cg Prawo Dţungli -------------bw Miaîem wîaőnie dzisiaj (tzn 23.X.94) przyjemnoőç oglćdaç konsolę do gierek zwanć cJaguaremb. Dlaczego przyjemnoőç? Bo po pierwsze podoba mi się nazwa "Jaguar", po drugie lubię oglćdaç nowinki techniczne, a po trzecie, najwaţniejsze, gjestem sobie aTAROWIECw. Tak (to do panów, którzy zaraz pojadć po resecie i ruszć do CED-a), piszcie, byle bluzgi byîy kwieciste. Moţe potem uda mi się wymodziç polemiki na jakie sto kilo? Wracajćc do tematu: suniemy sobie zatîoczonymi őcieţkami gieîdowej dţungli we Wrocîawiu, a tu nagle Jaguar! (suniemy -- czyli cMowgielb, ja i nasz stary znajomy kloniarz -> (oj, czuję, ţe polemiki będzie ze dwieőcie kilopków)) Jaguar staî sobie, oblegany przez standardowć (w kategorii nowinek technicznych) iloőç bydîa, i wkrótce się doń przepchaliőmy. Z obudowy na RISkownć maszynę nie wyglćdaî, ale cMowgielb teţ gcniebw wyglćda na pijaka i degenerata... Waţniejsze więc byîo to, co na monitorze bzyka. Wîaőciwie, to Jaguar podîćczony byî do zwykîego telewizorka, lecz nie przeszkadzaîo to zbytnio w identyfikacji zapuszczonej na nim giery. p"To jest ten, no, wolsztajn?"r -- usîyszaîem szept jakiegoő oglćdacza. Tak, na Jaguarze chodziîa gierka kultowa kaţdego grzybiarza (sprzed pojawienia się Dooma) -- Wolfenstein 3D. A chodziîa îadnie, zaiste. Po pierwsze szybciutko, po drugie na caîym ekranie, a po trzecie bez koszmarnie zbrzydzonych nadmiernym powiększeniem rastrów. Dodano teţ îadnie latajćce pociski i trochę poţytecznych przedmiotów (miotacz pîomieni, te rzeczy...). Podobno dodano teţ szesnastobitowy soundtrack i fx, lecz tego nie dane nam byîo sprawdziç -- po prostu pan Obsîugant nie miaî kabelka i sprzętu gîoőnikowego... Musieliőmy więc obejőç się milczeniem zabijanych bezlitoőnie Niemiaszków w sympatycznych kaskach. I tu rozpocznć się skargi i zaţalenia na Wolfa w wydaniu Jaguarowym. Po pierwsze -- nie wiem dlaczego trafiani z miotacza pîomieni hitlerowcy nie zapalali się, tylko padali na ziemię w czerwonych kaîuţach krwi. Uwaţacie, ţe cjestem zbyt krwioţerczyb? Nie, po prostu uwaţam, ţe jeőli juţ czîowiek strzela do faszystowskich g(bez urazy, doktorku)w őwiń, to lubi to robiç dobrze. A jeőli coő, na czym się pogrywa ma te 64 bity i mogîoby spokojnie nadćţyç z projekcjć őlicznie skwierczćcego Niemiaszka, to brak czegoő tak waţnego jest zwyczajnym chamstwem. Dobra moţe coő z innej beczki. Widzieliőcie kiedy Wolfa? Jest fajny, lecz na pececie, aby zdćţyç cokolwiek zanimowaç odpuszczono sobie caîkiem fakturę podîogi, sufitu. I tak gierka wyglćda îadnie (jak na klona), lecz czy oznacza to, ţe na ileő tam razy szybszej maszynie naleţy trzymaç się starych rozwićzań? I tu panowie programiőci dali dupy, lub zwyczajnie im się nie chciaîo -- skonwertowali stary kod dla potrzeb konsoli, ulepszyli grafikę, dodali trochę gadţetów i tyle. O prędkoőç martwiç się nie musieli -- sprzęt pracowaî za nich. Nie ma w Wolfie na Jaguara ani podîogi, ani sufitu. A spokojnie mogîyby byç. Bo "zwykîy" Wolf podobno powstaî na pięçsetkę i teţ furczy. A pięçsetka, jakby nie patrzeç, RISCa nie uţywa... Dobra, Wolf Wolfem, a na stoliku pana Oblatywacza leţaîo jeszcze parę kartridţy (tak, Jaguar w wersji podstawowej gnie ma CD-Romaw, co zmusza klienta do dokupienia go w póűniejszym terminie). Poprosiliőmy więc pana o prezentację innych jaguarowych produkcji... Pan, widzćc, ţe interesuje nas coő poza oglćdaniem eksplodujćcych krwić korpusików, zainteresowaî się nami (zapewne wzićî nas omyîkowo za potencjalnych klientów) i wdaî się w rozmowę, której treőç natchnęîa mnie do napisania tego artykuîu. Niestety pan przeliczyî się, a kiedy zapytaliőmy o inny soft zaczćî się obficie pociç i wyőlizgiwaç. Wreszcie, naciskany, zmieniî kartridţa. Zobaczyliőmy gierę o nazwie g"Cybermorph"w, która sprzedawana jest razem z konsolć. Traktuje on o wektorowym stateczku, który pomyka pomiędzy górkami strzelajćc obficie. Zarówno górki, jak i stateczek sć wypeîniany specjalnym cieniowaniem kogoő tam, które podobno nie jest do zrealizowania na ţadnym innym sprzęcie w czasie rzeczywistym (tak objaőniî nam pan). A w gierce takiej to a