å1A L F A B E T L E N I N Aå0 (Od Horrora: Ze wzglëdów teoretycznych, praktycznych i technicznych podzieliliômy te oto dzieîo na PIËC czëôci, poniewaû w caîej swej okazaîoôci miaîo dîugoôê 117966 bajtów...) Nie miaîem co robiê, wiëc sobie to napisaîem. Sorry... å1ADVERTSå0 - swego rodzaju ogîoszonko erotyczne, w którym ktoô tam chce nawiâzaê kontakt z kimô innym. Oczywiôcie ogîoszonka te majâ teû swój swoisty slang, który naleûy rozumieê, ûeby wiedzieê do kogo pisaê i by osoba ta speîniîa nasze oczekiwania. Tak wiëc panowie podpisujâcy sië "only elite"" sâ to tacy panowie, którzy majâ najbardziej wymyte dupy i by nawiâzaê z nimi kontakt my teû musimy mieê mocno wymyte dupy, czyli po prostu musimy teû byê "elite". Trudno jest zîapaê kontakt z kimô z elity, ale jak nam juû sië uda to moûemy byê pewni, ûe kontakt ten dostarczy nam niezapomnianych wraûeï i doznaï. Z kolei ludzie, którzy podpisujâ sië "100% answer" sâ takimi sobie zwykîymi kontaktami, które zbyt czësto dupy nie myjâ i którzy chcâ mieê kontakt ze wszystkimi, co oczywiôcie nie wpîywa dodatnio na czystoôê ich dup, ale za to osoby te mogâ sië pochwaliê ogromnâ iloôciâ partnerów, nie zwracajâc uwagi na jakoôê, lecz na iloôê. Piszâc do takich ludzi moûemy sië naciâê, gdyû mogâ oni nas perfidnie wykorzystaê, ale w sumie po to piszë ten alfabet, by wszyscy mogli uniknâê takich wpadek. Panowie piszâcy "friendship rulez" mogâ byê albo prawdziwi, albo podszywani. Ci prawdziwi sâ elitâ z elit, gdyû ûeby z nimi nawiâzaê kontakt musimy sië wykazaê nie tyle czystoôciâ dupy, co innymi walorami, gdyû panowie ci ceniâ sobie teû moûliwoôê konwersacji z partnerem a dopiero potem decydujâ sië na bliski kontakt. Wiëc do tych panów nie jest îatwo sië dostaê, ale gdy sië postaramy to nawet kontakt z goôciem z "elity" nie ma ûadnych szans. Z kolei ci faîszywi panowie piszâcy "friendship rulez" sâ zwykîymi oszustami, którzy pod przykrywkâ tegóû friendsihpu pragnâ wykorzystaê ludzi. Okazujâ sië byê zwykîymi, nic nie wartymi dupkami. Nie chce mi sië dalej opisywaê róûnych idiomów i temu podobnych rzeczy, lecz sâdzë, iû ta porcja informacji wystarczy kaûdemu na tyle, by nie daî dupy byle komu... å1ADRESå0 - niby maîa rzecz, a cieszy. Piszemy to coô po setki razy miesiëcznie i nawet nie zastanawiamy sië nad tym. Pamiëtam jak kiedyô mi ktoô odpisaî a ja nie miaîem nigdzie jego adresu i szlag mnie nagîy i ciëûki trafiaî, gdyû nie mogîem goôciowi odpisaê. Ludzie, piszcie gdzieô sobie adresy, bo póûniej mogâ z tego wyniknâê powaûne problemy. Adresy mogâ byê krótkie albo dîugie, îadne lub brzydkie, lecz przewaûnie sâ one po prostu adresami i wskazujâ tej jebanej poczcie, gdzie ma dany list dorëczyê. Wiëcej informacji o poczie pod odpowiednij haseîkiem. å1AMIGAå0 - wîaôciwie to nie powinienem nic o tym pisaê, ale jest to rzecz tak piëkna, ûe szok. Absolutnie nie rozumiem pana Kotaïskiego, który walczy z ludûmi palâcymi trawkë, czy îadujâcymi sobie coô w ûyîy, skoro Amiga jest najwiëkszym narkotykiem wszechczasów. Liczba ludzi objëtych tym naîogiem jest ogromna i, ku rozpaczy lekarzy, stale wzrasta. Nikt jednak nie dostrzega pozytywnych obajwów tego naîogu: nie trzeba sië kîuê, nie trzeba wâchaê,nie trzeba paliê, wystarczy tylko wpatrywaê sië w monitor i coô tm klepaê na klawiaturze. Faktem jest, ûe amigowcy nie bëdâ dobrymi ojcami rodziny, gdyû dziecko swoje bëdâ traktowaê jako