å1 -=-å2 DOWCIPY å1-=-å0 Po wejôciu do Polski, w 1914 roku, Rosjanie werbujâ Polaków do armi czerwonej, twierdzâc, ûe Polacy powini u ich boku walczyê ze wspólnym faszystowskim wrogiem. Jeden z werbowanych zwraca sië do radzieckiego oficera z pytaniem: - Czy widziaî pan major jak dwa psy walczâ o koôê? - Widziaîem. - A czy ta koôê braîa czynny udziaî w tej bójce? Oficer radziecki rozmawia z rekrutem: - Kto jest twoim ojcem? - Marszaîek Stalin - odpowiada przyszîy ûoînierz. - Jak to? - ze zdziwieniem pyta oficer. - Przeciesz marszaîek Stalin jest ojcem nas wszyskich, prawda? Zaskoczony oficer musiaî przyznaê mu racje, po czym pyta: - Kto jest twojâ matkâ? - Zwiâzek Radziecki - sîyszy odpowiedû. - Co to znaczy? - Skoro mówi sië, ûe Zwiâzek Radziecki jest matkâ wszystkich narodów... Odpowiedú bardzo spodobaîa sië radzieckiemu oficerowi, który z nadziejâ w gîosie zadaje jeszcze jedno pytanie: - Kim ty chciaîbyô zostaê? - Sierotâ - odpowiada kandydat na czerwonoarmistë. - Gdybym znowu, jak w 1939, do Polski weszli i Niemcy, i Rosjanie, to kogo byômy bili? - Najpierw Niemców, potem Rosjan - Najpierw obowiâzek potem przyjemnoôê. W Armi Polskiej, którâ organizowaî w ZSRR Zwiâzek Patriotów Polskich, oficerami byli Rosjanie, zwani polakami z przydziaîy. W jednym z oddziaîów powstajâcej armii, odbyîa sië msza polowa. Do komendanta podchodzi kapelan, niosâcy krzyû do pocaîowania. Komendant wzbrania sië, szepczâc: - Nie mogë, od 1924 roku jestem bolszewikiem! Na to kapelan szeptem: - Caîuj! Ja jestem bolszewikiem od 1917 roku. Nauczyciel pyta ucznia: - Jakâ mamy teraz Polskë? - Ludowâ. - Jeszcze jakâ? - Demokratycznâ. - I jeszcze jakâ? - Socjalistycznâ. - A przed wojnâ jaka byîa? - Niepodlegîa. - Zwiâzek Radziecki myôli o was caîy czas, my chcemy waszego najlepszego - zwraca sië îamanâ polszczyznâ oficer radziecki do Polaka. - To my wiemy, ale nasze najlepsze, panie oficerze, wolimy zachowaê dla siebie - mówi Polak. Przyjaúï polsko-radziecka, polega na tym, ûe my ich kochamy za-wziëcie, a oni nas kochajâ za-ûarcie Na lekcji nauczyciel pyta: - Co dostajemy w zamian za eksportowany do Zwiâzku Radzieckiego wëgiel? - Zimno - odpowiada uczeï. Amerykaïski dziennikarz pyta Polaka: - Jaki jest stosunek Polaków do Zwiâzku Radzieckiego? - Bardzo dobry - sîyszy odpowiedú - My dajemy im zboûe, a oni za to biorâ od nas cukier. Na ulicy bije sië dwóch chîopaków. Jakiô przechodzieï rozdziela ich i pyta: - O co sië bijecie? - Bo on powiedziaî, ûe przyjaúï polsko-radzieckâ ma w dupie - odpowiada jeden z bijâcych sië. - A dlaczego kopiesz go w siedzenie? - Bo mu jâ pogîëbiam ... Na posterunku MO skarûy sië okradziony przed chwilâ mëûczyzna: - Jakiô cudzoziemiec ukradî mi zegarek. - Cudzoziemiec? Moûe Amerykanin. - Nie - odpowiada poszkodowany. - Anglik? Moûe Francuz? - Ani Anglik ani Francuz. - To kto to mógî byê? - pyta dalej posterunkowy. - Myôlë, ûe Fin - mówi niepewnie okradziony. - Obywatelu, Finów w Polsce nie ma! Moûe Rosjanin? - Tak, ale to pan powiedziaî, panie posterunkowy. Pesymiôci twierdzâ, ûe wszystkich wywiozâ na Syberië. Skrajni pesymiôci dodajâ: nie wywiozâ, lecz bëdziemy musieli sami iôê, na piechotë. - Czym