Oto: dNiedrukowana Bestselerowa Powieőç Wojciecha Marchwi w przekîadzie Janiny Naç:k cg EKWIPOLENTNY PERCEPTRON PEPTYDAZY W CIENIU IPEKAKUANALICZNEGO KIŐCIENIA -----------------------------------------------------------------------wb Odcinek 7 (co i tak nie ma znaczenia) -- c"Kolacja u Kubusia Serwatki"b -- Mówiîem, abyő nie bawiî się w piasku! -- gîos ojca brzmiaî niebezpiecznie szorstko -- Dobrze wiesz, czym to się dla ciebie kończy. Zobacz, jak wyglćdasz! Masz wîosy oblepione glinć, a podkoszulek zielony od wycierania nosa. Ten piasek juţ niejednć cepidemię katarub sprowadziî na nasz dom. Nie tak dawno zaatakowaî twojego dziadka. Babcia wyraűnie sîyszaîa, jak dziadek gkichajćc prosiî o chusteczkę...w c-- Aleţ tatko, dziadek juţ dawno nie ţyje...b -- Milcz smarkaczu. Nie odmawiaj nieboszczykowi prawa do kataru! A zresztć co ty wiesz o őwiecie. Jak będziesz większy, to wtedy porozmawiamy. A dziadek i tak miaî katar. On teţ nie ma innego zajęcia, tylko ten ppiasekr i piasek. Marsz mi się umyç! I poproő mamę, aby ci daîa inne ubranie. Za karę nie dostaniesz dziőg pćczka.w c-- Oj tatko, proszę. Tylko nie gpćczka! w Zabierz mi wszystko. Moţesz wzićç z mojej skrzyneczki moje lale, ale proszę, zostaw mi gpćczka.bw -- Zastanowię się. A ty idű! Zrób, co ci kazaîem. Oj, jak powiem babci, zaîamie ręce i znów trzeba będzie őlusarza, aby je rozewrzeç. Ţe teţ nie mogli daç jej innych protez, tylko te metalowe. Nawet pogîaskaç mnie nimi nie moţe, a przecieţ dobrze wie, jak to lubiîem. Ostatnio jak próbowaîa, to cztery palce wbiîa mi w czaszkę i biedaczka wstydziîa się póűniej przy sćsiadach, bo zostaî jej tylko ten jeden o gwymownym znaczeniu...w c-- Pamiętam tatko. Ty teţ nie miaîeő wyraűnej miny. Dobrze, ţe mama wpadîa na pomysî, aby babcine palce dobiç klinem do końca, bo tak trzeba by byîo wycićgaç je obcćţkami... Brrr, taki ból...b -- g Milcz smarkaczu! w Nikt cię o zdanie nie pytaî! Przez te babcine palce, to ja do pracy nie mogę normalnie chodziç! c-- A któţ tatki teraz potrzebuje przy elektromagnesach?b -- Byîem fachowcem. Wszystkich wylali. A mnie nie. gFachowiec to fachowiec.w c-- A babcia mówiîa, ţe to nieprawda. Mówiîa, ţeő ofiara, bo jako jedyny daîeő się wrobiç w czyszczenie szmatkć owych elektromagnesów...b -- Kîamie! pPodîa starucha! r Dwóch nas byîo... c-- A co z tym drugim?b -- Poszedî na przedwczesnć emeryturę, a w zasadzie, to go sami odnieőli. W formalinie. Teraz, dzięki niemu dzieciaki mogć oglćdaç czîowieka od őrodka. Szkoda, Wisiak teţ byî fachowcem. c-- A wiesz tatko, ţe u nas w szkolnej stoîówce podajć danie a la Wisiak! Koledzy mówić, ţe drogie, ale dobre, tylko formalinć strasznie czuç i trochę îykowate...b -- Milcz smarkaczu! Gdzie matka? c-- A wisi w pokoju, na ţyrandolu ig wystawia język.wb -- Oj, co ja mam z tć kobietć. Weű no nóţ i odetnij jć. Tylko uwaţaj na stóî, jak będzie spadaîa. Jeszcze gotowa go poplamiç albo odrapaç! Ostatnio miaîem przez nić burę od sćsiada. Rzuciîa się z okna i pochlapaîa krwić jego samochód... c-- Tak tatko, pamiętam. p Krew cięţko zetrzeç.r Dobrze, ţe wpadîeő na pomysî, by jć zlizaç. Ciepîa byîa i dobra...b -- Aj, synu, ty zawsze musisz mówiç na gîos. A mama wtedy omal się nie wykrwawiîa... c-- Bo to tobie zachciaîo się kaszanki. Na őwiniaka nas nie staç, to...b -- Milcz smarkaczu. Spróbuj ocuciç mamę. I zabierz jć z dywanu. Gotowa go jeszcze zabrudziç. c-- g Mamo, mamo! w Nie patrz na mnie takimi wielkimi oczyma... Tatko, mama mnie nie poznaje...b -- Boő pewno dalej brudny jak őwinia. -- No stara! Dosyç lenistwa i zabawy. Wstawaj! Co to? Ani drgnie. No, trudno. Synu, skocz po babcię. Sami matce nie damy rady. A pamiętaj, aby babcię gprzykręciç do fotela.w Jak je, to się őlini i strasznie rzuca. c-- Juţ lecę tatko...b Ojciec tymczasem braî się za robotę. Zdarî z niej wierzchnie odzienie, podpaliî gaz i szykowaî strawę tak, ţe po niedîugim czasie przyjemny zapach rozniósî się po kuchni, aby następnie wypeîniç caîe mieszkanie. Niejeden z sćsiadów z zazdroőcić spoglćdaî na serwatkowe drzwi... No tak, drogi czytelniku, tutaj moraîu nie będzie. g >>PODPIS<<w