2MKolekcjoner CBFB Kolekcjoner CAFC Tranzystor ten S. tylko mi poûyczyî. Mówiono, ûe znalazî go w czasie wycieczki statkiem na jednej z poîódniowo-zachodnich wysp. Niedîugo potem S. zginâî w wypadku samochodowym i w ten sposób aparat ów pozostaî juû u mnie. Nie byî podobny do ûadnego ze znanych mi odbiorników. Na jego skali lôniîy dziwne cyfry i litery oraz niezrozumiaîe znaki. Jestem pisarzem, wiëc prawie caîe dnie przesiadujë w swoim pokoju. W trakcie pisania zawsze sîucham muzyki. Najbardziej lubië muzykë dalekich egzotycznych narodów - prawdë mówiâc, sîuchajâc jej nawet îatwiej mogë pisaê. Któregoô dnia krëcâc gaîkâ natrafiîem na coô dziwnego. Byîa to rozmowa miëdzy jednym kobiecym gîosem i wieloma mëskimi. Mëûczyúni ci zgîaszali sië numerami. Poczâtkowo byîem przekonany, ûe sîyszë komunikaty radiowe dla marynarzy, pilotów, taksówkarzy albo dla radioamatorów - lecz póúniej... dowiedziaîem sië, ûe to nie to. "Wzywam numer 68, zgîoô sië!" - powiedziaî kobiecy gîos. Jakiô mëûczyzna odpowiedziaî: "Zgîaszam sië" "Gdzie jesteô?" "W minus 338. Macedonia, Filip i Aleksander" "Czy filmujesz Aleksandra?" "Tak. Ma dopiero 18 lat". "Wiëc spiesz sië - on nie bëdzie ûyî dîugo..." "Wiem". Albo inna rozmowa: "111,111 zgîoô sië!" "Zgîaszam sië" "Gdzie jesteô?" "W 20/45" "Co nowego?" "Europa, Berlin, straszny baîagan. Prawie nie moûna sië poruszaê. Mój aparat jest w niebezpieczeïstwie; poûary, wybuchy. Proszë o nowe istrukcje" "Wróê do 42/60". Z poczâtku sîuchaîem tych programów nic nie rozumiejâc. Ale potem sprawa zaczëîe byê bardziej zrozumiaîa... "275 wzywa Bazë!" "Tu Baza, sîucham" "Mam kîopoty. Za zgodâ Bazy w celach badawczych jestem w Ameryce w fizycznie istnijâcym modelu. Moje wspóîrzëdne - 19/40. Kolor skóry nieodpowiedni: czarny. Wolnoôê osobista ograniczona, okrucieïstwa" "Wysîaê pomoc?" "Tak, proszë". Albo taki: "45 wzywa Bazë!" "Tu Baza" "Widziaîem Burgesiego. Wyjechaî w 20/50. Powiedziaî, ûe juû ma dosyê czterdziestego drugiego, chce ûycia peînego przygód" "Napewno wróci wierz mi...". "Baza wzywa 116, zgîoô sië!" "Jestem" "Jakie wiadomoôci?" "Jestem pracownikiem naukowym w 20/75. Niedawno wynaleúliômy laser, hologram, i odkryliômy molekuîy DNA. Obecnie pracujemy dalej" "Co wiesz o 94-tym?" "Jego fizyczny model zostaî uômiercony przez zamachowca. Taki jest tu los proroków... Wielu teraz na Ziemi zajmuje sië narkotykami i pseîdomuzykâ". "Baza potwierzdza odbiór twojego komunikatu. 21 zgîoô sië!" "Tu 21" "Co robisz i gdzie?" "W 0/00, Bliski Wschód. Robië cuda; chodzë po wodzie, wskrzeszam zmarîych, nawet gîoszë równoôê wszystkich ludzi... Niedîugo ukrzyûujâ mnie..." Dîuûej nie miaîem juû wâtpliwoôci; sîuchaîem rozmów ludzi wëdrujâcych w czasie. Rozmów z tymi, którzy przybyli do nas z przyszîoôci, w nasze historyczne epoki, aby nas obserwowaê... Pewnego razu tak mnie jeden z tych programów poruszyî, ûe raptownie podniosîem aparat, jakbym chciaî nim rzuciê o ziemië. Wiedziaîem przy tym, ûe nigdy bym tego nie zrobiî... Niespodziewanie tuû pod uchwytem palec mój trafiî na niewidoczny do tej pory przycisk. Kawaîek metalu