sië róûni pochód 1-majowy obecny od przedwojennego? - Przed wojnâ szli w manifestacjach brali udziaî ci, którzy sië nie bali, a teraz na pochód idâ ci, którzy sië bojâ. W prowincjonalnym urzëdzie zjawia sië staruszka. Nagle zauwaûa na ôcianie ogromny portret Stalina. - Ale ten Piîsudzki sië postarzaî - wzdycha kobiecina. - Obywatelko, aleû to nie Piîsudzki, tylko marszaîek Stalin - najwiëkszy dobroczyïca naszego kraju - wyjaônia urzëdnik. - A co on takiego zrobiî? - Jak to, nie wiecie, ûe wypëdziî on z Polski Niemców i wyzwoliî nas? - Jeôli tak, to niech Pan Jezus da za to co najlepsze, ale tak jeszcze ten Stalin zechciaî od nas wypëdziê Rusków... - Za co siedzisz? - Za opieszaîoôê. - Jak to? - A przyszedî do mnie Nowak i opowiadaî dowcipy polityczne... - Ty pewnie doîoûyîeô kilka? - Skâdûe, ja nie sîowa sië nie odezwaîem! Ale jak Nowak sobie poszedî, to sië zastanawiaîem sië, czy to prowokacja czy nie; myôlaîem nawet - pójôê na UB czy nie? Jak sië zdecydowaîem, to Nowak wîaônie stamtâd wychodziî... Do sklepu papierniczego przychodzi brudny, niechlujnie ubrany klient: - Czy sâ portrety Lenina? - pyta sprzedawcë. - Sâ. - A portrety Stalina? - Teû sâ. - To prosze po 10 sztuk. Po paru tygodniach tem sam klient wraca do sklepu papierniczego. Wyglâda juû nieco schludniej. - Prosze 20 portretów Lenina i 20 Stalina. Mineîo znowu pare dni i sytuacja sië powtarza. Tyle, ûe tym razem klient prosi 50 portretów Lenina i Stalina. Kiedy nastëpnym razem ten sam czîowiek podjechaî wîasnym samochodem i poprosiî o 100 portretów jednego i drugiego wodza Zwiâzku Radzieckiego, sprzedawca nie wytrzymaî i pyta: - Panie o co chodzi z tymi portretami? I jak pan dorobiî sie samochodu ? Jeszcze nie tak dawno, nie miaî pan w czym chodziê... - Otworzyîem strzelnicë za miastem. Do UB przyszedî chîop i koniecznie chce sië widzieê z komendantem. Zastëpca komendanta tîumaczy: - Komendanta nie ma, ja jego jestem zastëpcâ, wiëc moûecie mi powiedzieê o co chodzi. Co chcieliôcie od komendanta? - Ano, ukradli mi mojâ krowë i milicja jâ znalazîa, tylko nie chce mi jej oddaê. No to pomyôlaîem, ûe pan komendant zaôwiadczy, ûe to moja krowa, bo on jâ dobrze zna... - Komendant zna waszâ krowë?! Skâd? - Przez dwa lata pasî jâ u mnie. Tramwajem jedzie ksiâdz i oficer UB. - Tramwajem ksiëûulku, tramwajem... - podrwiwa sobie UB-ek - A przed wojnâ to powozik byî i koniki, gospodyni i parobek. - Myli sië pan - odpowiada ksiâdz. - Jest gospodyni, sâ koniki i powozik. Parobka tylko nie ma, bo poszedî do UB na oficera... W pare miesiëcy po wyzwoleniu spotykajâ sië dwaj znajomi. - Z czego sie utrzymujesz? - pyta jeden drugiego - Ukrywam bogatâ rodzine ûydowskâ. - Przeciesz wojna sië skoïczyîa? - Ja im tego nie powiedziaîem. - Czy moûna krytykowac partië? - Moûna, ale to tak jak caîowaê lwa w dupë. Niebezpieczeïstwo duûe, a przyjemnoôê niewielka. - Co to jest mieszanina pieprzu z dûemem? - Zebranie partyjne, bo jedni pieprzâ, a reszta drzemie. Baca zapisuje sie do partii. Wczeôniej jednak sekretarz go sprawdza: - Baco, a dalibyôcie dla partii, jaîówkë? - A czemy by nie, oddaîbym. - A wieprzka teû byôcie dali? - Pewnie, ûe bym oddaî. - No... a