Urodziƒ si‚ wyj€tkowo wcze†nie, wiadomo matka †pieszyƒa si‚ do pracy. Wypadƒ ot tak na podƒog‚ bo na jedynym ƒ…‡ku umieraƒa wƒa†nie babka. Ojciec wbiegƒ wraz z du‡ym dobermanem (to taki dobry man z du‡ymi z‚bami). Na jego twarzy malowaƒ si‚ wyraz zdziwienia, a z ust padƒo jedyne sƒowo 'znowu ???'. Matka z gƒupkowatym u†mieszkiem, chwyciƒa noworodka i wcisn‚ƒa w jedyny ciuch, kt…ry le‡aƒ w szafie - zasrane, podarte kalesony ojca. Przele‡aƒ tak trzy dni bez jedzenia, picia i powietrza, co nie wpƒyn‚ƒo korzystnie na jego rozw…j umysƒowy. Matka, gdy przypomniaƒa sobie o nim poszƒa z kumplami na piwo (zala paƒ‚... ale zaraz, zaraz ona przecie‡ nie ma paƒy). Ze ‡ƒobka szybko go wyrzucili, gdy‡ nie mie†ciƒ si‚ w ƒ…‡eczku. Stopy miaƒ wyj€tkowo du‡e. Paznokciami zaczepiaƒ o sufit, a pi‚tami wycieraƒ lakier na parkiecie. Oddano go do babci na wychowanie. Dƒugo tu jednak nie zagrzaƒ miejsca, poniewa‡ spaƒ koƒo lod…wki, a tam zawsze bardzo wiaƒo od zamra‡alnika. Babcia szybko umieraƒa po tym jak j€ cz‚sto zrzucaƒ ze schod…w. Tak wi‚c istnienie meliny staƒo pod znakiem zapytania. Dziadka chciaƒ pu†ci z torbami, ale tylko wyrzuciƒ go z okna (torby zostaƒy w r‚ku, do dzi† mo‡na je ogl€da - og…lnie ciekawe). Jego mama dƒugo nie po‡yƒa, ju‡ nazajutrz wpadƒa pod wrotki. Wiadomo lekarz zaleciƒ im du‡o ruchu na †wierzym powietrzu. Ojciec najadƒ si‚ koniny i brykn€ƒ z okna, a teraz le‡y i rusza du‡ym palcem w bucie. Podczas r…wnania s€siada sekatorem przystrzygƒ r…wnie‡ ‡ywopƒot. Dƒugo nie cierpiaƒ bo dobiƒ go ƒopat€. Po ojcu odziedziczyƒ dƒugi, zielony szalik oraz kurz€ ferm‚ †winiak…w, kt…r€ z wyj€tkowo du‡€ dopƒat€ wymieniƒ na Amig‚ 500+10^2. Komputer go wci€gn€ƒ, a‡ po kolana. Jego pasj€ staƒo si‚ wszystko naraz. Zostaƒ wspaniaƒym koderem, doskonaƒym muzykiem i jeszcze lepszym grafikiem. Chwyciƒ nawet kontakt z grup€ (radzieckich turyst…w z pobliskiego dworca). Zaiponowaƒ im designem. Wydaƒ si‚ im 'ocie„ choroszyj'... Pewnego razu spadƒa mu na ƒeb nagrzana cegƒa (pijana w sztorc) i od tej pory przywdziaƒ mnisi dobok z czarnym pasem oraz zacz€ƒ si‚ wabi Mr.SYNTAXGURUERROR. Zakupiƒ sobie na dobry pocz€tek kilka dysk…w oraz zewn‚trzny megagigavatoczytnik SZPAK. Od tej pory zacz€ƒ my†le, niestety na kr…tko, gdy‡ sprawiaƒo mu to ogromny b…l jedynej cherlawej kom…rki pseudo-m…zgowej (co przyprawiaƒo go o kaszel). Swoj€, na pocz€tku, w€tƒ€ karier‚ jak szybko rozpocz€ƒ tak i sko„czyƒ... Pisaƒ wiele wspaniaƒych dem w BMOSIE (ewentualnie w NOSIE), kt…re szybko obiegƒy caƒy †wiat (po †mietnikach). Pewnego niemiƒego poporanka popodwiecz…r zadzwonili po niego (przez CB) z Brainsztormu, a potem z Biaƒego Domu w W‚gorzewie. Proponowano mu wsp…ƒprac‚ (w testowaniu fartuch…w z r‚kawami na wyrost). Z dw…ch propozycji wybraƒ trzeci€, a fartuchy zdaƒy egzamin i chodzi w nich do dzisiaj (w pi‚ciu biaƒych i ulubionym ‡elbetonowym, chocia‡ pr‚ty drapi€ go pod pachami, a czasami w kroku). O pr‚ty zahaczyƒo kilku pacjent…w, kt…rzy z przymusu przyƒ€czyli si‚ do 'jego' cud-grupy... Jego ulubionbym zaj‚ciem byƒo ssanie niezmywalnego sirytusowego mazaka. Z przymusu zmieniƒ ksyw‚ na 'Czarna Twarz', bo akurat w sklepie mieli czarne mazaki. Za ukradzione pieni€dze kupiƒ sobie sampel oraz Zielony Kapturek. Na Deluxe Paint w wersji 3.84 TURBO zacz€ƒ tworzy prawdziwie profesjonaln€ muzyk‚. Wygraƒ nawet konkurs na muzyk‚ cmentarn€ do †wi€tecznych poczt…wek graj€cych. Szƒo mu jeszcze lepiej jak si‚ wysikaƒ, a prawdziwym natchnieniem byƒo wytoczenie kloca na †rodku pokoju (co zapobiegaƒo zdychaniu muzy). Gaz KLOC-B powodowaƒ u†miercanie s€sia…w z s€siedniego bloku na †mier, a on si‚ wtedy czuƒ najlepiej... Pewnego razu wpadƒa do niego przyjaci…ƒka zaprosi na sw…j pogrzeb - miaƒa nie†wierzy oddech, co† chyba CYKLON-B. Chciaƒa z nim porozmawia, ale zanim zdj€ƒ mack‚ tlenow€ przygazowaƒo j€ na dobre i zion‚ƒa duchem... I tak ‡yƒ dƒugo i szcz‚†liwie nasz Mr.SYNTAXGURUERRORvelCZARNA TWARZ, a‡ wyko„czyƒa go kiƒa i rze‡€czka, a na kolanach i ƒokciach przetarƒa mu si‚ sk…ra. Ł×ĪŌ w skƒadzie: klawisze- Ozzy/ĘŃČĶŹŅŽ gitara - Vidar drumsy - Tractor/ŲŁĘŁŚŲ ŌŠ. †piew - w/w Ł×ĪŌ z ch…rem s‚p…w cmentarnych