wcisnâî sië jak klawisz. Aparat natychmiast umilkî, tylko dziwnie i cicho szumiaî. - No i popsuî sië - zdenerwowany powiedziaîem gîoôno. - Tylko tego brakowaîo! - Odîoûyîem go na stóî. Przycisk wyskoczyî na swoje miejsce, a kobiecy gîos z Bazy spytaî: - Co mówiîô? Tu Baza. Sîucham cië, powtórz! Zdrëtwiaîem nawet sîowa nie mógîbym wymówiê. - Tu Baza jaki masz numer? Zgîoô sië! Poczuîem sië troche pewniej. Wcisnâîem przycisk i pochyliîem sië do aparatu: - Jestem pewnym czîowiekiem... - zaczâîem gîupio i niepewnie ciâgnâîem dalej. - Czîowiekiem... - Czy ty do nas nie naleûysz? - przerwaîa Baza. - Nie... Sîucham radia. - W jaki sposób otrzymaîeô aparat? - jej gîos byî srogi i twardy. - Poûyczono mi go. Mój przyjaciel znalazî go w Oceanii. - W Oceanii? - przez moment panowaîa cisza, jakby Baza sië namyôlaîa. Nastëpnie zdecydowanie stwierdziîa: - Zgubiî go 318, kiedy obserwowaî wybuchy bomb wodorowych... Gdzie teraz jesteô? Czuîem, wiedziaîem, ûe najlepiej byîoby nie odpowiadaê. Ale moûe... zaproszâ mnie do siebie? Moûe ja teû bëdë mógî podróûowaê w czasie? - Wiek dwudziesty, rok siedemdziesiâty piâty. Tysiâc dziewiëêset siedemdziesiât piëê - odpowiedziaîem. - Gdzie sië znajdujesz? W mieôcie, w lesie, w podróûy, na ulicy? - zainteresowaîa sië Baza. - W mieôcie, w duûym domu, na ósmym piëtrze - odpowiedziaîem zgodnie z prawdâ. - Na zewnâtrz ôwieci sîoïce. - Wyjdú na zewnâtrz w jakieô bezludne miejsce! - zaûâdaî gîos. - Gdzie oprócz ciebie nie bëdzie nikogo. Tam zgîoô sië ponownie. Byîem szczëôliwy jak nigdy. Pewnie przylecâ maszynâ czasu i zabiorâ mnie! Zobaczë ûyjâcych faraonów, jak praczîowiek bëdë polowaî na mamuty, razem z Wikingami przepîynë Ocean, stanë na dziedziïcu Ludwika XVI ubrany w jedwabie ze zîotym mieczem! Zmierzchîo juû, kiedy doszedîem nad morze. Plaûowicze juû odeszli. Wiaî silny wiatr, fale wybiegaîy na piasek. W pobliûu nikogo nie byîo widaê. Poîoûyîem sië na piasku i wcisnâîem przyciska radia: - Zgîaszam sië! - Tu Baza - natychmiast rozlegî sië gîos tej kobiety. Jakby juû czekaîa na moje zgîoszenie. - Gdzie jesteô? - Nad morzem, na opuszczonej plaûy. Nie ma tu nikogo! - W porzâdku. Poîóû radio na ziemi i odejdú od niego sto metrów na póînoc! - zarzâdziî gîos. Zrobiîem, co mi kazano. Kiedy zatrzymaîem sië daleko od aparatu - wyglâdaî w dali jak czarny punkcik - rozejrzaîem sië po niebie. Kiedy przybëdzie ta dziwna maszyna czasu, skâd? Zobaczë jâ z daleka, czy teû nagle pojawi sië tuû obok, wynurzajâc sië z nicoôci, z Czasu? Podmuch wybuchu rzuciî mnie na ziemië. Przez chwilë leûaîem ogîuszony, a potem wolno podniosîem sië i odwróciîem... Na miejscu radia znajdowaîo sië tylko zagîëbienie w piasku. Minëîo trochë czasu, zanim uwierzyîem, ûe mnie oszukali. Moûe ze swojego punktu widzenia postâpili wîaôciwie. W koïcu rycerze czasu nie mogli ryzykowaê. Ale nie rezygnowaîem. Zostaîem kolekcjonerem. Posiadam juû caîkiem îadny zbiorek. We wszystkich gazetach moûna przeczytaê moje ogîoszenie: "Aparaty radiowe o dziwnych ksztaîtach, a zwîaszcza nieznanego pochodzenia - kupië za duûe sumy pieniëdzy". CBFD Istvan Nemere