ŗ3Paļski numer pokoju, sir?ŗ0 O konkurowaniu z Wenecjā nikt z nas powaūnie, rzecz prosta, myōleź nie moūe, z tego chociaūby powodu, ūe po naszych ulicach moūna stosunkowo īatwo poruszaź siė pieszo. Pod tym wzglėdem nie jesteōmy atrakcyjni. Tym, co nas mimo wszystko czyni przedmiotem zainteresowania ze strony miėdzynarodowego ruchu turystycznego, jest fakt, ūe zamieszkujemy okolicė, które dla wiernych wielu wyznaļ uchodzā za Ziemiė Ōwiėtā: dla Ūydów jest to kraina ich przodków, dla chrzeōcijan jest to kraj w którym ūyī Nazarejczyk, dla muzuīmanów - kraj, w którym dziaīaī Legion Arabski, dla Amerykanów - kraj ropy naftowej. Najpiėkniejszy, najatrakcyjniejszy kraj nie znaczy wszakūe nic, jeōli nie dysponuje luksusowymi hotelami. SKoro wiėc jakiō bogaty Ūyd chce pomóc krajowi swoich przodków, to buduje tego rodzaju hotel. Jest to poza tym bardzo korzystna inwestycja. Cudzoziemiec w podróūy o niczym innym nie marzy, jak tylko ūeby byź naciāganym przez tubylców. Od tej reguīy nie ma wyjātków takūe w Paļstwie Izrael. Biada miejscowym Ūydom jeōīi odwaūā siė zamieszkaź w takim hotelu. Ja sam popeīniīem kiedyō ten groūācy bankructwem bīād. Udaīo mi siė mianowicie w sposób zgoīa nieoczekiwany wyrwaź z pazurów urzėdu skarbowego trochė funtów, postanowiīem wiėc urzādziź sobie za to wczasy - takie z rozmachem, luksusowe. Mój wybór padī na "Super-de-Luxe Hotel" posiadajācy wīasnā plaūė, wīasny plac golfowy, wīasne tereny krykietowe i, jak zobaczymy, jeszcze wiele innych wīasnych rzeczy. Boy w onieōmielajāco wykwintnej liberii otworzyī drzwi mojej taksówki i zapytaī: - Paļski numer pokoju, sir? - Tego jeszcze nie wiem - brzmiaīa moja odpowiedś. - Dopiero co przyjechaīem. Boy skierowaī mnie do wyīoūonej marmurami recepcji, gdzie jakiō wyūszy agent sīuūb tajnych podaī mi do wiadomoōci mój numer pokoju: 157. Numer zostaī niezwīocznie wniesiony przez boya do notesu. Tajny agent wrėczyī mi wysadzany diamentami klucz z 24-ro karatowego zīota. Wkroczyīem do pokoju 157 i poczāīem siė rozpakowywaź. Gdy zapragnāīem umyź rėce, zauwaūyīem, ūe brak mydīa. Zadzwoniīem po niewolnicė. Przyniosīa mi zawiniėte w celofan, importowane z Hollywood mydeīko, i zapytaīa: - Paļski numer pokoju, sir? - 157 - odpowiedziaīem. Sīuūebnica wyciāgnėīa notes i starannie wpisaīa na nowej kartce: 157. Po umyciu rāk udaīem siė do sali konsumpcyjnej hotelu, gdzie - nie naprzykrzajāc siė zbėdnymi pytaniami - postawiono przede mnā filiūankė herbaty i dwie grzanki. Poniewaū bardzo lubiė grzanki poprosiīem o jeszcze jednā. - Numer pokoju? - zapytaī kelner z wyniosīoōciā wīaōciwā dyplomatom tuū przed odejōciem na emeryturė. Moje "157" zostaīo starannie zanotowane. W drodze powrotnej do pokoju oōmieliīem siė zapytaź generaīa brygady, peīniācego tu sīuūbė portiera, o dokīadny czas: - Mój numer pokoju 157 - powiedziaīem. - Która godzina? - 5.32 - odparī brygadier i wniósī numer 157 do grubej ksiėgi. Przebierajāc siė do kolacji zaūādaīem szczotki do ubrania (157) a póśniej poprosiīem o DDT przeciwko komarom (157). Poniewaū ciāgīe ksiėgowanie mojego numeru zaczėīo mnie z wolna denerwowaź, udaīem siė do sali audiencyjnej dyrektora hotelu i poprosiīem o przyjėcie. - Czemuū, o Panie - zapytaīem - przy kaūdej okazji muszė podawaź numer pokoju? Jego Lorodowska Moōź zmierzyīa mnie wyniosīym spojrzeniem i odrzekīa w chīodnej oksfordzkiej angielszczyśnie ŗ1(personel w izraelskich hotelach luksosowych uūywa wyīācznie Oxford English, dlatego amerykaļscy Ūydzi muszā posīugiwaź siė tīumaczami. W ostatecznoōci jednak obie strony mogā porozumieź siė po hebrajsku)ŗ0 - Wszelkie ōwiadczenia nie objėte ryczaītem wstawiane sā do rachunku koļcowego, sir. W zwiāzku z tym nasz personel musi byź na bieūāco informowany o numerach pokojów naszych goōci. Jaki jest paļski numer, sir? - 157. - Dziėkujė, sir - odrzekīa Jego Lordowska Moōź i zanotowaīa: "Inf. dla nr 157". 