DALT(H)ON(IZM) Tak jako si stao, e pan XTD zaproponowa zmniejszenie liczby polemik zamieszczanych obecnie na amach magw. Jednake musz odpowiedzie na zarzuty wysunite przez bohatera wikszej czci tytuu. Postaram si rwnie zamieci w tym artykule co odnonie "lepoty na kolory" - czyli daltonizmu. Na pocztku jednak mae wprowadzenie. Jak to si dzieje, e widzimy otaczajcy nas wiat jako to, co chcemy i to, czego nie chcemy zobaczy? Najprociej odpowiadajc mona ca win "zrzuci na oko", lecz to za mao. Oko jest tylko narzdem wzroku; samo widzenie odbywa si w mzgu. Cay ten proces podobny jest do dziaania aparatu fotograficznego. Ot kamera fotograficzna "zdejmuje" obraz posugujc si przyson i soczewk; w naszym oczku moemy temu przyporzdkowa soczewk i siatkwk - ta pierwsza skupia wiato, a druga jest tak jakby wieloma czujnikami z wyprowadzonym z kadego z nich przewodem (nerwem). Obraz biegnie za porednictwem nerwu wzrokowego do wzrokowego do obszaru kory mzgowej o powierzchni 15 centymetrw kwadratowych. Tam wanie nastpuje "rozszyfrowanie" i interpretacja sygnau. Dodam jeszcze, jako dowd na to, e widzenie odbywa si w mzgu, fakt wystpowania w naszym yciu zjawiska halucynacji - to jest midzy innymi snw, podczas ktrych zachodzi "widzenie z zamknitymi oczyma". Teraz ju o daltonizmie: Osoby dotknite t chorob myl kolory; najczciej dochodzi do tej pomyki w nastpujcych przypadkach: szary myli si z niebieskim, zielony z czerwonym, szary z purpurowoczerwonym, szary z bladoczerwonym, szary z fioletowym i tym. W posiadaniu tej niedogodnoci przewaaj mczyni, gdy "nosicielami" daltonizmu jest osiem procent caej ludzkiej populacji. W yciu codziennym to upoledzenie nie ma wielkiego wpywu na charakter ycia, ale moe wprowadza pewne niedogodnoci, no i oczywicie uniemoliwia zobaczenie wiata otaczajcego takim, jakim rzeczywicie on jest. Ciekawy jestem take, dlaczego kolor czerwony i zielony znalaz zastosowanie jako symbol mwicy o zakazie, bd pozwoleniu? Osoby cierpice na daltonizm posiadaj rwnie mono, ktra uatwiaa im kiedy (kiedy czowiek porusza si w ciemnych, zalesionych terenach) dostrzeganie z atwoci konturw przedmiotw, gdy owy osobnik nie by rozpraszany przez wiat kolorw - atwiej zatem byo mu dostrzec np. czajcego si za krzaczorem wroga, a tym samym mg on w przepiknym stylu zaskoczy go i... nawet zabi! To by byo na tyle naukowego wyjanienia. Teraz przejdmy do meritum sprawy, czyli... Szalony panie spocony! Kiepsko z paskimi postanowieniem, ale c - nie moja sprawa, prawda [Nie!!! - dop.kor.] ?! Uuuu... widzimy nadmiern nadpobudliwo! Czy wystpiy ju pierwsze objawy? Nie "chodz" Ci rce? Masz nadcinienie? Och, nie! Nie... nawet nie chc o tym myle, lecz moe to epilepsja??? Czy po przeczytaniu naszych artykuw w Silesii owadn Ci wielki napad, z francuska zwany "grand mal"? Pewnie pade na ziemi wydajc niesamowity ryk, twoje koczyny dolne uoyy si w pozycji wyprostowanej, a apki w przygitej? Skurcz ustpowa tylko na chwil, aby za moment powrci; przerwy midzy napadami wyduuuuuuuay si? Zaraz po upadku twj oddech zatrzyma si, a dopiero potem zacz powraca; najpierw by chrapliwy, aby