Heja moi mili! Serdecznie witam w kolejnej edycji naszego kćcika humoru. Dziő w menu daniem gîównym będzie menu - czyli wielce ucieszny jadîospis dla ludzi o silnych nerwach i ţoîćdkach! Jego autorami jest pewna para maîţeńska ukrywajćca się pod pseudonimem "JERZY OLA". Brawa proszę!.... No tak, brawa doőç cieniutkie, podobnie jak i nasza wspóîpraca. Listów prawie na lekarstwo, choç nie mogę powiedzieç, ţe nie byîo ich wcale. Tyle tylko, ţe w większoőci byîy dowcipy albo stare i dobrze znane albo marne (albo i jedno i drugie). Ale dzięki i za to, bo liczć się dobre chęci... Dobra. Naczinajem! Idzie facet ulicć i czuje, ţe mu się trociny na îeb sypić. Podnosi gîowę - a tu jakiő goőç struga wariata... Çoînierz wychyliî się z okopu i coő mu strzeliîo do gîowy... Szedî facet obok betoniarki i się zmieszaî. Robiîa babcia na drutach. Przejechaî tramwaj i spadîa... Czym się róţni goîćb od zwîaszczy? Bo goîćb lubi siadaç na oknie a zwîaszcza na parapecie... Dowcip z roku 1968. Rzecz dzieje się w ZSRR tuţ po lćdowaniu Amerykanów na Księţycu. Do kosmonautów przemawia rosyjski przywódca. - Musimy pokazaç imperialistom, ţe jesteőmy lepsi! Polecicie na Sîońce! Kosmonauci zbledli. - Wykonamy kaţde zadanie jakie zleci nam Partia i naród... ale przecieţ my się tam zesmaţymy na skwarki! - Co wy myőlicie, ţe w kierownictwie to jakieő durnie siedzć?! Polecicie w nocy! Jeszcze starszy dowcip, bo aţ z czasów II wojny őwiatowej. Podobno prawdziwy. Brytyjczycy w czasie wojny stworzyli oddziaîy komandosów zîoţone z Sikhów - piekielnie odwaţnych i fanatycznych wojowników z Indii. Byli oni postrachem Niemców, poniewaţ nie bawili się w ţadne konwenanse, branie jeńców itp. Znany byî autentyczny fakt, ţe jeden z takich komandosów wysîany z zadaniem rozpoznania jak liczna jest obsada jednego z bunkrów po drugiej stronie frontu wróciî po jakiejő godzinie i oddajćc osîupiaîemu Anglikowi 4 pary uciętych uszu stwierdziî flegmatycznie: - To chyba wszyscy... I takich oto ludzi zaczęto przeszkalaç w skokach z samolotu. Brytyjski major stanćî przed szeregiem ţoînierzy i rzekî: - Pierwszy skok zostanie oddany z wysokoőci 1000 stóp (300 metrów). Sikhowie zaszemrali, coő do siebie pogadali i jeden z nich zameldowaî: - Chcielibyőmy poprosiç aby pierwszy skok byî oddany z wysokoőci nie większej niţ 300 stóp (100 metrów). Majorowi odebraîo mowę. - 300 stóp?! Przecieţ wasze spadochrony nie zdćţć się rozwinćç! - To będziemy mieli spadochrony?! Trzeba byîo od razu tak mówiç! - ucieszyli się Sikhowie... Do apteki przychodzi facet i mówi: - Proszę o lekarstwo na chciwoőç... więcej...więcej..więcej... Rozmawia mîode maîţeństwo. - O czym myőlisz kochanie? - O tym samym co ty, őwintuchu! I inna wersja tego ţartu. - O tym samym co ty... - Ćwietnie! W takim razie przynieő DWA piwa! - Jasiu, co dzisiaj mieliőcie w szkole? - Przerabialiőmy na chemii materiaîy wybuchowe. - Dobrze. Na którć jutro idziesz do szkoîy? - Do jakiej szkoîy?! - Mareczku, wstawaj! Czas do szkoîy! - Nieee, mamo, ja nie chcęęęę! - A co to znowu za wygîupy?! - Nie chcę do szkoîyyy! Oni się ze mnie őmiejć i przedrzeűniajć! - Mareczku, trudno. Musisz iőç. No pomyől: co to za szkoîa bez dyrektora? Tak. Po aperitifie i przystawkach danie gîówne. Smacznego! ZUPY