SEBASTIAN

            cz druga


  Sebastian   bardzo   si   obawia
wizyty   u  tego  dziwnego  w  sumie
doktora.   W  domu siedzia cichutko
niczym szczur przed odkurzaczem, nie
rozmawia  z  rodzicami, nie oglda
nawet        swoich       ulubionych
telewizyjnych   programw   z  cyklu
"Ziarno".    Jego  radio,  zazwyczaj
nastawione   na   rozgoni  "Radia
Maryja", odstraszao cisz gonika.
Rodzice nie wchodzili mu w drog.

  W  dniu  poprzedzajcym  wizyt  u
psychologa   Sebek   niespodziewanie
wyszed  z domu.  Wczy si troch
po ulicach Biaegostoku, w skupieniu
podziwia      miejskie     kocioy
wstpujc   do  kadego  z  nich  na
krtk chwilk.  Czy si modli, czy
te   chcia   tylko  zadowoli  swe
popdy  -  tego nie wiadomo do dzi.
W wityni klczc bacznie rozglda
si,   szukajc   najprawdopodobniej
ksidza    (jakiego    przystojnego
proboszcza).    Zaczynaa  si  noc.
Wikszo  "domw  boych"  w obawie
przed zodziejami zostaa zamknita.
Sebastian    bdzi    po   pustych
ulicach.       Przechodzi     sobie
spokojnie   obok   wasnej  parafii,
kiedy   z  okna  zakrystii  do  jego
aparatu  suchowego dobiegy odgosy
libacji.   Cichutko  zakrad si pod
okna  tego domu.  Na podwrzu przed
nim sta rzd najnowszych Mercedesw
600,   jeden   z   nich   dziwnie  i
podejrzanie  rytmicznie porusza si
w  gr  i  d.  Zaciekawiony mody
obywatel  wiedziony  chci poznania
podszed  od  tyu  {jak  to zreszt
zwyk               robi-dop.kor.].
Niezdecydowanie  zajrza  do rodka.
We   wntrzu   auta  dostrzeg  dwie
postacie,   a  dokadnie  dwie  pary
owosionych   ng!   Bacznie  zacz
obserwowa i, co tu duo opisywa, -
on  si uczy!  Rejestrowa w swojej
pamici     kady    ruch    ksidza
wystpujcego w roli popychacza.  By
zapamita  wszystko  w odpowiedniej
kolejnoci,     postanowi     sobie
cichutko     powtarza.     Szepta:
"unie   si   lekko   do   gry  i
zdecydowanym     pchniciem    zada
przyjemno  partnerowi".   Nagle  w
aucie  nastpia zmiana kolejnoci w
"piramidzie".  Popychacz znalaz si
na dole, a "worek" na wierzchu.  Ten
ostatni   powoli   i  czule  caowa
swojego  kompana:   w  usta,  szyj,
klatk  piersiow,  ppek  -  tu  na
chwil   zatrzyma   si.   Podnis
gow  i  rozejrza  si po okolicy.
Sebastian   zdy   skry   si  za
baganikiem.   Odczeka kilka sekund
i  ponownie  powrci  na  swe dawne
miejsce.    Patrzy.    Jego   mode
oczta   dostrzegy   jak   ksiulo
zwinnie   operujc   swym  dugim  i
czerwonym  jzykiem  obrabia penisa
swemu     kolesiowi     po    fachu.
Zainspirowaa  go  ta  pozycja i nie
baczc   na   zimno   wydoby  swego
czonka.     Pobudza   go   lekkimi
ruchami rki a czonek napry si
i   dumnie  wypi  eb.   W  blasku
ksiyca    chopcu    ukazaa   si
czerwona  kocwa  swego  chuja.   W
aucie ponownie co zaczo si dzia
- to bliej nieznany osobnik przyj
pozycj   na   jedca  i  wykonywa
podskoki  na udach kochanka.  "Co za
sztuka"  -  myla  Sebastian.   By
peen     zachwytu    dla    kunsztu
samochodowych  kochankw.   Nagle  i
niespodziewanie  drzwi  od zakrystii
odtworzyy   si.    W  nich  stan
ksidz  Leon  i  krzykn - "Romek i
Franek  -  czas koczy igraszki, my
skoczylimy".  Kiedy to mwi, jego
wzrok dostrzeg ma, skulon posta
za  autem.  Podbieg, zapa chopca
za  rk  i  wtedy  postrzeg maego
czonka  Sebka.   "O - mj najlepszy
ucze!    Co   ty   tu   robisz?   -
podgldasz?"  - spyta Leon.  " Nie"
-  cicho  odpowiedzia Sebastian.  "
Ja...  ja" - nie mg wymwi sowa.
"Chciae  pewnie si zaatwi, co?"
-   pyta   ksidz.    "Tak"  -pada
odpowied.   W  tym  momencie z auta
wytoczyli si namitni kochankowie -
byli  pijani  jak  ruscy  czogici!
Odezwa  si Romek - "Franku, jeste
rzeczywicie  tak dobry, jak mwi w
seminarium!".