przystawkë do Amigi, i to w dodatku takâ, która zakîóca pracë komputera. Z naîogu tego nie moûna sië wyleczyê i nie pomogâ ûadne oôrodki pana Kotaïskiego. Profilaktyka teû nic nie da, a raczej ludzi wciâgnie jeszcze gîëbiej w te otchîanie. Naîogowiec zrobi wszystko, byle tylko siedzieê przed komputerem, bëdzie biî wszystkich wrogów z fanatycznym uniesieniem i wielbiî bëdzie swój sprzët, aû do koïca ûycia. Nie ma zîych Amig... Wszyscy Amigowcy to porzâdni ludzie, a reszta to pospólstwo i kloszardzi... å1ATARIå0 - ot, wróg numer jeden wszystkich amigowców, chociaû ostatnimi czasy ustâpiî on miejsca klonowi a to dlatego, ûe nowe modele Atari majâ wbudowane procesor motoroli. Niemniej jednak jakieô dwa lata temu kaûdy amigowiec gotów byî zgwaîciê wîasnâ siostrë, gdyby okazaîo sië, ûe jej chîopak ma atari w domu. Wydaje sië jednak, ûe czasy nienawiôci miëdzy poszczególnymi komputerami minëîy a wysiîki wszystkich kierowane sâ na wytëpinie jebanego klona, co niebawem nastâpi ku radoôci naszej ogromnej. Scena atarowska jest bardzo maîa, wiëc nie ma za bardzo kogo fakaê, ale jeûeli nie ma juû ûadnego kloniarza w pobliûu to wtedy moûemy sië trochê powyûywaê na atarowcach. Atari ma pojebanâ klawiaturë, gîupie klawisze funkcyjne, nic nie umie, nie ma na to dem, nie ma sceny i w ogóle jest to komputer nietypowy, wiëc nie bëdë sië tym gównem zajmowaî... å1BORNTROå0 - to jest takie tam sobie specyficzne intro. Jest ono odpowiednikiem aktu urodzenia, który sporzâdza sië w chwili gdy opuôcimy brzuchy naszych matek. Oczywiôcie nie wszyscy takie rzeczy robiâ, ale fajnie jest coô takiego zrobiê, szczególnie gdy grupa nie jest znana. Coraz rzadiej spotyka sië ten rodzaj inter, niemniej jednak swego czasu byîy one bardzo rozpowszechnione. Dziwnâ sprawâ jest to, ûe borntro zawiadamia o powstaniu jakiejô grupy, która ma jakiô tam okreôlony skîad, ale nigdy sië nie podaje, kto jest ojcem a kto matkâ, co ma oczywiôcie miejsce w przypadku normalnego aktu urodzenia. Ale scenowcy zawsze byli tajemniczymi ludûmi i nie zawsze chcieli wszystko wyjawiaê. Ja i tak wiem, ûe kod do Desert Dream byî napisany w Basicu, wiëc po co sië panie Laxity ukrywasz ? å1BIG SCREENå0 - ooo, to jest to co wszyscy kurewnie lubiâ i jednoczeônie fakajâ maksymalnie. Chyba sië jeszcze nie spotkaîem z pozytywnâ opiniâ o jakimô tam big screnie, ale ludziom zawsze cosik sië tam nie podoba. A to ostroôê a to plamy po mleku w górnym rogu ekranu. Niemniej jednak Big Screen znakomicie podnosi walory widowiskowe demo-competition i chyba teraz nikt nie wyobraûa sobie porzâdnego party bez tego poûytecznego urzâdzenia. No, wyjâtkiem byîo jakieô tam party w Rybniku, ale to nawet nie byîo party. Big Screeny przewaûnie sâ duûe, jak to wskazuje ich nazwa, ale ponoê moûna teû spotkaê maîe Big Screeny, wiëc cholera wie, jak to w gruncie rzeczy jest z tym wszystkim. å1BILETå0 - to taki maîy papierek, który umoûliwia nam dotarcie na Party. O ile z kupieniem papierka tego w jednâ stronë nie ma ûadnego problemu, to zazwyczaj nie starcza juû pieniêdzy na zakup biletu powrotnego. Najlepiej wtedy jest poszukaê sponsora (patrz: SPONSOR), lub poczekaê rok do nastepnego party odbywajâcego sië w tym samym miejscu, a byê moûe wtedy uda nam sië kogoô naciâgnâê. Bilety najlepiej kupowaê w obie strony od razu na poczâtku, a caîâ pozostaîâ kasë moûemy sobie spokojnie przechlaê ku chwale naszej i