Pomidorowa z bluzgami Flaki z olejem Kuperkowa Rosóî ze skóry Jeţynowa z kolcami Dla amatorów silnych wraţeń: Trupnik na pogrobach PRZYSTAWKI Pirogi z tubylcami Dorsz zmanierowany Kieîbie we îbie Hamlet dwujajeczny Gęő fuszerowana Ăazęgi w zalewie Goîćbki pocztowe Uszka z klipsami Kneble Pieczarki ze stalaktycikami Pierogi leciwe Çycie na gorćco DANIA MIÂSNE Kotlet zaparty Zrazy Nelsońskie (na ţyczenie personel zakîada podwójnego nelsona) Kîykcie potyliczne Z raz zawijany (raz, bo brak nitek) Fucha na boczku Prosię uprziejmię Gach z kapustć Kuplety Paluszki cięte w sosie krwawym Golonka po fryzjersku Pulpity z przyciskami POTRAWY Z DZICZYNY Kuropadîy z wycieńczenia Kotlet zajęczy (kto zje - zajęczy...) Rogacz Dzikie kaczki w Locie (Fly by LOT!) DODATKI Frycki Ziemniaki z ziemić Surówka z ţeliwa Spinacz biurowy w segregatorze Kasza pancerna Bób Dylan na kasecie Zapieranka PRZEKŔSKI Zimne nóţki w sandaîkach Ćledzie zmarnowane Koreczki na wysokim obcasie Ćlimaki w skrzyni przekîadniowej Pozorki w galarecie WINA WYTRAWNE Gryzling Wino Wajca WINA SĂODKIE Sporzćdza się je we wîasnym zakresie, sypićc 2-5 îyţek cukru do wina wytrawnego. LIKIERY Likier bezbarwny Likier do podîóg Likier do paznokci KONIAKI Kopniak Napoleona Bajer Koniak Cojak Ignac Brandys DESERY I NAPOJE Lody zwody Kiks Napluj firmowy Mleko w proszku Pollena 2000 Nektar őlipkowy Makao Piwo sîodowe ("Zrób to sam") Çywiec (woîowy) Wypociny Krem nawilţajćcy Mus ala szlus Dţem seszyn. Ksićţkć ţyczeń i zaţaleń moţna dostaç od kierownika sali! Za rzeczy pozostawione w szatni - serdecznie dziękujemy! Humor z zeszytów szkolnych. - Weszli do dziewiczego lasu i zaczęli go brutalnie rţnćç. - Czîowieka poraţonego prćdem naleţy wyjćç z gniazdka i zakopaç do ziemi. - Wojewoda siedziaî z psem na progu, który wyî do księţyca. - Pan na widok konia radoőnie zarţaî. - Dzieci od dawna nie miaîy w ustach bochenka chleba... NAPISY NA MURACH - 1...2...3... próba spray'u - Wyrosîem z pisania na murach - depeche mode is dead (dowcip polega na tym, ţe to "is" byîo chyba z 10 razy kreőlone i zastćpione przez "not" po czym przeciwnik DM kreőliî "not" i pisaî "is" i tak w kóîko. Wojna trwa.) - Jeőli oko za oko i zćb za zćb to czemu d.... za pienićdze?! - Lechu, przestań! Juţ rozőmieszyîeő ludzi! Ze wspomnień marudy Poniedziaîek. Wîćczyîem rano TV. Na ekranie Waîęsa. Wtorek. Wîćczyîem radio. Przemawia Waîęsa. Ćroda. Kupiîem gazetę. Na pierwszej stronie - Waîęsa. Czwartek. Idę na spacer. Na őcianie plakat z Waîęsć. Pićtek. Jadę tramwajem. Ludzie gadajć o Waîęsie. Sobota. Boję się otworzyç konserwę... NAWIJKI I PODPUCHY Nawijka, którć teraz przedstawię moţna zastosowaç w dyskusji, w której twój przeciwnik zaczyna stosowaç argumenty w rodzaju "a bo ty jesteő gîupi", "tak, dla takiego gîupka jak ty to wszystko jest moţliwe" itd. Ty, zamiast się oburzaç, pieniç, udowadniaç ţe to on jest gîupi itp. po prostu cięţko westchnij i powiedz spokojnym gîosem czîowieka, którego wîaőnie przyparto do muru i zmuszono do podpisania kapitulacji. - Tak... wîaőciwie masz rację. Jestem gîupi. Zauwaţyîem nawet, ţe z dnia na dzień coraz bardziej gîupieję. A ty? Twój przeciwnik zaskoczony ale i ucieszony, ţe wywiesiîeő biaîć flagę, z reguîy nie przepuőci okazji