takiej, która wyjdzie pod koniec listopada, do tego cieniowania dojdzie jeszcze maping w czasie cRZECZYWISTYMb (to ostatnie pan Oblatywacz prawie przeliterowaî dla zwiększenia efektu). Szczerze mówićc, to nie wiem nic konkretnego o cieniowaniu kogoő tam, ani tym bardziej o mapingu (mappingu?), ale CyberMorph byî ţenujćco sîaby jak na urzćdzenie, które zostaîo stworzone specjalnie i tylko do gier. Nie ţebym mógî pokazaç jakieő konkretne wady -- po prostu byî zbyt "zwyczajny": ot, jeszcze jedna strzelanka, tyle ţe îadnie zrobiona. Oczywiőcie po CyberMorphie pan zaprezentowaî parę innych gierek. W "Tempeőcie" Jaguar zafurczaî czym się daîo (full eksplodujćcych fontów, fxów i innych bajerów), ale sama gierka, hmm, no cóţ... byîa lekko prostawa (lewo, prawo i strzaî). Panowie, czy to jest gierka, za którć warto wybuliç ileőtamset tysięcy zîotych? Toţ to się nudzi po góra póîgodzinie. Następnć produkcjć byîa gierka o nazwie c"Dino coőtam"b, która okazaîa się byç znanymi z peceta (a moţe teţ Amigi, nie wiem) Humansami. p"Z pozoru" r -- wyjaőniî nam pan -- p"jest to zwykîa gierka "Humans", lecz po uwaţnym jej zlustrowaniu widaç róţnicę..." r -- zakończyî tajemniczo. Przyjrzeliőmy się... i kupa. Dopiero pan, fachowym gîosem, wyjaőniî nam, cţe na ţadnej innej maszynce nie jest moţliwe uzyskanie drugiego planu tîa (skrolujćcego się niezaleţnie), a tym bardziej grajćcego non stop moduîu i efiksów.b Spojrzeliőmy na pana z wdzięcznoőcić. Ten to ma dobry wzrok i sîuch... Dobra, ja tu cićgnę z pana druta, a wypadaîoby byç obiektywnym... Pan juţ na poczćtku "prezentacji" zaznaczyî, ţe programy które aktualnie posiada, sć pierwszymi produkcjami na Jaguara, więc nie moţna się po nich cudów spodziewaç. Uţyî obrazowej metafory porównujćc poziom tych gierek do poziomu gier na Amigę w roku osiemdziesićtym szóstym. Muszę przyznaç, ţe faktycznie, cięţko porównywaç Bansheego z PacManem... Mam nadzieję, ţe pan ma rację, bo strasznym marnotrawstwem byîoby robienie maszynki o zbijajćcych z nóg parametrach, za to caîkowicie niewykorzystanych. A coő mi mówi, ţe Atari jest na dobrej ku temu drodze. Po pierwsze robienie maszynki bez CD- Roma jest, moim skromnym zdaniem, gîupotć. W epoce kiedy kloniarze szpanujć "multimedialnymi" animacjami nikomu nie zaimponuje się moţliwoőciami giery zawartej w paru megach (bo takie pojemnoőci majć kartridţe). A po drugie z dystrybucjć gierek na Europę coő krucho... Co prawda pan autorytatywnie stwierdziî, iţ produkcjć softu zajmuje się obecnie 160 firm p(to aţ tyle ich jest?)r, lecz poniewaţ jestem raczej sensualistć, poczekam na wyniki ich pracy, i powiem coő, jak zobaczę... A podobno zobaczyç będę mógî juţ za tydzień (więc niewykluczone, ţe cosik skrobnę, jeţeli moje zdanie o jaguarowych giercach się zmieni) -- na wrocîawskiej gieîdzie. Podobno ma byç gierka o tytule "Alien vs Predator". A za kolejny tydzień inne nowoőci (do końca roku ma byç 35). Więc moţe, jeţeli poziom gierek wzroőnie, i pojawić się wersje CD-Romowe (bo napędy do Jaguara juţ sć) to... Nie, nie zamierzam kupiç sobie Jaguara, niezaleţnie od tego, jak zajebiste będć gry na niego. Po prostu konsola do gier to trochę za maîo. Nawet jeőli za RISCa, DMA i inne smakowite kosteczki miaîbym zabuliç tylko 10 baniek (podobno cena ma spaőç). Na konsoli nie wklepie się artykuîu, nie pobawi się w kodowanie i wiele innych rzeczy. Zresztć nie sćdzę, aby jakakolwiek konsola przyjęîa się na naszym polskim gruncie. Nie mamy po prostu na tyle kasy, by buliç bańkę za jednć gierkę, której na konsoli nie da się skopiowaç. Niemniej jednak, jeţeli produkcja jakiegoő sensownego softu na Jaguara ruszy z kopyta, to z chęcić popatrzę, co potrafi ta niewćtpliwie nietuzinkowa maszynka. g -KRUKU-w PS. Wszyscy chętni, którzy chcć zobaczyç Jaguara w akcji, czy po to by nauczyç się od pana Obsîuganta ciekawych rzeczy o mapingach i czasach rzeczywistych, czy teţ po prostu po to, by się przyjrzeç urzćdzeniu wyprodukowanemu przez znienawidzonć konkurencję, mogć odwiedziç wrocîawskć gieîdę, na której swoje stoisko ma firma Atar System. Co prawda na razie nie ma na co patrzeç, ale moţe z czasem...