COPY PARTY - ŽYWIEC '92 Version `Polaris` Ufff ! Juž po party. Byīo - minźīo. A jak siź zaczźīo ? Niedawno nawięzaīa ze mnę kontakt grupa FUTUREV. Propozycję byīo pisanie artykuīów. Odpowiedū stawiam domysīom ( taki test na inteligencjź ). Pewnego uroczego dnia,gdy powróciīem do domu po piźciodniowym pobycie w internacie ( nie myliē z wiźzieniem czy domem poprawczym ) zastaīem odebrany list z Czźstochowy. Wewnętrz dysk ! Po zinterpretowaniu, o co w liõcie chodzi wrzuciīem dysk z Next Life'em nr 6 ( oczywiõcie do stacji dys- ków, a nie do kosza na õmieci ). Pierwsze kilka (prawie naõcie) artykuīów to byīo obrzucenie bīotem C-Party zorganizowanego w stolicy. Potem natknęīem siź na artykuī PARTY PRZY PIWKU.Z takę pewnę nieõmiaīoõcię ( wiem, wiem - to kradziony gryps ) i mie- szanymi uczuciami podszedīem do tego. To byīa moja reakcja. Po- jechaībym, ale jakby byīo bližej. Drugi czīowiek z naszej dwu- osobowej grupy POLARIS - ROGER - napaliī siź jak cholera. Od razu zaczęī wydzwaniaē po kraju w poszukiwaniu kontaktów. Dodzwoniī siź do Futerev oraz kopalni "Sosnowiec" ( tak na mar- ginesie - chciaī otrzymaē poīęczenie z Leõniewem pod Žywcem ). Wysīaī wiźc w takiej sytuacji LIST POLECONY. I co z tego wy- nikīo ? W tydzień czasu otrzymaliõmy odpowiedū. - No to jedziemy ! - wspólny okrzyk wstrzęsnęī posadami õwiata. Doīęczyī do nas jeszcze GONZO nie zrzeszony w žadnej (czytaj naszej) grupie. Zapytany "Naležysz do nas czy nie ?" daī jasnę odpowiedū "Zastanawiam siź". --- PODRÓŽ --- Przejdź od razu od Wrocīawia. Miīa atmosfera w pocięgu. Každy ma dla siebie 50 cm kwadra- towych powierzchni - pozycja stojęca.Objawy : wyczerpanie i za- wiõē do ludzi w przedziaīach.Jest noc. Za oknem wyjrzaī Ksiźžyc i pokazaīy siź gwiazdy, a my w tym zasranym pocięgu. Wreszcie kontakt ! Rozmowa towarzyska z dziewczynami.Jechaīy na OAZŹ tj. z OAZĘ. Wykazywaīy dziwny stosunek do komputerów. Nie ! Wcale siź ich nie baīy ! One tylko twierdziīy,že komputer nas ogranicza. Po dīužszej wymianie poględów doszliõmy do wnio- sku, že jesteõmy jak každy szary czīowiek. Wykonujemy wszystkie czynnoõci jak inni. Tylko te komputery... tak...one nas po pro- stu ograniczaję... Stacja Bielsko-Biaīa : kolejne w tym dniu rozczarowanie : zapowiedziany za 10 min od przyjazdu pocięg do Žywca jest wy- tworem wyobraūni pani pracujęcej pod tabliczkę INFORMACJA ( tej we WROCĪAWIU ). No nic. Godz. 2 rano - wypada siź przespaē. Ko- lejny pocięg za 4 godziny.Nocleg na stacji nie naležaī do przy- jemnych, choē miaīem chyba najlepszę pozycjź.ROGER przerósī mo- je wyobraženia - jego pozycja podczas snu zīamaīa wszelkie pra- wa fizyki ( mechanika Newtona ). Chleb w torbie, która sīužyīa mi za poduszkź, zostaī skran- czowany ( tak siź czyta ). Pomidory w poduszce... tfu !!!... w plecaku ROGER'a ulegīy destrukcji ( nie daīo siź ich skran- czowaē ). Wreszcie ranek ! Droga do Žywca staīa przed nami otworem.Go- dzinka z groszami i juž na miejscu. CLUB ÕRUBKA, nalepka COPY - PARTY, tak, nie ulegaīo wętpliwoõci - to tutaj ! PIERWSZE PARTY GRUPY POLARIS. Byīa godz. 7. Jeszcze 2 godziny i zacznie siź. Jakiõ miīy pan ( organizator ) wpuõciī nas do õrodka wczeõ- niej ( TO MY TAM BYLIÕMY PIERWSI ! ). Poczźstowaī kulturalnie herbatkę, pozwoliī siź umyē, zaīatwiē sprawy natury fizjolo- gicznej i oględnęē film na BIG SCREEN'nie. Czas zleciaī raz dwa i grupy zaczźīy siź zježdžaē. To Be Continued...