innych. Bilety czësto wypadajâ przez dziurawâ kieszeï, wiëc naleûy na nie uwaûaê. Bilety majâ tendencjë do giniëcia podczas kontroli. Bez biletów lepiej nie jeûdziê, bo moûna nie mieê pieniëdzy na chlanie... å1CEDå0 - gdyby Ceda napisaîa jakaô grupa, to zdobyîaby wieczne uznanie i chwaîë, a tak twórcy tego programu pozostanâ bezimienni (moûna zajrzeê do "about", ale mi sië nie chce). Siedzâ ludzie przed tym programem, oczy sobie wypatrujâ i piszâ jakieô artykuîy, tudzieû listy. Program ten jest nieodîâcznie zwiâzany z Amigâ i wszyscy go uûywajâ naîogowo. Ced jest brzydki, potwornie brzydki, wiesza Amigë bez przerwy, maîo opcji, szybki jak Deluxe i w ogóle nie ma ûadnych zalet. Juû lepiej pisaê kredâ po tablicy i póûniej to fotografowaê, niû mëczyê sië z tym poronionym programem. Program ten przeôladuje po nocach wszystkich redaktorów, wszystkich pisaczy listów i w ogóle wszyscy na niego ûygajâ. Ced suxx... å1CHAOSå0 - synonim kogoô, kto osiâgnâî juû wszystko co moûna osiâgnâê. Jest najlepszy, bëdzie najlepszy i chyba nikt go nigdy nie pobije. Taaak, pewno kaûdy z nas chciaîby byê Chaosem, ale tak szczerze mówiâc to musi to byê kurewnie przejebana sprawa, ci jebani îowcy autografów, te kurwy bez przerwy pchajâce sië do îóûka, ogîuszajâcy ryk orkiestry witajâcej na kaûdym lotnisku, oôlepiajâcy bîysk fleszy, wszëdzie agenci wëszâcy sensacjë i maniacy chcâcy przejôê do historii zabijajâc idola. Jednym sîowem: nie jest îatwo byê Chaosem, ale on sam tak chciaî... å1CHARTSå0 - oj, tutaj juû sie zaczynajâ schody. Wszyscy sîuchamy radia i czasami z zapartym tchem ôledzimy losy naszych ulubieïców: czy spadli na îeb, czy teû wznieôli sië na piedestaî. Amigowcy teû postanowili sobie cosik takiego zrobiê i teraz mamy tyle róûnych chartsów, ûe aû nie sposób je zliczyê. Bez przerwy jesteômy zasypywani jakimiô tam kartkami do gîosowania, które popularnie nazywane sâ vote-sheet'ami. Wysypuje sië toto z listów i trzeba to teû czasami wypeîniaê. No, ale jeûeli chcemy ûeby byîy jakieô chartsy to musimy gîosowaê, bo póûniej jeszcze ktoô sobie wszystko wymyôli, tak jak to siê dzieje na przykîad w "Amigowcu". Wokóî charts'ów oczywiôcie krâûy mnóstwo plotek i ploteczek, od czasu do czasu redaktor jakiegoô magazynu dostanie w ryja w ciemnej uliczce, gdyû kantowaî podczas zliczania gîosów. Poza tym chartsy pokazujâ nam kto jest najlepszy, ale to zaleûy od iloôci gîosujâcych, od ich "róûnorodnoôci" i od wielu innych rzeczy. W tej chwili w kraju naszym ukochanym nie ma czegoô takiego jak staîe chartsy, wiëc nie wiadomo kto jest na którym miejscu i tak dalej. Ponoê Freezers miaîo zrobiê "Icehouse'a", ale go nie zrobi z przyczyn takich a nie innych. Moûe ktoô w koïcu uporzâdkuje ten polski rynek chartsowy, bo chciaîbym w koïcu wiedzieê, które miejsce od koïca zajmujë... å1CHLANIEå0 - ooo, temat tyleû legendarny, co bardzo dla mnie przyjemny, wiëc sobie trochë popiszë. Wokóî chlania wiele narosîo sporów i parë wojen o to wybuchîo, co czyni temat ten niezwykle atrakcyjnym i opisania wartym. Otóû chlanie polega na wypijaniu (wychlaniu) duûych iloôci napojów alkoholowych, co prowadzi do stanu znanego wszystkim porzâdnym scenowcom. Chlanie najczëôciej odbywa sië na terenie Party, co z reguîy nie odpowiada organizatorom, którzy nie lubië gdy ktoô chleje. Chlanie moûe wydaê sië niektórym ôwiëtoszkom zajëciem ordynarnym i nie majâcym nic wspólnego ze