potem wrci do normy? Przepraszam, teraz bardzo osobiste pytanie - masz jeszcze jzyk? Podczas powyszego zdarzenia oddae mocz? Mam nadziej, e "szczliwie" upade i nie pozbawie si oka, albo nie uszkodzie sobie mzgu? [??? - dop.kor.] Jeeli tak wygldaa twoja reakcja to, naprawd ciko mi tobie o tym powiedzie, ale nie moesz zbyt dugo przesiadywa przed komputerem, gdy (jak donosz naukowcy) zbyt jasne wiato padajce z monitora moe by przyczyn atakw. Tak wic zastanw si, czy to rzeczywicie my ponosimy w gwnej mierze odpowiedzialno! Jeeli tak, to jest szansa, (maa to maa, ale zawsze) e mona objawy zmniejszy o poow. Odkryto bowiem, e cay napad nastpuje w wyniku zaburze mzgu - ju ci to tumacz: mzg wtedy wpada w sza; w jego uporzdkowane funkcjonowanie wkrada si baagan; nerwy, odpowiedzialne za sterowanie czonkami ciaa, wysyaj impulsy na chybi trafi. Na pocztku zostaje opanowana drganiem jedna z dwch pkul mzgu, aby za chwil, dziki poczeniu ciaem modzelowatym, drgania mogy by przeniesione na drug poow. Moesz wic pomc sobie sam. Do tego jednak potrzebny bdzie ci dobry kolega. Moe wrcz kto bliszy, powiedzmy przyjaciel. Kolejno czynnoci majcych na celu ratowanie twego ycia: 1) Zetnij wosy - to wane, niestety bdziesz musia przez miesic by skinheadem. 2) Wezwij kompana. 3) Wrcz mu n, ewentualnie skalpel (o ile taki posiadasz). 4) Narkoza (no chyba, e lubisz na ywca?) 5) Zamknij oczy i kiwnij gow - niech kompan czyni sw powinno. 6) Najpierw naley usun dekiel. 7) Potem, kiedy po krtkim przeszukaniu kumpel wyodrbni pkule i znajdzie poczenie midzy nimi, niech zrcznym ruchem rozetnie je - wskazane jest te zaizolowanie, najlepiej tam. 8) Najwaniejsz cz masz ju za sob. 9) Niech Ci poskada do kupy, jak co zostanie na zewntrz - nie martw si, widocznie tak by musi - na pewno nie ucierpisz. 10) Kiedy dojdziesz do siebie, moesz stwierdzi, e w chwili, kiedy jednemu z Twoich zacnych "ga" zostanie pokazane wiato zielone, a drugiemu czerwone, nie dostrzeesz rnicy (biedaku). Tyle w kwestii Twoich problemw zdrowotnych, a teraz o Twoich problemach umysowych. Zastanawia mnie do mocno kilka zagadnie zwizanych z pewnymi sformuowaniami zawartymi w wikszoci polemik do nas skierowanych. Moe pobawi si w ndzne uoglnienie tych, ktrzy postarali si i wypocili - jak uczyni Dalthon, kilkadziesit kilobajtw o naszych skromnych osobach? Na marginesie dodam, e powoli zaczyna mi si nudzi czytanie o moich kompleksach; o tym, e dla jakiego bliej nie znanego mi czonka jestem "gnojkiem", "skurwysynem", "pojebanym faszyst" itd.. Twierdzi tak jeden z drugim na podstawie tego, co napisaem(limy), wyciga jakie zasyszane gdzie wczeniej wnioski i napierdala z zawzitoci w klawiatur, potem obnosi si z tym dumnie (?) jak mapa z lusterkiem. Co to ma znaczy? Twierdzicie, e to w co wierz i to co pisz, zawsze jest rwnoznaczne - tak? To przeczytajcie sobie kawaek wiersza znanego i chyba jeszcze yjcego polskiego poety. (...) Uszczelnialimy drzwi gazowych komr, kradlimy chleb Wiedzc, e dzie nastpny ciszy bdzie od poprzedniego Do wyboru majc mier wasn i mier przyjaciela wybieralimy jego mier, mylc zimno: byle