å1OPOWIEÔÊ WIGILIJNAå0 (...lotnicza, Boening 747 naleûâcy do linii lotniczych ...,jak podaîy úródîa ITI, katastrofa nastâpiîa wskutek wybuchu bomby w przedniej czëôci kadîuba samolotu. Jak dotychczas do zamachu przyznaîy sië nastëpujâce organizacje terrorystyczne: Front...) Odzyskaî przytomnoôê, znajdowaî sië w powietrzu, prawdobodobnie okoîo 15000 stóp nad ziemiâ. Przed oczami zaczëîy przewijaê mu sië obrazy z caîego jego ûycia. Byî bardzo bogatym facetem, do swej fortuny doszedî w sposób nieuczciwy, lecz nie miaî sobie nic do zarzucenia, ûycie doôwiadczyîo go wystarczajâco ciëûko, toteû juû dawno wyzbyî sië wszelkich wyrzutów sumienia. Zdawaî sobie sprawë, iû nie byî lubiany, przez caîe ûycie nie znalazî sobie odpowiedniej partnerki, aby spëdziê z niâ resztë swojego ûycia, zaîoûyê rodzinë, mieê dzieci. Jak sam mawiaî, powodem, iû nadal pozostaje sam ( nie liczâc oczywiôcie licznych kurewek, które zwabione jego samotnoôciâ i pieniëdzmi, ciâgneîy do niego jak muchy do gówna ) byî fakt, iû nie ma on czasu, jest wiecznie zajëty. Sam nigdy nie zaznaî szczëôliwego dzieciïstwa, nie miaî rodziny. Moûe to wîasnie przesâdziîo o tym, iû teraz gdy mógî sobie na to pozwoliê, nadal byî sam. Nie troszczyî sië o nikogo i nikomu nie pomagaî. Raz jeden wydaî czek na sumë 100 dolarów, na jedno z wielu towarzystw charytatywnych, ale tylko dlatego, iû byî zawiany, a mîoda kobieta, która zbieraîa datki bardzo mu sië podobaîa i chciaî sië z niâ umówiê. Nigdy nie byî kobieciarzem, chociaû gdy wypiî kilka gîëbszych lubiî mieê przy sobie îadnâ kobietë. Byî czîowiekiem nadzwyczaj skâpym, swe skâpstwo tîumaczyî tym, iû na kaûdy grosz zapracowaî wîasnâ ciëûkâ pracâ. Pierwsze pieniâdze zdobyî majâc 10 lat, napadî pewnâ staruszkë i groûâc jej noûem zabraî jej torebkë z caîâ emeryturâ, którâ to staruszka odebraîa na poczcie i ufna w dobro ludzi niosîa do domu, w myôlach przeliczajâc na co jej owa emerytura wystarczy i czy bëdzie mogîa za niâ kupiê, obiecany wnukowi rower. Majâc 15 lat sprzedawaî na ulicy narkotyki, samemu nigdy ich nie zaûywajæc. Twierdziî, iû narkotyki sâ dla ludzi sîabych, którzy nie potrafiâ pogodziê sië ze swoim losem, a on jako czîowiek silny i obdarzony silnâ wolâ wybraî inny sposób na zabijanie wolnego czasu - byîo nim zarabianie pieniëdzy. W wieku 20 lat awansowaî do grona 15 najwiëkszych dystrybutorów "biaîej ômierci" na caîy Nowy Jork. Byî najmîodszy z grona owych 15 "siewców biaîej ômierci", jak ich czësto okreôlaîa miejscowa prasa, toteû nie cieszyî sië specjalnym szacunkiem pozostaîych dystrybutorów, nie dochodziîo pomiëdzy nim, a resztâ bossów narkotykowego bussinesu do konfliktów, poniewaû byî on w stanie iôê na wszelkie ustëpstwa byleby tylko nie zaszkodziê swemu interesowi. Majâc lat 40 byî juû na tyle bogaty i szanowany, iû mógî bez uszczerbku wycofaê sië z interesu. Kupiî dom w Los Angeles i resztë ûycia zamierzaî spëdziê w kasynach i nocnych lokalach, tego wspaniaîego miasta. Byî