by ci jeszcze mnocniej dokopaç i radoőnie stwierdzi: - Ja? Ja oczywiőcie z dnia na dzień mćdrzeję! - To za 100 lat się zrównamy! - mówisz niewinnym gîosem. Jeden z czîonków redakcji FA do dzisiaj nie moţe mi tej odzywki wybaczyç, a przecieţ "zagićîem" go chyba w czerwcu czy maju.... Oczywiőcie dobry szermierz na języki bez najmniejszego trudu ominie ten hak. Po prostu na pytanie: - Ja z dnia na dzień gîupieję. A ty? Odpowiada: - Ja?... Ja teţ to widzę. Ale nie martw się. Juţ więcej zgîupieç nie moţna, osićgnćîeő dno. I nawijkarz leţy i kwiczy. Cóţ, ryzyko zawodowe. Teraz przejdę do 2 podpuch nadesîanych mi przez czytelników (dzięki). Obiecujć, ţe ich teksty zwalajć z nóg. Prawda, lecz tylko ludzi maîo wyszczekanych i niedoőwiadczonych we wtykaniu bliűnim szpilek. Pokaţę to na paru przykîadach. Odzywka "gaszćca" w sytuacji gdy nie wiesz co powiedzieç. Mówisz: - No co, ojciec, dojrzewasz? Co ja bym powiedziaî? - Nie przejmuj się, koleő. Teţ kiedyő zaczniesz. Osobnik z reguîy kontruje: - Ja juţ dojrzaîem. I őmiertelny cios: - Teraz wiem czemu cićgle trzymasz ręce w kieszeni, őwintuszku! Facet usiîuje się broniç: - Wcale nie trzymam rćk w kieszeni! I nokaut liczony do 500. - Wiem, ale wstydzę się gîoőno mówiç gdzie caîy czas trzymasz ręce i co nimi robisz! Typek jeszcze się rusza. - Taaak? To niby co ja nimi robię? Kończysz dyskusję. - Skoro nie wiesz jak się to nazywa to znaczy, ţe skîamaîeő. Wcale jeszcze nie dojrzaîeő. To oczywiőcie nie jest reguîa, bo kaţda rozmowa toczy się w inny sposób. Bo np. facet po odzywce: - Wiem, ale wstydzę się gîoőno mówiç... itp. moţe spróbowaç zaatakowaç i odwróci sytuację: - To ty tak robisz! (nawiasem mówićç jest to kretyńska metoda őwiadczćca o maîej inteligencji i braku pomysîów). Cóţ my na to? Wydajemy paniczny wrzask: - Jezu! Zboczeniec! Podglćdacz! Ćwintuch! Sam nie moţe - innym zazdroőci! Tę dyskusję mógîbym toczyç jeszcze przez najbliţsze 10 minut ale nie chcę was zanudzaç. Musicie pamiętaç tylko o jednej zasadzie. Nawet najwspanialsza kontra "wystrzelona" po 10 sekundach namysîu jest diabîa warta. Odpowiedű musi byç natychmiastowa. Podpuchna nr. 2. Cytuję fragment listu. Pisze BOOMERANG "Gdy prosisz kogoő o przyniesienie kurtki itd. a on niesie jć w wycićgniętej ręce jakby nie chciaî jej wćchaç, mówisz do stojćcych obok kumpli. - Patrzcie jak niesie ţeby nie pobrudziç! Skutek gwarantowany." Owszem, Boomerang, owszem, ale tylko pod warunkiem, ţe koleő nie odpali czegoő w rodzaju: - Tak, rzeczywiőcie nie chcę SIÂ pobrudziç! - Ja się po prostu boję, ţe potem oskarţysz mnie o kradziesz swoich wszy! - Stańcie z wiatrem, bo was zemdli tak jak mnie! - Ludzie, ratunku! Odklejcie mi to od ręki! - Hej, czîowieku! Przecieţ mogîeő zagwizadç i ta kurtka sama by przybiegîa! Tu się aţ roi od robactwa! I 100 innych odzywek, które same się nasuwajć... Ale nic to. Kto nie próbuje ten się nie nauczy. Tym optymistycznym akcentem kończę najnowsze wydanie Chudego Agnusa. Osobom, które zamarudzć w tym momencie, ţe jakiő taki marny, nieőmieszny i dowcipów niewiele szczerze przyznaję rację. A skćd niby mam braç cićgle nowe dowcipy? I jeőli nic mi nie podrzucicie to będzie jeszcze mniej smieszno a bardziej straszno. Mój adres: LIFTER skr. 42-89 Wrocîaw 42