G List otwarty do Miusicmana/Ronsia ² List otwarty do Musicmana vel Lamera ¹ Zapamiėtaj raz na zawsze zasrany lamerze: Nie jestem dla ciebie ūadnym pieprzonym fajnym gostkiem! Po drugie: kiedy przestajemy byź dzieźmi, wtedy juū jesteōmy martwi. Odpierdol siė wiėc od dzieci. A propos twarzy. Znowu jakieō grośby bez pokrycia? Moja twarz na sīupie? To fizycznie niewykonalne. Uczyli ciė frajerze fizyki? Mniejsza o szczegóīy, bo twój mrówczy móūdūek i tak nie jest w stanie pojāź elementarnych zasad khhaoohhs'u, które nota bene nie istniejā. Kumasz? Jeōli chodzi o epitet, którym byīeō īaskaw obdarzyź Biaīego Papė to owszem zagadzam siė z nim, tylko popeīniīeō w tym wyrazie podstawowy bīād ortograficzny, co jako durniowi wybaczam ci. Nie przywykīem dawaź swoich namiarów byle gówniarzom. Z takimi dupkami sā zawsze kīopoty! Dziwiė siė, ūe Sabatowi to strzeliīo do gīowy. O ile wiem, on w przeciwieļstwie do ciebie zachowaī jeszcze jakieō szare komórki. No cóū, moūe ma zbyt miėkkie serduszko o ile jeszcze je ma. Nie mam najmniejszej ochoty utrzymywaź z tobā ūadnego kontaktu. Szkoda marnego, obdartego stampa. Sabat ma waūnā misjė do wypeīnienia lecz ja nie naleūė do suicide squad. Mimo to pozostanė totergency. Pozostaje mi tylko ūyczyź ci ² HAPPY BIRTHDAY - FUCKER¹. Ūyj dīugo, nie umieraj, bierz przykīad z nieōmiertelnych... pamiėtaj: ² SHIT LIVES FOREVER¹. Nie wkurwiaj siė, bo siė spocisz. Próbuj gdzie indziej twardzielu, bo jakoō dziwnie ciė nie lubiė. ² LIVES FOREVER ³ RONSIA ¶