KOMPUTER VS MASZYNA DO PISANIA Czīowiek czyta róžne gazety, no i czasem znajdzie siź tež dobry artykóī. I tak w marcowym wydaniu C&A znalazīem bardzo interesujęcy text. A wiźc poprawnie tytóī brzmi "Rozprawka o wyžszoõci komputera nad maszynę do piasania". A žeby nie byē Lamerem, podam autora textu (tak siebie nazywa) Stary komputerowy wyjadacz tekstu Bartīomiej Dramczyk).No to zaczynamy... Mawia siź, že gdyby rozwój lotnictwa posuwaī siź w takim tempie jak rozwój sprzźtu komputerowego, to na Ksiźžyc latalibyõmy dziõ taksówkę. I nie jest to wcale przesada. Rzeczywiõcie, komputery panoszę siź juž na caīym õwiecie i niewiele jest dziedzin žycia, w których nie daīoby siź ich zastosowaē. Równiež jeõli chodzi o edycjź tekstu, elektroniczne diabīy wrźcz rozniosīy konkurencjź w pyī. Chyba každy z Was wie jak wyględa tradycyjna maszyna do pisania. Trochź pokraczne urzędzenie z mnogoõcię mechanicznych przycisków, wydajęcych charakterystyczny dūwiźk przy naciskaniu. Przed oczyma kartka papieru nawiniźta na waīek, który w miarź pisania przesuwa siź w lewo. By rozpoczęē pisanie od nowego wiersza, trzeba rźkę cofnęē ów waīek do pozycji poczętkowej. Co lepsze maszyny (wg naszej terminologii:user-friendly) sygnalizowaīy zbližanie siź do końca wiersza dūwiźkiem dzwonka. Krótko mówięc doõē archaiczne urzędzenie. Czy ludzie jeszcze užywaję maszyn do pisania? Owszem, choē przyczynę takiego postźpowania jest raczej ich niska cena i ludzki sentyment, niž wygoda pracy. Pozwólcie, že przytoczź krótki przykīad. Powiedzmy, že pan Tradycyjny napisaī na maszynie tekst o dīugoõci 100 stron, zaõ pan Nowoczesny napisaī ten sam tekst za pomocę jakiegokolwiek edytora tekstu na komputerze. Nagle okazuje siź, že obaj panowie popeīnili bīęd na 2 (sīownie:drugiej) stronie tekstu, np. znalazī siź tam niepotrzebny akapit. Poniewaž akapit ten zajmuje póī strony, caīy tekst trzeba powtórnie zīožyē, žeby nie byīo dziury. Co robi pan Tradycyjny? Otóž zasiada przed maszynę do pisania i przepisuje na nowo pozostaīe 99 stron, klnęc przy tym na czym õwiat stoi, i oczywiõcie robięc z powodu nerwów nastźpne milion trzysta piźēdziesięt siedem bīźdów, które w efekcie doprowadzaję pana Tradycyjnego do kompletnego szaleństwa i ogólnego zaīamania psychicznego (podczas 98 próby napisania poprawnie strony nr 12), i wszystko kończy siź gdzieõ w piźknym, nadwiõlańskim kurorcie poõród innych ludzi przybyīych tam (niekoniecznie dobrowolnie) równiež wskutek obcowania z maszynami do pisania... Wróēmy teraz do pana Nowoczesnego. Po zorientowaniu siź w zaistniaīej sytuacji, wīęcza on ponownie swój komputer (no dobrze, niech bździe:swoję Amisiź), uruchamia edytor tekstu, wczytuje z dysku bīźdny dokument, znajduje miejsce, którego nie powinno byē w tekõcie, zaznacza je i jednym zgrabnym naciõniźciem klawisza w cięgu uīamka sekundy kasuje. Teraz pan Nowoczesny spokojnie dopija pozostaīę w szklance whisky, przegryza pysznę czekoladkę i - w czasie, gdy drukarka pobrzźkujęc radoõnie wypluwa z siebie kolejne strony poprawionego tekstu - podpisuje czek dla ofiar maszyn do pisania. No cóž, tak to mniej wiźcej wyględa. Ale