katolikiem, taki zapis widniaî przynajmniej w jego aktach, do koôcioîa nie chodziî nigdy. W mîodoôci nie bardzo miaî czas, a wolne chwile poôwiëcal na rzeczy bardziej przyjemne niû przesiadywanie w mrocznych koôcioîach, czy modlenie sië do Boga, który "chuj wie czy istniaî ?". Póûniej gdy byî dorosîy, uwaûaî koôcióî i religië za przesâd i choê z koôcioîem nie walczyî, staraî sië na kaûdym kroku poniûaç ludzi bogobojnych i religijnych. Jak sam czësto mawiaî "sumienie umarîo we mnie, gdy miaîem 7 lat i zmuszony byîem zabiê mojego jedynego przyjaciela, jakim byî pies, aby nie umrzeê z gîodu.".Mimo, iû z powodu swej fortuny cieszyî sië szacunkiem, instynktownie wyczuwaî, iû nawet ci którzy szumnie nazywali sië jego przyjacióîmi, robili to tylko ze wzglëdu na jego pieniâdze. Mimo, iû z natury i z przyzwyczajenia byî skâpcem, nawet ludziom prowadzâcym rozpustny tryb ûycia ciëûko byîo mu dorównaê w wydawaniu pieniëdzy na wszelkiego rodzaju przyjemnoôci. Mawiaî, ûe "mam swoje zasady i pieniâdze wydajë tylko na wîasne przyjemnoôci". W Las Vegas poznaî Scotta Batley'a, który zaproponowaî mu wspólny interes. Mieli wykupywaê od kamieniczników mieszkania ludzi, nie mogâcych pîaciê czynszu i zamieniaê je na luksusowe domy publiczne, które nastëpnie miaîy byê odsprzedawane miejscowym alfonsom za duûe pieniâdze. Îatwoôê zarobku, a takûe wysokie zyski tego przedsiëwziëcia zachëciîa go do wziëcia w nim udziaîu. W krótkim czasie pozbawili dachu nad gîowâ blisko 30 rodzin, czësto wielodzietnych. Gdy spîakana matka lub ojciec przychodzili prosiê go o litoôê, uômiechaî sië tylko i mówiî: "Drodzy païstwo tym ôwiatem rzâdzi pieniâdz, a wy go nie macie". Byî zîym czîowiekiem. Teraz kiedy jako jedyny czîowiek uratowaî sië z pîonâcego samolotu, dostrzegî w tym dziwnym zrzâdzeniu losu rëkë Boga, który byê moûe chce mu daê szansë poprawy. Iskierka nadziei na chwilë pojawiîa sië w jego przeraûonym umyôle, aby nie daê szansy zgasnâê tej iskierce, zaczâî modliê sië do Boga i chociaû nigdy tego nie robiî, w jego umyôle szybko powstawaîy obietnice poprawy i proôby o îaskë. Rzeczywiôcie powziâî mocne postawienie zmiany swego dotychczasowego ûycia, chciaî czyniê dobro, a jego moûliwoôci finansowe mogîy mu w tym bardzo wydatnie pomóc. Widocznie Bóg wysîuchaî jego proôby, bo na okoîo 150 stopach od ziemii poczuî wyraúne zahamowanie opadania. Byî 24 grudnia, a wiëc wigilia, okres niewâtpliwego nawrócenia sië wielu zbîâkanych dusz. Uômiechnâî sië w duchu "wiedziaîem, ûe dasz sië skusiê ty stary skurwysynu", lecz sîowa te najwyraúniej nie spodobaîy sië Najwyûszemu bo nagle tak samo jak dziëki obietnicom zatrzymaî sië w powietrzu, teraz zaczâî ponownie opadaê, lecz ze zdwojonâ prëdkoôciâ. Po chwili jego ciaîo ze strasznâ siîâ uderzyîo o powierzchnië ziemi, pozostawiajâc na niej jedynie krwawy ôlad. Czas cudów skoïczyî sië? å1 Sadus/ind.å0 å2PS.å0 Podziëkowania dla Salamana Rushdiego i Charlesa Dickensa. Oni wiedzâ za co.