  Wyobra sobie Romku, e wcale nie.
U  nas  to  normalne,  traktujemy to
jako  rozrywk.   Co  tydzie musimy
wymyla  nowe  pozycje.   Te, ktre
przerobilimy   w  Twoim  aucie,  to
figurki   z  poprzedniego  tygodnia.
Ksidz  przeor faktycznie chwali je
sobie,  lecz  nie  wiedziaem, i on
sam   propaguje   je  w  tym  kraju.
Zreszt  czy  to  wane?   Ty  take
bye dobry - doda mocno akcentujc
sw aprobat!

  Ksidz  Leon stojc z boku bacznie
przysuchiwa  si  debacie.   Kiedy
kochankowie  skoczyli doda -"my ze
Zbyszkiem  bralimy  kpiel, on jest
niesamowity     z     tymi    swoimi
komplementami!"  Ksia  umiechnli
si  znaczco  i rzekli - "co wiemy
na ten temat".

  Sebastian  sta  z  boku i nic nie
mwi.    By   zachwycony.   W  tym
momencie  zrozumia,  e jest dobrym
materiaem   na  ksidza.   Podnis
modziecze    oczta    i    cichym
gosikiem spyta obecnych -"Czy mog
si   u  was  ogrza,  gdy  rodzice
wyrzucili mnie z chaty i nie wiem co
robi?"

  Za  chwil  siedzia ju w duej i
przestronnej   zakrysti,  urzdzonej
nowoczenie  i z przepychem.  Dosta
kubek    gorcej   czekolady.    Pi
bacznie obserwujc swoich przyszych
przeoonych.   Ksia  patrzyli  na
niego   z   podaniem   w   oczach.
Czynili   miny,   ktrych  znaczenia
jeszcze nie zna.  Sebastian wsta i
spyta   si  gdzie  jest  azienka?
Leon     i    Romek    odpowiedzieli
rwnoczenie   -   "tam!    Moe  ci
pomc?"  -  spytali  si.  Sebastian
odrzek  zawstydzony,  e  nie.   e
jeszcze    nie    jest    gotw   na
powicenie    swojego   dziewictwa.
Odszed.    Wchodzc   do   ubikacji
polizgn  si  na  dziwnej, biaej
plamie  .Na  pododze duo byo tego
pynu.   Zaatwi  swoje  potrzeby i
wracajc  pomyli  pokoje.  Wszed i
widzc,   i   nikogo   nie  zasta,
postanowi   si   rozejrze.   Jego
uwag  zwrci  album  fotograficzny
lecy   na   stole.    Wzi  go  i
otworzy.   Jego  oczom  ukazay si
postacie  modych  wikarych w samych
koloratkach!  Z wielk uwag oglda
zdjcia.  Znalaz w kocu egzemplarz
z  Ksidzem  Leonem.  Na tym zdjciu
nie by on sam, towarzyszy mu mody
chopiec,       tak      na      oko
czternastoletni.     Panowie    byli
cakiem  nadzy,  z  tym  e chopiec
sta  wypity,  a idol Sebka - Leon,
popycha   go   od  tyu.   Chopiec
szybko  wyj  zdjcie  z  albumu  i
schowa    do   kieszeni.    Opuci
pomieszczenie    i    uda   si   w
poszukiwaniu    znajomych    ksiy.
Dugo  tego  czyni nie musia, gdy
oni  si  ju  troch  niepokoili  i
szukali   go!   Gdy  go  dostrzegli,
odetchnli z ulg.

  Leon   wysun   si  na  czoo  i
zapyta  -  "Sebastianie, ty nic nie
widziae!"  Chopiec  -  "Jak  to?"
Leon   krzykn  -"Ty  may  debilu!
Suchaj  si  nas,  bo  inaczej  ci
zniszczymy,    rozumiesz?!"    Sebek
skuli    si    i   ju   nic   nie
odpowiedzia.   Romek  wzi  go  za
rk i odszed z nim od pozostaych.
Szepn  mu  do  ucha -"Id do domu.
Widz  w  twoim  postpowaniu,  e z
ciebie  niezy  materia na pasterza
gupich owieczek.  Nie rb wic nic,
co    mogoby    zaszkodzi   ci   w
przyszoci.   Pamitaj, my jestemy
normalni   -   nie,  doda  ju  nie
spokojnie!{nie     rozumiem     tego
zdania.Zmie je.-dop.kor.}

  Sebastian  pocieszony tymi sowami
wyszed  na  zimny  dwr i skierowa
swoje kroki..............  .


        dr Goebbels / Legion

             (94-06-20)


      Adres do korespondencji:
      ------------------------
             ++LEGION++
         ul. Zarankiewicza 
           9/27 lub 9/28
          02-152 Warszawa
      ------------------------