scenâ, lecz zapewniam was, ûe nic tak nie zbliûa ludzi, jak kieliszek, tudzieû butelka. Chlanie jest rzeczâ podstawowâ i bez tego nie wyobraûam sobie ûadnego Party. Fenomen ten najczëôciej wystëpuje, gdy spotkajâ sië dwa typy z dwóch kraïców Polski chowajâce w torbie butelki z takâ samâ naklejkâ. Nastëpuje wtedy przyjacielskie poklepywanie a póûniej zaczyna sië chlanie, które trwa dîugo lub krótko w zaleûnoôci od czynników doskonale znanych wszystkim chlejâcym. Podczas chlania nastëpuje wymiana plotek, nowinek i innych rzeczy, czasami komuô pomalujâ okulary lakierem od paznokci, innemu z kurtki dûinsowej zrobiâ plakat reklamowy a reszta wmawia trzeciemu delikwentowi, ûe wanna jest najlepszym miejscem do spania. W sumie chlanie odbywa sië w bardzo przyjacielskim nastroju i nie ma podczas tego obrzëdu ûadnych sprzeczek, a czasami ludzie nawet sobie niektóre rzeczy wybaczajâ. Jest wiëc chlanie rzeczâ przeze mnie bardzo polecanâ i propagowanâ tam gdzie tylko sië da. Chlejcie ludzie i nie dajcie sië omamiê tym maminsynkowatym abstynentom, twierdzâcym, ûe alkohol niszczy mózg i powoduje przepuklinë i koklusz. To bzdury ! Tylko dlaczego znowu podskoczyîy ceny alkoholu? Chlaê moûna za swoje pieniâdze, chlaê teû moûna na krzywy ryj, ale jest to niewskazane. Gdy nie mamay pieniëdzy na chlanie to moûemy je poûyczyê (ciekawe od kogo), albo w ciâgu jednego dnia zrobiê extra demo, wygraê compo i chlaê za wygranâ. å1CONTACTå0 - ot, coô o czym marzy kaûdy poczâtkujâcy swapper, który wczoraj wieczorem usîyszaî sîowo scena i nie mógî spaê caîâ noc, marzâc o tym, by dostaê od kogoô list. Kontakt jest wiëc kontaktem z kimô innym. Nawiâzuje sië je w róûnorodne sposoby a jednym z nich jest napisanie listu pod adres, który znajdziemy w jakichô advertsach (patrz: ADVERTS). Poza tym moûemy kogoô îadnie poklepaê po dupci podczas Party i jeûeli temu komuô spodoba sië dotyk naszje dîoni, to kontakt mamy juû zapewniony. Jeûeli zaô poprzemy próbë nawiâzania kontaktu butelkâ, to wtedy moûemy byê pewni sukcesu. Od iloôci kontaktów zaleûy iloôê otrzymywanych listów, lecz nie zaleûy od tego iloôê otrzymywanych stuffów (patrz: STUFF), gdyû moûemy dostaê dziesiëê listów i w kaûdym bëdzie to samo. Przy nawiâzywaniu kontaktów obowiâzuje zasada podobna jak przy advertsach: moûemy postawiê albo na iloôê, albo na jakoôê. Od nas zaleûy co wybierzemy, chociaû nikt nie zabrania nam wybraê obu tych rzeczy na raz. Kontakty mogâ byê dobre albo zîe. Dobre kontakty to takie, które sâ dobre a zîe sâ po prostu do dupy. Im mniejsza iloôê kontaktów zîych, tym mniejsze prawdopodobieïstwo zaraûenia chorobâ wenerycznâ, gdyû kontakty sîabe sië nie myjâ i pchajâ sië gdzie tylko mogâ, nie patrzâc na to gdzie wîaôciwie wîaûâ. Wiëc uwaûajcie poczâtkujâcy scenowcy!!! Nie podam tutaj definicji kontaktu zîego i dobrego, bo z jakiej paki mam wam pomagaê? Uczcie sië na wîasnych bîëdach, tylko nie przesadzajcie z tymi bîëdami, bo od tego dupa boli... å1COMPETITIONå0 - yeah, to jest to na co wszyscy czekajâ. Moûna chlaê od samego rana, sîaniaê sië na nogach, wznosiê modîy do klona, ale gdy nadchodzi czas competition wtedy wszyscy automatycznie trzeûwiejâ i szybkim galopem udajâ sië na salë (mniejszâ lub wiëkszâ) w której to odbywa sië competition. Competition jest ôwiëtym rytuaîem i moûna go przyrównaê tylko do nocy poôlubnej podczas której mâû przebijâ bîonë ûonie (Kiedy Ty sië