SAMOTNY DETEKTYW częőç I - "Tajemniczy nóţ" Kozioîek Puchatek ("Kozioîek" to oczywiőcie nie imie, a tylko skrót od KrzysztOf, ZIętek, kOÎEK - takie imiona nadano mu na chrzcie) wstaî dzisiaj wyjćtkowo wczeőnie. Wypiî codziennć, porannć porcje piwa, umyî się, zaîoţyî walkmen'a i wybiegî na ulice. W drodze do pracy wstćpiî do sklepu z materiaîami wybuchowymi i kupiî dwa podręczne granaty "gţyb-3d" (byî czîowiekiem bardzo ostroţnym i zawsze staraî się mieç przy sobie jakiő őrodek obronny, a skończyîa mu się wîaőnie ostra amunicja) Przepeîniony radoőcić (ekspedientka omyîkowo wydaîa mu o 100 zî więcej) ruszyî w dalszć drogę. W swoim ulubionym barze "Róţowa stonoga" nabyî przedwczorajszy "Dziennik Poîudniowy" (dzisiejszego numeru jeszcze nie przywieűli, ale ma byç jutro jeőli oczywiőcie zdćrzć na dzisiaj z numerem wczorajszym). Spojrzaî na zegarek. Byîa godzina 7.08 i 62 sekundy. Przyőpieszyî krok. Po kilku godzinach byî juţ w swoim biurze detektywistycznym - "Samobójca". Rozîoţyî się wygodnie przy biurku i zaczćî pracowaç (czytaç gazetę). W pewnej chwili, gdy czytaî wîaőnie reportarz z planu filmu "Czerwony Kapturek - ostateczna rozgrywka częőç IV, v3.1" wpadîa do jego biura sekretarka z dziwnie wybaîuszonymi oczami. -Czego ? - zapytaî uprzejmie Koűu (tak pieszczotliwie zwracali się do niego przyjaciele) -Hîjhouy^%$^#@hY.... - wybeîkotaîa sekretarka i obsuneîa się na ziemie. W plecach miaîa dwa niewielkie noţe kuchenne. Koűu odîoţyî gazetę i podszedî do leţćcej na dywanie pracownicy. -Przynajmniej nie cierpiaîa... - mruknćî. - Nie ma jednak tego zîego co by na dobre nie wyszîo - przypomniaî sobie stare, chińskie przysîowie - moţe następna sekretarka będzie îadniejsza? W pobliţu nie byîo jednak nikogo, kto mógî by odpowiedzieç na to pytanie. Nagle pomyőlaî, ţe sekretarka sama sobie tych noţy nie wbiîa, a to doprowadziîo go do wniosku, ţe ktoő jest w budynku... Skoczyî w stronę biurka, aby wycićgnćç granaty. Niestety... skoczyî za daleko i w pięknym stylu wyfrunćî z okna (ósme piętro). Miaî jednak duţe szczęőcie: spadî na jakiegoő zawodnika sumo i tym sposobem nie pokiereszowaî się za bardzo. Wstaî, otrzepaî się i mruknćî pod nosem "juţ dawno trzeba byîo wstawiç szybę...". W czasie lotu przeprowadziî bîyskawicznć dedukcję i byî pewien, ţe osoba, która popeîniîa to straszne zabójstwo na pewno będzie chciaîa opuőciç miasto, a więc na pewno uda się na stację samolotowć. Zîapaî TAXI, po krótkiej rozmowie namówiî kierowcę (przy pomocy podręcznego tasaka) do wyjőcia z samochodu. Usiadî za kierownicć i w kilka minut potem byî juţ na stacji. Zaparkowaî samochód w pobliskim sklepie, szybko wypiî pepsi-colę, zjadî hot-cat'a (hot-dog'ów zabrakîo), wybiegî ze sklepu i zaczaiî się w miejscu, gdzie odprawiano pasaţerów. Spojrzaî na swój elektroniczny zegarek. Staî (zegarek oczywiőcie !!!). "O ...... [cenzura] !" - zaklćî i wyrzuciî zegarek. Po chwili daî się sîyszeç przeraűliwy krzyk, a następnie przeraţajćc huk. Jeden z przechodzćcych ludzi dostaî zegarkiem w gîowę. Jako, ţe Koűu byî znanym doktorem - amatorem podbiegî do poszkodowanego. Wokóî niego zebrali się ludzie. Przeprowadziî oddychanie usta-usta. Nie pomogîo. Rozpoczćî masaţ serca. Nagle... ujrzaî pod jego marynarkć... nóţ ! Taki sam jak ten, który miaîa (w plecach) jego sekretarka. Tak, to byîo pewne: przed nim leţaî morderca... Wezwana przez kogoő karetka nareszccie przyjechaîa (razem z policjć). Morderca zostaî przewieziony do szpitala. Po odzyskaniu őwiadomoőci przyznaî się do popeînienia tej, oraz jeszcze kilkuset zbrodni. Okazaîo się, ţe byî pracownikiem fabryki noţy i na swoich (losowo wybranych) ofiarach sprawdzaî ich wytrzymaîoőç. Przestępca zostaî skazany na 124 lata więzienia. Nie przejmowaî się jednak tym - wiedziaî, ţe jeőli będzie się dobrze sprawowaî wyjdzie juţ po 98 latach. Wspaniaîy detektyw Koűu Puchatek wróciî do domu. Oto jeszcze jedna sprawa zostaîa rozwićzana. CATION