koguta? - O nie! Koguta to bym nie oddaî. - Dlaczego? - A, bo to wszystko co mam. Góral przychodzi do komitetu PZPR i chce sië zapisaê do partii. - Powiedzcie mi jedno gazdo - mówi sekretarz - Dlaczego? - Ano, dziadek naleûal do Harnasiów, ojciec do Janosików, to i ja chce byê w jakiejô bandzie. Aktualna sytuacja w Polsce: Za Waîësâ stoi "Solidarnoôê", za Solidarnoôciâ stoi naród, za narodem stoi Koôcióî, za koôcioîem stoi Papieû, za Papieûem stoi Bóg, za Bugiem stojâ Rosjanie. - W jakich polskich miastach nie byîo dotâd manifestacji? - W Wilnie i Lwowie. - Sîyszaî pan, ûe Rosjanie odesîali z powrotem caîy transport jajek - mówi Kowalski do sâsiada. - Co, nieôwieûe byîy? - Gdzie tam, Ruskie po prostu sie bojâ, ûeby im sië Solidarnoôê nie wylëgîa. Brak waty i legniny, poniewaû partia ma ciëûki okres. - Co bëdzie jak rozwiâûâ Sîuûbë Bezpieczeïstwa? - Bëdzie problem z dwoma milionami bezrobotnych. W zaôwiatach Jaruzelski rozmawia z Hitlerem: - Gdybym ja miaî twoje wojsko, w dwa tygodnie rozprawiîbym sië z Solidarnoôciâ - A gdybym miaî twojâ telewizjë - mówi Hitler - ôwiat do dziô nie dowiedziaîby sië, ûe przegraîem wojnë. - Dlaczego Jaruzelski jest jednoczeônie premierem, pierwszym sekretarzem i ministrem obrony narodowej? - Bo z jednej pensji trudno wyûyê... Spoîeczeïstwo moûna podzieliê jak ziemniaki: na tîuczone i w mundurkach. - Dlaczego rzâd Jaruzelskiego strzela do bezrobotnych? - Bo gîównym celem rzâdu socjalistycznego zawsze jest robotnik. Ofiarom powodzi w Polsce przysîano liczne dary. Z USA nadeszîo 15 mil.$, inne kraje przysîaîy odzieû i leki. Z ZSRR przyszîo 30 tys. egzemplaûy ksiâûki "Nauka Pîywania". Róûnica miëdzy stanem wojennym, a wojnâ: na wojnie prawo do strzelania majâ obie strony... - Wiesz, po pogrzebie Gomuîki na ôwieûym grobie znaleziono transparent. - I co byîo napisane? - "Witamy w podziemiu. Solidarnoôê". Dwóch Polaków to nielegalne spotkanie. Czterech Polaków to nielegalny wiec. A co to jest: dziesiëê milionów Polaków? - garstka ekstremistów. Jaruzelski bierze udziaî w teleturnieju " Wielka Gra". - Co by pan zrobiî - pyta prowadzâca - gdyby ponownie powstanie "Solidarnoôê" Jaruzelski zbyt dîugo sië zastanawia wiëc spikerka ponagla: - Prosimy o odpowiedú bo czas mija... - ...bëdë strzelaî... Wierzâcy i praktykujâcy katolik prosi ksiëdza na îoûu smierci: - Prosze zezwoliê mi na odejôcie z koôcioîa katolickiego i przystâpienie do PZPR. - Co ty mówisz sunu! Jak to mam rozumieê! - Zwyczajnie, drogi ojcze, lepiej niech umrze jeden z nich, niû jeden z naszych... Dziënikarz pyta Breûniewa: - Towarzyszu sekretarzu generalny, dlaczego po zamachu na papieûa, nie wysîaliôcie od razu specjalnej depeszy z wyrazami ubolewania? - Obawiaîem sië, ûeby nie doszîa za wczeônie. Marzenie czîonka partii: Po kilku latach papieû wraca do Polski i melduje sië w komitecie centralnym: - Puîkownik Karol Wojtyîa wykonaî zadanie. I to juû wszystko! å1 MACHOå0 å1Ps. Od korekty:å0 Litoôci... po sprawdzeniu takiej iloôci bîëdów, nawet te dowcipy mnie nie bawiâ. Jesteô absolutnym rekordzistâ! Bijesz na gîowë nawet Ranger'a. W jednym kawale, trzy róûne pisownie tego samego wyrazu i kaûda bîëdna...