°1å2juû po nas?°0å0 Well, prawdë mówiâc byîem troszeczkë ucieszony tym, ûe ukazaî sië artykuî tego pokroju w å1PMM.å0 Mówië (piszë?) oczywiôcie o tekôcie å1Ranger'aå2 "Juû po was".å0 No, no... Muszë przyznaê, ûe bardzo mnie to zaciekawiîo, a jako ûe z natury jestem istotâ trochë filozoficznâ, to teû postanowiîem napisaê coô "w tem temacie". Hmmm, Ranger, ty musisz byê strasznym pesymistâ. Masz ciekawe podejôcie do ôwiata, ale widzisz go przez pryzmat bezsensownoôci. Tak! W swoim zachowaniu przypominasz mi moich rodziców, którzy za kaûdym razem gdy wychodzë z domu obawiajâ sië, ûe tu spadnie na mnie cegîówka, tam wpadnie na mnie tramwaj, itd. Ale "w pewnym miejscu" masz racjë! Mianowicie twierdzâc, ûe to wszystko jest bez sensu. Tak, bo jest. Nawet jeûeli istnieje Bóg, to co? To nic... A najgorsze jest to, ûe nasz umysî jest zbyt "wâski" (a moûe da sië go "rozszerzyê"?), by zrozumieê to, ûe wszechôwiat nie ma koïca, czy nasze ûycie wîaôciwie nie ma sensu. Ale na co chciaîbym zwróciê uwagë? Wîaôciwie na to, ûe jeûeli pod koniec naszego ûywota mamy stwierdziê, ûe i tak byî bez sensu i nic nie uûyliômy, to uûywajmy za wczasu! Tak, o to wîaônie chodzi. Nie przejmujmy sië tym, ûe wiëkszoôê tych szarych, nic nie wiedzâcych ludzików nie lubi tego, ûe mamy irokeza czy chodzimy z jabolem w rëku (Hi Lenin!). My sië odróûniamy z tîumu i dlatego jesteômy lepsi od tych niczego nie wartych ludzi. Jeûeli przyjemnoôê sprawia nam sex, to uûywajmy do woli, a chyba nie ma chîopaka, któremu noc z dziewczynâ nie sprawiîa by przyjemnoôci (H: Hey! What about gays?!). Jeûeli lubimy trawkë, to palmy do woli, a na pewno przed speînieniem naszego ûywota bëdziemy mogli stwierdziê, ûe mimo ûe byîo to wszystko bez sensu, to chociaû milion razy sprawiliômy sobie przyjemnoôê. A scena? Jak wyûej wspomniaîem, jeûeli sprawia nam to przyjemnoôê, to bawmy sië na niej? A ûe niby stwierdzimy, ûe to byîo bez sensu? Przecieû wszystko inne teû jest bez sensu, wiëc o co chodzi? Jeden problem mamy juû z gîowy... Pamiëtaê teû trzeba, ûe przetrwamy - my, jako ta konkretna jednostka nie bëdziemy (chociaû kto wie...) ûyê wiecznie, ale przetrwamy w postaci naszych dzieci i ich dzieci, i dzieci dzieci naszych dzieci... Wiëc nie martwmy sië. Poza tym nikt nie wie, czy tak naprawdë reinkarnacja nie istnieje, wiëc moûe sië odrodzimy jako Dark Vader (tak to sië chyba pisaîo...) czy Luke Skywalker. A moûe (byîoby to bardzo ciekawe) reinkarnacja dziaîa wstecz, a caîy ôwiat ma miliony wymiarów czasowych i moglibyômy sië staê takim muszkieterem! Przecieû to byîoby wspaniaîe (Ale bez sensu - Ranger). A wiëc nie mamy co sië martwiê o przetrwanie... Prawdë mówiâc czasami sam jestem takim pesymistâ, gdy myôlë o scenie. Zastanawiam sië, po co mi to wszystko? Po co mi to fake'owanie stamps'ów (Coby nie zbankrutowaê! - Ranger), po co mi te tony listów do odpisania, po co mi ten Delux I Personal Paint, po co mi ten Ced... Przecieû mógîbym siedzieê gdzieô w cieniu palm (no moûe dëbów czy kasztanów) i popijaê zimnâ coca-colë czy teû wylegiwaê sië na plaûy. I byîo by cool. Tylko, ûe wîaôciwie niczego bym nie dokonaî! Bo miaîbym tylko starcony czas na wîaôciwie gîupie leûenie, a tak mogë przetrwaê na wieki, bo na przykîad w tym czasie narysujë jakiô ekstra pikczer czy napiszë dzieîo na miarë Dostojewskiego (da one and only!). I wolaîbym chyba popisaê trochë letter'ów, bo zawsze friendów wiëcej. I stuff