157 staīo siė jakby motywem przewodnium moich dni. Nie ōmiaīem wrėcz odezwaź siė do kogokolwiek, zanim nie podaīem swego numeru. gdy zamówiīem raz szklankė soku grejpfrutowego i nie dostaīem, pozwoliīem sobie zwróciź kelnerowi uwagė by rozwaūyī czy nie wpisaź do notesu "nie pod. grejpfr. dla 157". Takūe ceremonie przedstawiania siė przebiegaīy wedīug innych manier. Rzecz by moūna - wiėziennych. Gdy przedstawiaīem siė komuō, nie wymieniaīem nazwiska lecz mówiīem: - 157, bardzo mi przyjemnie. - Mnie równieū - odpowiedziaī ksiāūė Windsoru, szef recepcji, wpisujāc równoczeōnie w notesie: "przedst. nr 157". Nagle jednak sytuacja caīkiem siė zmieniīa. Siedziaīem wīaōnie na tarasie i gīėboko wdychaīem peīne ozonu powietrze wieczorne, gdy zbliūyī siė do mnie jeden z nadzorców trzymajāc w rėku notes. - 157 - powiedziaīem. - Wspaniaīe powietrze. - 57 - zanotowaī nadzorca. - Dziėkuė sir. Juū chciaīem sprostowaź pomyīkė, gdy nagle jakaō tajemnicza siīa mnie od tego powstrzymaīa. Dziwaczne myōīi zaczėīy krāūyź w mej gīowie i koncentrowaź siė wokóī caīkiem nowych, wielce obiecujācych moūliwoōci... Wieczorem w restauracji zamówiīem ekstra duūā, ekstra wysmaūonā porcjė wātróbki cielėcej. - Numer pokoju - zapytaī kelner, byīy puīkownik królewskiej gwardii przybocznej. - 75 - odpowiedziaīem. - 75 f - zanotowaī puīkownik. - Dziėkujė sir. Tak siė to rozpoczėīo i dziėki temu prostemu odkryciu mogīem realizowaź w ciāgu nastėpnych dni takie ūyczenia, o jakich przedtem zdarzaīo mi siė marzyź we ōnie. Dwa razy popīynāīem sobie specjalnie dla mnie wynajėtym luksusowym jachtem (75), trzy razy zachciaīo m isiė oglādaź indyjskie tancerki brzucha (75), raz wystėp trupy liliputów (75). Nie byīo dla mnie rzeczy zbyt luksusowej. Jeōli juū siė jest na wczasach, nie wolno byź maīostkowym. Kto jest maīostkowy, niech siedzi w domu albo hoduje cytryny. Po dwóch wspaniaīych tygodniach opuōciīem hotel. Ksiāūe Windsoru wrėczyī mi rachunek kontrasygnowany przez Jego Lordowskā Wysokoōź Dyrektora Hotelu. Opiewaī wszystkiego na 390 funtów. W tej kwocie mieōciīy siė juū wszelkie ōwiadczenia nie objėte ryczaītem: mydīo (5,-), informacja (3,10), wdychanie powietrza wieczorem (4,90) i kilka innych drobiazgów. Mėskim uōciskiem dīoni poūegnaīem personel. Generaīowi brygady wrėczyīem 100 funtów, jego adiutantowi 50 funtów (*). Gdy wsiadaīem do taksówki w recepcji rozegraīa siė przykra scena. Pewien gruby īysy pan dostaī ataku szaīu. Rwaī na strzėpy róūnego rodzaju rachunki, a z jego nieskoordynowanych okrzyków wynikaīo, ūe ani mu siė ōni placiź 2600 funtów za 29 porcji smaūonej wātróbki, której nie zamawiaī ani nie spoūywaī. Byīo w tym coō zawstydzajācego. ŗ2Czy naprawdė nie moūna takich drobiazgów zaīatwiaź inaczej jak tylko nieopanowanym krzykiem?ŗ0 KISHON humoreska pochodzi z tomu "W tyī zwrot pani Lot" (*) W Izraelu nie ma zwyczaju dawania napiwków, poniewaū wedīug poglādów ŗ1goōciŗ0 uchybiaīoby to godnoōci osobistej personelu. Poglādy ŗ1kelnerówŗ0 nie sā tak dogmatyczne.