urodziîeô? - Ranger (Ja tam takie rzeczy na filmach widziaîem:H)) i poplamione przeôcieradîo wywiesza w oknie na drugi dzieï. Compo jest rzeczâ ôwiëtâ dla amigowca i kaûdy, który je opuôci pluje sobie w brodë do koïca ûycia. Podziaîu compo nie bëdë omawiaî, bo wszyscy wiedzâ o co biega a mi i tak sië nie chce zbyt wiele pisaê (Co bëdzie moûna zauwaûyê:H). Compo jest sprawâ najwaûniejszâ na scenie, gdyû wîaônie podczas jego trwania moûemy zobaczyê (i usîyszeê) efekty wielomiesiëcznej pracy (lub pseudo pracy) scenowców. Co najlepsi chcâ ugruntowaê swojâ pozycjë, ci poczâtkujâcy chcâ sië wszystkim pokazaê a lamerzy wytrzeszczajâ gaîy i srajâ w gacie. Waûnâ rzeczâ jest zajëcie odpowiedniego miejsca na sali, gdyû ogromne tîumy potrafia znakomicie uniemoûlwiê obejrzenie czegokolwiek za wyjâtkiem pleców osoby stojâcej przed nami. Wprawdzie moûna jâ poprosiê, ûeby sië trochë schyliîa, ale ja przynajmniej bym sië nie schyliî, wiëc mnie nie proôcie... å1CREDITSå0 - kredytsy powstaîy dlatego, ûe ktos tam chciaî, ûeby jego ksywa byîa na poczâtku dema. Kredytsy pokazujâ wiëc nam, kto zrobiî jakieô tam demo. Wiëkszoôê ludzi staje na uszach, ûeby tylko byê w kredytsach, lecz sâ teû i tacy którym zupeînie na tym nie zaleûy. W ogóle to kredytsy powinny byê w hidden-parcie i chuj. Czësto kredytsy sâ pokazywane cholernie dîugo, ûeby ksywy mogîy zapaôê ludziom w pamiëê, by wiedzieli na kogo póûniej gîosowaê. Kredytsy to chujówka i chuj. Lepiej juû je zastâpiê reklamâ jakiejô dobrej wódki, czyli np. rycerzyka (konika, jak kto woli). å1DELIRIUM TREMENSå0 - jest to stan, w czasie którego najlepiej nam sië pracuje. Wtedy ludzie produkujâ swoje najlepsze rzeczy, gdyû ich wyobraûnia pracuje na maksymalnych obrotach i nic nas nie ogranicza. Na przykîad taki Chaos, gdy przystëpuje do pisania nowego efektu, najpierw chleje przez tydzieï, a przed snem pali gram haszyszu. Po takim przygotowaniu jest gotowy do pracy. Gdyby nie delirium wszystkie nasze produkcje byîyby szare, tak jak otaczajâca nas rzeczywistoôê. Delirium odrywa nas od tej rzeczywistoôci i unosi nas w kolorowe odchîanie, gdzie wszystko jest caîkiem inne. Patrzymy wtedy na ôwiat z innej strony i lepiej nam sië myôli. Nic nas nie obchodzi, niczym sië nie sugerujemy, umysî jest uwolniony od wszystkich zasad i reguî, co warunkuje genialne pomysîy. Wiëkszoôê amigowców przebywa bez przerwy w stanie delirium, wiëc nie naleûy sië dziwiê wysokiemu poziomowi co niektórych produkcji. Tak wiëc, gdy widzimy jakiô produkt wydany niechlujnie, z brzydkâ grafikâ i jeszcze brzydszymi pomysîami, to moûemy mieê pewnoôê, ûe ludzie ci stworzyli ten produkt tak normalnie, bez delirium, bez odlotu. Produkty takie pozbawione sâ ôwieûego spojrzenia na caîy otaczajâcy nas ôwiat i sâ jakieô takie bezbarwne, jak gówno leûâce tydzieï na îâce. Wiëc wprowadzajcie sië jak najczëôciej w delirium tremens, a sami zobaczycie, ûe wasze produkcje nabiorâ nowego wymiaru... å1DENTROå0 - jedna z tych rzeczy, którâ sië bardzo przyjemnie oglâda, pod warunkiem, ûe jest ona porzâdnie zrobiona. Jest to takie sobie dîuûsze intro (patrz: INTRO), ale nie jest to jeszcze demo plikowe, chociaû tak szczerze mówiâc, to nikt nigdy nie ustaliî jakichô wyraûnych granic pomiëdzy demem plikowym (patrz: PLIKÓWA) a dentrem. Dentra sâ dobre i zîe. Dobre sâ fajne a zîe sië kasuje po pierwszym obejrzeniu. W sumie dentro to chuj nie