czasami fajny przyjdzie i moûna sië pogapiê, co tam teû BlaBla z BlyBly razem zrobili. I jest po prostu kool. A wracajâc do bezsensu caîego naszego istnienia i w ogóle, to na tym ôwiecie istniejâ rzeczy, o których nam (a tym bardziej filozofom) sië nie ôniîo i niby skâd one sië wziëîy, no skâd. Jakieô takie siîy nadprzyrodzone... Wszystko to tworzy niesamowity wizerunek tego ôwiata i nas, ludzi. Wîaôciwie chciaîoby sië stwierdziê, ûe to wszystko jest jednym wielkim paradoksem. Tylko ûe niestety to nie jest takie proste, niestety. I mëczymy sië i zadrëczamy pytaniami. Popatrzmy na tych wielkich - Mickiewicz, Goethe czy inni... Wszyscy w swych utworach opisywali swoje wîasne przeûycia, jakieô tam miîostki, ale zawsze znalazîo sië miejsce dla spraw nawet dla nich niezrozumiaîych. Wielkich zastanawiaî równieû sens istnienia, interesowaîy ich róûne ôrodowiska ludzkie (np. przestëpcze - w/w Dostojewski). Naukowcom zaô spëdzaîy sen z powiek problemy typu co jest za tâ gwiazdâ, czy w odleglejszych czasach, czy na koïcu morza jest piekîo. Jeûeli wszystko miaîoby sië potoczyê tak jak rozegraîo sië to "u Kolumba", czyli jeûeli tacy kosmonauci mieli by odkryê, ûe wszechôwiat ma charakter kuli (jej wnëtrza), to niby juû coô osiâgamy, ale zawsze zacznie nas interesowaê, czy czasem nie ma coô za tâ kulâ (chyba sferâ!). I tak dalej, i tak dalej... Hmmm. Ten przykîad ze sferâ nasunâî mi jeszcze jednâ myôl. Tzw. matematyczne pojmowanie ôwiata (tak zwane przeze mnie!). Niedawno (wczoraj!) spieraîem sië z kuzynem o to czy we wszechôwiecie istnieje coô idealnie prostego. On powoîywaî sië na rzeczy czysto materialne, typu stóî, którego powierzchnia wydawaîa sië pozornie prosta, a w rzeczywistoôci jest chropowata, tylko "czuîoôê" ludzkich zmysîów jest zbyt maîa, by wyczuê mikroskopijne chropowatoôci. Ja zaô podszedîem do sprawy inaczej - pomyôlaîem sobie, ûe jeûeli istnieje coô takiego jak przestrzeï (ta matematyczna, którâ sobie wyobraûamy!), to wîaôciwie jeûeli wiemy, ûe coô takiego istnieje, to uwaûaê to powinniômy za realne, bo wîaôciwie to istnieje, a trudno stwierdziê, czy to, co sobie wyobraziliômy nie istnieje tak naprawdë (w koïcu mamy do czynienia ze ôwiatem paradoksów). Tak czy siak ja upieraîem sië, ûe prosta w przestrzeni jest idealnie prosta, co wynika z zaîoûeï i samej definicji prostej. Ale kuzyn upieraî sië, ûe na ôwiecie nie istnieje nic idealnie prostego, a ja mu tîumaczyîem, ûe wîaôciwie dla przeciëtnego czîowieka przestrzeï nie istnieje, jest to tylko dzieîo naszej wyobraúni, ale ja uwaûam je za realne, ale on dalej swoje, a ja swoje. Póúniej kuzyn stwierdziî, ûe nie ma dwóch takich samych rzeczy na ôwiecie. tu sië zgadzam, ale znowu trzeba by sië udaê w dalszâ podróû w temacie... A przepraszam, czy dwa atomy wodoru sië sâ takie same? Gdyby nie byîy, chyba coô by sië "zrypaîo"? Stâd juû niedaleko do fraktali i ich rekurencyjnoôci? Byê moûe wszystko, co na ôwiecie powstaje, tworzy sië wîaônie na zasadzie rekurencyjnoôci. Wîaôciwie to jest bardzo ciekawe, bo byîoby argumentem do wytîumaczenia tak wielkiego podobieïstwa niektórych osób czy podobieïstwa jako takiego w ogóle. Nic, koïczë juû, bo mógîbym tak "tworzyê" w nieskoïczonoôê, a mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia w moim ûyciu... å2Ps.å0 Oczywiôcie czekam na listy i artykuîy tego "pokroju". Polemika na ten temat jest zazwyczaj bardzo ciekawa! å1Fernandez/Saint Groupå0