fakt, že dokumenty napisane za pomocę edytorów tekstu sę "žywe" i možna je do woli modyfikowaē, wcale nie jest jedynę cechę przesędzajęcę o wyžszoõci komputera nad maszynę do pisania. Porównajmy np. tak prozaicznę rzecz jak klawiaturź obydwu urzędzeń. Komputerowe przyciski sę na pewno znacznie wygodniejsze, nie powoduję opuchlizny palców po wielogodzinnym klepaniu tekstu, a ich wciskanie nie czyni irytujęcego haīasu. Idūmy dalej. Wszelkiej korekty tekstu na kopmuterze možna dokonywaē na biežęco, natomiast maszyna do pisania jest na tyle wredna, že poprawek dokonuje siź siīę rzeczy juž na wydrukowanym dokumencie, a w grź wchodzi albo biaīa farbka (chyba nie muszź mówiē, ile z tym zachodu), albo - co gorsza - po prostu dīugopis, ewentualnie flamaster. A nierzadko caīę stronź trzeba przepisywaē od nowa. ale i wówczas možna popeīniē kolejny bīęd. Komputerowy edytor tekstu pozwala na dosyē swobodne formatowanie tekstu, zwykle ma takže szereg užytecznych funkcji takich jak wycinanie, kopiowanie, wstawianie tekstu, automatyczne przenoszenie wyrazów czy nawet sprawdzanie ortografii. Gotowy tekst možna zapisaē na dysku i wielokrotnie z niego korzystaē, takže ilosē kopii jakie možemy wykonaē ograniczona jest jedynie wydolnoõcię drukarki. No i przeciež, co bardzo wažne - ten sam tekst možemy sobie do woli drukowaē na przeróžnych drukarkach, od prostych igīówek poczęwszy, a skończywszy na laserowych, dajęcych õwietnę jakoõē wydruków. Dodatkowym, potźžnym atutem komputerów jest to, že do pisanego tekstu možna doīęczaē wszelakie obrazki. Mogę to byē zarówno tzw. wektorówki, czyli rysunki, które dowolnie powiźkszone/zmniejszone nigdy nie tracę na jakoõci, jak i grafika rastrowa, czyli np. zeskanowane fotografie, obrazki z Deluxe Painta itp. Wīaõcicielom maszyn do pisania pozostaje w tym wypadku juž tylko zestaw kredek (ewentualnie farbek-polecam popularne plakatówki) i dīugotrwaīe, rźczne prace po nocach (bo w dzień trzeba poprawiaē literki w tekõcie) Nie doõē na tym. Komputer umožliwia takže zmianź kroju pisma. Jakie to daje možliwoõci, nie muszź chyba objaõniaē...Natomiast zmiana czcionki w maszynie do pisania jest praktycznie niemožliwa, chyba že zmienimy maszynź. Oczywiõcie komputery maję takže swoje wady. Wróēmy ponownie do naszych znajomych: pana Tradycyjnego (wīaõnie wróciī z przymusowych wakacji) oraz pana Nowoczesnego. Obaj maniacy wystukiwania literek ponownie zasiadaję przed klawiaturami i jeszcze raz wstukuję kilka ton tekstu. Powiedzmy, že pan Nowoczesny kończy wīaõnie 81 megabajt swojego tekstu, natomiast pan Tradycyjny wystukaī na swojej maszynie podobnę iloõē tekstu. W tym momencie wchodzi w žycie kolejne prawo Murphy'ego i z przyczyn technicznych w trybie natychmiastowym elektrownia zaprzestaje dozowania prędu. Tym razem szlag trafia wszystkie dane pana Nowoczesnego (jak to w žyciu bywa nie pomyõlaī on o wczeõniejszym zapiasniu danych na dysku), natomiast pan Tradycyjny idzie do kuchni po õwieczkź i zapaīki i kontynuuje swoję pracź. Jak siź pewnie domyõlacie, tym razem pan Nowoczesny pojechaī na przymusowe wakacje do kurortu. Nie jest to jedyna wada