produkcja, bo ani nie jest dîuga, ani nie jest krótka, ot taki sobie wypierdek, który powstaî chuj wie po co. Moim zdaniem nazwa "dentro" powstaîa tylko po to, by skomplikowaê wszystkim podziaî scenowych produkcji. Ludzie jednak sîynâ z tego, iû nie lubiâ rzeczy zbyt prostych i starajâ sië je sobie skomplikowaê, czego jak zwykle póûniej ûaîujâ. Ale co mnie to obchodzi... å1DEMOå0 - ot, to lubimy najbardziej. Wrzucamy sobie jakiô dysk i póûniej przez parë minut patrzymy na jakieô kreski, kóîka i inne pierdoîy, na widok których postronny obserwator pomyôlaîby sobie, ûe musiaî sië kineskop w monitorze zjebaê. A my siedzimy dalej i podniecamy sië coraz bardziej. W koïcu postronny obserwator idzie sobie w diabîy a my wrzuacamy drugi dysk.. Tak w ogóle to dema sâ esencjâ sceny i twórcy tych najlepszych wynoszeni sâ na piedestaîy i czczeni przez wszystkich tych "maluczkich". Wiadomo jednak, ûe w robienie dema trzeba wîoûyê najwiëcej pracy, ale za to efekty sâ póûniej teû duûo wiëksze. Oczywiôcie demo moûe byê przykurwiste, ôrednie lub do dupy. Dema przykurwiste zwalajâ z nóg i ôniâ sië po nocach, ôrednie trzymamy w pudeîku i oglâdamy co jakiô czas a te ostatnie próbujemy przerobiê na papier toaletowy. Ponoê moûna to zrobiê, ale ja widocznie ani krzty talentu nie posiadm, gdyû nie udaîa mi sië ta sztuczka nigdy. Pewno wziâîem nieodpowiednie demo (Arte...). Demo Compo jest kulminacjâ kaûdego Party i na tym compo wszyscy stawiajâ sië jak jeden mâû (albo ûona), by zobaczyê co teû konkurencja wymyôliîa. Przed compo krâûâ oczywiôcie plotki o tym, kto zrobiî demo a kto go nie zrobiî. Najbardziej bezczelni skupiajâ wokóî siebie tîumy sîuchaczy twierdzâc, ûe wîaônie widzieli jakieô tam demo i do tej pory szczeny gdzieô szukajâ, "takie zajebiste". Po compo demo moûna sobie skopiowaê, oczywiôcie nie zawsze, ale panowie z Tiltu to nie sâ normalni scenowcy, wiëc nie ruszajmy tego tematu. Leêmy dalej. Grupa moûe sobie wydawaê milion róûnych rzeczy, ale dopiero demo pokazuje naprawdë na co jâ staê i dopiero porzâdne demo ugruntowuje pozycjë grupy na chartsach. Wiëc kurwa maê, braê sië do roboty, ûeby byîo co na Compo oglâdaê... å1DESIGNå0 - pojëcie to jest stosunkowo nowe, lecz dziëki niemu dema nabraîy nowego wymiaru i teraz o wiele lepiej sië je oglâda o ile oczywiôcie design jest îadnie zrobiony. Ale cóû to jest? Designem moûnaby okreôliê ogóî czynników, przejôê i innych pierdóî, które majâ za zadanie nadanie naszemu demu eleganckiego wyglâdu a nie zwykîej przeglâdarki do efektów. Design polega na zgrabnym i miîym dla oka îâczeniu efektów z caîkowitym pominiëciem jakichô bzdurnych napisów zapowiadajâcych kolejny efekt. Dziëki dobremu designowi demka sprawiajâ wraûenia teledysków i w koïcu speîniajâ swojâ podstawowâ funkcjë, czyli po prostu coô nam pokazujâ w kurewnie efektowny sposób. Przykîadem dobrego, acz przesîodzonego designu jest znana nam wszystkim Andromeda i dla mnie przynajmniej poczâtek Mind Riot'a i jego reszta to genialny przykîad genialnego designu, tyle ûe trochë przesîodzonego, ale przynajmniej îadnie to wyglâda. Demka teû zaczynajâ coraz îadniej wyglâdaê, wiëc nie wypierdalajamy tego pojëcia z naszego sîownika, lecz uûywajmy go jak najczëôciej ku chwale dem naszych! å1EDITORå0 - oj, ten facet to ma dopiero przejebane. Kiedyô teû chciaîem byê editorem takiego magazynu jak "Icehouse", ale z jakichô tam przyczyn magazyn