
 Kiedyô  baba  od  polskiego spytaîa sië, czy ktoô nie zechciaîby czasem
przerobiê   ballady  Mickiewicza.   Nieôwiadom  niczego  zgîosiîem  sië,
napisaîem  i...  odczytaîem na lekcji j.polskiego.  Baba stwierdziîa, ûe
jakie  pokolenie,  takie  obyczaje...   Jeûeli  chcesz  naprawdë  odkryê
idiotyzm  tego  tekstu, to przeczytaj sobie oryginalny utworek autorstwa
Mickiewicza.


                       å2  Ô W I T E Z I A N K A
                       å1  ---------------------å0

                O! Czy widzisz tego mîodzieïca piëknego?
               To jego zdjëcia ogladajâ w Playboy'u damy
                  A oto brzegami Bajora Nowojorskiego
                Zbliûa sië do niego postaê burdel-mamy.

                  Ona mu z kosza daje zalegîe wypîaty
                     On jej podwiâzki przynosi nowe
                      Zjadajâ razem trochë saîaty
                           Dojâ dorodnâ krowë


                    Spëdzajâ razem wspaniaîe chwile
                    Czas ucieka jednak nieubîaganie
                     Zaraz zza krzaków wyjdâ debile
                          I sprawiâ im lanie.

                       Dlatego iôê juû im trzeba
                       Do domów rozejôê sië muszâ
                     Piëknie wyglâdali na tle nieba
                 Jednak dobre chwile szybko sië kruszâ.

                         Idâ w ôwietle ksiëûyca
                   Wokóî morderców i pijaczyn twarze
                    Na jej ciele Czeônika Szlafmyca
                  Nikt nie wie w jakim pija ona barze.

                   To wîaônie jest wielka tajemnica -
                          - skâd pochodzi ona?
                      Szepcze o tym na polu bylica
                           Gdaka o tym wrona.



                     Stara czarownica kiedyô mówiîa
                ûe Burdel-mama w róûowym mieszka gmachu
                       I râbka tajemnicy uchyliîa
          O tym, ûe trzyma ona tam mîode dziewczyny w strachu

                     Lecz wróêmy do meritum sprawy
                Bo zaczyna sië miëdzy nimi jakaô rozmowa
                    Nastawmy uszy jak te stare baby
                    I wsîuchajmy sië w ich sîowa...

                   "Tyô moja Julia, ja kocham Ciebie
        Wyjdú za mnie, nie bëdziemy juû sië tylko wtedy spotykaê
                       gdy gwiazdy sâ na niebie."

                    "Och! Mój drogi, wyjdë za Ciebie
                      Ale pamiëtaê o jednym musisz
        Jeôli mnie zdradzisz, to wezmë udziaî w twoim pogrzebie
               PAMIËTAJ! Nie zdradú, gdy Cië inna kusi!"



                            "Aleû oczywiôcie
                     Wierny Ci bëdë do koïca ûycia
                 A zapowiada sië ono z Tobâ zarypiôcie
            Juû sië cieszë na widok stosów naczyï do mycia"

                 "A wiëc ûegnaj wybranku serca mego...
                         Do dnia jutrzejszego!"

                        "Do zobaczenia kochanie
              Idë do domu, muszë podkraôê garnitur mamie!"

                      I tak rozeszli sië do domów
                   Ich serca gorâce jak ûelazka byîy
               Wokóî zostawili mnóstwo zuûytych kondomów
                    Które póúniej fale bajora zmyîy.

                     Jeôli zaô juû o bajorze mówimy
                          To trzeba powiedzieê
              Ûe olbrzymie ono byîo jak oceanów dwa tuziny
      On mieszkaî po jego drugiej stronie - to teû trzeba wiedzieê


             Szedî wiëc mîodzieniec nad brzegiem zbiornika
                 Aû tu nagle jakieô ôwiatîo go oôlepiîo
      Patrzy, a tu do niego ôwiecâca prababka nad jeziorem pomyka
       W rëku trzyma wino jabîkowe, co w sklepie na wystawie byîo

                  Prababcia jakoô tak dziwnie wyglâda
                     koîysze sië na prawo i na lewo
                      Prawnuczek jej sië przyglâda
        I czuje, ûe z ust wydobywa sië mnóstwo zapachu przykrego

                  I daje prababcia prawnukowi kazanie:
                      "Chîopcze, uwaûaj na kobiety
         One zgîadzâ Cië - potem zajmâ sië Ciebie opîakiwaniem
                I zabiorâ Ci ostatnie z sakiewki monety
                              STRZEÛ SIË!"

               "Aleû babuniu, czy ja wyglâdam na wariata?
                       Wiem przecieû co robiê..."

                "Kto wie, moûe Ci w gîowie roônie saîata
                     Tak, czy siak - idú z Bogiem"


                 Rusza mîodzieniec wiëc w dalszâ drogë
                     juû niedaleko jest mieszkania
    W myôlach widzi, jak dla mîodego maîûeïstwa dostaje zapomogë...
 Lecz tu nagle w jego oczy wpada jaskrawy odblask czegoô do oôwietlania

          Mëûczyzna, chcâc dowiedzieê sië, co taki blask daje
                       Udaje sië w ôwiatîa stronë
                       mija puszcze, lasy i gaje
                 Aû w koïcu przed olbrzymim staje domem

                        Budowla caîa jest róûowa
                     Wokóî wszëdzie kolorowe neony
                 W ogóle atmosfera panuje tu nietypowa
               Wszëdzie unoszâ sië dziwne podîuûne balony

  Nagle mîodzieniec zauwaûa w oknie piëknâ twarz wystajâcâ zza firanki
                          Jest niâ zachwycony
                        Juû obmyôla plan randki
              Lecz zaraz przypomina mu sië przestroga ûony



             Nieznajoma jednak wyraúnie sië nim interesuje
                    Nakîania go na romans króciutki
                        Róûnych sposobów próbuje
                  Aû w koïcu ulega mëûczyzna sîabiutki

                 Wchodzi do ôrodka, do pokoju róûowego
                  A tu Burdel-mama stoi i patrzy srogo
                Mówi: "Pójdziesz do grobu cieplutkiego!"
                 I ciaîo chîopca spotyka sië z podîogâ

                  Teraz kolej na tragiczne zakoïczenie
               Niedoszîa ûona podîâcza mîodzieïca pod 220
                       Nastëpuje chwilowe ûaûenie
                     Nie ma mëûa, nie bëdzie teôcia

                          Zostaîy jednak koôci
                         Szybko je wykorzystamy
                            Bëdâ wabiê goôci
                    Zapraszaê pod naszego domu bramy


                         Zrobimy z kostek neon
                    Co bëdzie sië ôwieciî na róûowo
             Tak mocno, ûe zauwaûy go z Bajora kaûdy galeon
                           I bëdzie kolorowo

                   Bëdzie choê poûytek z niewiernego
           No i gmach nabierze wyrazu bardziej artystycznego!

                                å1 * * *

                                å2 Motto:å0

                   Jeûeli chcesz oûeniê sië z kobietâ
                   Lepiej na ksiëûyc ucieknij rakietâ


                                             å1 Fernandez/independentå0

å1Ps.å0  Adaô rules czteryever!