komputerów, z którę možemy siź spotkaē. Wielogodzinne wpatrywanie siź w ekran bynajmniej nie powoduje wyostrzenia wzroku. Ponadto zīoõliwe bydlź wyposažone w klawiaturź z niewiadomych przyczyn od czasu do czasu odmawia wspóīpracy i jedynym przekonywujęcym argumentem jest wykonanie resetu, co oczywiõcie īęczy siź z zupeīnę utratę wszelakich danych znajdujęcyh siź w tym czasie w pamiźci. Nie ma jednak róžy bez kolców, tzn. kolce juž mamy, a co z róžę? Otóž wiźkszoõē edytorów tekstu co kilkanaõcie minut (czas ten možna zwykle ustawiē w preferencjach) zapisuje automatycznie na dysku caīy, aktualnie obrabiany dokument-w znaczym stopniu likwiduje to skutki picia wódki w elektrowniach (ew. u sęsiadów "na tej samej fazie"). Komputer ma jeszcze kilka innych zalet, które wpīywaję na znacznie wiźkszę jego užytecznoõē, niž maszyny do pisania. No bo czy na maszynie do pisania možna pograē w Lemmingi, albo zaīožyē jakęē bazź danych, pomodemowaē sobie do kolegi w Australii, czy tež zrenderowaē brontozaura? Na pewno nie. Jak tak dalej pójdzie, to juž niedīugo czīowiek nie bździe mógī zrobiē kroku bez komputera. Komputery w szkoīach, žīobkach. w pracy, urzędzenia te zapewne zawojuję caīy õwiat i wcisnę siź absolutnie w každę dziedzinź žycia, od parzenia kawy poczęwszy a na lotach kosmicznych skończywszy. A maszyny do pisania? Cóž, bździe je možna oględaē w muzeach, a na gieīdach antyków bźdę osięgaīy wprost niewyobražalne ceny ("Panie i panowie - oto legendarna maszyna do pisania, na której pracowaī pan Tradycyjny, cena wywoīawcza 1000000 dolarów."). Zepewne znajdę siź ludzie, którzy w dalszym cięgu bźdę užywaē maszyn do pisania. Jednak bźdę to Ci, którzy albo mieszkaję gdzieõ na bezludnych wyspach, gdzie kalendarz zatrzymaī siź w 1950 r., albo tež ludzie czujęcy do tych urzędzeń wielki sentyment. ps. Po przeczytaniu po raz pierwszy tego tekstu õmiaīem siź jak dziki reks, i po wklepaniu tego do CEDa chciaīem wam oczymõ powiedzieē, a mianowicie: - W sklepach i wszelkich gazetach o tematyce techniczno- informatycznej buczy až od tzw. urzędzeń któryh ich zadaniem jest regulowanie napiźcia w sieci.Takim urzędzeniem np. polskim jest SPARK 2F-506 i zdziwiīo mnie podejõcie autora tego wypracowania do takiego rozumowania, že gdy braknie prędu to komputer jest bezsilny, Ja siź w tym momencie nie zgadzam na to, bo chociažby mój braciszek takowe urzędzenie posiada i gdy nawet w elektrowni odbywaīo by siź wesele to te urzędzenie zasila komputer (nie wiem na ile) ale na pewno na tyle, že bracik zdęžy (choēby žuīwim) krokiem dojõē do komputera i nagraē to na dysk. Može autor nie wiedziaī o istnieniu takiego urzędzenia. No ale jeõli nie wiedziaī to juž wie. Ja takiego cacka nie posiadam i gdy pisaīem ten tekst przypomnź tu fragment gdy przepisywaīem sīowa "...i z przyczyn technicznych w trybie natychmiastowym elektrownia zaprzestaje dozowania prędu." odruchowo nacisnęīem prawy klawisz myszy i poszukaīem w obszernym CEDowskim menu zbawiennę istrukcjź SAVE i uruchomiīem ję, zaraz poczuīem siź lepiej. Przežyī strach przy wstukiwaniu tego tekstu. SINEY PS. Ten artykuī nie byī w korekcie, sorry...