ten nigdy nie powstanie. Wróêmy jednak do tematu. Editor to taki gostek, który robi praktycznie magazyn, gdyû jest on odpowiedzialny za wszystkie artykuîy, korektë i milion innych pierdóî, które nie pozwalajâ mu sië skupiê nad zapiëciem od stanika leûâcej przed nim kobiety. Editor magazynu, który ma wyjôê za dwa tygodnie ma bardzo utrudnione wspóîûycie seksualne, gdyû caîy czas myôli a magazynie i nie ma na nic czasu. Ma wszystko na gîowie, tysiâce votek do chartsów, miliony ogîoszeï, miliardy advertsów a na dodatek wszystkim sië coô nie podoba i wszystkie "kurwy" i "chuje" lecâ na biednego editora, który ma wszystkiego doôê i po skoïczeniu maga ôpi przez tydzieï, by póûniej wstaê i poczytaê sobie w innych magazynach jak jakiô dupek obrzuciî bîotem efekty jego ciëûkiej pracy. Naprawdë, editor ma przejebane i sto razy îatwiej jest pisaê artykuîy (no nie, Ranger?)... (No nie! - Ranger) å1ELITAå0 - to chuje. Nie ma ûadnej elity, a ci którzy okreôlajâ sië mianem "elity" sâ chujami i chuj. "Elita" to okreôlenie wymyôlone przez jakiegoô chuja, który wydumaî sobie, ûe jest lepszy od innych. Jeûeli moûna sië cheîpiê uûywaniem mydîa "Palmolive" do mycia dupy, to rzeczywiôcie gostek ów mógî siebie tak nazwaê, lecz w przeciwnym wypadku facecik taki jest chujem, bo elity ûadnej nie ma. Na scenie nie ma ûadnych kategorii okreôlajâcych, kto jest kim i dlaczego ktoô jest najlepszy. Elita to chuj i moûecie to powiedzieê kaûdemu takiemu chujowi. Wszyscy jesteômy sobie równi a ûe jedni wykonujâ swojâ robotë lepiej od innych to o niczym nie ôwiadczy, bo na przykîad ja nigdy nie przeskoczë metra wzwyû a jakiô gîupi skoczek skacze dwa i póî. I tylko dlatego mam go nazywaê "elitâ" ? Czësto moûna sië spotkaê z okreôleniem "grupa elitarna", co przewaûnie jest odzwierciedleniem pozycji tejûe grupy na chartsach. Moûna jednak z tychûe chartsów spaôê i co wtedy - "ex elite"? Proponowaîbym zastâpiê okreôlenie "elita" poprzez zwykîe okreôlenie, ûe ktoô jest w czymô najlepszy i koniec. Jest to powszechnie uûywane i szanowane a "eliciarze" to chuje i chuj im w dupë wymytâ elitarnym mydeîkiem "palmolive". Nie martwcie sië jednak, ludzie z "elity" nie majâ ûadnych przyjacióî... å1EFEKTå0 - okreôlenie to jest bezpoôrednio zwiâzane z demem, gdyû efekty sâ podstawowâ czëôciâ dema i od ich poziomu zaleûy w gîównej mierze, czy demo osiâgnie sukces, czy teû nie. Czasami efekty zwalajâ z nóg i moûemy na nie patrzeê caîymi godzinami zachodzâc sobie gîowê, jak teû oni to zrobili. Faktem jest, ûe czasami efekty sâ chujowe i aû chce sië ûygaê, ale cóû moûna zrobiê. Duûo zaleûy od tego w jaki sposób efekt jest pokazany, gdyû jeûeli widzimy go przez dwie minuty to moûe nam sië go odechcieê, a gdy jest on pokazany szybko i efektownie to wtedy mamy ogromnâ ochotë, by demo to obejrzeê raz jeszcze. Efekt zaleûy od kodera i od jego inwencji, bo niekoniecznie efekt musi byê nowy. Jeûeli bëdzie trochë urozmaicony i kurewnie zajebiôcie pokazany to teû moûe sië ludziom spodobaê. Jeûeli zaô wspaniaîe efekty poîâczymy ze wspaniaîym designem (patrz: DESIGN) to juû wszystkim klamki spadajâ i demo od razu ma pierwsze miejsce a jego twórcy na drugi dzieï chlejâ do oporu za pieniâdze z wygranej (patrz: CHLANIE). Tak wiëc gîównâ osobâ odpowiedzialnâ za efekt jest koder (patrz: KODER) i jeûeli powie on, ûe do wymyôlenia nowego efektu niezbëdna jest mu mîoda dziewica to musimy