obchodziîy. W czasie kiedy Sejm przypominaî pîonćcy skîad materiaîów wybuchowych, pracowaîem nad cyklem artykuîów, dzięki którym miaîem dotrwaç do końca kadencji kolejnego naczelnego "Obleőnych Nowinek". Wojsko, dziwnym zbiegiem politycznych okolicznoőci rzćdzone przez dwóch ministrów obrony narodowej na raz (bo sejmowa większoőç powoîujćc nowego nie zdoîaîa odwoîaç poprzedniego), wydawaîo się instytucjć caîkowicie niegroűnć. Formę i styl dokumentów Sztabu Generalnego zapoţyczyîem z ogólnie dostępnych ksićţek historycznych i sensacyjnych. Na dobrć sprawę moim celem byîa niewinna, intelektualna zabawa. Miaîem ochotę znaleűç odpowiedű na pytanie, w jaki sposób moţna skutecznie walczyç z przeciwnikiem dysponujćcym duzć przewagć technologicznć. Skoro nad polem bitwy mamy wrogiego satelitę obserwacyjnego, niţej samoloty zwiadowcze, pod nimi bombowce strategiczne, myőliwce, samoloty szturmowe, helikoptery, a pod calym tym parasolem oddziaîy pancerne i zmotoryzowane, to jak moţna rozgryűç tę piramidę nie dysponujćc ţadnć podobnć strukturć nad swoimi wojskami? Odpowiedű na to pytanie dawaîy teoria chaosu i teoria burzliwoőci. Szîo o to, by uniknćç koncentracji wîasnych wojsk przed atakiem. Jeőli bowiem zaczniemy gromadziç w jednym miejscu oddziaîy pancerne, by potem rozpoczćç ofensywę, to przeciwnik dysponujćcy dobrym zwiadem elektronicznym i przewagć w powietrzu bîyskawicznie wykryje to zgrupowanie i minuta osiem przerobi je na kupę zîomu i opiîków zaprawionych odrobinć keczupu. Wszystko to na dîugo, zanim na horyzoncie pojawić się wrogie czoîgi. Tak więc nasze wojska powinny skupiaç się tylko w momencie ataku, a nie przed, bo to wystawia je na zniszczenia z powietrza. Istnieje w przyrodzie pewne zjawisko, które dokîadnie odpowiada tym wymaganiom. Jest nim piorun uderzajćcy z chmury w ziemie. Wszak przed wyîadowaniem atmosferycznym îadunki elektryczne nie skupiajć się w jednym punkcie chmury, lecz w momencie uderzenia pioruna spîywajć z caîej objętoőci. Pytanie, jak sprawiç, by czoîgi zachowywaîy się jak naelektryzowane drobiny deszczu i lodu, a "pancerny piorun" uderzyî dokîadnie tam, gdzie trzeba? Tym, co "steruje" przebiegiem bîyskawicy, jest róţnica potencjaîów elektrycznych pomiędzy niebem a ziemia. W przypadku czoîgów mogîoby to byç ţrodîo szumu radiowego, jakim niewatpliwie bylaby wroga kolumna czoîgów i wozów pancernych. Wystarczy więc rozproszone na duţym obszarze czoîgi wyposarzyç w pelengatory, po czym droga radiowć wydaç im rozkaz ataku. Tego typu natarcia nie da się zaznaczyç na mapie sztabowej jedna równa strzaîka, będzie to raczej krzak przypominajćcy zygzak bîyskawicy, ale moţna mieç pewnoőç, iţ owa "bîyskawica" uderzy dokîadnie tam, gdzie powinna. Jesli ponadto dowódcom czoîgów wyda się rozkaz unikania wzajemnych kontaktów przed dotarciem do wroga (w razie przypadkowego spotkania nasi mieliby się od siebie natychmiast oddalaç), to caîoőç operacji upodobni się do tzw. przepîywu burzliwego. A poniewaţ na przepîywy burzliwe nie znaleziono jeszcze matematycznej teorii, więc ruchy naszych wojsk stanć się zupelnie nieprzewidywalne dla przeciwnika. Wykorzystujćc ten pomysî wysmaţyîem cztery szczegóîowe teksty upozowane na tajne dokumenty sztabowe. Naczelny troche kręciî nosem i marudziî, ţe pisanie ku pokrzepieniu serc dobre byîo w czasie rozbiorów, ale materiaî kupiî. Zdćţyîy się ukazaç trzy odcinki. 3cdn...