g"Blichtr pîynie z miast, a mædroõç z pustyni" c INTRYGOM MOWGLA - NIE! ----------------------bw Nie bêdê siê dîugo rozwodziî; cMowgiel,b co tu duþo mówiç, przegina. Nie doõç, þe jego wætpliwe cpoczucie piêkna pozwala mu na projektowanie takich zestawieñ kolorówb, jak nasza "najîadniejsza" paleta tekstu "Krysztaîy Czasu" ("...nie wspóîgra z belkæ??? NIEMOÞLIWE..."), to jeszcze wziæî sie za kolorowanie pracowicie wklepywanych przez nas (pisaczy) artykuîów. Dlatego teþ chciaîbym stanowczo zaprotestowaç (na îamach BTW, bo mam pewnoõç, þe ten zimny drañ to przeczyta) przeciwko zbrodniczym praktykom gc naszego kochanego RedNacza...bw Ostatnio z cMowglem b dzieje siê coõ dziwnego. Nie chodzi o to, þe w ciægu ostatnich tygodni w zastraszajæcym tempie wzrósî stosunek iloõci spoþytych przez cMowgielab pîynów wysokooktanowych do iloõci imprez... po prostu cMowgiel brobi siê jakiõ ... inny? Co prawda zjawiska tego moþna doõwiadczyç tylko przebywajæc doõç czêsto w jego towarzystwie (np mieszkajæc z nim na stancji), lecz istnieje parê objawów, które moþe zaobserwowaç kaþdy. Jednym z nich sæ na przykîad nocne dialogi cMowgielab, czyli sentencje wygîaszane przez niego podczas snu. I chociaþ 90% treõci ginie w charczæcym beîkocie, zrozumiaîa treõç przyprawia mnie czêsto o gêsiæ skórkê... ach! Zapomniaîem wyjaõniç dlaczego to zjawisko moþe zaobserwowaç kaþdy... cóþ... cMowgiel brzadko kiedy dotrwa przytomny do koñca wykîadu... ...z nocnych dialogów cMowgielab wyîowiç moþna jakieõ urywki o przeznaczeniu, zagîadzie, "jedynej nadziei" i jakichõ avatarach. Cholera wie, o co mu chodzi... nigdy nie uþywaî takich trudnych sîów ;) Wracajæc do gîównego tematu tego artykuîu: megalomania cMowgielab nasiliîa siê do tego stopnia, þe zaczæî podkreõlaç swojæ ksywê, gdziekolwiek by ona nie wystæpiîa (szczególnie w artykuîach). Nie zaglædaîem do p"Wstêpu do psychoanalizy",r ale czujê, þe pan Freud miaîby na ten temat co nieco do powiedzenia... czyþby w grê wchodziîa kobieta?.. Tu muszê nieco zwolniç. Byîo nie byîo, cMowgiel jest naszym gRedNaczemwb, cbez niego nie byîoby kodub, wypada nam (reszcie redakcji) okazaç nieco pobîaþliwoõci dla jego zagrañ. Postanowiliõmy wiêc nie dawaç znaç po sobie tego, þe uwaþamy jego postêpowanie za dziwne. I prosimy was, drodzy Czytelnicy, abyõcie byli w tym wzglêdzie pobîaþliwi. Nasz znajomy kolega z medycyny powiedziaî, þe to moþe przejõç z czasem... Dlatego teþ, chociaþ gchce mi siê czasem wyçw, kiedy patrzê, jak õlicznie pokolorowano moje teksty, staram siê zachowaç zimnæ krew. Zapewne powiecie, þe mógîbym pokolorowaç je sam. Raz próbowaîem. W poîowie artykuîu, kiedy pijæcy herbatê cMowgiel b spojrzaî mi przez ramiê, poþaîowaîem þe þyjê... Brrr, juþ lepiej oddaç mu wyîæcznoõç na tæ dc"niezwykle odpowiedzialnæ pracê"bk - jak nazwaî kolorowanie. Co wiêcej. Piszæc o kolorowaniu, nie sposób pominæç c najnowszego pomysîu Mowgielab. Raz na numer BTW (poczæwszy od #2), w którymõ z artykuîów ukryta zostanie zaszyfrowana wiadomoõç (podobno ma to mieç jakiõ zwiæzek z kolorami?...). Ten, kto jæ odnajdzie, odczyta i przeõle jej treõç na adres PLC, otrzyma jakæõ nagrodê, fundowanæ przez cMowgielab. Nie wiem co to ma byç, ale wolê nawet o tym nie myõleç... Wystarczy. Wystarczy w tym tekõcie niedomówieñ i wielokropków. Jak pokolorowane sæ teksty - kaþdy widzi. I jeszcze raz podkreõlam, þe to pwyîæczner gdzieîo w cMowgielab. g Krukuw PS. O tym þe mam racjê (co do dziwacznych zachowañ cMowgielab) moþe õwiadczyç fakt, þe pokolorowaî lub popodkreõlaî swojæ ksywê w tym tekõcie, gdziekolwiek wystæpiîa. Jeõli tego nie zrobiî, to õwiadczy to tym bardziej przeciwko niemu i ukazuje w jasnym õwietle jego wyrachowanie. PS2. Co do zwyczajowych przeprosin za przekrêcenie ksywy gcRedNaczabw, to tym razem tego nie uczyniê. Oczywiõcie na znak protestu.