°2å2Co zrobiê z piratem°0 å1czy zaprosiê go na randkë z katem?å0 Dzieï dobry, ja w sprawie pirata. Jako ûe wszyscy wypowiadajâ sië å1"wå0 å1tem temacie"å0 na îamach róûnych magów, to i ja postanowiîem dorzuciê swoich piëê groszy. Moje stanowisko jest trochë nietypowe, bo wîaôciwie skîadajâ sië na nie dwie racje: pierwsza - popierajâca piractwo, druga - bëdâcâ przeciwko niemu. Te racje bëdâ sië oczywiôcie ze sobâ totalnie ôcieraîy i kolidowaîy, ale cóû, trzeba spojrzeê na problem z kaûdej strony (nawet tej nieistniejâcej). Dobrze, to tyle tytuîem wstëpu, a teraz do rzeczy. Pierwsze stanowisko to wyjôcie naprzeciw piractwu i walka z nim. Jak wiadomo programista to teû pracownik, a jego praca jest ciëûsza, niû to by sië mogîo co poniektórym wydawaê (w koïcu programista uûywa gîowy, a to nie lada sztuka!). Tak wiëc jak kaûdy inny pracownik ma on prawo do solidnej zapîaty. I o ile na tzw. Zachodzie jest to przestrzegane, to w Polsce panuje istna dûungla. Nawet jeôli na Zachodzie program zostanie zîamany, to i tak wiele osób kupi oryginaî (mimo dostëpu do pirackiej kopii!) i firmie wszystko îadnie sië zwróci (nie mówië tu bynajmniej o torsjach), co odbije sië równieû na kieszeni programisty. Zaô w Polsce pisaniem programów moûna sobie chyba tylko dorabiaê do "normalnych" zarobków (piszë chyba, bo nie wiem dokîadnie jakie sâ pîace - moûe ktoô, kto jakiô program sprzedaî firmie podzieli sië z nami informacjami). Konkluzja jest tylko jedna: piractwo programistom z Dzikiego Zachodu zbytnio nie dogryza (co za róûnica, czy kupi sië Mercedesa teraz czy miesiâc póúniej?), zaô twórcom z prehistorycznej krainy jakâ jest Polska ostro dokopuje. Piractwo, a wîaôciwie jego "popularnoôê" wynika jednak tylko z tego, ûe spoîeczeïstwo polskie jest bardzo ubogie (komputer kupiony za pieniâdze ciuîane przez parë miesiëcy lub lat...). Nikt, kto zarabia razem z maîûonkiem 5-6 milionów nie zdoîa za ûadne skarby kupiê sobie co miesiâc jednej lub dwóch gierek, chyba ûe nie bëdzie nic jadî w kaûdy poniedziaîek i wtorek, co jest oczywistym absurdem (brak pokarmu, uszczerbek na zdrowiu, w wyniku ômierê. I po co byî komputer?). Tak to wyglâda w Polsce - w tej sytuacji trudno jest pogodziê jedno z drugim. Byê moûe sytuacja kompromisowa powstaîa by, gdyby produkowano programy bardzo tanio - mam tu na myôli brak plakatów i innych gadget'ów oraz instrukcji na papierze kredowym, itp. A moûe zwyciëûâ shareware'y? Trudno powiedzieê... Jedno jest pewne - niewielu Polaków bëdzie staê na oryginalne programy. Tutaj ômiaê sië z nas mogâ posiadacze maîego ATARI, na które polskie programy kosztujâ w granicach 40-50 tys. zî. Oryginaîy oft korst! Drugie stanowisko jest mniej realistyczne, dotyczy bardziej sfer duchowych i wychodzi daleko poza ramy problemu piractwa, a jest wynikiem moich filozoficznych skîonnoôci i zapëdów. Otóû uwaûam, ûe mimo wszystko piractwo jest po czëôci w porzâdku. Bo pomyôlcie, co by byîo, gdyby na ôwiecie nie byîo piratów, wojen, chorób, kaûdy miaîby lotsa money, itp. No? Byîo by po prostu cholernie ...nudno. Co byôcie robili? Nic, nic i jeszcze raz nic. A tak mamy problemy, mamy co robiê. Sâ piraci - great! Dziëki nim ktoô, kto ma w jelicie grubym (tudzieû esicy) wszystkich twórców programu kopiuje sobie jego zîamanâ wersjë i uûywa jej do woli. Pirat teû czîowiek i z czegoô musi ûyê, a ûe to on odciâga za to takâ kasë, a nie ty, to tylko wynik tego, ûe siedzisz z dupâ i nic nie robisz, a on w tym czasie îamie i roztrzaskuje. Ûe to niezgodne z prawem? ktoô kiedyô powiedziaî (i sîusznie), ûe prawa sâ po to by je îamaê. Daje to po pierwsze satysfakcjë i dreszczyk emocji, a poza tym jest swego rodzaju przygodâ, a chyba kaûdy z nas chciaîby takâ przeûyê (mëûczyúni przez caîe ûycie sâ dzieêmi!). Dobra, enough tych filozoficznych wywodów. Teraz final conclusion! Pomyôlcie, co by sie staîo, gdyby tych wszystkich handlarzy ukróciê i zabroniê im sprzedaûy. Wiëkszoôê z nich poszîaby najpierw na kuronia, a potem ... W ten sposób kraj straciîby podatników i to wielu. I co? I jedni i drudzy dostajâ w dupë, bo jak mniej podatników, to tym, którzy zostali trzeba podnieôê, ûeby jakoô wyjôê, no i ...tak w kóîko. A gdyby tak tych handlarzy przeistoczyê w legalnych dealerów TANIEGO oprogramowania, to byîoby chyba piëknie. Tak, tylko ûe caîy ten nasz parlament peîen pijaków i póîgîówków na pewno nie wpadnie na nic sensownego i... Jedynâ zaô rzeczâ, jakâ mogë zarzuciê polskim piratom (myôlë tu w duûej mierze o ludziach sprzedajâcych pirackie kopie, a nie hacker'ach, bo tych to u nas jest niewielu (z wielkim MOK'iem na czele!)), to to, ûe czëôê z nich to tëpe paîy. Jestem ôwiadkiem wydarzenia, które mnâ wstrzâsnëîo (no moûe nie tak bardzo, ale...). Otóû w jednym z takich studiów, gdzie oprócz programów opychano sprzët gostek zapytaî jednego ze sprzedawców, czym róûni sië stara piëêsetka od A1200, a ten gîupawo stwierdziî, ûe: "No, eee ma mega RAM'u". Bez przesady, ale nie powinno sië wpowadzaê klienta w bîâd. Chodzi mi tylko o to, ûe sprzët i oprogramowanie powinny sprzedawaê osoby znajâce sië na rzeczy, kompetentne, by nie ôciemniaê. I tak oto przeszedîem od masîa do margaryny. Dziëkujë za uwagë, do zobaczenia za miesiâc! °2å1Fernandez/Saint Groupå0°0 å1PS.å0 Po co ja to mapisaîem? I tak wszyscy sprzedajâ "spod lady"! å1PS2.å0 Osmarowaîem moich "kolegów" z Unii Wolnoôci! Tak, jestem partyjny...