si spenio Nie miej czuoci dla ludzi: ludzie atwo gin Albo s pokrzywdzeni i wzywaj twojej pomocy (...) No i co? - faszysta, nie tolerancyjny debil, gnojek, skurwysyn; co on wypisuje w tych swoich "wierszach" - ten cudzysw jest na miejscu. Ponadto autor w swoich wierszach ujawnia, e pisanie takich herezji daje mu ujcie dla jego kompleksw. Nienawidzi pomaga - wic jest nietoperzem, uszczelnia drzwi komr gazowych, kradnie chleb (zapewne innym potrzebujcym) - jest czogist, skazuje przyjaciela na mier i cieszy si z tego - kim zatem w tym przypadku jest? Frytk?!? Gwnem?!? Ziarnkiem piasku, czy moe jednak po prostu standartowo - debilem?!? To, co ukazaem powyej, to nic innego jak tylko schemat, ktrym si w wikszoci posugujecie. I co - mamy wam przyzna racj? Powiedzie: "O tak, macie racj, rzeczywicie dostrzegam u siebie wymienione przez jednego czy drugiego cechy swego charakteru"? "Jasne! Znakomite! Fantastyczna indukcja!" Och kurwa ma! Co za szczeniaki z wsami i filtrami na oczach, majce za cel nachla si, wyrucha pierwsz lepsz, ktra podoba si wikszoci, i y tym samym yciem co reszta, pokazywa na prawo i porodku swoj tolerancj i krzycze, drze japsko - "Jestem tolerancyjny", ale kiedy kto nie jest tolerancyjny, to ju inna historia. Zniszczy skurwysyna! Wychyla si ze swoimi herezjami! Wrg, faszysta, albo jeszcze co gorszego!" Jeeli za chodzi o alkohol, to odpowiedzi na Twj wniosek niech stanie si takie powiedzenie - "Wszystko jest dla ludzi............................... .... ale nie kady jest czowiekiem". Wydedukuj sobie reszt - Dalthonie. Zaprawd, dobrzy z tym jestecie, tylko e szybko si nudzicie i, z tego co wida w waszych polemikach, nie robicie nic, aby zmieni ten stan rzeczy. Lecz skoro podejmujecie tak decyzj w oparciu o wikszo, to nie ma si czemu dziwi. Jeszcze jedno zajebicie charakteryzuje wasze do nas teksty - w wikszoci z nich autor pisze: "napisabym jeszcze troszk, ale nie mam na takie gupoty czasu. Komu potrzebne jest takie publiczne usprawiedliwianie si? Nam?!? Przecie my i tak nie wierzymy w to! Publice? Aby pokaza pogard dla nas - pewnie tak, a moe autor rzeczywicie ma mao do powiedzenia i aby nie rozczarowa czytelnika, wstawia tak wstawk - co w tym by musi, gdy wikszo pisze o tym samym, moe im si te ju to znudzio, ale nie maj innych pomysw, wic wkoo Macieju do zalepionej mierci - tak chyba zdrowiej i przyjemniej, bo w grupie. Spjrz Dalthonie na przypadek w Twoim yciu, a potem wydawaj opini na temat tego, co nam si udao, bo adnej korzyci z twojej recenzji o WOP nie uzyskalimy, a to, e naskrobae o ocieraniu si o prawd, te jest nikej [adnej! - dop.kor.] wartoci, bo stwierdzie, e nie mona wyciga zbyt daleko idcych wnioskw. Spjrz wic na to, co sam spodzie wczeniej i pokombinuj deczko, moe Ci si polepszy! Na zakoczenie jeszcze o "kwintesencji z Twego dziea" - jeeli kto udzieli nam opieki, to postaramy si ci odwdziczy w sposb, w jaki nie bdziesz si nawet spodziewa - wtedy okae si, komu si ona bardziej przyda. Do Petersa - nie chyl czoa jak pijesz, bo si zadawisz lub zawarto dziaki za koszulin wylejesz! dr Goebbels/LEGION (94-12-07)