mu jâ niezwîocznie dostarczyê, choêby to miaîa byê nasza mîodsza (lub starsza) siostra. Dla dobregeo efektu warto jest poôwiêciê wszystko, wiëc pierdolcie cnotë siostry... å1FLACKONå0 - jeden z naszych odwiecznych przeciwników, komputer wrogiej nam firmy atari, którâ wszyscy porzâdni amigowcy niszczâ systematycznie. By byê jednak sprawiedliwym, przyznaê naleûy iû Flakon jesy wyjebistym komputerem i takie cuda moûna na nim robiê, ûe historia. Wszystko to jednak jest zasîugâ drzemiâcej w ôrodku wspaniaîej motoroli, a sam flakon nadaje sië tylko na flakon do trzymania perfum z gówna. Flakony sâ îamliwe, kruche i do chuja. Czîowiek obsîugujâcy flakona nazywa sië flakonista i jest mnichem z zakony flakonistów flakoniastych. Nie chce mi sië wiëcej pisaê o tym zîomie... å1FRACTALå0 - chuj wie dlaczego, ale sîowo to ostatnio staîo sië bardzo popularne. Pewno staîo sië to dlatego, ûe niektórzy ludzie, którzy dopiero co weszli na scenë, rozpoczëli wielkâ kampanië przeciwko chlaniu (patrz: CHLANIE), z którym to fractal jest niedoîâcznie zwiâzany. Ludziom tym nie podoba sië chlanie i piëtnujâ wszystkich pijacych, wskazujâc fraktale jako wynik chlania. Wedîug tych ludzi chlanie jest czynnoôciâ haniebnâ, a wszystkie imprezy typu Party, peîne sâ fraktali i ludzi nachlanych. Fraktal sam w sobie jest dzieîem sztuki, gdyû nie moûna go podrobiê i kaûdy jego egzemplarz jest inny od poprzedniego. Fraktale moûna generowaê w kaûdym miejscu i o kaûdej porze, a im bardziej dziwne bëdzie miejsce i pora, tym fraktal zyskuje na wartoôci i piëknie. Ludzie, którzy nie puszczajâ fraktali, nie majâ prawie ûadnego ûycia wewnëtrznego, a jedynym jego przejawem jest gówno i mocz, czyli rzeczy niezbyt specjalne. Za to fraktal jest kwintesencjâ wszystkiego i nie rozumiem, jak te jebane dupki mogâ sië do niego przypierdalaê. Pewno ûal im dupë ôciska, ûe sami nie mogâ sobie pofraktaliê. Chuj z nimi, a my sobie dalej puszczajmy fraktale i nie zwracajmy najmniejszej uwagi na te wszystkie artykuîy szkalujâce chlanie i fraktale. Ci ludzie nie wiedzâ co jest dobre. Fraktale sâ duûe i maîe. Fraktale mogâ byê typu rozbryzgujâcego, lub takiego bardziej staîego. Fraktale rozbryzgujâce zajmujâ wiëkszâ powierzchnië i cechujâ sië duûâ ekspresjâ i dynamikâ, natomiast te drugie sâ bardziej statyczne, ale za to bardziej dopieszczone i dopracowane. Fraktale moûna wywoîaê w sposób sztuczny, jednak nie jest to metoda polecana, gdyû najpiëkniejszy fraktal wychodzi wtedy, gdy pozwolimy mu narodziê sië wtedy, gdy chce. Fraktale dajâ duûâ satysfakcjë ich twórcy, który automatycznie zyskuje wiëkszâ sîawë wôród wszystkich chlejâcych a ci co nie chlejâ zaczynajâ uwaûaê go za nowe wcielenie diabîa. Nie naleûy puszczaê fraktali do wanny, bo póûniej trzeba myê wannë. Z fraktalem jest tak samo jak z bigosem, najlepszy jest na drugi dzieï. Nie oglâdajmy wiëc naszych fraktali od razu, lecz poczekajmy parë godzinek, by sië mogîy one ostatecznie uformowaê. O prawdziwym mëûczyûnie nie ôwiadczy wielkoôê jego chuja, lecz piëkno i artyzm jego fraktala. Fraktale sâ bardzo demokratyczne, gdyû nawet malutki czîowieczek moûe puôciê takiego fraktala, na widok którego tym gigantom zrzednâ miny. By puôciê fraktala naleûy sië najpierw nachlaê. Nie moûna puôciê fraktala bez chlania. Zazdroôni lamerzy zbierajâ czyjeô fraktale i póûniej sami je puszczajâ mówiâc, ûe jest to ich wîasna produkcja.